Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dziękuję Tolu bardzo za pomoc i zaangażowanie. Masz tyle "swoich" zwierzaków na głowie, a zawsze Lindzie pomagasz. Jak zbiórka bedzie dostepna, to ją poudostepniam.
  2. Moja mama niestety chyba nie da rady zaopiekować sie sunią. Cały czas myśli, ale boi się odpowiedzialności na nieokreslony czas. Gdyby to było na jakiś czas, to na pewno zaparłaby się, ale ma dwa niechodzące psy, które wynosi na rękach, do tego resztę luzem. Z sunią musiałaby chodzić na smyczy na spacery osobno. Boi się, że sobie całą zimę nie poradzi. I tak musi cały sezon nosić wiadra z węglem i palić w piecach, a to dodatkowe obciążenie. Ja mieszkam 60 km od niej. Cała nadzieja jeszcze w Anuli i Bogusik, gdyby zgodziły sie sunię wziąć pod swoją opiekę do hoteliku. Wtedy na miesiąc wzięłaby ją. Nie mam innego pomysłu. Może ktoś jeszcze ma jakąś opcję? Zobaczcie, jak na jednym zdjęciu sunia mix pita stoi nad nią, jak bocian nad żabą. Boję się, że schronisko będzie jej ostatnim miejscem :( Jest jedyna okazja transportu w piątek do Katowic. Jesli więc dałoby się suni pomóc, to decyzja musi zapaść do jutra rano.
  3. Zrobiłam im zdjęcia, ale na dogo niestety dziś nie wchodzą mi. Udostepniłam na FB, na grupach i na grupie wolontariackiej. Maluchy nie będą miały co jeść. Mogłby dziś jechać, ale chyba nikt nie szuka im transportu. U mnie są w klatce i wypuszczam je na remontowany pokój. Robimy podłogę, jutro mam stosować klej, ale małe nie mogą być w tych wyziewach. Mam przez nie wszystko rozgrzebane. Muszą być trzymane osobno. Wanda zgodziła się je wziać pod warunkiem, że są na tyle samodzielne, żeby coś zjadły, jak ona będzie w pracy. Już właśnie się usamodzielniają, tylko ktoś je musi dowieźć na trasie Jarząbkowice-Bytom.
  4. Anula, a objęłybyście ją opieką i wzięłybyście ją do szafirki w listopadzie? Gdyby tak, to uprosiłabym mamę, żeby wzięła ją na ten miesiąc. To byłby ratunej dla suni. Tola jedzie przez Katowice, sunia mogłaby w piątek trafić do mojej mamy.
  5. Starsza sunia, nie typ przylepki. Tyle wiem od Toli, ale większość szpicowatych jest nieufna do obcych, a bardzo wierna opiekunom. Sunię ogłosiłam na FB, jesli ktoś moze udostepniac ode mnie, to będę wdzięczna, bo tu nie potrafię wstawić linku. Poogłaszałam na grupach adopcyjnych. Poprosiłam o kontakt na priv.
  6. Rozmawiałam z mamą, ma się zastanowić, bo nie wie czy w obecnej sytuacji podoła. Jej suni operowanej u dr Novaka rozeszła się rana jak Lindzie i nie chce się goić, mały przed operacją ma mieć dziś robiony rezonans serca, nie wiadomo, czy stan nie pogorszy się po narkozie. Mama boi się, że sama nie ogarnie tego wszystkiego. Ja zapchana dodatkowymi kotami absolutnie nie mogę pozwolić sobie na utrzymanie kolejnego psa, inaczej bardzo chciałabym jej pomóc. Wstawię ją na FB na grupie szpicowej i tyle mogę. Może ktoś jeszcze tu ma jakiś pomysł na pomoc sunieczce? Tak tu pusto i cichutko ostatnio. Boję się, że skończy jak ta czarna chudzinka, bo trudno mi uwierzyć w adopcję ze schroniska psa w takim stanie. Obawiam się najgorszego :(
  7. A wpłata od Poker 100 zł? Kurcze, czyli nikt z FB nie wpłacił. Gdyby była zorganizowana zbiórka na konto fundacji, to na pewno poszłoby sprawniej, bo łatwiej, szybciej ludziom wpłacać i mają większe zaufanie. Sporo brakuje do opłacenia faktur, a maluchy nie mają żadnego jedzenia. Na dziś mam ostatnią puszeczkę. Mają wkrótce jechać do Wandy, jak tylko Ewu uda się zorganizować transport.
  8. Tolu, przez tego szpicusia to spać nie będę mogła. Nie mówiłaś o nim wczoraj. Gdyby był bezpieczny, wykąpany i wyczesany, to dom zaraz znalazłby się. To pies czy suka? Moja mama ma niestety sunię po operacji prostowania kości u dr Novaka, w kolejce psa do operacji aorty w sercu. Nie wiem, czy zgodziłaby się, ale gdyby jakimś cudem, to czy Tolu byłaby opcja, że fundacja opłaciłaby mu karmę i weta? Bez tego nawet nie mam co pytac, bo mama jest na kredytach na te operacje.
