Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Juz pisałam na wątku Amber ogólnie. Tu napisze odnośnie małej. Jo37, czy sunia ma jakieś imię? Do Amber zwracamy się po imieniu, a nie wiem, jak mówić do małej. To bardzo fajna sunia, praktycznie są tej samej wielkości z Amber. Jednak jest na pewno starsza, niż ona. Na moje oko ma ok 7 lat. Co prawda widać, że miała usunięty kamień na zębach (został niedoczyszczony ślad na brzegach), więc wyglądają dobrze, ale sunia już ma źrenice jak starszy piesek, posiwiałą bródkę. Widac, że dużo rodziła, sutki bardzo powyciągane, zmaltretowane. Jest spokojna, łagodna, kontaktowa, taka dostojna pani w dojrzałym wieku. Chodzi na smyczy. Zrobiła kupę, chciałam wziać na test, ale muszę czekać na kolejną, bo z tej nie mam jak pobrać próbki do płynu. Zwyczajowo zaparcie słomą, trocinami czy czymś w tym stylu, chyba z mielonymi kośćmi. Wszystko ubite na kamień. Szkoda byłoby zmarnować test. Czekam więc na normalny kał po normalnym jedzeniu. Sunia już wymacana, pooglądana, nie wyczułam żadnych zmian na gruczole, blizna po sterylce cała w drożdżakach, przebarwiona na brazowo. Sunia wymaga kąpieli, cuchną obie paskudnie, a na sierści jest taki tłusty, śmierdzący łój. Ogólnie, jest dobrze. Sunia fajna, miła i nie powinno być problemów z adopcją.
  2. Małe są bardzo fajne. Amber żywiołowa, skoczna. Na zdjęciach wyglądała, jak mini labrador, na żywo widać, że gdzieś w jej pochodzeniu jamnik się zaplątał, jest znacznie mniejsza, niż wydaje się na fotkach i na krótkich nóżkach. Amber ogłupiała na punkcie mojego Andrzeja. Widocznie musiała mieć pana. Skacze i tanczy na dwóch łapach wkoło niego. Wygląda na ok 3 lata, ma już dość kamienia, ale nie dałabym jej więcej. Jest chuda, tylko ma gęstą sierść, to tego tak nie widać. Oczywiście, jak większość z tego schroniska, drapie się niemiłosiernie, ma silny świąd, martwa sierść wyłazi płatami. Andrzej wrócił z nimi ok 1.00 w nocy. Zjadły ogromną michę karmy, napiły się. Są po spacerze. Amber zrobiła siku, kupy jeszcze nie, ale druga sunia ma zaparcie słomą i jakimiś trocinami, więc pewnie Amber też może mieć. Czekam na kupę, żeby zbadać. Śmierdzą niemożebnie, konieczna będzie kąpiel.
  3. Mam nadzieję, że ta Amber będzie miała szczęście jak szczeniaczka Amber u nas, która dziś jako pierwsza wyjeżdża do DS. Oby imię jej poszczęściło w szybkim znalezieniu właśnych ludzi. Zbieg okoliczności, że jedna Amber dziś od nas wyjeżdża, a wieczorem druga przyjedzie ;)
  4. Bardzo się cieszę, że wzięłaś ją pod swoją opiekę. Po Toli zdjeciach na wątku nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Do tego jeszcze ta możliwość transportu praktycznie do nas pod nos. To już pół drogi, okazja jak rzadko. Sama nie mam jak żadnej z suń pomóc. Bezradniość jest lżejsza, kiedy ma się świadomość, że jednak dwóm dziewczynom się uda wyjechać.
  5. Co za cudo. Sunia z pysiem jak pluszak, ozdobna obróżka czy chusteczka na szyję i zaraz pewnie rozdzwoniłyby się telefony. Jesli ktoś wyciągnąłby ją ze schroniska, to przed świętami jadę do Katowic i pomoge tam w reklamowaniu malenkiej na FB. na wsi mam niestety limit na internet. Tolu, czy mogę ją pokazać na grupach FB z kontaktem do Ciebie? Może komuś serce zabije do niej mocniej i uda się jej znaleźć dom. Jaki cudny. Jakiej on jest wielkości? Tych starszych mi najbardziej żal, powinny choć na resztę życia zaznać dobroci, a nie odejść niekochane.
