Z tym łapaniem moczu, to taka historyjka mi się przypomniała: Kolega mojego Michała miał złapać siuśki swej suni, wyszli więc z żoną rano na dwór, przed blok, z łyżką wazową i jak sunia kucnęła, dawaj łapać mocz. Na to przybiegło ochroniarz osiedla i mówl: "panie, kupę to trza sprzątać, ale siusków to nieeee"