Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Wczoraj późno wróciłam od swojego lekarza. Dziś postaram się dorobić zdjeć maluchów do ogłaszania osobno. Dokarmiam Martę mięsem od Lindy, bo na suchej nawet jeśli wypełnia się jej żołądek (co widać), to nic nie przybiera, wystają jej wszystkie żebra. Puszki pochłania na kilka połknięć. Apetyt ma. Nie pije nadmiernie, jak to było zaraz po przyjeździe, kiedy pierwszego dnia wypiła kilka misek. Może była ograniczana, bo rzeczywiście załatwia się częściej i gdzie popadnie. Potem po tym depcze i wszystko umazane. Poczekam kilka dni, jeśli nie będzie zmiany na lepsze, to warto chyba zrobić podstawowe badanie krwi. Kupy Marty nadal nie są takie jak powinny, choć są lepsze. Wczoraj wieczorem jeszcze wyszedł robal. Jeśli badanie wyjdzie ok, to trzeba po prostu odstawić maluchy.
  2. Ślicznie dziękuję. Może zrobię zdjecia jednemu, damy imię i pojedynczo ogłasić na Bielsko, jak myślisz? Basia pewnie i tak dostanie zawrotu głowy, jak ludzie zaczną dzwonić i wypytywać.
  3. Dziękuję bardzo, przekażę to Oli. Ja już niestety nie dam rady się w ta akcję zaangażować. Mają dać mi znać, co się podzieje w tej sprawie. Na dziś brakuje mi czasu na wszystko.
  4. Co do konta to musi się wypowiedzieć ewu, choć nie ukrywam, że nie mam teraz możliwości wykładać w przychodni pieniędzy, a musze płacić gotówką, czekać kilka dni na wypisanie faktury, potem ją wysłac poleconym w miescie i znowu czekac na zwrot. Gdybym mogła rachunki wysyłać ewu skanowane, to szybciej poszłoby to. Na razie maluchy mają podkłady, które kupiła im ewu do DT. Teraz są na nich, dopóki mogą roznosić pasozyty. Boję się je kąpać, a jaja mogą mieć dłużej na sobie, więc to optymalna opcja. Jednak później ręczniki przydałyby się, bo ja u swoich nie stosuję, ze względu na ciężar w pralce, ale moje też tyle moczu nie produkują. Dziś rano jak weszłam do nich, to podkłady jeżały pozwijane, a podłoga cała zalana i w kupach. Małe robią kupy prawie wszystkie normalne, to cud w porównaniu z tym wodnistym, jasnym śluzem z krwią, z jakimi przyjechały. Marta robi jeszcze kupy duże, nieuformowane , cześciej i wszędzie. Jednak już nie rzuca się jak szalona na ręce za jedzeniem. Sucha karma nawet może leżeć, zanim ją zje. Jeszcze małym nie zrobiłam, jak mi się uda, to tu wstawię. Na Kraków już będą miały. Może więc na Rybnik?
  5. Kochana, jesli dasz radę, to bedę bardzo wdzięczna. Ona właśnie to je i kupy na rybnej są już lepsze, mimo odrobaczania. Dotąd sama radziłam sobie z ogłoszeniami, ale w takiej sytuacji nawet nie zaglądnęłam na FB, nie wyrabiam. Będe więc wdzięczna. Myślę, że najlepiej tel podac na ewu, a jak będzie coś konkretnego, to przekaże do mnie. Teraz musimy szczególnie uważać przed świętami. Jednak maluchy nie mają gdzie przeczekac do stycznia, jak na razie nie udało się im znaleźć żadnego lokum, gdzie mogłyby trafić po odstawieniu od mamy.
  6. Również tak myślę. Nie wiem, czy Ci mówiłam o duzym psie z Ukrainy, z połamanymi przednimi łapami? Myślałam o nim, przetrawiałam, aż zadzwoniła Ola, że znalazł się dom w Holandii. Ucieszyłyśmy się obie niesamowicie. Dwa dni temu zadzwoniła, że pies ma wrócić z Holandii do schroniska na Ukrainę, bo ...goni rowery. Dostałam filmik, taka proludzka jasna wersja mojego Ciapciaka z wykrzywionymi łapkami. Jednak teraz nie jestem w stanie już nijak pomóc. Dotąd w zyciu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś w Holandii zamiast wziać behawiorystę, zgłosić psa do jakiejś organizacji na miejscu, zamierza go zimą odesłać do ukraińskiego schroniska. Teraz przypadek opieki nad Martą i dziecmi.
