Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4534
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by limonka80

  1. Wspaniałe nowiny ! Psiak został już oficjalnie, na stałe przekazany pod opiekę fundacji, czy tylko do zdiagnozowania ?
  2. Ja też jestem optymistką, serce i opieka Mari czyni cuda, a w przypadku Fenixa każdy dzień jest takim cudem - w ostatnim momencie wyrwany śmierci, w ostatniej chwili zawrócony z drogi za tęczowy ... Wierzę że jeszcze długo będzie cieszyć się słońcem.
  3. Cudowny filmik, jaka ona radosna i wyluzowana, jakby znała człowieka który trzyma smycz od zawsze. A ten uśmiech na końcu i skok żeby dać buziaka.... Przepiękna historia suniek.
  4. Wydaje mi się że piesek ze zdjęcia to Jaśminek - bohater wątku. Joshi był na wątku Przytulisko Czermin - Joshi- Joszko to psiak ze zdjęcia poniżej - to jego adoptujący oddali do fundacji
  5. Wiem, ja właśnie w tym kontekście zapytałam, myślałam że Chester oczarował panią Basię i jest już zaklepany :-))
  6. Domyślam się że serce Ci krwawi, ale w obecnej sytuacji to najlepsze co można zrobić. Pies miał niesamowitego pecha, pojechał po nowe życie a spotkało go coś takiego... Jednak ja wierzę że uda się mu pomóc, nie jest sam, jest pod opieką, na pewno lepszą niż u ludzi którzy mieli być jego rodziną. Całe szczęście że oddali go tak szybko, przynajmniej ma szansę na leczenie. Tyle osób dobrze życzy psiakowi, to nie jest przecież stary pies, trzeba mieć nadzieję że dojdzie do siebie. Iza nie zamartwiaj się proszę, wierzę że zobaczymy go jeszcze w takiej formie jak go zapamiętałaś.... Tak jak wcześniej napisałam, pomogę finansowo. Trzymaj się :-)
  7. O matko, biedny Joshi.... nie wiedziałam że jego stan jest taki zły. Myślałam że to po prostu nieudana adopcja i chamscy ludzie. Żeby tylko udało się go doprowadzić do stanu poprzedniego. Może Agat ma rację i powrót do miejsca w którym czuł się bezpieczny uspokoi go i wyciszy objawy ? Nie wiem, to trudna decyzja. Mieszkam w drugiej części Polski i bezpośrednio nie mogę pomóc ale dołożę się do kosztów transportu, leczenia, cokolwiek będzie potrzebne. Co za ludzie, tak skrzywdzić psa....
  8. Agat idealnie napisała, nic dodać nic ująć. Trzymaj się, jesteśmy i zawsze pomożemy w utrzymaniu psiaka :-)) A dla Joszka nawet lepiej że tak krótko przebywał w tamtym domu.
  9. Kręcił głową - "no czemu to tyle trwa, bierz już Aresa do domu, ktoś musi dziewczyn pilnować" :-))
  10. Hej...., nie płacz, nie warto płakać przez takich ludzi. Podjęli się, nie podołali (tak naprawdę nie włożyli nawet odrobiny wysiłku) więc żeby zachować dobre samopoczucie muszą kogoś obarczyć winą - psa i Ciebie. A najlepiej w chamski sposób. To taki gatunek, bardzo liczny ostatnio. Nie przejmuj się nimi, przecież sama wiesz ile serca i pracy wkładasz w pomoc psom, wiesz ile tych biedaków dzięki Tobie ma dobre życie. Zwrot z adopcji, to bardzo przykre ale zdarza się, ludzie są jacy są, czasem potrafią świetnie wykreować własny wizerunek na potrzeby rozmowy PA. Nie pozwól takim bałwanom się zdołować. Co do Joszka - nie wiem co Ci radzić. Żal go bardzo, ale może rzeczywiście w tej fundacji nie będzie mu źle ? Dziś i tak już nic nie zdziałasz, więc się już nie dręcz tą sytuacją, rano wszystko wygląda inaczej, zobaczysz - będziesz wiedziała co zrobić.
  11. Ależ to piękny wątek, trafiłam przypadkiem, ale przeczytałam cały. Tak pięknie piszesz o swoich zwierzakach, trudno się oderwać, tyle tu miłości. Nawet o bezlitosnym, nieuniknionym odchodzeniu pisałaś tak, że mimo że łza się kręci to człowiek czytając jest jakiś spokojniejszy, bo wie, że zwierzak był i odchodził kochany.
