Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Pytałam wcześniej Basi i nic się dla niego nie znalazło. Jutro go poogłaszam.
  2. Też myślę podobnie, ale gdyby mieli się psa pozbyć w jakiś inny sposób, bo już go nie chcą, a kasy na hotel pewno nie będą chcieli wydawać, to lepiej nie ryzykować. Ludzie najpierw słodzą, a potem są do wszystkiego zdolni. Gdyby byli odpowiedzialni, to daliby Basi znać, że jest trudna sytuacja i trzeba WSPÓLNIE rozglądnąć się za nowym domem, wykazaliby się sami zaangażowaniem. Widzisz Elu, jak miało niby być. Może jego problem więc to tylko wymówka? Szkoda, bo teraz pies ma wrócić z łatką trudnego do adopcji. Lęk separacyjny, jazgotanie, niszczenie to chyba po agresji druga przyczyna przez którą ludzie psa nie adoptują.
  3. Ala to ta ciemniejsza, z jasnymi oczami. Jest większa trochę od siostry, masywniejsza i kiedy coś ją niepokoi trochę histeryczna. Normalnie bardziej żywiołowa, trudno za nią nadążyć czy utrzymać w bezruchu. Ola jest spokojniejsza, bardziej zrównoważona. Obie są szybkie, wszędzie ich pełno, nie boją się innych psów, otwarte do ludzi. Nie są głośne, bardzo ciekawe świata. Może na Gliwice? Myślę, że lepiej razem tylko w tekście zaznaczyć, która jest którą. Masz tel. do ewu? Podam na priv
  4. Weszłam na schroniskowy profil na FB i serce mi pękło. Zobaczyłam, że nadal czeka na ratunek szorstkowłosa, szara, starsza sunia i ta cudna, delikatna wilczaczka, która dla miłośników rasy była za mało rasowa przez krótki ogon.
  5. Zazwyczaj to całkiem rozwiązuje problem. Moi klienci mieli takie sytuacje, gdzie behawioryści nie pomagali, a drugi pies jak za pomocą magicznej różdżki likwidował od razu problem. Akurat u małych psów wiele osób w ostatnich latach decyduje się na "braciszka " lub "siostrzyczkę" dla swojego psa, ale wiem, że z większymi psami czy kundelkami jest trudniej. Czasem jednak nawet obecność kota pomaga. Również myslę, jak Anula, że takie przerzucanie go teraz gorzej wpłynie na jego psychikę i najlepiej gdyby jego dotychczasowi opiekunowie zdecydowali się trzymać go do czasu znalezienia nowego domu. Dziękuję Elu, maluszki już są na swoim wątku.
  6. Super, dziękuję. Gdzie mam jutro wysłać to wszystko? Na ich wątku już są fotki.
  7. Marysia R., dzięki wielkie za wstawienie fotek. Czy ktoś pomoże z ogłaszaniem?
  8. Tu zagląda wiecej osób, więc zapytam także. Czy ktoś mógłby wstawić na dogo zdjecia szczeniaków Bajki? Wysłałabym je mailem. I prosiłabym o pomoc w ich ogłaszaniu.
  9. Halo, halo, czy komuś moge przesłać zdjęcia, żeby tu wstawić? Czy mogę prosić o pomoc w ogłaszaniu?
  10. Właśnie robię zdjęcia dziewczynek do ogłoszeń. Czy mogę komus wysłac na maila, żeby tu wstawił? Dziewczyny rosną w oczach. Wkrótce powinny byc drugi raz zaszczepione.
  11. Tofik to mix yorka, a one to zazwyczaj psy jednego właściciela, którego sobie same wybierają. Tak zresztą stałam się posiadaczką pierwszej yorki, która mnie sobie sama wybrała. Opiekowałam się miotem, a ona za mną ogłupiała i stałyśmy się nierozłączne na 16 lat. Resztę domowników często traktują co najwyżej na równi z sobą, jeśli nie niżej. Tą jedną osobę kochają całkowicie, resztę mogą olewać. Często jest tak, że nie słuchają poleceń pozostałych domowników. Od ponad 20 lat zajmuję się hodowlą tej rasy. Do tego je strzygę. Wiele się nasłuchałam. Są psy, które nie dają się dotkąć w domu, gryzą a na stole groomerskim są grzeczniutkie i wszystko mozna zrobić. Są takie, które nie pozwalają się gościom ruszyć w domu. Koleżanka miała sunię, którą musiała zamykac w łazience, żeby goście mogli poruszyć choćby nogą czy machać rękami, nie mówiąc o wyjściu z mieszkania. Bardzo przypominała mi Tofika. Kolezankę bardzo kochała, jednak np przy strzyżeniu lub obcinaniu pazurów nie było zmiłuj się, i tak ugryzłaby ją. Jesli atakowała to zajadle, szarpała, nie puszczała. Zazwyczaj takie rózne zachowania były u yorków bez rodowodu, takich przerośniętych w typie Tofika. Bylibyście zdziwieni, ile rodzin żyje latami z takimi zachowaniami psów, pod ich dyktando. Ja z yorkami nie miałam raczej nigdy problemów, ale to jednak inne geny niż u tzw"jorków". To lata hodowli, dopuszczania do rozrodu zrównowazonych osobników. Dla mnie to super psy, są inteligentne, więc szybko też łapią złe nawyki, jeśli się na nie pozwala. Już szczeniaki długo testują, na ile mogą sobie pozwolić. Za to dobrze prowadzone są miłe i przyjacielskie. Problemem w nowych domach jest często to, że ludzie pozwalają szczeniakom na wszystko i niczego nie wymagają, bo to taki słodziak i jeszcze przyjdzie czas na naukę. A potem mają terrorystę w domu na lata. To co u duzych ras szybko korygowaliby, to u maluchów lekceważą. Oczywiście, nie piszę tego, że tak jest z Toffikiem, tylko chciałam trochę przybliżyć rasę, w której jest typie. No i jeszcze jest kwestia tego, że yorki całkowicie inaczej moga się zachowywać po stracie swojego człowieka. Tofik przeszedł tyle zmian i domów, że to pewnie też ma duży wpływ na jego postrzeganie świata.
