Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5053
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. No i ciąg dalszy. Gdy suka nie będzie szczekać wchodząc do pokoju, w którym siedzi mąż czy syn, zaczyna się kolejny etap - suka siedzi sama w pokoju, do pokoju wchodzisz jednocześnie razem z mężem i synem, oni mają w rękach smakole Ty nie. Potem wchodzisz pierwsza, panowie za Tobą, potem panowie pierwsi, Ty za nimi, wreszcie panowie wchodzą sami. Cały czas sunia słyszy to samo słowo czy własne imię przy podawaniu smakola.Potem siedzisz z suczką w pokoju przy otwartych drzwiach, panowie już z góry imieniem suczki czy innym słowem zapowiadają nadchodzenie smakoli, potem to samo przy drzwiach uchylonych, potem przy zamkniętych. Lepiej do następnego etapu przechodzić po opanowaniu poprzedniego no i malutka powinna być cały czas lekko głodna, aby ten smakol stanowił realną wartość. Nie mogę obiecać, że się uda, ale jeśli nie spróbujesz - nie uda się na pewno:-)
  2. Przepraszam, pomyłkowo wstawiłam tu tekst będący odpowiedzią na inny wątek, a jakoś nie udaje mi się całkowicie wycofać, przenieść wypowiedzi.
  3. Czy ona umie reagować na jakiekolwiek słowo? Bodaj na "siad" ? Bo trzeba by zacząć od zobojętniania dźwięku otwieranych drzwi, czyli wymagać siedzenia przy wiele razy otwieranych i zamykanych drzwiach, nagradzając ciszę.Zwierzątko siedzi obok Ciebie, a Ty naciskasz klamkę, otwierasz i zamykasz drzwi, nagradzasz ciszę. Przy każdej próbie szczeknięcie. zdecydowane "nie, siad". Dodatkowo wymagać siadania, gdy panowie schodzą z góry. Czyli jesteś z nią na dole - ona na smyczy, ktoś rusza się na górze, a Ty wymagasz "siad" ZANIM się rozszczeka. I smakolem nagradzasz ciszę. Ale najpierw musi być "siad" opanowane. Albo "miejsce" - czyli uczy się psa pozostawania na legowisku gdy otwiera i zamyka się drzwi. Tak się zastanawiam - czy jest możliwość, abyś zaprosiła do domu którąś z trenerek z wrocławskiego klubu Agility de Luks? Żeby pokazała jak się to robi? Bo jednak łatwiej będzie, jak ktoś zobaczy Tycię na miejscu. Czy Tycia wpada w panikę na widok nowego człowieka? Jak zachowuje się w lecznicy?
  4. Ja bajki tak lubię ogromnie... A to wyjątkowo nieodpowiedzialna bajka. Ukazała się też książka pewnej pani profesor - od kontaktów międzyludzkich chyba, reklamująca puszczanie luzem psów wzdłuż ulic, bieganie po torach tramwajowych za biegnącym po nich psem - żeby jednak nadjeżdżający tramwaj zwolnił - i odpowiadanie na prośby o wzięcie psa na smycz (w części parku przeznaczonej tylko dla dzieci) słowami - "on dzieci nie je, tylko cielęcinę". Owszem, widzę czasem psy zbieraczy butelek i makulatury czy żelastwa - bez smyczy, pilnujące się nieustannie wózka i człowieka. Ale albo są to zwierzęta lękliwe, które o krok od nieraz bijącego ile wlezie opiekuna nie odejdą ze strachu, albo te, które jeszcze żyją. Do czasu.
