Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Wczoraj robiłam tylko przy tamtych, to był obłęd. Na szczęście, Bajka z maluszkami są jeszcze całkiem niekłopotliwe, a na domy u nas czekają tylko Beza i Tania. Jednak nie dam rady tymi następnymi na dłużej się opiekować, za dużo ich jest. Dlatego, tak jak ewu napisała, to sytuacja taka naprawdę bardzo kryzysowa i awaryjna. Po prostu zarobaczone, nie zaszczepione nie miałyby szans na przezycie po powrocie do schroniska. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bardzo wszystkich proszę pomózcie przy tym stadzie. Dziś będą zdjęcia, poproszę Elik znowu o wstawienie, jak będzie wątek. Może ktoś, kto potrafi wstawiac zdjecia pomoże ewu i załozy go?Może ktoś ma jakiś pomysł na umieszczenie rodzinki? Sytuacja bez wyjścia, ewu zadzwoniła z płaczem, że nie mają się gdzie podziać za godzinę. Szybkie przygotowanie pomieszczenia i druga rodzina w domu. Tylko to tak bardzo awaryjne, maluchy trzeba szybko ogłaszac, za 2 tyg. mogą iść do adopcji. Przyjechały w ostatnim momencie: sunia wychudzona, maluchy zjadane przez robale. Wet leczący je we wcześniejszym DT zamiast odrobaczyć, podawał antybiotyki, doszukiwał się chorób, ewu płaciła. Ręce opadają mi już do tych lekarzy, co rusz słyszę o jakimś kolejnym partactwie. Koszty są spore, małe już mają zbadany kał, są odrobaczane. Przyjechały z żelowymi biegunkami z krwią. Co w tej sytuacji zaskakuje, to że wet nie zalecił odrobaczenia, mimo że mama i maluchy przyjechały ze srodkami do tego ze schroniska. Leki lezały na półce, a psy cierpiały. Małe mają już 5 tyg, matkę zjadają wręcz, to jednak 6 żarłocznych, sporych dzieciaków. Niestety nie mam gdzie oddzielać ją od małych, bo i tak muszą być wyizolowane od reszty. -
Na pierwszy rzut oka, wydawało mi się, że pokazałaś Tolu królika ;)Może przez ta klatkę Zawsze miałam jednego dzikiego piwnicznego kota, najpierw starą kotkę na strychu w Katowicach, potem w mieszkaniu Tolka, teraz Cuksę. Klasyczne piwniczaki zazwyczaj najlepiej czują się w pomieszczeniach, nie lubią przestrzeni, szczególnie obcej. Teraz Cuksa to samo. Ma królestwo na dużej, starej szafie i nie opuszcza z własnej woli jednego pokoju. Wszystkie bez problemu nauczyły się korzystania z kuwety, zyły zgodnie z innymi kotami, tolerowały psy. Może spróbowac poprzez ogłoszenia szukać koteczce bezpiecznego lokum np w stajni, gospodarstwie czy w jakimś bezpiecznym miejscu? Przychodnia nie jest najbezpieczniejszym miejscem do wypuszczenia po sterylce. Moje do mnie właśnie tak trafiały, że nie mogły wrócić w bezpieczne miejce po zabiegu. Tolka ogłaszałam półtora roku, jako idealnego do dokocenia się, bo kochał wszystkie koty. Miałam nadzieję, że ktoś będzie chciał dać dom takiemu bezproblemowemu, choć bezdotykowemu kotu. Niestety, nikt się nie znalazł.
-
Pan wczoraj dzwonił, nie jest chyba najgorzej. Warczała i wycofała się przy dzieciach, ale ona po prostu nie miała kontaktu z takimi dzieciakami, moje wyglądają już jak dorosłe osoby. Sama jest dzieciakiem, więc czuje się niepewnie. Dodatkowo dotąd to inne dorosłe psy decydowały, jak reagować, a teraz musi sama podejmowac decyzje. Myślę, że smaczki podawane przez dzieci powinny szybko załatwić sprawę. Boi się windy, no i kupa była zaraz po spacerze w domu. To akurat nie dziwi, bo pies musi czuć się bezpiecznie w czasie defekacji, a ona ma teraz spacery w głośnym, ludnym miejscu i tylko na smyczy. Za to ładnie chodzi na smyczy, więc jeden problem mniej. Zapomniałam przedwczoraj pana uprzedzić, że kradnie ze stołu i jak powiedziałam wczoraj, to usłyszałam, że pan już wie ;) Ponoc jest nieodłączna od pana, bo on jest z nią cały czas.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Zarzekałam się niedawno, że już nigdy więcej szczeniaków. Jednak to niestety, nie jedyne w sytuacji bez wyjścia :( -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Ślicznie dziękuję -
Masz rację, też to widzę. U nas psy są zgrane i tworzą więzi, rodzinę. Jedynie jakby poza stadem funkcjonuje maleńka Ada z Wojtyszek, ale ona jest odłowionym dzikim psiakiem i praktycznie tylko z Ciapciakiem chce mieć bliższe relacje, resztę olewa, jak i ludzi zresztą. Jak pojawia się nowy psiak, to dokładnie widać , kiedy zaczyna uważać nas i stado za swoją rodzinę. Najlepiej, jak uda się przeprowadzić adopcję przed tym momentem. Jednak życie nie rozpieszcza i czasem jest trudniej.
