Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tolu, zróbcie ogłoszenia na olx i FB, że pies w pilnej potrzebie i szuka nawet DT. Ja w ten sposób ogłaszałam niektóre Basi zwierzaki. Udało się znaleźć świetny DT dla suki z 6 maluchami, co wydawałoby się teoretycznie niemozliwe. W sumie zgłosiło się troje chętnych, dom został sprawdzony, a rodzina ma opiekę. To samo z maleńką Dunią, którą nikt nie interesował się w schronisku ani na wątku maleństw. Z ogłoszenia z prośba o schronienie przed zimą zgłosiła się pani i sunia po sprawdzeniu domu już jest tam bezpieczna. Ludzie czasem chcą się zaopiekować właśnie takimi w największej potrzebie. Może akurat się uda. Sama niestety już nie pomogę, na wsi mam limit internetu, więc mogę tylko ogłaszać w Katowicach, a tam nie bedę w najbliższym czasie.
  2. Też mi się tak wydaje i wygląda nieładnie :(
  3. Również jestem zdania, że taki łączony transport w Tani przypadku może być bardzo stresujący. No i termin zalezy jeszcze od mozliwości jej nowej rodziny. Jak coś, to proszę o inforację, gdyby były już jakies ustalenia. Może się powtarzam, ale bardzo się cieszę, że Tania trafi do domu, wg mnie dla niej idealnego.
  4. A widzisz, myślałam że chodziło Ci, że u nas i wystraszyłam się, że możemy stracić okazję, jak już ktoś się znajdzie zainteresowany. Niedaleko, w Strumieniu czy w Pawłowicach mamy fajne parki, więc miejsce idealne. Oby tylko komuś wpadła w oko.
  5. Pan jest naprawdę fajny, zaskoczył mnie pozytywnie, bo od razu w piątek zadzwonił żeby zapytać, jak operacja przebiegła i czy wszystko z małą w porządku. Już się o nią martwił. Prawdopodobnie koleżanka mojej mamy dowiezie małą do Krakowa z Katowic, bo będzie odbierać swoje sunie. Trzeba będzie tylko dowieźć ją do Katowic. Ustaliłam z panem, że dowieziemy przy okazji, jak Andrzej będzie jechać. jednak nic się nie szykuje, więc skoro byłby darmowy transport do Krakowa, to zaproponuję Panu, że za zwrot kosztów paliwa dowieziemy małą do Katowic, finansowo nową rodzinkę wyjdzie podobnie, jakby sami jechali ją tam odbierać, a nie muszą czekać.
  6. Pokazuję tam Kaja, ale na razie nikt nie chce adoptować podobnego do niego psiaczka. Niedawno Marina wstawiła zdjecia prawie takiej samej Ariel i na szczęście przeczytałam, że znalazła już dom. Widziałam jednak, że nadal ma miot takich kajopodobnych, tylko masywniejszych podrostków. Tutaj chciałam pokazac przy okazji jak wyrósł. Jak napisała Tola wyrósł na pięknego psa, a kiedy pierwszy raz Marina wstawiła zdjęcie tego miotu, to przypominały piszczące włochate gąsieniczki. Tyle psów marnuje się w schroniskach, kiedy mogłyby rozkwitać w nowych domach.
  7. Dzięki Eluś za wstawienie fotek, może komuś Kaj się spodoba, bo są tam w schronisku podobne do niego szczeniaki.
  8. Ewa, co Ty, Beza to najbardziej pogodny pies, ogon zawsze do góry, pełna energii. Na zdjęciach obserwowała psy za mną, żeby się dołączyć do zabawy w razie potrzeby. W niej nie ma nic smutku, to pewnie kwestia jej spojrzenia i lekkiego zezika, ale na żywo nie jest smutne, tylko rozbrajające. Jak łypnie swoimi oczami, to wszystko osiągnie. To naprawdę pełna pozytywnej energii sunia. Poznanie Bezy w domu jest kiepskim pomysłem. Ogólnie pomysł z wczesniejszym poznaniem bardzo dobry , ale gdzieś na neutralnym terenie, żeby Beza bez uprzedzeń podeszła do ludzi, poznała ich zapach, dostała smaczek, dała się poprowadzić. Za bramą przestaje pilnować, a już w przychodni jest największym tchórzem i ciapciakiem. Chciałabym, żeby się dobrze pokazała, tak jak jest w stosunku do nas kochającą sunią, a nie jako hipnotyzująca złym wzrokiem zołza ;)
  9. Dzięki Elu, chodziło mi o wstawienie tu tych dwóch z Bezą, pies o którego pytasz to ukraiński Kaj, który ma wątek wspólny z Lindą. Chciałam pokazać jak wyrósł z kosmatego, kłapouchego malusia. Dasz radę przenieść te trzy fotki na wątek Lindy?
