-
Posts
44557 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
DONko kochana, na razie pieniądze są, karma przyjdzie lada chwila, wiec tylko pozostaje kontrolna wizyta u pani dr w Makowie - obejrzymy uszy od wewnątrz. Konfirmie - nie da rady zrobić tak, jak mówisz - kot nie zachowuje się tak, jak piszesz. On nie porusza się po domu, jak jest ONka, nie wchodzi na kolana, nie maszeruje do kuwety, ani myśli o fotelu. W dzień, jak pies jest w kojcu, dom należy do Borysa. Potem tylko wtedy, jak wychodzę na dwór z psami, kota wnosi Tomek do kuchni na pojadanie. Już próbowaliśmy wtedy wprowadzić Dianę na smyczy do kuchni - wpatrują się w siebie, paraliżują wzrokiem, kot pierwszy ustępuje, fuka i burczy. Już się nawet wąchały nos w nos dwa razy, było machanie ogonem, ale takie niepewne, a jeszcze Dina nie może odpuścić. Ale nie ustępujemy, codziennie ćwiczymy. Wczoraj Tomek ją miał na smyczy, kot kucną przy drzwiach łazienki. Dzielił ich metr podłogi. Kot bezczelnie się wpatrywał w psa. Pies - nieruchomy, napięty, ani mięsień nie drgnął. I tak 20 min. Tomek gadał i do psa, i do kota, podawał Dianie smaczki (nie wzięła, nawet nie spojrzała), ja ją głaskałam, zagadywałam. Mam wrażenie, ze Dina czeka, aż kot zacznie uciekać, byłby pretekst do pogonienia. A tak, sama nie wie, co robić. Ale za to jakie zdjęcie jej cyknęłam, gdy tak znieruchomiała :)
-
Musze uważać, i dużo mnie to kosztuje :( Diana zauważyła kota u mnie w pokoju, nawet pomachała ogonem, prawie dotknęły się nosami, ale pokój zamknęłam dla bezpieczeństwa - leży pod drzwiami od 2 godzin wpatrzona w klamkę, nawet surowa kość nie jest stanie odwrócić jej uwagi. Wcześniej leżała przy schodach na piętro. Nie zmrużyła oka odkąd wpuściłam ją do domu po przyjściu z pracy, od 15.30 - cały czas obserwuje, czuwa, a na to, żeby zjadła obiad, musiałam na włóka na smyczy zawlec ją do kuchni i zamknąć na 10 minut. Kot pewnie zaraz będzie chciał iść do kuwety, zajrzeć do kuchni coś przekąsić, położyć się na fotelu w dużym pokoju, a tu doopa... Ręce mi opadają :(
-
Dostałam 250 zł na konto, w spadku po Poli od anecika - napisałam na tamtym wątku też:) W sumie całe popołudnie - złapałam się na tym - jak wrócę z pracy, ok. godz. 15.30, poświęcamy na nasze psy. To trzeba kota wypuścić z pokoju, wtedy Dianę wziąć na smycz i odciągnąć do kuchni. Kot do kuchni, Diana do pokoju czy holu. Kot na dwór, Diana do pokoju. Zastawiłam dyktą schody na piętro, czasem kot tam umyka, a pies nie wejdzie. Cały wieczór zwierzaki tak spędziły - kot na schodach na piętro wyglądał zza tej dykty i wpatrywał się w psa, który leżał w holu i wpatrywał się w kota. Aż po godzinie oboje usnęli... Wychodziłyśmy na wieczorne siusiu, wzięłam psa na smycz.Podeszłam do kota - nastąpiło przez moment powąchanie noskami, machanie ogonka Dianki, a kot się cofnął i prychnął.Czyli jest coraz lepiej, ale jeszcze boję się bliższych kontaktów bez naszej obecności. W czasie, gdy my idziemy do pracy, zamykam nadal Dianę w kojcu - z