Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19287
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Przed chwilą wyjechali. Dam znac, jak będę coś wiedzieć.
  2. Na jutro wszystko potwierdzone. To teraz tylko trzymajcie kciuki za zdrówko Nussi.
  3. Dziś chciało mi się płakać. Jak już czekał taksówkarz pod domem, to Linda zrobiła kupę na legowisko i połozyła się na niej. Ja w butach, ubrana, dobiegam i mokrą szmatą ścieram tę kupę wgniecioną i wklejoną w sierść, żeby można było założyć pieluchę. Kupa roztarła sie, wszystko cuchnie, już oczami wyobraźni widzę, jak taksowkarz odmawia mi transportu. No to czyszczę uparcie dalej, potem szoruję ręce, bo już też śmierdzą. W koncu udało mi sie włozyć wkład chłonny do majtek, te jakoś zapiąć, dzwigam Linde i wtedy wypada jeszcze jeden bobek, którego rozgniotłam centalnie całym trampkiem. Kładę Lindę, mama ryczy z dołu, że mam się pospieszyć, ja zmieniam buty, bo przecież nie będe w locie czyścić podeszwy. Leci mi z ramienia koc, potem nosidło tylne, dalej przednie. Zdezorientowana Linda ucieka na swoje miejsce i znowu ją wyciągam. W końcu zlana potem upchnęłam nas do taksówki, a tam mega ślinotok. Podstawiam swoje nogi, dłonie, żeby Linda na nie sliniła się. Wszędzie, tylko nie na fotel taksówki. Taksowkarz zerka kątem oka, uchyla okno. Z powrotem przyjechała moja kolezanka nas odebrać, więc wróciłysmy bez stresu. Przed samym wyjście z auta tylko była kolejna kupa, ale prosto z pieluchy do kubła i po problemie. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że można posiwieć przy rehabilitacji, a jednak. Do tego musiałyśmy stanowić pocieszny widok. Ja jechałam w wyćwiekowanych wysokich butach do dresowych spodni (bo tylko te wzięłam do Katowic), z różowymi włosami, taszcząc na rękach dużego psa w czerwonych majtach w czarne serca. Dobrze, że moje córki tego nie widziały, bo znowu slyszałabym, że inne mamy tak się nie zachowują. Za to pani Halinka rehabilitantka traktuje nas cudownie. Nie dość, że zgodziła się przyjąć Lindę z marszu, bez terminów, to bardzo troskliwie się nią zajmuje i poświeca dużo czasu. No i ze wzgledu na ograniczone środki i to, że Linda jest bezdomniakiem, liczy nas po połowie stawki. Powiedziała, że jesli uda nam się nazbierać pieniędzy więcej, to wtedy najwyzej jej coś dopłacimy. Bardzo się wzruszyła historią Lindy.
  4. Dziś w końcu odebrałam faktury za leczenie kociaków. Faktura na Fundację za leczenie wynosi 140 zł , a ta na schronisko za mleka i odrobaczenia 175 zł. Ewu powiedziała, że nie było już więcej wpłat na maluchy. Z tamtych pieniędzy zapłaciła jedzenie, które wysłała do Wandy, gdzie maluchy teraz są. Bardzo proszę o pomoc w splacie, bo nie mam jak wykładać za wszystkie zwierzaki, a muszę płacić gotówką. Teraz płacę za rehabilitacje Lindy.
  5. No właśnie mam problem z wielkości Lindy i jej zachowaniem. Linda ma takie nosidło do zakładania na tył, ale powinna miec drugie na przód i najlepiej jakby w takiej naturalnej pozycji prowadziły ją dwie osoby, lub jedna, ale w każdej ręce po uchwycie jednego nosidła. Pani rehabilitantka na szybko zrobiła Lindzie wczoraj z polara na przód, tylko to wszystko sprawdza się może u normalnych, domowych, zsocjalizowanych psiaków. Lindę każda zmiana przeraża i długo przyzwyczaja sie do nowości. Dopiero niedawno zaakceptowała, że ja w czasie chodzenia jestem obok. Potem to tylne nosidło. Dziś nie było mowy o tym, żeby ruszyła z miejsca przynosidla z przodu. Musiałam zdjąć ten polar i dopiero jakoś ruszyła. Przez 5 lat miałam prawie nie chodzącą Świstak i jednym ruchem lądowała pod pachą. Linda jest wielkości onka, wszystko ją stresuje i przeraża. Mamy zakupiony gorset z Admirała, ale tak jak piszesz, jego zakładanie i zdejmowanie za długo trwa. Odgłos wszystkich rzepów, paczkowanie Lindy do środka, zapinanie okazały się za trudne. Przynajmniej jak na nią. jeśli nie zdążę z jej siuśkami, to mam całe nogi zlane, aż do butów.