  10. Też tak najpierw kombinowałam, ale Linda nie trzyma moczu i kupę też robi w większosci pod siebie, więc zewnętrzna powłoka musi być nie przepuszczająca płynu. Każdy drybed czy pokrowiec na legowisku u Lindy jest dobę i do prania. Niestety jestem antytalenciem krawieckim i nawet gdybym gdzieś znalazła taką gumową tkaninę, to nie dałabym rady sama uszyć z niej pokrowca.
  11. Dzięki Elu, zaraz wyślę. Też się cieszę, że jest zabezpieczona i tyle osób jej losem przejmuje się.
  12. Linda wczoraj rano wykazała się takim animuszem, że "wybuchnęła" swoje legowisko ortopedyczne. Byłam trochę podłamana, bo sporo kosztowało i trudno będzie bez niego. Wstawiłam post na FB i o dziwo, jej radosna mina i satysfakcja z dobrej zabawy na tyle ujęły naszą znajomą, że zostało jej wybaczone i pani Justyna od razu zamówiła jej nowe legowisko ortopedyczne. Zresztą nie tylko pani Justyna tak zareagowała, ale i inne znajome ucieszyły się, że wreszcie Linda jest radosna i psoci jak normalny psiak. Niestety, tu nadal nie potrafię wstawić zdjęć. Do tego z bazarku na grupie maltanczykowej, administrowanej przez dwie moje znajome, Linda dostanie na konto fundacji 1100 zł :) Bardzo cieszę się, że tyle osób nią się interesuje.
  13. Wstawiłam na fb spacerowe zdjęcia Bezy, niestety tu nie potrafię. Nie miałam o nią jeszcze zapytania. Nie wiem, czy na Katowice nadal ogłaszać? Stamtąd nikt nie dzwoni, daleko ogłaszać nie ma sensu, sama nie wiem, co robić?
  14. Bardzo cieszę się z planowanej adopcji Tani, wreszcie trafił się dom dla niej idealny. Jest tak kochaną sunieczką. Trochę oczywiście martwię się o początek, że znowu poczuje się zagubiona, ale może teraz aklimatyzacja przejdzie już szybciej. Do tego na pewno łatwiej w psim towarzystwie.
  15. Właśnie jest na zabiegu. Była dziś oburzona, że rano nie dostała jeść. Drapała w drzwi do kuchni, piszczała, nie wiedziała, dlaczego ją głodzimy. Pojechała aż do Mikołowa, specjalnie na zabieg z małego cięcia. Powinno więc szybko się wszystko zagoić. Mam nadzieję, że prędziutko pojedzie do nowego domu i tam zaaklimatyzuje się bez problemu. Jest przybraną córeczką Bezy z Miedar, są ze sobą bardzo zżyte i nierozłączne. Będzie musiała przestawić się na dom bez innych psów. Jednak będzie mieszkać w bloku, więc na pewno wkoło pojawi się sporo psich towarzyszy na spacerach.
  16. Zaglądnę na konto i dam Ci znać, to potem dodasz do kosztu pobytu Myslę, że może przydałoby się, tylko nie mam pojęcia gdzie, żeby nie było daleko. Może opolskie? Zazwyczaj psiaki skutecznie sa ogłaszane na Kraków, Wrocław, ale to daleko. Gdyby coś się działo, to będzie kłopot. Postaram się jej zrobić jakieś zdjęcie z moją córką, żeby dać na pierwsze. Już zauwazyłam, że jak pies jest z dzieckiem czy z kotem, to jest większe zainteresowanie tych, co mają dzieci i koty. Teraz przybrana córeczka Bezy, zamojska Ryjek jedzie do nowego domu, bo pan wypatrzył ją właśnie dzięki zdjęciu z moją Paulą i uznał, że nadaje się idealnie do ich rodzinki, bo "nie zje" im dzieci ;)
  17. U nas bez większych zmian, ale najwazniejsze że te małe zmiany sa na lepsze. Mało miałam czasu, a w wolnych chwilach ogłaszam psiaki. Co dzień ćwiczę łapki z Lindą. Miałam zamówione dla Bezy za dużo o dwie tabletki Cimalgex, więc kupiłam je Lindzie. Efekt był fajny, stopy ustawiała prawidłowo i nawet starała się lekko je unosić. Dziś kupię więcej. Gdyby udało się choć trochę unosić jej tył przy poruszaniu się, to byłoby to wiele. Rany na stopach całkowicie zagoiły się dzieki temu, że porusza się na zewnątrz wyłacznie w nosidle na tył. Psychicznie jest lepiej. Co dzień biega po pokoju, szczeka, zachęca mnie do zabawy, szaleje też z psami. Wygłupia się, szczególnie kiedy mamy robić ćwiczenia, to jej się zbiera na zabawę zamiast gimnastyki. Tylko mężczyzn bpi się nadal tak panicznie. Jest to kłopotliwe w domu, kiedy mąż ma ją nosić. Może jednak kiedyś i tego leku się pozbędzie. Kaj jest po kastracji, trochę urósł i ogólnie rozrósł się, przed zimą pokrył się grubszym futrem, ogon ma jak lisią kitę. Najwazniejsze, że po zabiegu zrobił się bardziej proludzki. Wczoraj lizał mnie po twarzy, zębami skubał włosy, a wczesniej takie zachowania były zarezerwowane tylko dla innych psów. W schronisku wypatrzyłam znowu kilka takich kajopodobnych podrostków. Szkoda, że tam giną w tłumie, bo już wiem, że wyrosna na piękności.