miską jedzenia. Jak tylko wracam, pierwsze co robię, to otwieram kojec i wypuszczam nasze psiaki, idziemy na spacer ogrodowo-sadowy. Potem wszystkie idziemy do kuchni, psy dostają jeść, wyrzucam je do holu, a zamykam się w kuchni z kotem. Na końcu my z Tomkiem jemy obiad...Potem znów spacer do sadu, wtedy kot może sobie połazić po domu. I jest już wieczór, o 22.30 zamykam Dianę z jakimś smaczkiem w kuchni i gaszę światło. Wczoraj po pół godzinie, jak już zasypiałam, załomotała do drzwi, ze chce wyjść z tej kuchni. Az krzyknęłam na nią, i chyba zrozumiała, bo do rana była cisza. W kuchni ma to duże posłanie, miskę z wodą, rano garść chrupek i o 7.00 spacer. Biedy nie ma :)
-
Dziękuję Wam, ze zaglądacie :) Jeszcze żeby te układy pies-kot jakoś wyprostować, to byłoby jak w bajce.... Uszy jakby lepiej. Tomek wyczyścił jej delikatnie, było mniej tego syfu. Nadal wpuszczamy krople, ale piesa nie bardzo to lubi. Ale smaczek w dzióbek, zaraz tez czesanie i jest ok. Teraz Dianka leży pod drzwiami tarasowymi, a z drugiej strony siedzi kot - wyszedł na pół godziny (wtedy Diana w kuchni ze mną). I tak sobie trwają od jakiegoś czasu. Nie ma lęku ze strony Borysa, ani jakiejś widocznej niechęci ze strony psa. Wezmę ją na chwilę przed dom, a Tomek wpuści kota. I tak w koło Macieju...
-
I śpi tak mocno, spokojnie, ufnie... Wygłaskałam po głowinie, to tylko otworzyła oczy na chwilę, przeciągnęła się i nadal śpi. Za pół godzinki pójdziemy na kolejny spacer, ale tylko do sadu, bo już na takim po polach na długiej smyczy byłyśmy i bardzo zmarzłyśmy (-7 stopni i wiatr) Temu psu tak niewiele potrzeba: posłanie, dwa posiłki dziennie, ze 4 spacery niedalekie...
-
Całe szczęście, ze i kot nie młodzik, nie rozrabia, nie bawi się, ale przesypia prawie cały dzień w naszej sypialni, i noc też. Odpoczynek po obiedzie - całe towarzystwo zaległo gdzieś po kątach, my ludzie też (no, na chwilkę pod kocyk:), korzystając, że wolny czas, niedziela, nie ma gości, cisza, spokój...Tylko ktoś zajął nie swoja miejscówkę...
- 1256 replies
-
- 10
-
-
U mnie dogo chodzi jak muł, czekam na zmianę stronki dłuuuugoooo....Pewnie zaraz w ogóle ucieknie, nawali, albo zaczną coś zmieniać i nie wejdziemy przez kilka kolejnych dni :(
-
Na razie kierujemy z Tomkiem ruchem - kot śpi w sypialni, drzwi zamknięte, pies chodzi po domu. Kot chce wyjść na dwór, pies zamykany w kuchni, kot wypuszczany, pies znów może chodzić po domu. Spotkały się nos w nos przez szybę drzwi tarasowych - ostre "nie wolno" i odciągniecie Diany, plus smaczek w dziób. Z tym obwąchaniem będzie kłopot, bo kot ucieka...Ale nie tracimy nadziei. Ale kurcze byłoby za fajnie, ze znów się trafił fajny tymczasowicz, pies i nie brudzi w domu, i śpi spokojnie na kanapie, i z zgodzie żyje z naszymi małymi suniami, ślicznie jeździ samochodem, kocha szczotkowanie i kąpiel, i z Pyzą sztama - a jeszcze ten kot! Diana miałaby życie jak w raju.... Wpłynęły pieniądze od: Agat21 - 20 zł mar.gajko - 60 zł za II i III Dziękujemy!