  6. Jestem w Katowicach i wczoraj byłysmy z Lindą na pierwszej rehabilitacji. Miała pole elektomagnetyczne, lampę, laser, no i masaż. Pani rehabilitantka powiedziała, że koniecznie trzeba kupić jej lampę solux. Kolana też ma ponoć w fatalnym stanie. Ogólnie powiedziała, że u Lindy naklada się dużo problemów. Najważniejszy wg niej jest kręgosłup. Najwiekszy problem mam z transportem, bo taksówkarze nie chcą wieźć tak dużego psa, nawet w majtkach, na kocu i za dopłatą. Sam transport wczoraj kosztował 65 zł. Dziś z zabiegów odbierze mnie koleżanka. Kochana kobieta, w porze największych korków zaoferowała sie przyjechać z Chorzowa do centrum Katowic i nas zawieźć do domu. Nie wzięłam jednorazowych majtek z domu, bo u nas stale są w Biedronce,a w tutejszej ich nie ma. Wczoraj zabrudziła ostatnie, dziś ma materiałowe, do prania. Niby małe problemy, ale mieszkając na uboczu, bez samochodu wszystko staje się kłopotliwe. Strome zakręcające schody, po których ją taszczę pod pachy, ta jej pozycja wlaśnie, której nie powinna przyjmowac po urazie kręgosłupa. Wczoraj wróciłam zlana potem, w mokrych z Lindy śliny spodniach, z dłońmi w jej kupie, którą zrobiła ze strachu pod koniec drogi. Dziś wszystko przed nami. Za to mam juz pokazane, co i jak mam w domu masować. Odkąd wyprowadzam ją w uprzęży Trixie, to widzę znaczną poprawę, nie wywija już cały czas stop do tyłu i rany ślicznie sie goją.
  7. Jedyny najbliższy termin, jaki udało mi się wyprosić jest na środę rano. Wtedy mąż Anecik nie może jechać. Poprosiłam więc znajomego, który jednak mieszka dość daleko od Katowic, zeby zawiózł mamę z Nussi do Bielska. Zgodził się. Kolejny termin byłby na piątek popołudniu i boimy się tyle czekać. Dałam już znać Anecie.
  8. Nie mam hasła do poczty, a zostawiłam tel., jak poszłam na wybory, dzięki za info. Jutro umówię wizytę i zadzwonię do Anety. Myślę, że za transport to im już najlepiej przesłac, a w przychodni zapytam o mozliwość faktury przelewowej. Tylko proszę na priv, podaj mi dane do faktury. Wtedy mogłybyście bezpośrednio do przychodni przelać, bo ja tu nie mam jak wyłozyć. Zresztą jutro mam właśnie tam operację za 2tys. zł ( psa zawozi Andrzej ze wsi), zapłaciłam też za operację Lindy i leczenie kociaków, więc nie mam możliwości założyć. Czyli zbadać serce, krew i może jeszcze RTG, żeby zobaczyć czy nie ma gdzieś nowotworu, bo ta zmiana jest w pachwinie i to starsza sunia?
  9. Wanda powiedziała, że co kociaki przyjeżdżały z tego schroniska, to z lambliami. Te u mnie też miały, Beza i część jej dzieci. Też myślę, że warto zrobić test. Beza od razu traciła apetyt i chudła, jak się jej namnażały. Wg materiałów z badań, czytałam że objawy mogą być już po 5 dniach od zarażenia. Bardzo się cieszę, że jemu pomagacie. Jest śliczny, jak wyzdrowieje, to pewnie zaraz ktoś go wypatrzy. Byle tylko udało się choróbsko opanować.
