Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19287
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. To chyba aż takiej nie daję ;) O tym nie wiedziałam, zostałam poinformowana przez lekarkę o możliwości uczucia szczypania przy sikaniu. dzięki za info, ale na szczęście nigdy nie kojarzę takiego objawu. Zazwyczaj wystarczy raz, góra dwa razy podać i wydzielina się reguluje. Tak, na nosie ma białą łatkę. Ma jedno stojące, drugie klapnięte ucho i lekki zezik, jak Beza. Całe szczęście, że nie musi być w schronisku. Kiedy przyjechała, to zrobiła paskudną, cuchnącą biegunkę na pół pokoju. Na kolanach wszystko zbierałam ręcznikami papierowymi i zlewałam środkiem do dezynfekcji. Waliło w całym domu spirytusem, jak w gorzelni.Potem ładnie się unormowała kupa, ale nie chcę myśleć, jakby się to skończyło, gdyby została z małymi w schronisku. Teraz jest jakiś wysyp maluchów, nietypowy dla tej pory roku. Najgorsze, że tak wielu, kiedy suka zachodzi w ciaze z ich winy, to wywalają ją z brzuchem albo już z maluchami.
  2. Bajka wczoraj dostała pierwszą tabletkę na odrobaczenie i kupa dziś wzorcowa, bez pasozytów. Już dostała drugą porcję. No i juz psychicznie zaczyna się otwierać, chyba dochodzi do niej, że ona i pandy są bezpieczne. Ma duzy apetyt, już nie lezy plackiem, tylko chodzi. Dziś Ryjek wbiegła do niej przywitać się i zapoznać, to tylko ją obwąchała. Dosć mocno się czysci i jasną krwią, więc zaplikowałam jej dużą dawkę wit. C, powinno po niej przejść. Moim dziewczynom to zawsze pomaga. Gdyby jednak wydzielina nadal taka była, to będę musiała podjechac po jakiś antybiotyk. Mam nadzieję, że nie bedzie takiej potrzeby. Ogólnie jest wszystko dobrze, a małe są cudne. Takie ogromne, tłuściutkie pulpety.
  3. Tu leży rozłożona, więc to tak wygląda, ale zobacz jej mięśnie na łapach. Beza jest zgrabna,proporcjonalna, ale tak właśnie umięsniona. Kiedy przyjechała i nie umiała chodzić, to cieszyłam się z kazdego pojawiającego się mięśnia na łapach, bo dzięki nim mogła zrobić ileś kroków więcej. Teraz jest naprawde piękną sunią.
  4. Mała cudna i naprawdę to jeszcze maleństwo. Marto, ona raczej nie ma szczepień, więc nie powinna wychodzić na spacery. Uczul na to znajomą, bo wielu ludzi tego nie wie, a niektórzy myslą, że w momencie, kiedy lekarz poda szczepionkę, to pies już ma odporność.
  5. Miałam się właśnie pytać, jak wyglądają wspólne spacery z innym psem. Czyli, ona nawet z drugim psem nadal nie chce biegać po ogrodzie czy się tam załatwiać? Razem z Kajem szalały całymi dniami w ogrodzie. Naprawdę zmiana domu i brak stada musiały bardzo nią wstrząsnąć. Dziś u nas lezy cienka warstwa śniegu, świeci słoneczko i własnie patrzyłam, jak Ryjek bawi się i biega z Kajem i Bezą, głupieją jak nakręcone. Jedzie dziś popołudniu, więc to ostatnie jej zabawy luzem. Będzie mieszkac na osiedlu, musi chodzić na smyczy. One kochają wolność, więc w przypadku Ryjka zmiana będzie większa. Od początku jednak była stabilniejsza psychicznie i to ona siostrą rządziła, więc mam nadzieję, że łatwiej przejdzie zmianę. Megan robiła tylko to, co siostra i wtedy kiedy ona jej pozwoliła. Ryjek jest wszędzie pierwsza. Teraz to już bardziej boję się samej reakcji na zmianę domu i stylu życia, niż o to, co może zdziałać nudząc się.