  7. Gdyby była taka możliwość, to byłoby super, ponieważ weszły w zycie nowe przepisy i teraz za leki z apteki nie mozna brac faktur na organizacje. Dziś wzięłam tylko paragon, wiec nie da się rozliczyć z konta. Dziękuję w ich imieniu za pomoc. Wszystkim równiez dziękuję bardzo za obecność i każdą pomoc, bo wszystko jest potrzebne. Nagle od ewu trafiło zupełnie nieplanowanie w sumie 10 psów: 2 suki i 8 dzieciaków. Razem ich koszt pobytu u mnie na dziś to 53 zł na dobę. Czy ktoś może pomóc z ogłoszeniami małych? Ja im zrobię na Katowice w wolnej chwili. Maluchy Marty wkrótce muszą znaleźć nowe domy, tymczasowe lub stałe. Matka jest chuda jak badyl, nie może długo karmić takiej gromady. Ja tylko zbieram kupy, sprzątam, myję, dezynfekuję, długo tak nie dam rady. Sunia przyjechała z workiem Puriny chow kurczakowej, po której miała biegunkę, co nie dziwi. Dostaje karmę od Bajki, ale na tyle psów na długo nie wystarczy. Może ktoś wspomóc je karmą dla matek karmiących i szczeniąt?
  8. Wstawię link do wątku drugiej rodziny i goraco zapraszam: Suczka Marta i jej dzieci
  9. Chciałam potwierdzić, że otrzymałam wpłate za listopad, dziękuję. Przy okazji chciałam zaprosić na wątek innej suni z Miedar, która jest w takiej samej sytuacji jak Beza. Wychudzona, zarobaczona, ze stadem maluchów: suczka Marta i jej 6-cioro dzieci w wielkiej potrzebie
  10. Zapraszam na wątek drugiej rodzinki, tylko tak potrafię wstawić link: Marta
  11. W Tychach. Elu, ja równiez bardzo Ci dziękuję
  12. Wczoraj robiłam tylko przy tamtych, to był obłęd. Na szczęście, Bajka z maluszkami są jeszcze całkiem niekłopotliwe, a na domy u nas czekają tylko Beza i Tania. Jednak nie dam rady tymi następnymi na dłużej się opiekować, za dużo ich jest. Dlatego, tak jak ewu napisała, to sytuacja taka naprawdę bardzo kryzysowa i awaryjna. Po prostu zarobaczone, nie zaszczepione nie miałyby szans na przezycie po powrocie do schroniska.
  13. Bardzo wszystkich proszę pomózcie przy tym stadzie. Dziś będą zdjęcia, poproszę Elik znowu o wstawienie, jak będzie wątek. Może ktoś, kto potrafi wstawiac zdjecia pomoże ewu i załozy go?Może ktoś ma jakiś pomysł na umieszczenie rodzinki? Sytuacja bez wyjścia, ewu zadzwoniła z płaczem, że nie mają się gdzie podziać za godzinę. Szybkie przygotowanie pomieszczenia i druga rodzina w domu. Tylko to tak bardzo awaryjne, maluchy trzeba szybko ogłaszac, za 2 tyg. mogą iść do adopcji. Przyjechały w ostatnim momencie: sunia wychudzona, maluchy zjadane przez robale. Wet leczący je we wcześniejszym DT zamiast odrobaczyć, podawał antybiotyki, doszukiwał się chorób, ewu płaciła. Ręce opadają mi już do tych lekarzy, co rusz słyszę o jakimś kolejnym partactwie. Koszty są spore, małe już mają zbadany kał, są odrobaczane. Przyjechały z żelowymi biegunkami z krwią. Co w tej sytuacji zaskakuje, to że wet nie zalecił odrobaczenia, mimo że mama i maluchy przyjechały ze srodkami do tego ze schroniska. Leki lezały na półce, a psy cierpiały. Małe mają już 5 tyg, matkę zjadają wręcz, to jednak 6 żarłocznych, sporych dzieciaków. Niestety nie mam gdzie oddzielać ją od małych, bo i tak muszą być wyizolowane od reszty.