  10. Udało mi się wejść. Tak, jak już Tola i Bogusi napisały, koniecznie trzeba pokazać Nussi dobremu lekarzowi. Ewentualne picie i ciężar moglyby być też wynikiem podania sterydu, ale czy taki ktoś podałby jej w schronisku, to nie wiemy. Przepuklina pod cięciem jest dość spora. Wydaje mi się, że trzeba zbadac krew i serce .Dr Kudła z Bielska B. jest świetny w diagnozowaniu serca i ma sprzęt, a krew wysyła do Idexxu. Nawet żeby usunąć przepuklinę i zmianę w okolicy pachwiny, to najpierw sunia musi być przebadana. Ja i mama jesteśmy bez samochodu, mama jak jechała tam taksówką, to zapłaciła 200 zł za przewóz. Mama pojechałaby z Nussi, tylko potrzebny jest kierowca. Sunia jest radosna, wpatrzona w moją mamę jak w obrazek. Jest bardzo grzeczna i świetnie zgrała się z mamy yorkami.
  11. Jesli to pomogłoby mu, to jak coś uzgodnicie, dajcie znać telefonicznie, bo mam zepsuty internet w Katowicach po burzy i raczej przez weekend nic nie zdziałam. Jak coś, to i wolontariuszka i kierowca ze schroniska już wiedzą, gdzie jechac ;) Tylko jak napisałam, musi być bez zadnej grzybicy, świerzba czy nużenca, bo Linda ma jeszcze otwarte rany, a jest ze szczeniakiem który będzie w poniedziałek operowany. I jeszcze, będę tam bez samochodu. Musiałby więc z przychodni dostać zapas leków. Oczywiście zastrzyki, kroplówki sama potrafię podawać, tylko wszystko musiałby dostać na zapas z rozpiską.
  12. Biedny piesio, ale to trudna sytuacja. Jest starszy, chory, do diagnozowania, do tego będzie po amputacji i to przedniej łapki, więc trudno o dom. Taki pies może się zasiedzieć, to nie dziw, że strach komuś wziąć odpowiedzialność. Ja tak wzięłam do siebie Lindę z myślą, że pewnie uda się ją postawić na łapy, może jak dopisze szczęście, to znajdzie jakiś dom. Na dziś jest druga zbiórka, która idzie bardzo marnie. Głównie tylko dzięki pomocy moich znajomych udało się zebrać połowę pieniędzy, za które pokryta zostanie ostatnia faktura za operację.Co parę dni praktycznie żebrzę o udostepnianie i wpłaty na tej zbiórce. Na opłacenie rehabilitacji nie ma co ze zbiórki liczyć. Mam ją na swoim utrzymaniu, a zbieram tylko na leczenie. Miał być tylko kręgosłup, po kolei wychodziły kolejne problemy. W przypadku tego piesia trzeba pieniędzy na wszystko. Sytuacja może do ogarnięcia, ale dla kogoś kto nie ma pod opieką iluś innych zwierzaków, a tak tu zazwyczaj ma większość. Stale zaglądam co z nim, sama nie mam jak pomóc, ale kibicuję i liczę, że ktoś się nad nim zlituje. Gdyby ktoś dał mu schronienie, to mogłabym go kilka dni przetrzymać w Katowicach, jesli nie ma nic zaraźliwego na skórze, bo jutro prawdopodobnie tam jadę i zabieram też Lindę po operacji. Mam kołnierze, do odstapienia miód Manuka do ran raz użyty (Linda go zjada, a dostała druga tubkę). Niestety, tylko tyle dam radę.
  13. Dziś chyba miała być operacja, udało się coś dla niego znaleźć?
  14. Z tych zdjeć to do ogłoszeń mozna dodać może to, gdzie stoi za plecami Ciapciaka, zeby było widać jak jest mała. Pozostałe tak tu, na wątek. Koc jest bardzo wymięty, ale przez problem Bezy wszystko psiejskie piorę na gotowanie, więc każda narzuta na ich kanapę tak teraz wygląda.