  12. Lubię takie adopcje, nie dosć, że dom bez zastrzeżeń, to znalazł się błyskawicznie.
  13. Basiu, wiesz że zapomniałam ostatnio dać Andrzejowi, jak był u mamy. Jak coś, to jest oczywiście u mnie w lodówce. Jeśli znowu pojedziemy, to mam nadzieję nie zapomnieć.
  14. Chyba pozjadali mózgi wcześniej. W ogłoszeniach piszę, że kontakt wyłacznie (dużymi literami) telefoniczny do opiekuna danego psa, bo ogłaszam je grzecznościowo i nic o nich nie wiem, a oni stale piszą. Co dzień dostaję wiadomości z olx. Nie odpisuję, bo jesli ktoś nie potrafi nawet przeczytać ze zrozumieniem krótkiego tekstu, to szkoda psa dla idioty. treść jest zazwyczaj taka, jak piszesz: wezmę tego psa, kiedy można go dowieźć, dziecko chce. Powiedziałam już chyba Basi z dziesięć razy, że ją podziwiam za wytrzymałosć.
  15. Basia ma zainteresowanych, ale pośredniczyłaby w adopcji i sprawdziła dom. Wiem, że inne sunie ze schroniska też w ten sposób znalazły domy, w tym niepozorna starsza Klara, moja ulubienica, którą ogłaszałam. Ja też w ogłoszeniu piszę, że pies znajduje się w jednym ze śląskich schronisk i tyle.
  16. Tak, dziś, bo pani nie miałaby się jak jutro dostać do nas. W umowie jest wszystko ;) Pierwszy raz widziałam 8 stron. umowę. Mały ma niewielką przepuklinkę pępkową, właśnie przy kastracji najlepiej bedzie ją też usunąć.
  17. To chyba o tej pani słyszałam ;) Jakaś do Basi zadzwoniła w trakcie kolacji wigilijnej z takim tekstem. Podziwiam za wytrzymałość. Basia ma zainteresowaną nim rodzinę z Gliwic. Pani brzmiała obiecująco. Jednak musi sprawdzić ten dom. Maluch został już drugi raz zaszczepiony. Na razie więc nie usunęłam swojego ogłoszenia. Może też poczekaj. Zobaczymy, jak wypadnie wizyta. Pimpuś dziś będzie odebrany.
  18. Wczoraj wieczorem rozmawiałam z Basią. Znowu nie ma internetu, a z telefonu nie potrafi tu wejść. Mówiła, że Kofi jest zainteresowana rodzina z Wrocławia. Niestety mówiła też, że ludzie ją męczą debilnymi pytaniami, nawet w trakcie kolacji wigilijnej. Podziwiam, że to wytrzymuje.
  19. Zdecydowanie to sprawa jej psychiki. Na wsi przecież nikt jej nie bił, ani tym bardziej u nas. Do tego nawet tu wstawiałam zdjecia, jak szalała z siostrą i stadem. Była uległa Ryjkowi, ale nie wykazywała takich zachowań. Była radosna, lubiła się stale bawić, tylko wpatrzona w siostrę i nic nie robiła z własnej inicjatywy. Wczoraj od Toli dostałam zdjecia z domu Ryjka :) Bardzo się cieszę. Ta mała cwaniara przeżyła adopcję zupełnie inaczej, niż siostra. Niestety, nie potrafię wstawić fotek, więc musimy poczekac, aż Tola to zrobi. Bardzo cieszę się, że cała piątka dziewczyn już jest w swoich domach.
  20. Dziękuję za życzenia i wzajemnie życzę wszystkim zdrowych, pogodnych i radosnych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku.
  21. Chciałam potwierdzić, że otrzymałam wpłatę za grudzień, dziękuję. Czekam dziś na karmę.
  22. Nie rozmawiałam z ewu, ale na pewno będzie wdzięczna za zgłoszenie. To sporo. Poker, dziękuję bardzo za wizytę. Cieszę się, że Pimpuś tak fajnie trafi.
  23. Wysłałam Elik kilka zdjeć Marty z prośba o wstawienie. Co prawda pogoda u nas koszmarna, drugi dzień leje, więc zdjecia nijakie, ale Marta bez stada maluchów uczepionych cyca i tak odżywa. Chodzi do ogrodu z psami, dogadała się z nimi doskonale. Nawet na kury nie reaguje, zaakceptowała je. Dzieciaków to już ma tak dosyć, że nie chce wracać do nich. Jeszcze musi trochę poczekać, aż calkiem będzie mieć luz.
  24. Klikasz w ogłoszeniu wyróżnij, wybierasz opcję czasową, opłacasz i gotowe.
×
×
  • Create New...