-
Tylko tak, jak piszesz, to wszystko za jakiś czas. Teraz dla niej to drastyczna zmiana.Wczoraj rozmawiałam z panem, była już na smyczy, początek nie był najgorszy. Czekam dziś na wiadomość. U nas Kaj już po jej wyjeździe jej szukał. Zawsze razem bawili się,jest od niej 2 mies. starszy, naznosił wczoraj pluszaków, niby podrzucał, ale jakoś tak bez przekonania. Dotąd zawsze ta chuda glista kręciła się na swoich długich zapałkowatych nogach pod jego brzuchem i podgryzała mu łapy.
-
Częśc psów jest nosicielami bezobjawowymi, a przy pierwotniakach (lamblie, isospora, eimeria) najczęściej psy jedzą kupy innych psów. Pewnie miała wcześniej, ale nie dawały objawów. Te kociaki, które miałam ze schroniska, też miały lamblie, Beza i część jej dzieci, a znajoma, która te dwa mioty kociąt przejęła, powiedziała, że tam zawsze kociaki mają. Już nawet nie bada, bo szkoda kasy, tylko podaje aniprazol na dzień dobry. Zjadanie kup to sygnał, żeby zbadac kał. Do innych nietypowych objawów nalezy np łupież i sucha, łuszcząca się skóra czy jakby błyszcząca kupa (efekt zaburzenia wchłaniania tłuszczy). To bardzo ważne, żeby badać od razu kał. Mozna zrobić np. bazarek na ten cel i kupić testy na zapas. Ja płacę za 10 szt. 300 zł. robić każdemu, które jedzie do DT czy hoteliku. Potem najlepiej oczywiście zwykłe badanie kału na wszystko, ale taki test na początek znacznie może obniżyć koszty poźniejszego leczenia i zarażanie kolejnych. Oczywiście to schronisko nie jest jedynym miejscem, w większosci teraz są, podobnie jest z hodowlami. Należy jeszcze pamiętac o przegotowywaniu wody do picia, bo w pitnej z kranu też są.
-
Pojechali, za godzinkę spotkanie. Trzymajcie mocno kciuki. Po ostatnim wyjeździe na operację, dziś trzęsła się mi w ramionach przy wychodzeniu do auta. Przeżywam bardzo rozstania, jesli pies jest u nas tak długo. Dla niej to było pół życia. I teraz wszystko całkiem ma zostać zmienione: blok, smycz, brak innych zwierzaków w domu. Życzę jej, żeby te zmiany łatwo przeszła i jak najszybciej cieszyła się z posiadania swojej rodzinki tylko dla siebie.