  6. Mąż zaglądnął na wątek Bezy i powiedział, że warto zmienić tytuł, bo Beza chyba przypakowała trochę, a tam jest dalej szkielet ;)
  7. Może dodaj fotkę, którą wstawiła Elik? tego zdjęcia nie ma w moim ogłoszeniu.
  8. Nie dotykam ich, jak już zarobiłam w palec ;) U moich suk uczestniczę w porodzie od samego początku, wyjmuję maluchy, łozyska, czyszczę, udrazniam drogi oddechowe. Jakoś nawet mi wczoraj do głowy nie przyszło, że mama ze strachu będzie ich tak bronić. Przecież dla niej nasz dom jest kolejnym obcym miejscem, a ja obcą osobą. Moje małe śpią na poduszkach elektrycznych, w budkach, żeby były blisko mamy, a i tak stale piszczą, trzeba czasem je przystawiac, mamy wolą spać w łożku, niż z dziecmi. Bajka ma całkiem inne podejście, silny instynkt. Maluchy nie wydają żadnych dźwięków, same radzą sobie, same wspinają się do cycusiów, a ona odchodzi tylko za potrzebą. Nawet jeść stara się na leżąco.
  9. Tak, mają otwarte. Nie znam dokładnej daty urodzenia, mają ok 2-3 tyg. Jak widac na zdjeciach, są już spore. Jak tylko ich mama nie będzie gryzła przy chęci ich dotknięcia, to zrobię zdjęcia od przodu, jakie są fajne dziewuszki. Ze schroniska przyjechały osobno w transporterku i tylko wtedy miałam je w rękach. Później już Bajka nie pozwoliła.
  10. Dzięki Elu za wstawienie fotek.
  11. Bajka jest bardzo troskliwą mamusią. To grzeczna, trochę wystraszona sunieczka. Nic dziwnego, w tak krótkim czasie spotkało ją tyle zmian: macierzyństwo, schronisko. Na razie jeszcze nie daje się dotykać ani zbliżać do maluchów. Probowałam jedną przewrócić brzuszkiem do góry, bo nie znaliśmy płci, to zarobiłam zębami w palec. Małe są spore. Nazywamy je narazie pandami, bo są podobne do tych sympatycznych zwierzątek. Kiedy ruszają się, rozpełzają, to Bajka bardziej się denerwuje. Uspokaja się, jak małe piją czy śpią. Są zdjęcia, ale niestety z ewu nie potrafimy ich same wstawić. Bajka jest już po teście na lamblie, dostaliśmy dla niej wcierkę (na razie nie da się podać) i dziś dostała pierwszą tabletkę na odrobaczenie.
  12. Tolu, z kim z "pomagaczy" rozmawiam, to są teraz coraz gorzej nastawieni, mają coraz mniej czasu i sił do tego co robią. Adopcje ogólnie idą wszędzie kiepsko. Cisza jest przy adopcyjnych psiakach. Zresztą, jak ma być inaczej, skoro np na FB stale jest poruszany temat wymagań stawianych przez organizacje i schroniska, jest całe mnóstwo szczeniąt, które ludzie chcą upchnąć byle jak i byle gdzie, a wielu procedurę adopcyjną i umowę uwaza za fanaberię. Stale pojawiają się ogłoszenia, ze przyjmę, ale bez umowy i od prywatnej osoby i ... jest odzew oraz sporo ofert. Efekt już odczuwamy wszyscy, mioty po pierwszych cieczkach, wyrzucane psy. Jest coraz gorzej, zamiast lepiej. Wczoraj znajomy wet skarzył się mojej kolezance, że pani prywatnie zbierająca i ratująca koty na terenie, gdzie schronisko nie ma kociarni, a obecność pracowników w schronisku jest do godz. 15.00, dostała telefon od adoptującego, że kota którego mu wyadoptowała przejechało auto i ma przyjechać sobie zebrać zwłoki. Sama mam z tego terenu nadal kota Alexa, bo zostałby tam uśpiony jako niesamodzielny kociak. Dostałam odnośnie niego wiadomości: "lubię koty. Są apetyczne", " jestem zainteresowany, ale z dowozem" czy tel.: czy to kosmiczny kot ?