Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Ta też chyba z 12-15 kg, dałam radę ją wziąć na ręce i wynosić z domu na siusiu.
  2. To nasza Amelinka - Saba (tak ją nazwali mieszkańcy wsi, w której siedziała pół miesiaca pod sklepem, z resztą tym samym, co Rudzik). Bardo garnie się do ludzi, choć jest nieśmiała i delikatna.
  3. i do tego ma lekką budowę, jak charcik. Ale nadal to straszny straszek.... Mam wrażenie, ze ona ciągle czuwa, ciągle w napięciu. Lada szmer, ucieka z podkulonym ogonem. Upieram się i biorę ją na kolana jak oglądam TV. Siedzi spokojnie, póki ją trzymam. Jak tylko zabieram rękę, bo myślę, że przysnęła, myk1 i już jej nie ma.
  4. A tu nasza Czarusia z Kenią, bardzo się polubiły i chętnie się bawią:
  5. Państwo piszą miłe smsy, jest coraz lepiej. Sunia już się nie czołga, ale normalnie chodzi, ma apetyt, uczy się chodzenia na smyczy. I nazywa się teraz Tina :)
  6. Rzeczywiście, Majeczka rządzi w domu Michała. Śpi pośrodku łóżka do góry łapami, rano z ociąganiem wychodzi na spacer, bo deszcz. Ledwie łapeczkami wchodzi na trawnik, bo mokry! Na ulicy ludzie się nią zachwycają! I młodzi mają już znajomych psiarzy :) Kupone smaczki i śliczne szeleczki. Majuś zachowuje się w mieście, a to prawie centrum Warszawy przy Pl. Krasińskich, jakby się tu urodziła. Nie robią na niej wrażenia przechodnie, samochody, autobusy. Jest cudowna i kochana :) Urocza jest też ta sunia w kojcu. Zwykłe to to, dośc duze, czarne podpalane, z dużym brzuszkiem. Od miejsca znalezienia, nazwy wsi, dałam jej imię Amelinka. Tomek do niej codziennie zaglądał i stwierdził, że jest bardo sympatyczna i łagodna. Jutro chłopak z gminy zawiezie ją na sterylizację do Ostrołęki i suczka przyjedzie do nas. Ale chyba do kojca, bo w domu oprócz naszej trójki mamy też Kenię, która niekoniecznie wita wszystkie inne psiaki, zwłaszcza w kuchni....
  7. 5-miesieczna sunai zkojca gminnego pojechała do domku pod Legionowo. Kejciu zrobiła jej ogłoszenia, ja dałam na OLX z wyróżnieniem. Trafili się cudowni ludzie - z 11-letnią Nikolą. Bardzo miło nam się rozmawiało, inteligencja, dowcip, do tego psiarze. Zabrałam po pracy suczkę do domu, do kuchni. Bardzo stremowana, nieśmiała, leżąca plackiem na posłaniu. Ale do państwa trochę się otworzyła, polizała po ręku, podeszła na głaskanko. Mam nadzieję, zę dadzą radę ją oswoić, bo to dzikusek mały.
  8. Tak właśnie mówię :) albo "a kto tu zrobił siku? nie wolno!" Żebym ją na gorącym uczynku złapała, to by może lepiej podziałało. Ale mam wrażenie, że i tak ona wie, że źle robi. Juz z którąś tymczasowiczką to przerabiałam. Na dworze ma tyle spraw do załatwienia - zabawa, podskubywanie innych, że zapomina o wysiusianiu się.
  9. a jak nie, to ja sobie ryknę :) I niedźwiedzie pozdrowię, i wilki :) Już prawie mam rzeczy spakowane. Noga zaczęła od wczoraj boleć, znów nie mogę spać bez przeciwbólowej tabletki. Zaczęłam brać od nowa zestaw leków, który mi pomógł, bo muszę być na chodzie. Wieczorem spodziewamy się wizyty państwa z Legionowa po suczkę - szczeniaka. Jutro rano przyjedzie Michał z Marzenką, przywożą Anię i Kenię, zabierają Majusię. Ale ja już będę w podróży. Ale się dzieje!
  10. Zobaczymy, jak to dziś się zadzieje. Tak sobie myślę, że rzadko, bardzo rzadko jest normalnie, tak jak człowiek by sobie wymarzył: pies w dt - ogłoszenia - telefony - wybór jednego - rozmowy/wizyta - adopcja - radość dwóch stron. Na razie jest początek idealny. Bo ile to nerwów się traci na rozmowy, potem na czekanie, na telefon, na wiadomość czy ten ktoś przyjedzie i kiedy, i dalczego go jeszcze nie ma, czy w ogóle przyjedzie itp. Małą niunię Igunię (nie taka mała, targałam ja na rękach, to wiem...) zabraliśmy po południu z kojca gminnego do naszego dużego. Siedziała skulona za budą, odszczekiwała się naszym psom, ale potem z apatytem zjadła ciepłe jedzonko, wieczorem garść chrupek. Do mnie nie podchodzi - kryguje się, ogonem macha, ale nie podejdzie. A przez kraty wzięła smaczek z ręki. Przypięłam jej krótką smycz na wszelki wypadek, żeby ją złapać, jak przyjadą państwo z Legionowa. Igusia została zaszczepiona przeciwko wirusówkom. Czekamy zatem na póżnopopołudniową wizytę. A Czarusia wczoraj nas zaskoczyła: układałam ubrania w szafie w sypialni, oczywiscie wszystkie psy mi towarzyszyły. Jak zawsze z rozpędem, Diana i Majusia wskoczyły na łóżko, Czarcik za nią! Leżała, wygłupiała się, podgryzała Majkę. Jak kładałm się spać, Czarusia już leżała koło Tomka i dawała się głaskać. Obok tylko ryjek Majki spod kołdry, kot przy Tomka głowie, Diana w nogach w poprzek łóżka... No cyrk, normalnie :). Rano wychodziła z sypialni, dreptała i wracała. niestety, siuśki znów były na podłodze...