  5. Może spróbuj parę razy zaaranżować takie sytuacje, że mąż i wnuk wchodzą do pokoju najpierw, a potem wprowadzasz psa. Każdy z panów po wejściu suki nagradza ją smakolem, nawet rzuconym (ręka od dołu) w stronę suni - zanim zaczęłaby szczekać. Oczywiście sunia nie może asystować przy wejściu kogokolwiek do domu, ani przy wychodzeniu - zawsze wtedy na chwilę powinna być w innym pomieszczeniu - nie włączy się jej tryb ostrzegania przed wchodzącym ani wyganiania wychodzącego. Inne propozycje dopiszę po powrocie ze spaceru - o ile słoneczko nie spali mnie doszczętnie, w Krakowie na północnym oknie w tej chwili jest 26 stopni,
  6. Ryzykowna reklama. Miasto ma zbyt wiele niebezpiecznych niespodzianek dla psa, chodzenie bez smyczy przy ruchliwych ulicach z ruchem samochodowym to dobre chyba tylko dla tych, co mają o jednego psa za dużo. A może zawrzyj osobistą znajomość z owczarkiem holenderskim. Nie z hodowcą, ale z psem i jego właścicielem. Wybierz się razem na spacer. A potem spacerek ze sznaucerem i jego właścicielem. I wtedy serce powie o jednym z nich - TYLKO TEN!!!!
  7. A tu? https://www.karmazdostawa.pl/vetzyme-b-plus-e-z-selenem-i-cynkiem-dla-psow-200szt-p-1052.html
  8. W sklepach internetowych można, wpisz vetzyme w wyszukiwarkę.
  9. Ona nie potrzebuje czułości, tym bardziej w formie niepojętej dla psa - potrzebuje pracy. Ucz ją nowych zachowań zamiast rzucania patyków - idealnego chodzenia przy nodze, zmian pozycji na odległość, czołgania się, warowania przy każdym przedmiocie, szukania celowo gubionych przedmiotów i co tylko chcesz - koniecznie zacznij od nauki oddawania do ręki wszystkiego, co ma w pysku. Rzut aportowy może być dla niej nagrodą za godzinę innej pracy.
  10. Ja mogę tylko zaoferować okazjonalną pomoc za free, jeśli weźmie ją ktoś z Krakowa. I to ktoś zmotoryzowany, bo sama auta już nie mam, a szkolenie tylko na ulicach to za mało. Starczy jeden psi chwyt, aby zabić sierpówkę, młodego zajączka także. Niewiele psów ma wrodzoną, bez szkolenia, blokadę przed mocnym chwytem żywej poruszającej się zdobyczy. Pienia prawdopodobnie nieraz była głodna i polowała na ile potrafiła.
  11. A gdyby poprosić szkoleniowców, aby na swoich stronach czy na facebooku bodaj poinformowali za darmo o takiej psicy?
  12. Malagos, ojciec mojej znajomej ma 93 lata. Pięć lat temu zrezygnował z prowadzenia samochodu. Znajoma w wieku 85 lat sprawiła sobie szczeniaka boksera - ale jej nastoletni kuzyn codziennie brał psa na trzygodzinny spacer i zajęcia. Jeśli jest ktoś mlodszy w rodzinie, kto pomoże w razie problemów - to wiek nie zawsze jest barierą nie do pokonania...
  13. Taka ciekawostka - jednym z testów dla psów służbowych w kanadyjskiej policji było puszczenie psa luzem, gdy przewodnik kładł się na ziemi. Pies, który wtedy okazywał niepewność, a tym bardziej zachowania grożące, nie był dopuszczany do służby patrolowej. Bo w sytuacji konfliktowej, gdyby ktoś zaatakował/przewrócił policjanta, pies na pewno nie broniłby swojego przewodnika.
  14. Szorstkie wyżły znajomych - polujące - mieszkały w domu. Podszerstek miały - niezbyt obfity, nie były trymowane, czesane twardszą szczotką, nie trymerem. ???
  15. Jakie zajęcie będzie miał ten pies? Będzie polować? To psy o ogromnej pasji pracy, potrzebie ruchu i powinny coś robić razem z człowiekiem - codziennie, i dłużej niż przez godzinę.
  16. Jak na cztery tygodnie, to dobrze jest. Znajoma adoptowała wycofaną dorosłą sukę i dopiero po ponad roku doczekała się tego, że suka podejdzie i weźmie jedzenie z ręki.