  9. Ślicznie dziękuję. Dostałam info od Toli, że Linda jest sporo na minusie, zaraz podsumuję wpłaty i wstawię dokładny stan jej finansów. Znowu nie potrafię tu wstawić zdjęć. Wyślę Toli na maila z prośbą o wstawienie i tutaj.
  10. Dziękuję, bardzo. Mają się dobrze, apetyty dopisują, choć kupy są często śluzowate, ale to bardziej przez lamblie. Połowę preparatu wypluwają, tak glimdają, żeby nic nie przełknąć. Ewu, napisz mi jak wyglądają ich finanse? Dokupiłam drugą tubkę Flubenolu i zostały jeszcze tylko 2 puszeczki. Rosną teraz w oczach, dziś zjadły na śniadanie 25 dkg surowego mięsa. Będę dzwonić do znajomej, czy wzięłaby je wszystkie, tylko nie wiem, czy zgodzi się bez zabezpieczenia jedzenia. Jeśli tak, to może im kupić tego barfa z zooplusa, co u mnie jedzą? Tylko przychodzi po ok. tygodniu od zamówienia. Muszę w przychodni rozliczyć te faktury za leczenie, ale nie mam nawet czasu podjechać, bo i remont i ciągłe wizyty w innych przychodniach. Najlepiej byłoby zrobić im zbiórkę, bo koszty samego utrzymania przy tylu są spore, a trudno bedzie wyadoptować 6 maluchów bez szczepień. Może wolontariuszki ze schroniska zajęłyby się tym?
  11. Niestety, niedoleczone przy spadku odporności namnażają się. Nie chciałam podawać dłużej leku, przerwałam przed terminem zabiegu. Podobno niedawno jeden z jej synków też miał stwierdzone. Cholerstwo takie, trudno leczyć. Teraz kocie maluchy z Miedar przyjechały z lambliami, chyba tam w schronisku są, bo takie maluszki i już załapały. Jednak one chociaż ładnie reagują na Flubenol.
  12. Też uważam, że ludzie mogliby sami opłacić zabieg, ale zainteresowanie i tak nie było jakieś duże i pewnie kociaki siedziałyby u mnie bardzo długo. Ludzie teraz mają takie wymagania, jakby kupowali młode z hodowli za kilka tysięcy. Teraz chcą komplet testów i nawet wykonany test na lamblie, nie mówiąc o szczepieniach, bo to standard. Ogłaszałam je na grupach FB i była cisza. Dopiero z olx odezwały się domy. Jednak Alex i Marian siedzą nadal, bo telefony tylko takie, że wezmę, jesli z dowozem. Oczywiście na mój koszt. Wolę je mieć dalej, niż wydać do takich domów. Gdyby któryś zachorował, to pewnie albo wróciłby, albo nie był leczony. Jakoś nie trafił się nikt, kto zechciałby sam za cokolwiek zapłacić. Niestety, ale każdy zabieg, leczenie czy szczepienie opłacam sama, kosztem np. moich dzieci, którym mogłabym za te pieniądze coś kupić. Możesz podac mi nazwę grupy kotów w typie rasy? Nie znam jej. Szczurki są na miom profilu FB. Nie miałam kiedy zrobić im olx.
  13. Elik, z pieniędzy wpłaconych przez Ciebie i twoją znajomą wzięłam 40 zł na pokrycie kosztu dojazdu do ortopedy. Wszystkie dojazy wczesniejsze pokrywałam sama, bo fundacja nie może rozliczać transportu. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? Niestety, ciągle przejazdy na kontrole do zwykłych wetów, na wizyty do ortopedy w sumie sporo kosztują.
  14. Wstawiam fakturę za trzecią operację oraz kartę z wizyty. Tolu, bardzo prosiłabym Cię, czy mogłabyś zrobić zbiórkę na pokrycie kosztu tej operacji? Wyłożyłam z pieniędzy na węgiel, więc musiałabym w miarę szybko ogarnąć się ze zwrotem. Pytałaś, co Linda bierze na stałe. Teraz nic nie bierze, bo nie widziałam sensu stale faszerować jej sterydami, skoro i tak często miała obciążony organizm lekami i narkozą. Marzy mi się 2 tyg. po operacji rehabilitacja, ale profesjonalny gabinet ze sprzętem mam najbliżej godzinę drogi od nas w Katowichach lub Oświęcimiu, więc codzienne zabiegi są dla mnie niewykonalne. Na stałe są jej co dzien potrzebne pampersy, taśmy, opatrunki i leki na rany.
  15. Dzis przy okazji wizyty w Bielsku wzięłam kupę do zbadania. Jeszcze czekam na telefon z wynikiem. Koszt 80 zł, bo to test nie na przeciwciała, tylko na białko. Wskazuje więc dokładnie, czy w tym czasie jest w organizmie pierotniak. Cena wyższa niż za zwykłe badanie, ale nie mam możliwości specjalnie jeździć do Mikołowa 40 km w jedną stronę z kupą, a zresztą, gdybym doliczyła paliwo na taki specjalnie po to wyjazd, to kwota bedzie podobna. Beza dostała tylko 3-dniową dawkę przypominającą, bo to było przed terminem planowanej sterylki. Koszt tabl. 3x2 talb. po 2,50 zł= 15 zł. tabletki udało mi się kupić za pół ceny, jaką płaciłam dotąd w przychodniach.
