limonka80
Members-
Posts
4534 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by limonka80
-
Brak słów. Taki wpis chyba nie zasługuje nawet na odpowiedź. Wielka szkoda że ta osoba nie napisała do ukraińskiego schroniska z prośbą o wyjaśnienie. Proszę się nie przejmować kimś takim. Pewnie "pomaga" jedynie zza biurka i nigdy nie widziała realnego, koszmarnego życia które jest udziałem wielu psów. Myślę, że wszyscy tutaj wiemy ile serca i poświęcenia wkłada Pani w pomoc zwierzętom nad którymi nikt inny się nie pochylił. Naprawdę wielki szacunek. Pozdrawiam.
-
Kamień z serca że dotarła. Miałam sunię która zaznałą od ludzi tyle złego, że głośno płakała na sam widok człowieka, kojarząc go tylko z fizycznym bólem. Trwało to prawie rok, ale minęło. Mam nadzieję że z Amely też tak będzie. Ten biedny, sponiewierany psiak nie zdaje sobie jeszcze sprawy jakiej przemianie uległo jej życie, od teraz będzie tylko lepiej.
-
Dziękuję za zaproszenie. Bardzo się cieszę że Rabarbar opuścił schronisko, ma taki rozczulający wyraz pyszczka. Jednak ten drugi biedak, rudy Amber łamie serce, to nieme błaganie o pomoc w jego oczach ... Nie mogę zadeklarować stałej dla obydwu, - poniosło mnie ostatnio z deklaracjami a pensja nie z gumy niestety,- więc stałą dostanie Amber - 30zł , a dla Rabarbara wpłacę tyle samo jednorazowo.
-
Trafiłam na wątek Roxi niedawno, ale tak mnie chwyciła za serce że przeczytałam go ''od deski do deski " i po raz pierwszy na wieść że psiak ma szansę na swój dom zrobiło mi się smutno. Wiem że własny dom jest tym czego chcemy dla ratowanych tu psów, ale kiedy czytam relacje Moli, oglądam zdjęcia z ich wspólnego życia to sama do siebie się uśmiecham na widok łączącej je więzi, Roxi tak się zmieniła, jest taka szczęśliwa. Mam nadzieję że w ewentualnym, przyszłym dom Roxi będzie równie szczęśliwa i kochana.
-
Deklarowałam stałą dla pieska Rafiego którego niestety nie udało się uratować, więc w spadku dostanie ją Dunaj - 50 zł. On tak pięknie się zmienił, tyle w nim woli i radości życia, nie mogę się napatrzeć. Basiu - dla Dunaja z myślą o Rafim :-)
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
limonka80 replied to elik's topic in Już w nowym domu
Zaglądam regularnie do Fado i czytam co psiaka słychać. Cieszę się, że po wszystkim złych rzeczach jakich doznał od człowieka teraz żyje spokojnie w swoim świecie i jest na swój sposób szczęśliwy. Cieszę się że mogę choć trochę się do tego przyczynić. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
limonka80 replied to elik's topic in Już w nowym domu
Dzień dobry, 13.10.2020r. wpłaciłam dla Fado 50 zł, wpłata nie dotarła? -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
limonka80 replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Przelew poszedł. Baryton - cudny, ten spokój na pyszczku, jakby wiedział że to co złe już za nim. Też myślę że warto :-) -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
limonka80 replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Jestem pod wrażeniem zaangażowania i determinacji jaką wykazała Pani by pomóc Barytonowi. Myślę że niewiele osób zdecydowałoby się poświęcić tyle czasu i wysiłku, a do tego wyłożyć własne, a właściwie pożyczone pieniądze na pomoc nieznanemu psu, bez gwarancji na pozytywny wynik leczenia. Przykre, że treść i forma niektórych komentarzy miała taki a nie inny wydźwięk. Chciałabym pomóc, proszę o numer konta do wpłat. Pozdrawiam i życzę dużo siły :-) -
Bardzo dziękujemy wszystkim za dobre słowa. Pożegnałyśmy Rafiego. Po przeczytaniu wyników i badaniu usg opinia dr Cymbryłowicz była jednoznaczna - piesek jeszcze nie cierpiał, ale nie miał szans na powrót do zdrowia. Na 85-90 % stan nowotworowy trzustki i przewodu pokarmowego, stąd tak gwałtownie postępujące wyniszczenie i brak reakcji na leczenie antybiotykiem, transfuzję i dokarmianie. Delikatnie głaskałyśmy go do końca, odszedł szybko i spokojnie. Przed śmiercią patrzył na nas i jestem pewna że czuł się chciany i kochany, może po raz pierwszy w życiu. Zostałam z nim jeszcze kilka minut po stwierdzeniu przez lekarza zgonu, chyba w nadziei że się obudzi, choć wiem że to głupie. Płakałam po raz pierwszy od czasu gdy zmarła moja babcia. Tak mi żal że nie mogłyśmy zrobić nic więcej, czuję się taka bezsilna. Mimo że nie udało się pomóc Rafiemu, cieszę się że poznałam jego i Basię. Basiu trzymaj się, dałaś Rafiemu to czego nikt wcześniej mu nie dał.