  12. Jak te wszystkie sponiewierane przez los i człowieka psiaki u Ciebie młodnieją, zdrowieją, szczęśliwieją .... A przypadek Fenixa to już przebija wszystko - minęło trochę ponad tydzień a psu ubyło 10 lat. Wielki szacunek Mari.
  13. Zastanawiałam się czy się nie obrazić w imieniu Żabki :-) Radiowa uroda, też coś - przecież ona jest cudna. A jej urodę można nazwać - nieoczywistą :-)) Drużyna Pierścienia ....aż serce się śmieje, cudna banda, wyglądają na takie radosne łobuziaki.
  14. Też super, wszystkie zdjęcia gdzie staruszki beztrosko odpoczywają są cudowne. Sarunia to ta najmniejsza, najbardziej po prawej stronie? Myslałam że to Robcio. Ale widzę też chyba Arusia, nie śpi tylko coś rozważa wpatrując się w łapki, myśliciel :-))
  15. To zdjęcie uśmiechniętego Borysa., tak samo jak Fenixa .... komentarz zbędny :-))
  16. Ależ się cieszę z wyników Rabarbarka !!! Z tego że zostaje w DS również - jego uśmiech na zdjęciu nie pozostawia wątpliwości, że jest szczęśliwym psem, a to jest najważniejsze. Szkoda że pani szybciej nie przekazała wieści o tym że Rabcio u nich zostaje, nie denerwowalibyśmy się tak myśląc że jest psem niechcianym. Na mnie strasznie działa informacja o chęci oddania psa, budzą się we mnie mordercze instynkty :-)) Naprawdę świetne wieści z rana, trzymaj się Rabarbar, dobrego, długiego życia !!!
  17. Bardzo fajne wieści :-)) Było całkiem dobrze, niestety od środy popołudniu gorzej. Dżeki podczas spaceru zupełnie niespodziewanie stracił przytomność. Bez jakichkolwiek wcześniejszych niepokojących symptomów. Pies idzie - pies leży. Świadomość odzyskał po 2-3 minutach. Zanim dojechaliśmy do weterynarza już był w pełni świadomy. Ani echo serca nic ani usg jamy brzusznej nic nie wykazało. Wyniki badania krwi prawie identyczne jak te robione pod koniec stycznia przed wycinaniem guzka znad oka. Idealne nie są, ale nie tłumaczą zasłabnięcia. Wet uważa że może to mieć związek z podaczką (Dżeki od 2,5 roku bierze luminal i nie miał ataków) i kazał zwiększyć dawkę. W czwartek i piątek było O.K ale dziś powtórka. Ani jeden z dwóch "naszych" weterynarzy nie pracuje w soboty więc pojechaliśmy do obcego weta. Nic mądrego nie powiedział, a ponieważ Dżek tak jak poprzednio szybko doszedł do siebie wróciliśmy do domu. W poniedziałek ustalimy jakie jeszcze badania trzeba zrobić. Martwię się, bo Dżekuś ostatnio ma też kilkuminutowe epizody ciężkiego dyszenia (bez wcześniejszego wysiłku) w ciągu dnia, potrafi się też obudzić się w środku nocy, wstać i długo i ciężko dyszeć. Nie jestem też przekonana do tej padaczki, bo omdlenie było zupełnie inne niż te pierwsze po których zdiagnozowano padaczkę. Tym tazem nie było kręcenia się w kółko, wzdłuż ścian, upadł nagle i był wiotki, leciał przec ręcę, bez drgawek czy prężenia mięśni. Nie było też żadnej aury popadaczkowej, od razu oprzytomniał. no ale nie jestem wetem... Nie wspomnę już o tym, że Dżeki momentami jest bardzo podeksytowany, by po chwili zupełnie nagle siąść bez ruchu jak odcięty od zasilania... Czasem kładąc się nagle bezwładnie wali głową o podłoże, jakby nie starczylo mu sił by ją utrzymać i powoli położyć łepek. Bardzo się martwię że coś mu rośnie w głowie ..... tym bardziej że ten guz na boku urósł....
  18. Zulka, trzymaj się bliźniaczko mojego Dżeka. Do okrągłych urodzin przynajmniej...
  19. Zulka, trzymaj się bliźniaczko mojego Dżeka. Do okrągłych urodzin przynajmniej.....
  20. Nasz Chomik w cudze ręce ?!?.... Żartuję, bardzo się cieszę, widzisz, mówiłam że tak będzie. Na takim psie musiał się poznać ktoś na tyle dobry i madry by był wart Jaśminka :-))
×
×
  • Create New...