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Jaaga replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Ewo, nie robi się kontrolnie testów na przeciwciała, a te są zazwyczaj stosowane, ze względu na cenę. Dowiedz się, czy to był taki test czy na białko. Jeśli na przeciwciała, to pies może nie mieć lamblii np. 2 mies, a test bedzie jeszcze dodatni. Wtedy niepotrzebnie się faszeruje psa chemią. Może tu był akurat test na białko, ale stale słyszę, że lekarze nie mają pojęcia, jak sensownie stosować testy na przeciwciała. Taki test jest dobry jako pierwszy. Niedawno koleżanka odebrała tak leczonego szczeniaka. Całe szczeście, bo faszerowali małą stale lekami, a ona już była zdrowa. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
I rosną jak dogi, a nawet powiedziałabym smoki. Rodzinka jest rewelacyjna. Podziwiamy z Andrzejem stale ich instynkty i zaradność. Nawet nie wiadomo, że są, takie grzeczniusie i bezproblemowe. Zarówno mama jak i córcie tylko jedzą, piją i załatwiają się. Ciekawe kiedy się rozkręcą? Pewnie za miesiąc nie bedę dowierzać, że kiedykolwiek były takie grzeczne ;) -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
To chyba aż takiej nie daję ;) O tym nie wiedziałam, zostałam poinformowana przez lekarkę o możliwości uczucia szczypania przy sikaniu. dzięki za info, ale na szczęście nigdy nie kojarzę takiego objawu. Zazwyczaj wystarczy raz, góra dwa razy podać i wydzielina się reguluje. Tak, na nosie ma białą łatkę. Ma jedno stojące, drugie klapnięte ucho i lekki zezik, jak Beza. Całe szczęście, że nie musi być w schronisku. Kiedy przyjechała, to zrobiła paskudną, cuchnącą biegunkę na pół pokoju. Na kolanach wszystko zbierałam ręcznikami papierowymi i zlewałam środkiem do dezynfekcji. Waliło w całym domu spirytusem, jak w gorzelni.Potem ładnie się unormowała kupa, ale nie chcę myśleć, jakby się to skończyło, gdyby została z małymi w schronisku. Teraz jest jakiś wysyp maluchów, nietypowy dla tej pory roku. Najgorsze, że tak wielu, kiedy suka zachodzi w ciaze z ich winy, to wywalają ją z brzuchem albo już z maluchami. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bajka wczoraj dostała pierwszą tabletkę na odrobaczenie i kupa dziś wzorcowa, bez pasozytów. Już dostała drugą porcję. No i juz psychicznie zaczyna się otwierać, chyba dochodzi do niej, że ona i pandy są bezpieczne. Ma duzy apetyt, już nie lezy plackiem, tylko chodzi. Dziś Ryjek wbiegła do niej przywitać się i zapoznać, to tylko ją obwąchała. Dosć mocno się czysci i jasną krwią, więc zaplikowałam jej dużą dawkę wit. C, powinno po niej przejść. Moim dziewczynom to zawsze pomaga. Gdyby jednak wydzielina nadal taka była, to będę musiała podjechac po jakiś antybiotyk. Mam nadzieję, że nie bedzie takiej potrzeby. Ogólnie jest wszystko dobrze, a małe są cudne. Takie ogromne, tłuściutkie pulpety. -
Tu leży rozłożona, więc to tak wygląda, ale zobacz jej mięśnie na łapach. Beza jest zgrabna,proporcjonalna, ale tak właśnie umięsniona. Kiedy przyjechała i nie umiała chodzić, to cieszyłam się z kazdego pojawiającego się mięśnia na łapach, bo dzięki nim mogła zrobić ileś kroków więcej. Teraz jest naprawde piękną sunią.
-
Mała cudna i naprawdę to jeszcze maleństwo. Marto, ona raczej nie ma szczepień, więc nie powinna wychodzić na spacery. Uczul na to znajomą, bo wielu ludzi tego nie wie, a niektórzy myslą, że w momencie, kiedy lekarz poda szczepionkę, to pies już ma odporność.
-
Miałam się właśnie pytać, jak wyglądają wspólne spacery z innym psem. Czyli, ona nawet z drugim psem nadal nie chce biegać po ogrodzie czy się tam załatwiać? Razem z Kajem szalały całymi dniami w ogrodzie. Naprawdę zmiana domu i brak stada musiały bardzo nią wstrząsnąć. Dziś u nas lezy cienka warstwa śniegu, świeci słoneczko i własnie patrzyłam, jak Ryjek bawi się i biega z Kajem i Bezą, głupieją jak nakręcone. Jedzie dziś popołudniu, więc to ostatnie jej zabawy luzem. Będzie mieszkac na osiedlu, musi chodzić na smyczy. One kochają wolność, więc w przypadku Ryjka zmiana będzie większa. Od początku jednak była stabilniejsza psychicznie i to ona siostrą rządziła, więc mam nadzieję, że łatwiej przejdzie zmianę. Megan robiła tylko to, co siostra i wtedy kiedy ona jej pozwoliła. Ryjek jest wszędzie pierwsza. Teraz to już bardziej boję się samej reakcji na zmianę domu i stylu życia, niż o to, co może zdziałać nudząc się.