  18. Nikt chyba nie obrazi się, jesli już napisze, że Ryjek pojedzie do nowego domu :) Elu , jeszcze raz dziękuję za wizytę. Tak się cieszę, że wreszcie znalazł się dom, gdzie ktoś będzie małą miec na oku i sa dzieci, więc bedzie miała z kim się wyszaleć. Pojutrze sterylka, po zagojeniu rany wyjazd do domku.
  19. Zrobiłam ogłoszenie rodzince: https://www.olx.pl/oferta/pilnie-poszukiwany-dom-tymczasowy-dla-mamy-i-szczeniakow-w-schronisku-CID103-IDCy1AV.html Wyrózniłam na tydzień, udostepniajcie proszę na FB. Za Lusię trzymam mocno kciuki.
  20. Zaraz poprawię. Chodziło mi o to, że były już, jak trafiły do schronu, a nie że urodziły się w schronisku, ale chyba namotałam ;) Ogłoszenie od razu wyróżniłam na miesiąc.
  21. Link do ogłoszenia Bezy. Sprawdźcie i dajcie znać, co zmienić: https://www.olx.pl/oferta/beza-super-kochajaca-opiekunow-wysterylizowana-sunia-adopcja-duzo-info-CID103-IDCw5bR.html
  22. Warto więc prosić nawet o DT.
  23. Jakiś koszmar :(
  24. Z rasowymi nie jest lepiej. U nas jedna sprawa w prokuraturze, druga cywilna. Odebraliśmy znowu szczeniaka, w środku nocy. Andrzej jechał po niego 80 km. Pani dawala mu 3 dni to samo surowe mięso, które dostala na pierwszy dzień, do tego miał dostęp do kup w kociej kuwecie. Oblepione chyba żwirkiem jelita, uszkodzona wątroba, koszmar. Maly tydzień leczony, na kroplowkach, przebadany na wszystko. Wysylam każdemy 3-stronnicową "instrukcję", rozmawiamy przez telefon, rozmawiamy godzinę przy wydaniu. Odechciewa się hodować. Tylko przez lata za pieniądze z tych rasowych utrzymuję bezdomniaki. Co mam robić? Małe, rasowe utrzymalibysmy sami, ale duze adoptowane i koty? Nikt z normalnej pensji nie da rady. Mam jakiegoś totalnego doła. Jestem na fb na grupach ras, zeby tam dawac ogłoszenia. Z wiekszości grup ras, które mam , wyszłam, bo nie wytrzymywałam. Dziś widze na yorkowej, na której jakoś jestem, radosna "przyszła mamuśka" pyta o karmę dla swojej ciężarnej suczki. pokryta psem sąsiada, oczywiście rasowi bez rodowodu, dzieci nie bedzie sprzedawać, bo fachowo okresliła, że za pierwszym razem jest tylko 1-2. Jedna osoba walczyła dzielnie przez kilkadziesiat postów z tą radosną rozmnożycielką i jej poplecznikami, w końcu widze, że wyleciała z grupy. nikt z hodowców nawet się nie dzywa, bo kazdemu już brak sił i nerwów. jeszcze udowodniała, że jej pseudo jest lepsze niż zarejestrowani hodowcy, bo hodowcy za kasę sprzedadzą szczeniaka każdemu, kto zapłaci i pies ich nie interesuje. Po ponad dwudziestu latach hodowli i tymczasowania bezdomniaków, wymiękam i mam dość. Oczywiście nie psów czy kotów, tylko ludzi.
  25. Dziś wreszcie do nowego domu pojechały szczurzynki, które z miedarskiego schroniska trafiiły do nas. Warto było tyle czekać, mają fajną rodzinkę. Już mam zdjęcia w super klatce, pani miała mnóstwo pytań, wszystko ją interesuje. Nawet fotki dostawałam, czy w klatce wszystko ok. Ewu, pamiętaj że gdyby jeszcze jakieś gryzonie czy kroliki trafiły, to możesz do mnie dzwonić. To słabość mojej córki, tej od nutrii ;) Szkoda, żeby męczyły się w ciasnocie w schronisku.
×
×
  • Create New...