  6. Jakie lalunie, obie cudne, większa pinczerkowata, adopcyjna bardzo jak dla mnie, mała taka drobinka, tylko wsadzić pod kołdrę, a nie w mokrym kojcu. Gdyby tu ktoś chciał wziać jakiegoś z psów ze schroniska, to moje znajome prawdopodobnie jadą w weekend do Lublina, pewnie zgodziłyby się wziąć psiaka, wtedy mogłabym nawet go przenocować, żeby tylko jakiś biedak mógł opuścić schronisko. Już mówiłam Toli o tym, zawsze to może jakaś szansa przy łączonym transporcie. W poniedziałek jadę do Katowic, to mogłabym i tam wziąć psa do przekazania dalej. Jak coś, to Tola mam mój nr tel.
  7. Mam odczucia, jak ewu. My nie wiemy, ile może ważyć suczka w przyszłości, bo ani jedno szczenię nie przypomina Marty. Nikt Panu nie zagwarantuje ani określonej wielkości, ani wygladu, ani tego, że pies mimo odrobaczenia, nie bedzie dalej miec glist. Myslę, że na takie wiadomości lepiej odpowiadać, że prosi się o kontakt tel. Wymagania jak w stosunku do psa rodowodowego. Dobrze, że to nie ja dostaję te wiadomości, bo raczej nie wytrzymałabym. W moich ogłoszeniach jest w treści napisane dużymi literami, że kontakt wyłącznie telefoniczny (dla mojego zdrowia psychicznego). Oczywiście i tak dostaję, bo wielu czyta tylko tytuł i patrzy na zdjecie. Tych wiadomości nie da się strawić. Zresztą uważam, że decyzja o adopcji psa jest na tyle powazna, że należy zadzwonić i porozmawiać. Co do ogłoszen, to jasne, że najlepiej byłoby robić je na pobliskie miasta, tylko problem jest taki, że prawie wcale nie ma pobranych telefonów, a jesli ktoś dzwoni z okolicy, to nie nadaje się na dom. Dotąd odzew największy i od normalnych ludzi był z Wrocławia i Krakowa.
  8. To maleństwo nie żyje :( Uaktywnił mu się FIP i niestety choroba zabrała go po 3 mies. pobytu w nowym domu. Zdruzgotała mnie ta wiadomość.
  9. O, zdecydowanie. Bajka jest taka, jakby u nas była od zawsze. Radosna, towarzyska, zgrana z naszymi psami. jedynie boi się Bezy, bo Beza ją próbuje terroryzować i dominować. Jest zazdrosna o małe. Wczoraj Bajka pierwszy raz wychodziła na spacer przy Bezie. Dotad musieliśmy Bezę zamykać. I tak wyszła dopiero za drugim podejściem, za pierwszym razem uciekła spod drzwi na piętro pod sypialnię, gdzie ma dzieci. jednak trzeba je przyzwyczajać do siebie wzajemnie. Bajka to młodziutka, radosna sunieczka. Kiedy może, to pakuje się do łóżka. Dzieciaki zadbane, tłuściutkie, nadal nawet nie pisną.
  10. Ewu, tak jak Ci mówiłam maluchy mogą zostać do czwartku 19.12, bo w piątek wyjeżdżam, więc nie będziemy mieli czasu ich wydawać. Maluchy są całkowicie samodzielne, każdy już przyjechał z kompletem zębów, same jedzą, same piją i odkąd u nas są leczone, to rosną w oczach. Bawią się i szaleją, to nie są ciamajdowate kuleczki. Bez względu na sytuację u mnie, one i tak nie mogą zostać z mamą. Muszą dostawać środki przeciwpasożytnicze. Dziś zebrałam znowu kolejne młode już dwie glisty. Dopóki będą piły mleko matki, to z mlekiem będą stale się zarażać. Marta, jak widać chyba na zdjeciach jest wychudzona, z żebrami na wierzchu, wycieńczona i pasożytami i karmieniem tak licznego miotu. Gdyby trafiła do tego drugiego hoteliku z nimi do jednego boksu i nie miałaby mozliwości uciec przed małymi, to może się to skończyć dla niej śmiercią. Może dostać tężyczki. Jeśli nikt tego nie zauważy, a trudno, żeby ktoś np. chodził nocą po osobnym budynku, to bez podania wapnia, suka umiera. U nas w pokoju ma kanapę, więc może wskoczyć i odpocząć od małych. Małe zjadają jej kupy, więc całe leczenie jest mało skuteczne, wzajemnie się zarażają. Ludzie je adoptują, a potem będą oddawać, bo nie poradzą sobie z pasozytami. Marcie i tak warto chyba zrobić badanie krwi, żeby zobaczyć co się dzieje. Stale chce jeść, dostaje amylazę, więc to nie problemy z enzymami, podaję jej osłonowo sylimarol przy leku na pasożyty. Dużo je i duzo robi kup. Dziś rano po nocy były trzy, w ciągu dnia również są ze dwie. Niestety, na jej kondycję nie wpływa duża ilość jedzenia. Nadal wystaje jej każde żebro. Wiem, jak złe parametry krwi i stan zapalny miała Beza w tej samej sytuacji. Oczywiście, jeśli możecie, to ogłaszajcie proszę jego również. Chodzi o to, że jedno szczenię musi zostać dłużej, żeby naturalnie przyhamować laktację. Jednak tydzień później i on będzie gotowy do zmiany domu. Był najmniejszy, mało ruchliwy. Teraz dogonił czarne siostrzyczki i jest tak szybki, że trudno mu zrobić zdjecia.