-
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Nie dotykam ich, jak już zarobiłam w palec ;) U moich suk uczestniczę w porodzie od samego początku, wyjmuję maluchy, łozyska, czyszczę, udrazniam drogi oddechowe. Jakoś nawet mi wczoraj do głowy nie przyszło, że mama ze strachu będzie ich tak bronić. Przecież dla niej nasz dom jest kolejnym obcym miejscem, a ja obcą osobą. Moje małe śpią na poduszkach elektrycznych, w budkach, żeby były blisko mamy, a i tak stale piszczą, trzeba czasem je przystawiac, mamy wolą spać w łożku, niż z dziecmi. Bajka ma całkiem inne podejście, silny instynkt. Maluchy nie wydają żadnych dźwięków, same radzą sobie, same wspinają się do cycusiów, a ona odchodzi tylko za potrzebą. Nawet jeść stara się na leżąco. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Tak, mają otwarte. Nie znam dokładnej daty urodzenia, mają ok 2-3 tyg. Jak widac na zdjeciach, są już spore. Jak tylko ich mama nie będzie gryzła przy chęci ich dotknięcia, to zrobię zdjęcia od przodu, jakie są fajne dziewuszki. Ze schroniska przyjechały osobno w transporterku i tylko wtedy miałam je w rękach. Później już Bajka nie pozwoliła. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Dzięki Elu za wstawienie fotek. -
Bajka i jej córeczki już szczęśliwe ...w swoich domach
Jaaga replied to ewu's topic in Już w nowym domu
Bajka jest bardzo troskliwą mamusią. To grzeczna, trochę wystraszona sunieczka. Nic dziwnego, w tak krótkim czasie spotkało ją tyle zmian: macierzyństwo, schronisko. Na razie jeszcze nie daje się dotykać ani zbliżać do maluchów. Probowałam jedną przewrócić brzuszkiem do góry, bo nie znaliśmy płci, to zarobiłam zębami w palec. Małe są spore. Nazywamy je narazie pandami, bo są podobne do tych sympatycznych zwierzątek. Kiedy ruszają się, rozpełzają, to Bajka bardziej się denerwuje. Uspokaja się, jak małe piją czy śpią. Są zdjęcia, ale niestety z ewu nie potrafimy ich same wstawić. Bajka jest już po teście na lamblie, dostaliśmy dla niej wcierkę (na razie nie da się podać) i dziś dostała pierwszą tabletkę na odrobaczenie. -
Tolu, z kim z "pomagaczy" rozmawiam, to są teraz coraz gorzej nastawieni, mają coraz mniej czasu i sił do tego co robią. Adopcje ogólnie idą wszędzie kiepsko. Cisza jest przy adopcyjnych psiakach. Zresztą, jak ma być inaczej, skoro np na FB stale jest poruszany temat wymagań stawianych przez organizacje i schroniska, jest całe mnóstwo szczeniąt, które ludzie chcą upchnąć byle jak i byle gdzie, a wielu procedurę adopcyjną i umowę uwaza za fanaberię. Stale pojawiają się ogłoszenia, ze przyjmę, ale bez umowy i od prywatnej osoby i ... jest odzew oraz sporo ofert. Efekt już odczuwamy wszyscy, mioty po pierwszych cieczkach, wyrzucane psy. Jest coraz gorzej, zamiast lepiej. Wczoraj znajomy wet skarzył się mojej kolezance, że pani prywatnie zbierająca i ratująca koty na terenie, gdzie schronisko nie ma kociarni, a obecność pracowników w schronisku jest do godz. 15.00, dostała telefon od adoptującego, że kota którego mu wyadoptowała przejechało auto i ma przyjechać sobie zebrać zwłoki. Sama mam z tego terenu nadal kota Alexa, bo zostałby tam uśpiony jako niesamodzielny kociak. Dostałam odnośnie niego wiadomości: "lubię koty. Są apetyczne", " jestem zainteresowany, ale z dowozem" czy tel.: czy to kosmiczny kot ?(foto na tle tapety typu galaxy z dziecinnego pokoju) Andrzeja zatkało, więc po chwili ciszy młodociany głos pouczył go, żeby mniej pił :( Jesli jedna osoba płacze mi z bezsilności w telefon, druga powazna i zaangażowana rozważa wycofanie się z pomagania, kolejne mówią, że już nie dają rady, to jest kiepsko. Dlatego właśnie poprzez ogłoszenia staram się próbowac pozyskiwać nowe np DT. Ostatnio była sprawa zaniedbanych 3 dorosłych psów, 3 szczeniąt od jednej z suk i kociaka z waszego terenu, które żyją u patologii. Nie mozna inaczej nazwać ludzi, gdzie pies jest przybity łańcuchem do stodoły bez żadnego schronienia, zadaszenia. "Życzliwi" doniesli tej patologicznej rodzinie, że pomagacze szukają domu dla ich zwierzaków i powstała wielka awantura, wycofanie się z wydania znienawidzonej suni matki do adopcji. Oczywiście, mozna zorganizowac interwencję z policją (psy bez szczepień p. wściekliźnie) , ale gdzie umieścić 3 dorosłe psy, 3 szczeniaki bez odrobaczeń i szczepień oraz zagłodzonego, zgiętego wpół kociaka, jesli opcją jest schronisko w Waszym miescie.