  11. Zapalcie jutro światełko na Jej grobie od nas... Mam na Bródnie wszystkich swoich bliskich, ale jutro nie mogę przyjechac do Warszawy.
  12. he, he, to się może na chłopaków zamienimy?..... Dziś rano, po piątej, pilnowałam, by wyszła na dwór (tym razem stareńka Nutka szczekała pod drzwiami, by ją wypuścić...), i Nutka po chwili wróciła, A Czarusia dalej biegała. Wpuściłam ją godzinę później, jak wszystkie psy siedziały już w kuchni czekając na śniadanie. I pilnowałam co chwilkę, czy aby nie siusia w pokoju. Ona chyba wie, o co chodzi. I udało się, nie zrobiła nic. I już do miseczki podchodzi, jak stawiam ją w kuchni, nie na tarasie. To znaczy, jak stawiam, to ucieka do pokoju, ale jak się odwrócę, to podpełza do niej i zajada. Za to dobra wiadomość - na jutro jestem umówiona z panią z Legionowa, przyjadą całą rodzinką po sunię z kojca. Trwają rozmowy od kilku dni.
  13. Wszyscy kiedys zbieraliśmy i jedliśmy olszówki i "trufle". Suszyło się na nitce nad kuchenką gazową :) Tomka Tata zbierał olszówki na Polach Mokotowskich i je marynował. I cieszy się nadal dobrym zdrowiem :) W tym roku mam nasuszonych dużo, 90 procent to podgrzybki, ale i zamrożonych i marynowanych. Teraz kolej na jabłka, bo Tomek dostał skrzynkę antonówek. Połowę rozdałam, resztę dziś/jutro muszę przerobić na marmoladę. W sobotę o 8.00 wyjazd w Bieszczady :) :)
  14. Nie mam już siły - Czarusia załatwia się w domu. Rano wypuszczam, jest ok, same pobiegają i wracają stadem na śniadanie. Wtedy pojawia się kałuża w salonie. Potem wychodzimy na dłuższy spacer po ogrodzie, sadzie. Wracamy, psy zostają, my wychodzimy do pracy. Wracamy, a tu dwie kupy na podłodze. Od kilku dni nie zostawiam więc Czarusi w domu - myślałam o zamykaniu jej w kojcu. Ale nie sposób jej złapać... Więc czeka na nas na dworze - ma do dyspozycji dwa otwarte kojce z ciepłymi budami ze słomą i koc na tarasie. Nie wiem, czy z tego korzysta, bo jak podjeżdżamy samochodem pod bramę, to podrywa się z trawnika i ucieka za dom....W nocy śpi na fotelu lub wersalce, grzecznie się zachowuje. Dziś mnie budziła Majeczka szczekaniem, pewnie po drodze jakieś psy chodziły, więc wypuszczałam psy o 2.00, potem o 4.00, wreszcie przed szóstą. Czarusia też wybiegała i szczekała, a kilka minut po 6.00 były siuśki na podłodze... Źle się z tym czuje, bo obiecałam Tomkowi, ze nie będzie piątego psa w domu, i to takiego, który sika na panele...
  15. Tak przykro...odeszła Ewa 2406, NASZA Ewa, jedna z uczestniczek naszych spotkań zimowych w Warszawie, spotkań na Dniu Ziemi, spotkań u Niej w Markach. Taki Dobry Człowiek, po prostu
  16. Myślę, że wieniec z niebieską wstęgą, jak zawsze od Dogomanii
  17. Rzeczywiście wiązanka w kolorze niebiesko-białym była by od dogomanii, jak to już bywało. Ja też poprosze o nr konta.
  18. Dziewczyny kochane, czy my, jako dogomaniacy i wieloletni znajomi Ewy, kupimy wieniec od dogomanii? Czy ktoś z Warszawy by sie tym zajął? Zrobił zbiórkę? Edit: juz odnalazłam wątek mocy Ewie ...
  19. U mnie na wsi też dużo kotów, kilka osób pytało "a może pani chce kotka, mam dwóch, pięciu... do oddania". Przed zimą chcą im znaleźć domy (nie domy, bo na wsi mało kto kota ma w domu, ale oborę, stajnie, chlew...)
  20. Nie zaglądałam dawno, nadrabiam zaległości. Bardzo jestem ciekawa działania tej obroży?...może dla Czarusi - dzikuski by była też w niej nadzieja. Małą jest bardzo trudnym przypadkiem :(
  21. Posłanko daję swoje, i kocyk. Niech ma na początek coś ode mnie :)
  22. Na takiego pieczeniaka to i ja bym się połakomiła :) Na razie królują grzyby. Na weekend przyjechała Aga z Kubą, i o dziwo! chcieli pojechać do lasu. Zapytałam Kubę, kiedy ostatnio był na grzybach. Powiedział, ze nie pamięta, ale pewnie jak był mały, z rodzicami. Był tak zadowolony, że nazbierał kosz, i pytał mnie często "a to, dobry grzybek?" że pojechaliśmy w niedzielę znów. I znów pełne kosze. Suszę, marynuję mrożę, i nie mogę już patrzeć na grzyby!!!!! Dziś dzieci wracają do Warszawy, to dam wyprawkę dla taty Kuby, w postaci słoiczków z marynatą i suszonych. A, jeszcze zapytałam Kubę, czy lubi grzybki w occie, to ... nie jadł nigdy, tylko pieczarki marynowane, ze sklepu. Więc do kolacji otworzyłam te swoje i Kubuś zjadł je ze smakiem...
×
×
  • Create New...