  14. Na pierwszy rzut oka, wydawało mi się, że pokazałaś Tolu królika ;)Może przez ta klatkę Zawsze miałam jednego dzikiego piwnicznego kota, najpierw starą kotkę na strychu w Katowicach, potem w mieszkaniu Tolka, teraz Cuksę. Klasyczne piwniczaki zazwyczaj najlepiej czują się w pomieszczeniach, nie lubią przestrzeni, szczególnie obcej. Teraz Cuksa to samo. Ma królestwo na dużej, starej szafie i nie opuszcza z własnej woli jednego pokoju. Wszystkie bez problemu nauczyły się korzystania z kuwety, zyły zgodnie z innymi kotami, tolerowały psy. Może spróbowac poprzez ogłoszenia szukać koteczce bezpiecznego lokum np w stajni, gospodarstwie czy w jakimś bezpiecznym miejscu? Przychodnia nie jest najbezpieczniejszym miejscem do wypuszczenia po sterylce. Moje do mnie właśnie tak trafiały, że nie mogły wrócić w bezpieczne miejce po zabiegu. Tolka ogłaszałam półtora roku, jako idealnego do dokocenia się, bo kochał wszystkie koty. Miałam nadzieję, że ktoś będzie chciał dać dom takiemu bezproblemowemu, choć bezdotykowemu kotu. Niestety, nikt się nie znalazł.
  15. Pan wczoraj dzwonił, nie jest chyba najgorzej. Warczała i wycofała się przy dzieciach, ale ona po prostu nie miała kontaktu z takimi dzieciakami, moje wyglądają już jak dorosłe osoby. Sama jest dzieciakiem, więc czuje się niepewnie. Dodatkowo dotąd to inne dorosłe psy decydowały, jak reagować, a teraz musi sama podejmowac decyzje. Myślę, że smaczki podawane przez dzieci powinny szybko załatwić sprawę. Boi się windy, no i kupa była zaraz po spacerze w domu. To akurat nie dziwi, bo pies musi czuć się bezpiecznie w czasie defekacji, a ona ma teraz spacery w głośnym, ludnym miejscu i tylko na smyczy. Za to ładnie chodzi na smyczy, więc jeden problem mniej. Zapomniałam przedwczoraj pana uprzedzić, że kradnie ze stołu i jak powiedziałam wczoraj, to usłyszałam, że pan już wie ;) Ponoc jest nieodłączna od pana, bo on jest z nią cały czas.
  16. Zarzekałam się niedawno, że już nigdy więcej szczeniaków. Jednak to niestety, nie jedyne w sytuacji bez wyjścia :(
  17. Masz rację, też to widzę. U nas psy są zgrane i tworzą więzi, rodzinę. Jedynie jakby poza stadem funkcjonuje maleńka Ada z Wojtyszek, ale ona jest odłowionym dzikim psiakiem i praktycznie tylko z Ciapciakiem chce mieć bliższe relacje, resztę olewa, jak i ludzi zresztą. Jak pojawia się nowy psiak, to dokładnie widać , kiedy zaczyna uważać nas i stado za swoją rodzinę. Najlepiej, jak uda się przeprowadzić adopcję przed tym momentem. Jednak życie nie rozpieszcza i czasem jest trudniej.
  18. Tylko tak, jak piszesz, to wszystko za jakiś czas. Teraz dla niej to drastyczna zmiana.Wczoraj rozmawiałam z panem, była już na smyczy, początek nie był najgorszy. Czekam dziś na wiadomość. U nas Kaj już po jej wyjeździe jej szukał. Zawsze razem bawili się,jest od niej 2 mies. starszy, naznosił wczoraj pluszaków, niby podrzucał, ale jakoś tak bez przekonania. Dotąd zawsze ta chuda glista kręciła się na swoich długich zapałkowatych nogach pod jego brzuchem i podgryzała mu łapy.
  19. Częśc psów jest nosicielami bezobjawowymi, a przy pierwotniakach (lamblie, isospora, eimeria) najczęściej psy jedzą kupy innych psów. Pewnie miała wcześniej, ale nie dawały objawów. Te kociaki, które miałam ze schroniska, też miały lamblie, Beza i część jej dzieci, a znajoma, która te dwa mioty kociąt przejęła, powiedziała, że tam zawsze kociaki mają. Już nawet nie bada, bo szkoda kasy, tylko podaje aniprazol na dzień dobry. Zjadanie kup to sygnał, żeby zbadac kał. Do innych nietypowych objawów nalezy np łupież i sucha, łuszcząca się skóra czy jakby błyszcząca kupa (efekt zaburzenia wchłaniania tłuszczy). To bardzo ważne, żeby badać od razu kał. Mozna zrobić np. bazarek na ten cel i kupić testy na zapas. Ja płacę za 10 szt. 300 zł. robić każdemu, które jedzie do DT czy hoteliku. Potem najlepiej oczywiście zwykłe badanie kału na wszystko, ale taki test na początek znacznie może obniżyć koszty poźniejszego leczenia i zarażanie kolejnych. Oczywiście to schronisko nie jest jedynym miejscem, w większosci teraz są, podobnie jest z hodowlami. Należy jeszcze pamiętac o przegotowywaniu wody do picia, bo w pitnej z kranu też są.