  17. Ja pozwolę sobie na jedną uwagę - wiele psów boi się "ludzkich" form czułości, czyli obejmowania, rąk unieruchamiających zwierzę w objęciu. Dla nas to może być odbierane jako serdeczny gest, dla psa to zagrożenie, podobnie jak klepanie po głowie czy raptowne nachylanie się nad zwierzęciem. Pies od szczeniaka wychowywany w domu, noszony na rekach, przytulany do twarzy - zna te gesty i łatwo je akceptuje. Pies o niewiadomej przeszłości może czuć się w takiej sytuacji bardzo niepewnie. I może reagować lękiem, sygnalizować swoją niepewność czy już niechęć odwróceniem głowy, zesztywnieniem i przymknięciem oczu. Gorzej, gdy poczuje się aż tak zagrożony, że zacznie bronic się po psiemu...
  18. Nie rozumiem. A dlaczego pies ma być oddany na szkolenie stacjonarne i czego ma się uczyć? Trener - moim zdaniem - powinien uczyć nie psa, a właściciela, w jaki sposób można porozumiewać się z psem. Jeśli pies jest niebezpieczny dla otoczenia, a właściciel nie radzi sobie czy boi się własnego psa, to szkolenie stacjonarne może pomóc zrozumieć, w czym jest problem. A w czym jest problem w tym przypadku?
  19. Jeszcze można by ją nauczyć włażenia do koszyka/torby i noszenia nie na rękach, a w torbie. Ona gabaryty ma w sam raz... Niejeden york jest tak noszony, to może i Tycia.
  20. Hm, jeśli ona skojarzyła te słowa z czynnością sikania, może rozumieć, ze dajesz jej polecenie na sikanie natychmiastowe...Kiedyś tak się sama wrobiłam -uczyłam szczeniaka sikania na hasło, czyli jak sikał, mówiłam - siusiu, dobrze, siusiu. No ale raz przyspałam, i rano, ZANIM wybiegłam ze szczeniakiem, jeszcze w domu powiedziałam - zaraz zrobisz siusiu - no i szczeniak natychmiast zlał się na dywan.... Na wszelki wpadek zmień hasło na nowe oznaczające branie na ręce, a "siusiu" mów tylko jak już sika - w ogrodzie, nie w domu. A jakbyś uklękła ze smakolem podawanym z ust, gdy bierzesz na ręce? Może nie da rady jeść i sikać jednocześnie?
  21. No to zaraz weź się do szkolenia - w zakresie podstawowego posłuszeństwa, wtedy naprawdę uzna w Tobie szefa. Spokojnie, bez przymusu, ale nieustępliwie, z pochwałą zawsze i nagrodą okazjonalnie, będzie dobrze.
  22. Słusznie, też bym od tego zaczęła - a nawet najpierw zachęcałabym siedząc na podłodze do postawienia łapki na lezącej dużej miękkiej rękawiczce. Do przejścia nad tą rękawiczką, potem do przejścia nad rozpostartą dłonią częściowo wsuniętą w rękawiczkę, potem, tą rękawiczką drapałabym od dołu po brzuszku, potem uczyłabym stania - jedna ręka naprowadza smakolem w stój, druga wsuwa się pod brzuch, potem tylko nadniesienie tą rękawiczką łapek i tak dalej. A potem spróbowałabym polożyć się na plecach na podłodze, zachęcić, aby Tycia tuptała po mnie do twarzy, w ustach smakol, żeby wzięła z ust i obejmować ją wtedy dłońmi jak przy nadnoszeniu. Uwaga - od początku zawsze to samo słowo, choćby "winda" czy "jazda" czy "rączki" czy jakiekolwiek inne, aby mogła przyzwyczajać się, że to słowo zapowiada wybieranie smakoli z ust pańci, gdy pańcia trzyma na rękach....Oczywiście na początku smakol na tyle długi, żeby ząbkami nie skubnęła w wargi, szybko nauczy się super delikatnego wybierania z ust.
×
×
  • Create New...