  11. Od samego początku pisałam, że pobyt u mnie jest bardzo awaryjny. Jeszcze na wątku Bajki. Nie powinnam ich w ogóle wziąć, ale opcją na już, tamtego dnia było tylko schronisko. Od razu prosiłam o pilne ogłoszenia czy szukanie innego miejsca. Stąd szybkie badanie, odrobaczanie, szczepienie. Żeby czasowo to ogarnąć i maluchy zabezpieczyć. Maluchy na pewno nie trafią byle gdzie, ale jesli nie znajdą domu, to trzeba rozglądnać się za hotelikiem lub zmobilizować wolontariuszki. Basiu, wysłałam Ci kolejne fotki. Praktycznie co dzień robię zdjęcia, zmniejszam, obrabiam i rozsyłam. Trochę czasu tez mi to zajmuje. Mam nadzieję, że uda się im znaleźć własne domy. Na szczęście moje maluchy mają się rodzić dopiero na koniec miesiąca, więc mam jeszcze czas na działanie. I tak moja rodzina jest porządkowana pod psy i od nich uzalezniona, więc nie moge im jeszcze zaplanowanych świąt zepsuć. Moje córki wyglądają niby dorośle, ale to 12 i 14-letnie dzieciaki i jak wszystkie cieszą się na wspólne święta z babcią. Andrzej musi zostać na wsi z psami, ale opieka nad szczeniakami go przerośnie.
  12. Basia mówiła że bardzo fajna rodzinka jej się szykuje. To nie zmieniaj proszę, niech jeszcze będzie na wszelki wypadek. Ja usunęłam swoje. Tak, podobno dzwonią ludzie, ale większość beznadzieja. W sumie to tylko trzy osoby są chyba do sprawdzenia:dla Aurory, Amber i Olafka, czyli jednego z większych piesków. Niestety, taka ogłoszeniowa akcja zmasowana jest konieczna. Wyjeżdżam w przyszłym tyg. i maluchy muszą do tego czasu trafić do domów lub DT, bo mąż absolutnie sobie z nimi nie poradzi. Bardzo dziękuję za wsparcie ogłoszeniowe. wyróżnione ogłoszenie Amber zamienię dla większego pieska na Katowice.
  13. Ja również nie potrafię i zresztą odkąd są dziewczyny z małymi, to czasu brak mi na wszystko. Może chociaz lekarz pokaże jednej z pracownic, jak masowac ścięgna. Nam na pierwszej wizycie pokazała neurolog. Mięśnie szybko można odbudować. Ortopeda też uczulał nas na ścięgna, bo Linda i tak po roku ma je już takie, nie nie pozwalają jej na normalne korzystanie z łap. Jeszcze dodam, bo może to też kiedyś się przydac,że jeśli śrut zostanie w organizmie, to może powodować konsekwencje. Mój kot miał stale infekcje, wiecznie coś łapał i chorował. W końcu usunęliśmy mu śrut, którego wcześniej lekarz nie usunął, bo powiedział, że nie ma potrzeby i nie ma żadnego wpływu. A jednak. Po jego usunięciu, kot nagle ozdrowiał. To tak na marginesie, gdyby psiak tez miał i był jakiś problem. Przy rehabilitacji tez trzeba zanaczyć, że jest metal w środku, to ważne chyba przy magnetoterapii (ale nie jestem pewna, bo Linda miała różne rodzaje w czasie jednej sesji). Nas rehabilitantka sama zapytała na pierwszym spotkaniu. Nie można wtedy stosować tych zabiegów.
  14. Pytałam ewu, jest osoba zainteresowana tylko jednym z większych piesków. Podała imię Olafek, więc to może z ogłoszenia na FB wolontariatu. Tyle ogłoszeń i praktycznie nic.