  20. Pojechali, za godzinkę spotkanie. Trzymajcie mocno kciuki. Po ostatnim wyjeździe na operację, dziś trzęsła się mi w ramionach przy wychodzeniu do auta. Przeżywam bardzo rozstania, jesli pies jest u nas tak długo. Dla niej to było pół życia. I teraz wszystko całkiem ma zostać zmienione: blok, smycz, brak innych zwierzaków w domu. Życzę jej, żeby te zmiany łatwo przeszła i jak najszybciej cieszyła się z posiadania swojej rodzinki tylko dla siebie.
  21. Ewo, nie robi się kontrolnie testów na przeciwciała, a te są zazwyczaj stosowane, ze względu na cenę. Dowiedz się, czy to był taki test czy na białko. Jeśli na przeciwciała, to pies może nie mieć lamblii np. 2 mies, a test bedzie jeszcze dodatni. Wtedy niepotrzebnie się faszeruje psa chemią. Może tu był akurat test na białko, ale stale słyszę, że lekarze nie mają pojęcia, jak sensownie stosować testy na przeciwciała. Taki test jest dobry jako pierwszy. Niedawno koleżanka odebrała tak leczonego szczeniaka. Całe szczeście, bo faszerowali małą stale lekami, a ona już była zdrowa.
  22. I rosną jak dogi, a nawet powiedziałabym smoki. Rodzinka jest rewelacyjna. Podziwiamy z Andrzejem stale ich instynkty i zaradność. Nawet nie wiadomo, że są, takie grzeczniusie i bezproblemowe. Zarówno mama jak i córcie tylko jedzą, piją i załatwiają się. Ciekawe kiedy się rozkręcą? Pewnie za miesiąc nie bedę dowierzać, że kiedykolwiek były takie grzeczne ;)
  23. To chyba aż takiej nie daję ;) O tym nie wiedziałam, zostałam poinformowana przez lekarkę o możliwości uczucia szczypania przy sikaniu. dzięki za info, ale na szczęście nigdy nie kojarzę takiego objawu. Zazwyczaj wystarczy raz, góra dwa razy podać i wydzielina się reguluje. Tak, na nosie ma białą łatkę. Ma jedno stojące, drugie klapnięte ucho i lekki zezik, jak Beza. Całe szczęście, że nie musi być w schronisku. Kiedy przyjechała, to zrobiła paskudną, cuchnącą biegunkę na pół pokoju. Na kolanach wszystko zbierałam ręcznikami papierowymi i zlewałam środkiem do dezynfekcji. Waliło w całym domu spirytusem, jak w gorzelni.Potem ładnie się unormowała kupa, ale nie chcę myśleć, jakby się to skończyło, gdyby została z małymi w schronisku. Teraz jest jakiś wysyp maluchów, nietypowy dla tej pory roku. Najgorsze, że tak wielu, kiedy suka zachodzi w ciaze z ich winy, to wywalają ją z brzuchem albo już z maluchami.
  24. Bajka wczoraj dostała pierwszą tabletkę na odrobaczenie i kupa dziś wzorcowa, bez pasozytów. Już dostała drugą porcję. No i juz psychicznie zaczyna się otwierać, chyba dochodzi do niej, że ona i pandy są bezpieczne. Ma duzy apetyt, już nie lezy plackiem, tylko chodzi. Dziś Ryjek wbiegła do niej przywitać się i zapoznać, to tylko ją obwąchała. Dosć mocno się czysci i jasną krwią, więc zaplikowałam jej dużą dawkę wit. C, powinno po niej przejść. Moim dziewczynom to zawsze pomaga. Gdyby jednak wydzielina nadal taka była, to będę musiała podjechac po jakiś antybiotyk. Mam nadzieję, że nie bedzie takiej potrzeby. Ogólnie jest wszystko dobrze, a małe są cudne. Takie ogromne, tłuściutkie pulpety.
×
×
  • Create New...