(foto na tle tapety typu galaxy z dziecinnego pokoju) Andrzeja zatkało, więc po chwili ciszy młodociany głos pouczył go, żeby mniej pił :( Jesli jedna osoba płacze mi z bezsilności w telefon, druga powazna i zaangażowana rozważa wycofanie się z pomagania, kolejne mówią, że już nie dają rady, to jest kiepsko. Dlatego właśnie poprzez ogłoszenia staram się próbowac pozyskiwać nowe np DT. Ostatnio była sprawa zaniedbanych 3 dorosłych psów, 3 szczeniąt od jednej z suk i kociaka z waszego terenu, które żyją u patologii. Nie mozna inaczej nazwać ludzi, gdzie pies jest przybity łańcuchem do stodoły bez żadnego schronienia, zadaszenia. "Życzliwi" doniesli tej patologicznej rodzinie, że pomagacze szukają domu dla ich zwierzaków i powstała wielka awantura, wycofanie się z wydania znienawidzonej suni matki do adopcji. Oczywiście, mozna zorganizowac interwencję z policją (psy bez szczepień p. wściekliźnie) , ale gdzie umieścić 3 dorosłe psy, 3 szczeniaki bez odrobaczeń i szczepień oraz zagłodzonego, zgiętego wpół kociaka, jesli opcją jest schronisko w Waszym miescie.
  13. Nie ma potrzeby, Kaj nie szuka domu. Jest tylko na wspólnym wątku z Lindą, więc chciałam pokazać jak wyrósł.
  14. Tolu, zróbcie ogłoszenia na olx i FB, że pies w pilnej potrzebie i szuka nawet DT. Ja w ten sposób ogłaszałam niektóre Basi zwierzaki. Udało się znaleźć świetny DT dla suki z 6 maluchami, co wydawałoby się teoretycznie niemozliwe. W sumie zgłosiło się troje chętnych, dom został sprawdzony, a rodzina ma opiekę. To samo z maleńką Dunią, którą nikt nie interesował się w schronisku ani na wątku maleństw. Z ogłoszenia z prośba o schronienie przed zimą zgłosiła się pani i sunia po sprawdzeniu domu już jest tam bezpieczna. Ludzie czasem chcą się zaopiekować właśnie takimi w największej potrzebie. Może akurat się uda. Sama niestety już nie pomogę, na wsi mam limit internetu, więc mogę tylko ogłaszać w Katowicach, a tam nie bedę w najbliższym czasie.
  15. Też mi się tak wydaje i wygląda nieładnie :(
  16. Również jestem zdania, że taki łączony transport w Tani przypadku może być bardzo stresujący. No i termin zalezy jeszcze od mozliwości jej nowej rodziny. Jak coś, to proszę o inforację, gdyby były już jakies ustalenia. Może się powtarzam, ale bardzo się cieszę, że Tania trafi do domu, wg mnie dla niej idealnego.
  17. A widzisz, myślałam że chodziło Ci, że u nas i wystraszyłam się, że możemy stracić okazję, jak już ktoś się znajdzie zainteresowany. Niedaleko, w Strumieniu czy w Pawłowicach mamy fajne parki, więc miejsce idealne. Oby tylko komuś wpadła w oko.
  18. Pan jest naprawdę fajny, zaskoczył mnie pozytywnie, bo od razu w piątek zadzwonił żeby zapytać, jak operacja przebiegła i czy wszystko z małą w porządku. Już się o nią martwił. Prawdopodobnie koleżanka mojej mamy dowiezie małą do Krakowa z Katowic, bo będzie odbierać swoje sunie. Trzeba będzie tylko dowieźć ją do Katowic. Ustaliłam z panem, że dowieziemy przy okazji, jak Andrzej będzie jechać. jednak nic się nie szykuje, więc skoro byłby darmowy transport do Krakowa, to zaproponuję Panu, że za zwrot kosztów paliwa dowieziemy małą do Katowic, finansowo nową rodzinkę wyjdzie podobnie, jakby sami jechali ją tam odbierać, a nie muszą czekać.