  15. Tak, o takie i na FB mi chodziło. Może ktoś się akurat znajdzie. Warto tylko przeglądnąć ośrodki rehabilitacji gdzie są, jakie mają ceny i wtedy szukać.
  16. Włąsnie też jestem ciekawa, jaki efekt dają ogłoszenia, bo jest ich sporo. Mam nadzieję, że ewu będzie miała dobre wieści dla nas.
  17. Dokładnie, moja mama ze swoją sunią od dwóch miesięcy ma zajęte całe popołudnia rehabilitacją. Zanim w godzinach szczytu przedostanie się do centrum Katowic, to potrwa potem godzina lub dłużej zabiegów i znowu długi powrót. Jednak efekt jest widoczny. była dwa dni temu na kontroli u dr Novaka i bardzo mu się podobał rezultat, sunia chodzi o wiele lepiej. Z Lindą byłam tam tylko na kilku zabiegach, bo to już zupełnie było nie do przejścia. Duży, nietrzymający potrzeb pies nie ma nawet szans na taksówkę. Pani rehabilitantka pokazała mi przez te spotkania co i jak mam robić, zaleciła kupić lampę solux. Też były efekty, tylko w ostatnich dniach, jak trafiły do nas niespodziewanie dwie rodziny,to brakuje mi czasu i niestety, osiągnięte rezultaty nikną w oczach. Może warto porobić mu ogłoszenia z prośbą o DT na miasta, gdzie są ośrodki rehabilitacji? Wiem ze w Zabrzu jest rehabilitacja, ale drogo. Moja mama dzwoniła. Pani Halinka z Katowic dla bezdomniaków ma zniżkę 50%. Bardzo polecana jest także rehabilitacja w Oświecimiu. To punkty tak bliżej mojej okolicy. Linda miała zbiórkę zorganizowaną przez fundację na Ratujemy Zwierzaki, myślę że ten piesek na pewno też dostałby od ludzi wsparcie na potrzebne zabiegi. Gorsze od zaników mięśni są przykurcze ścięgien. Mięśnie szybko mozna wypracować, a w przypadku ścięgien łatwiej nie dopuścić do ich przykurczu, niż coś później z nimi zrobić.
  18. Od nas jednak jest daleko, to min. 5 godz. drogi, kilka zakorkowanych miast po drodze i o ile starsze, mało adopcyjne psy warto wszędzie ogłaszać i organizować transport, to w przypadków szczeniaków wydaje mi się, że to za duża trudność i odległość.To chyba już Wrocław byłoby lepiej, bo ostatnio tam jest dużo adoptujących i zainteresowanie, a dojazd do nas o połowę krótszy. Dziękuję za ogłoszenia i zaangażowanie, powinny poskutkować. Basiu był jakiś odzew z ogłoszeń? Maluchy mają ich naprawdę sporo. Dziś zdrobię jeszcze kilka fotek, to spróbuję ogłosić tu gdzies bliżej, może na Jastrzębie zdrój? Jeszcze można sprobowac na Opole, tez nie jest daleko.
  19. Jest bardzo mądrą sunią. Reaguje już na imię, ma bardzo miłe usposobienie, rewelacyjna dziewczyna.
  20. Zrobiłam ogłoszenie na Katowice dla Pimpusia. Amber zmieniłam na Rybnik, bo na Gliwice nie było żadnego zainteresowania. Poudostępniałam je na grupach FB. Ewu, długo spokoju być nie mogło. Zapytaj Asi, może już Bimberek znalazł dom i wzięłaby sunię.
  21. Rozmawiałam dziś z panem, jest nieźle i podobno co dzien lepiej. Mała dobrze trafiła, praktycznie wszystko, o czym pan mówi robi tak, jak się powinno robić, rewelacyjnie z nią pracuje i postepuje. No i nie daje się jej zafiksować tylko na swojej osobie, co próbowała od początku zrobić. W relacje i pracę z nią wciągnął rodzinę i podobno już widać postep i efekty. Do windy wchodzi na smyczy, załatwia się jak powinna, jeszcze czasem szczeka w nocy, jak coś ją niepokoi, ale nieporównywalnie do tego, jak na początku. Zaczęła sama bawić się zabawkami.
  22. Chciałam podziekować za przekazanie zebranych dla tej rodzinki pieniędzy na zakup karmy dla Marty i jej dzieciaków. Dziś dotarła Josera, wszystkim ślicznie dziękuję.
×
×
  • Create New...