  16. Pan powiedział, że zapomniał zapłacić za transport, a Iwonie pewnie było głupio się upomnieć. Mam nadzieję, że wpłaci jej te 100 zł na konto, bo nie chciałabym sobie palić mostów z możliwością przewożenia psiaków. Dobrze wiedziec, że jest tak bliziutko opcja dowiezienia w miejsca, gdzie jeżdżą, bo wyjazdy mają prawie co weekend. Megan ma prawie niezmienione imię, teraz jest Megi. Świata poza swoim nowym panem ponoć nie widzi.
  17. Byle nie gryzła. Wczoraj rano pojechała od nas Megan, która zachowywała się podobnie i bez problemu zaakceptowała nowego pana, jeszcze pani się boi. Tylko została dowieziona do nowego domu, ludzie nie przyjechali po nią, więc nie miała okazji u nas potraktować ich jako obcych. Po kilkugodzinnym pobycie za panem zasuwała ponoć przez cały ogród.
  18. Rewelacyjna dziewczyna. Myślę, że szybciutko znajdzie dom.
  19. Również mam nadzieję. Przyznam, że byłam pewna, że to właśnie ona jako pierwsza z całej czwórki znajdzie dom. Jestem zaskoczona brakiem zainteresowania. Dziś pojechała Megan i dwa moje szczeniaki, które czekały na swoje rodziny z zagranicy, więc powinnam już mieć lżej z czasem. Postaram się jej zrobić nowe zdjęcia. Rano bardzo szukała Megan, bardzo przezywa jej brak. W domu ucichło tak nagle. Megan jest zestresowana, ale nie ma się co dziwić, bo to ogromna zmiana i brak drugiej połówki. Na szczęście polubiła nowego pańcia, więc myślę, że to tylko kwestia czasu. Pan jest nią zachwycony, powiedział że jest śliczna.
  20. Też mam nadzieję, lekarz od razu pytał się jak u niej z apetytem, czy żołądek nie szwankuje. Jest z jedzeniem rozpuszczona, bo najchętniej je surowe, jeśli suche, to ytlko z puszą i tylko najlepsze. Jednak kiedy ma to, co lubi to wsuwa całe miski. Operacja poważna, więc musi być dobrze zabezpieczona przed bólem. Sunia od mamy miała operowaną dzień wcześniej łapkę u dr Novaka i dostała lek po którym zaczęła krwiście wymiotować. Mama musiała szybko jechać jej zmienić środek. Na szczęście Lindzie preparaty pasują. Śmiga na dwóch łapach, cieszy się, podskakuje, jakby nie miała dopiero przedwczoraj obcinanej części kości. Chyba ból jaki czuła, kiedy jej się ocierała stale ta kość o miednicę był większy, niż teraz, bo jakby odżyła, taka radosna.
  21. Linda w czwartek miała trzecią operację i jak na razie czuje się bardzo dobrze. Dostaje dwa rodzaje leków przeciwbólowych, antybiotyk. Po 9 dniach od operacji ma jechać na kontrolę. Operacja kosztowała 860 zł
  22. Megan jechała do nowego domu z moimi znajomymi, które mi sunię wystawiają. Taki zbieg okoliczności, że akurat dziś jest wystawa we Wrocławiu, więc bezpośrednio pojechała do domu. Tak pomyślałam, że zapytam ich, gdzie będą jeździć, bo jeżdżą praktycznie co tydzień i można wg tego robić ogłoszenia siostrze Megan, Ryjkowi na te konkretne miejscowości. Już mam wieści z nowego domu. Megan szczęśliwie dojechała. Jest wystraszona, posikuje czasem ze strachu. Pan już gotuje jej mięsko na posiłek, myślę, że trafiła na cierpliwy dom. Ryjek biega zdezorientowana i jej szuka, a ma jeszcze Bezę i jest u siebie, więc potrafię sobie wyobrazić strach Megan, która nie dosć, że jest w nowym miejscu, to straciła siostrę i przybraną mamę.
  23. Anita, wczoraj wieczorem Tola mi mówiła, że sunia taka trochę wystraszona, nie wisiała na siatce, jak inne małe w tym kojcu. Do psów pewnie ok, bo tam jest dużo psów w jednym boksie. Na kontakt przez FB ze schroniskiem nie licz. Kiedy ja pytałam o Olliego, pierwszego psa, który do nas trafił z Zamościa, a którego tam wypatrzyłam na ich zdjeciach, to nie raczyli kompletnie się odezwać. To zapytałam tu Tolę i Olly do nas predziutko przyjechał. W podobnym stanie była Beza, jak do nas przyjechała, żal mi jej bardzo. Bez pomocy z zewnątrz nie przeżyje tam za nic.
×
×
  • Create New...