  19. Pokazuję tam Kaja, ale na razie nikt nie chce adoptować podobnego do niego psiaczka. Niedawno Marina wstawiła zdjecia prawie takiej samej Ariel i na szczęście przeczytałam, że znalazła już dom. Widziałam jednak, że nadal ma miot takich kajopodobnych, tylko masywniejszych podrostków. Tutaj chciałam pokazac przy okazji jak wyrósł. Jak napisała Tola wyrósł na pięknego psa, a kiedy pierwszy raz Marina wstawiła zdjęcie tego miotu, to przypominały piszczące włochate gąsieniczki. Tyle psów marnuje się w schroniskach, kiedy mogłyby rozkwitać w nowych domach.
  20. Dzięki Eluś za wstawienie fotek, może komuś Kaj się spodoba, bo są tam w schronisku podobne do niego szczeniaki.
  21. Ewa, co Ty, Beza to najbardziej pogodny pies, ogon zawsze do góry, pełna energii. Na zdjęciach obserwowała psy za mną, żeby się dołączyć do zabawy w razie potrzeby. W niej nie ma nic smutku, to pewnie kwestia jej spojrzenia i lekkiego zezika, ale na żywo nie jest smutne, tylko rozbrajające. Jak łypnie swoimi oczami, to wszystko osiągnie. To naprawdę pełna pozytywnej energii sunia. Poznanie Bezy w domu jest kiepskim pomysłem. Ogólnie pomysł z wczesniejszym poznaniem bardzo dobry , ale gdzieś na neutralnym terenie, żeby Beza bez uprzedzeń podeszła do ludzi, poznała ich zapach, dostała smaczek, dała się poprowadzić. Za bramą przestaje pilnować, a już w przychodni jest największym tchórzem i ciapciakiem. Chciałabym, żeby się dobrze pokazała, tak jak jest w stosunku do nas kochającą sunią, a nie jako hipnotyzująca złym wzrokiem zołza ;)
  22. Dzięki Elu, chodziło mi o wstawienie tu tych dwóch z Bezą, pies o którego pytasz to ukraiński Kaj, który ma wątek wspólny z Lindą. Chciałam pokazać jak wyrósł z kosmatego, kłapouchego malusia. Dasz radę przenieść te trzy fotki na wątek Lindy?
  23. Też tak najpierw kombinowałam, ale Linda nie trzyma moczu i kupę też robi w większosci pod siebie, więc zewnętrzna powłoka musi być nie przepuszczająca płynu. Każdy drybed czy pokrowiec na legowisku u Lindy jest dobę i do prania. Niestety jestem antytalenciem krawieckim i nawet gdybym gdzieś znalazła taką gumową tkaninę, to nie dałabym rady sama uszyć z niej pokrowca.
  24. Dzięki Elu, zaraz wyślę. Też się cieszę, że jest zabezpieczona i tyle osób jej losem przejmuje się.
  25. Linda wczoraj rano wykazała się takim animuszem, że "wybuchnęła" swoje legowisko ortopedyczne. Byłam trochę podłamana, bo sporo kosztowało i trudno będzie bez niego. Wstawiłam post na FB i o dziwo, jej radosna mina i satysfakcja z dobrej zabawy na tyle ujęły naszą znajomą, że zostało jej wybaczone i pani Justyna od razu zamówiła jej nowe legowisko ortopedyczne. Zresztą nie tylko pani Justyna tak zareagowała, ale i inne znajome ucieszyły się, że wreszcie Linda jest radosna i psoci jak normalny psiak. Niestety, tu nadal nie potrafię wstawić zdjęć. Do tego z bazarku na grupie maltanczykowej, administrowanej przez dwie moje znajome, Linda dostanie na konto fundacji 1100 zł :) Bardzo cieszę się, że tyle osób nią się interesuje.
×
×
  • Create New...