Cały czas się denerwuję i głupio mi , bo gdyby nie wyjazd do nas, to spokojnie siedziałaby w przytulisku.
Martwię się ,żeby nie wyszła poza teren.
Nie szkodzi ,ze większy stres dla niej, ważne żeby skutecznie zadziałać i ją złapać. i tak jest w stresie.
Może kilka osób przy pomocy ochroniarza z dachu, który będzie pokazywał gdzie ona jest , dałoby rade iść tyralierą, zagonić ją w kozi róg i wtedy capnąć.
Wiem ,że najłatwiej radzić siedząc przed komputerem.