-
To żaden wyznacznik, ta sąsiadka może nawet nie lubić psów lub po prostu uważać że chory pies to kłopot. Ja też jestem z zewnątrz - po raz pierwszy widziałam Rafiego w czwartek - i mam inne zdanie, psiak wygląda źle, ale gdyby wyglądał dobrze nie było by go na tym forum, tu są tylko psy które wyglądają źle i potrzebują pomocy. Jestem zdania że trzeba dać mu jeszcze kilka dni i jeszcze jedną szansę. Zapalenie trzustki to bardzo poważna choroba i trochę musi potrwać zanim będzie znacząca poprawa, zwłaszcza u tak zaniedbanego psa. Rafi jest leczony trochę ponad tydzień, wydaje mi się że to za mało by podjąć nieodwracalną decyzję o jego eutanazji. Nie wiem czy Rafi cierpi, nie jestem z nim ciągle ale widziałam go wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku dni i nie dawał oznak bólu. Basia jest z nim cały czas,znak więc widzi więcej ale Rafi dostaje środki przeciwbólowe. Zaproponowałam że postaram się umówić Rafiego na jak najszybsze konsultację do innego - moim zdaniem dobrego lekarza - i jeszcze spróbujemy zanim zrezygnujemy z walki. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem zwolenniczką uporczywych terapii, ale czasem warto powalczyć chwilę dłużej zanim się zrobi coś ostatecznego. Rozmawiałyśmy z Basią o tym że Rafi nie jest starym psem, może mieć kilka lat, więc warto zawalczyć. Jeśli usłyszymy u dr Cymbryłowicz że szanse są niewielkie, a pies przez najbliższe 2-3 dni nie wykaże oznak zdrowienia pojadę z Basią uśpić Rafiego. Jest przytulany, głaskany i całowany, na pewno czuje miłość, ale jeszcze go nie żegnajmy.
- 809 replies
-
- 11
-
-
-
Właśnie wróciłyśmy z Rafim z lecznicy. Wczoraj wieczorem było źle - nie chciał jeść, nie dało się go też nakarmić sondą, wszystko cofało się, pies był zmęczony próbami, wyrywał się, poźniej leżał bez ruchu. Dziś od rana Rafi był w lecznicy, miał kolejne usg, dostał kolejne zastrzyki - antybiotyk, przeciwbólowe i elektrolity, to co dostaje cały czas ale do tej pory nie pomagało. Dziś o 15.00 zawoziłam go z Ewu do domu - Rafi stał ładnie na nogach, spacerował (chwiejnie bo chwiejnie ale sam :-), obwąchiwał krzaki, rozglądał się wokół. To słaby, chory pies, ale pies chcący żyć, i na spacerze i w samochodzie patrzy mi w oczy, nie merda jeszcze ogonem, ale wpatruje się w człowieka jakby wiedział że walczymy o niego, Ewu bardzo o niego walczy. Poznałyśmy się w czwartek, ale przez te kilka dni nie mogę wyjść z podziwu ile zaangażowania i oddania wykazuje względem Rafiego. Przed chwilą rozmawiałyśmy przez telefon - Rafi sam zjadł z apetytem część puszki którą pani doktor kazała go karmić , a której wcześniej nie chciał tknąć, teraz odpoczywa. Nie wiem czy to przełom, ale ja jestem pełna nadziei że będzie happy end. Trzymajcie kciuki. P.S.Zrobiłam dziś kilka zdjęć Rafiemu, przesłałam je Ewu bo nie umiem ich załączyć.
-
Rozmawiałyśmy dziś z Ewu o wyjęciu sondy i podczas jutrzejszej wizyty u weterynarza ten temat powróci. To Ewu jest opiekunką psiaka, ja tylko próbuję trochę pomóc, więc nie mam prawa się wypowiadać ale wydaje mi się że samodzielne wyjęcie sondy to raczej za duże ryzyko. Na tę chwilę, mimo ogromnych wysiłków Ewu i czasu jaki przeznacza na próby podawania przez nią pokarmu ta sonda nie spełnia swej funkcji tak jak powinna i tylko męczy psa.