-
Po spacerze wprowadziłam niunię do domu. Bardzo zainteresowana, energiczna, ruchliwa, i kierunek - salon, gdzie na fotelu śpi Borys. Uuuu, nie za bardzo - wpiły się w siebie spojrzeniami. Diana napięta do granic. Ledwie odciągnęłam ją do kuchni. Tu przygotowałyśmy obiad, pies śpi na podłodze. Na chwilę znów na smyczy poszłyśmy do pokoju, znów namierzenie kota i wyczekiwanie na jego ruch, a pewnie nastąpiłby atak. Wzięłam z kuchni kawałek surowego mięsa, jako smaczek i podtykałam psu pod nos. A skąd, tylko kot się liczył :( Odciągnęłam mówiąc "to nasz kot, nie rusz", wtedy dopiero połknęła mięsko.
-
O 22.00 akcja kąpiel - przygotowana wanna, dywanik samochodowy na dnie, kran przestawiony na prysznic, ręczniki i mój stary szlafrok frotte przyniesione, szampon z zasięgu ręki... Małe suczki wyspacerowane, Pyza ubrana w koszulinkę posterylkową, wydana garstka chrupek na noc, tradycyjnie. Kot zamknięty w saypialni, z resztą się nigdzie nie wybierał. Diana bez protestu weszła na smyczy do domu, na piętro, razem z Tomkiem na 4 ręce ją podsadzilismy do wanny - i tu miła niespodzianka. Suczysko po prostu usiadło :) Dobrze ją namoczyłam, zużyłam pół opakowania szamponu, wmasowałam dokładnie, a pies siedział jak zaklęty. Potem podniosłam jej pupinę i dokończyłam mycie. Potem płukanie i z pomocą Tomka wyskoczyła z wanny. Wytarłam ją bardzo dokładnie i zaprowadziliśmy ją do kuchni. Postawiłam duże posłanie z kocami i ręcznikiem, to, które używa Kenia, jak do nas przyjedzie. Wyszczotkowałam dokładnie = pies to zna! stała jak trusia, ale widać, że sprawiłam jej przyjemność. Na konec micha z chrupkami i gnat, taka mięsna kość biodrowa. I poszliśmy śpać, ja pełna niepokoju, bo nawet jak zrobi jakiś raban, to nie wypuszczę jej na dwór mokrej. Ewentualnie mały przedpokoik, może piwnica, może nasza sypialnia, a kot do kuchni.... W nicy Diana nawet nie pisnęła. Rano, tuz przed siódmą, weszłam do kuchni - pachnąca, błyszcząca, zadowolona Dianka podniosła się z posłania :) Wyszczotkowałam ją znów, zakropliliśmy uszyska i wypuściłam ją na dwór. Zaraz się ubrałam i razem z całym stadem pochodziłyśmy po sadzie. Teraz została w kojcu, zaraz kolejny spacer ze wszystkimi, i spróbuję zabrać ją do domu. Na smyczy, na początek.
- 1256 replies
-
- 10
-
-
Brawo! Cudne wieści, ewu! :)
-
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
malagos replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
Odkopałam watek, szkoda tylko, ze te zdjęcia z pierwszej strony się nie wyświetlają - było drastyczne,a le pokazywały stan tego kota. To w tym roku minie 9 lat, odkąd się u nas pojawił Borysiak, no, no...... Nie jest już taki sprawny, jak dawniej, nie wskakuje na blat w kuchni, nie da rady. Ale miauczy głośno, trzeba go podsadzić i dać jeść. -
Pojarmarkowa Lerka zamieszkała razem z Bliss i z nami.
malagos replied to konfirm31's topic in Już w nowym domu
Wszystko się może zdarzyć, skoro w filmie "Blondynka", w pierwszej części serialu bohaterka wetka robi krowie cesarskie cięcie w oborze i pokazuje nowo narodzonego cielaczka ... z kolczykiem w uchu :)