  15. 44,85 zł za metronidazol, który aktualnie dostaje i Essentiale. Jednak padł mi aparat w telefonie po zalaniu, a gdzies podziałam zwykły, więc wstawię paragon z apteki, jak znajdę zgubę. Metronidazol jest silnym lekiem, więc kupiłam środek na wątrobe, żeby nie dokładac ewentualnych problemów.
  16. Dostałam wreszcie z pawłowickiej przychodni fakturę za wizytę Lindy jeszcze przed operacją. Koszt 70 zł. Tolu, wyślę Ci na fundacyjnego maila skan, bo tu nie potrafię wstawić.
  17. Tolu, tylko do ogłoszeń oprócz tego, gdzie widać wymamlaną zrobioną przez nią dziurę w kanapie ;) Bo nikt jej nie weźmie. Dzwoniła o Ryjka kobieta z Poznania, ale na razie nie odezwała się. Może dziś zadzwoni, bo prosiła o dzień, dwa na podjęcie decyzji. Z mojego ogłoszenia na Katowice, oprócz tego jednego telefonu, nie było już żadnego odzewu.
  18. Tolu, dziękuję za wstawienie fotek. Beza teraz nie chce wcale z domu wychodzić. Dziś znajomy kończy u nas robotę i wyjeżdża. Zobaczę, czy jej zachowanie zmieni się po jego wyjeździe, kiedy bedzie mogła swobodnie się znowu poruszać. Kiedy on był, to musiała być razem z Ciapciakiem oddzielona, żeby go nie zaatakowały i wychodziły tylko na spacery. Jeśli jej nie przejdzie niechęć do wychodzenia, to trzeba jej bedzie sprawić ubranko na spacery. Ona ma bardzo króciutką sierść, bez podszerstka i może różnica temperatur jest powodem tej niechęci. Ze względu na małe psy cały czas już ogrzewamy dom. Może ktoś ma do oddanie ubranko wielkościowo jak na asta?
  19. Taksówka z tego, co mówiła ok 20 zł. Drugi raz, po odbiór jechała z koleżanką i za to ma jej ostrzyc yorkę, taka wymiana ;) Anula, dam Ci znać, bo z mamą mało rozmawiam, stale gdzieś jeździ. Teraz po kilka godzin dziennie zajmują jej wyjazdy na rehabilitację z jej sunią. Nie mam czasu nawet spokojnie pogadać. Dopiero w sobotę będzie wolna.
  20. Niestety tak. Najważniejsze jednak, że sunia jest już bezpieczna. Trochę jest od samego początku utrudnień, ale to i tak niewiele wobec faktu, że sunia nie musi walczyć już w schronie o przetrwanie. Jesli wszystko pójdzie ok, to chyba dam radę pojechac do Katowic.
  21. Tak robi serwis, jeśli ogłoszenie jestjuż umieszczone długo i się nie kliknie, żeby je przedłużyć. Informacja o konieczności tego pojawia się na panelu ogłoszeniodawcy.
  22. Nie pisałam, bo mama na razie nie ma rachunku. Nie mieli czasu wypisac od razu i powiedzieli, żeby podeszła kiedy indziej. Fryzjer kosztował 80 zł. Ponoć niesamowicie wypiękniała. Prosiłam mamę, żeby jej kolezanka która odbierała Nusssi czy znajomy, zrobili telefonem zdjecia, ale podobno oboje się spieszyli. Przecież to kilka minut, ludzie są bez wyobraźni. Mama ma taki stary, mały tel i nie ogarnia robienia nim zdjeć. Gdyby udało mi się na dniach pojechać do Katowic, to zrobiłabym zdjecia i odebrała rachunek, ale nie obiecuję, bo na razie jeszcze mamy remont. Na razie więc nic nie jest do płacenia. Podobno dziś czy jutro ma przyjechać z Krakowa jej koleżanka, to najwyżej ona zrobi fotki i mi przesle, ale też nie wiem, czy od razu.
  23. Na Lublin to akurat chyba nie ma po co odnawiać. Bardzo daleko, raczej tam więcej zwierząt szukających domów, niż chętnych do adopcji, a adopcja Tani trudna. Wydaje mi się, że Katowice, Opole, Wrocław i ta Warszawa. Może jeszcze Kraków? Poczekajmy, co Tola napisze. Dziś wraca
×
×
  • Create New...