Jump to content
Dogomania

klauddkl

Members
  • Content Count

    4
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About klauddkl

  • Rank
    Newbie
  • Birthday 01/12/1998

Profile Information

  • Gender
    Female

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Jedna Pani Weterynarz jakiś czas temu mi powiedziała, że jak jest pies taki agresywny, a trzeba mu pomoc to w ostateczności może coś przepisać bardzo uspokajającego (u mnie do tego nie doszło, wiec nie wiem czy by to podziałało), no i wtedy mu można by spróbować założyć kaganiec... chociaż trochę mogłoby to ułatwić smarowanie. U mnie Pies najbardziej był agresywny jak był w domu- wtedy czuł się najpewniej siebie, extra self-confidence, jak wychodziliśmy chociazby na klatkę to się spokojny robił- to tez może podziałać o ile Twój pies chce wychodzić na dwór.
  2. Ojej biedny:( Mój po tygodniu się uspokoił. Już normalnie biega, wychodzi z pokoju, przychodzi żeby go pogłaskać. Z moich obserwacji był bardzo agresywny ponieważ czuł się niebezpiecznie, nie wiedzial co się dzieje, no i go bardzo bolała ta ranka (co było widać), łącznie przez ok 5 dni miał przeciwzapalne leki, no i częste, krótkie spacery bardzo tez mu pomogły. Na szczęście ładnie mu się wszystko zagoiło (mimo ze nie nosił kołnierza, bo się go panicznie bał i robił się zły jak próbowało się mu go założyć) ... U Twojego psa nie sączy się ta ranka, nie ma opuchlizny? Może go nadal boli?
  3. Tak, dostał wczoraj po zabiegu i dzisiaj udało mi się rano przemycić w kawałku mięsa (po jakimś czasie się troche uspokoił). Swojego śniadania w ogóle nie zjadł do tej pory...:( Czuje duży stres, że on co jakiś czas wylizuje te ranę, a nic z tym nie mogę zrobić... Nie chcę żeby sobie pogorszył
  4. Witam, mój pies (średni, mieszaniec, wiek: ok 1rok), miał wczoraj zabieg kastracji. Odkąd wróciliśmy do domu stał się bardzo agresywny do nas, właścicieli. Widać, że go boli ta rana, nie wie co się dzieje, nie czuje się bezpiecznie... Weterynarz, który przeprowadzał ten zabieg powiedział, że pies nie potrzebuje kołnierza, a jak się zapytałam że przecież może lizać szwy, to lekarz odpowiedział 'wtedy trzeba kołnierz''... No to wróciliśmy do domu z psem, narzeczony od razu pojechał kupić ten kołnierz. Od tego czasu nasz pies powoli zaczął dochodzić do siebie (jeszcze po narkozie), a jak odzyskał swoje 'jasne myślenie' to zaczął warczeć na nas, szczerzyć zęby, szczekać. Nie można w ogóle do niego podejść, bo może nas zaatakować. Liże te szwy, a nie mamy jak mu założyć tego kołnierza, bo samo podejście do niego może skończyć się źle dla nas. Jak się wyciszał to próbowałam już kilkakrotnie nawiązać jakiś z nim kontakt, dawać smaczki, żeby założyć ten kołnierz!... bezskutecznie. Zadzwoniłam do jednej przychodni, gdzie lekarz podobno może przyjechać do domu, to mi powiedzieli, że aktualnie nie jeżdżą do pacjentów w czasie wirusa. Zapytałam się czy mogliby mi chociaż pomóc, doradzić jakoś... to oni nigdy nie z czymś takim nie spotkali i nie pomogą. Sama go nigdzie nie zawiozę przecież, bo jak! W internecie czytałam, że pies po kastracji to taki biedny, potrzebuje więcej uwagi właściciela, obecności, a nasz pies to tylko jak słyszy, że przechodzimy koło drzwi jego pokoju to warczy, szczeka, rzuca się. Już sama nie wiem co mam robić, czy ktoś spotkał się z taką sytuacją? Co robić?
×
×
  • Create New...