Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44579
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. To jakby to powiedzieć.......... Pani Danusia przypomniała sobie nagle, ze ma operację oka i nie może wziąć pieska. to tyle. Bez komentarza. Tak przypuszczałam :)
  2. Sunia z kojca to jeszcze szczeniak, ma z 5 miesięcy. Na razie sterylka nie wchodzi w grę. Jutro pani Danusia przyjedzie po Majusię. Na zakładkę Czarusia grzeje doopkę w domu, przyzwyczaja się do bycia damą. Piekę karpatkę.
  3. W Warszawie i tak się wszyscy spotykamy na dorocznym maleńkim zlocie dogomaniaków :) I Krysia po prostu wsiada w PKS i jedzie na pół dnia do Stolicy, i Irenas, i ja :) Mazowszanka tylko zimą bawi w mieście i jest na miejscu, choć od teraz pod innym adresem :)
  4. A dziś - oczekiwanie na obiad :) Krzątam się w kuchni, a to cisza w domu zaległa. Więc sprawdzam, co robią psy...
  5. To wczoraj wieczorem - tak sobie przycupnęła, odpiełam smycz i tak została do rana
  6. To nowa sunia, ma jeszcze mleczne kiełki i będzie wielkości Czarusi, tak 8-10 kg, max.
  7. Jestem od wczoraj na zwolnieniu lekarskim, bo mnie ździebko połamało :( Ale tym samym mam trochę więcej czasu dla psów. I takie nowe wieści: Czarusia nie panikuje już tak bardzo przy łapaniu za końcówke smyczy. Nawet paradujemy po ogrodzie przez kilka minut. Potem się zaczyna szarpać, bo chce się bawić z naszymi staruszkami, a te się denerwują. Cierpliwość do niej ma Diana, i jest jej przewodniczką. Wczoraj weszła do domu za psami, i została do wieczora. Miałam ja wyprowadzić na noc do kojca, ale Czaruś grzecznie zajęła posłanko Dianki i po ostatnim spacerze, w ulewnym deszczu, wróciłyśmy wszystkie, całym stadem do domu. Diana, Nusia, Majeczka i kot zaległy w naszym łóżku, a Czarusia na posłaniu w przedpokoju. Pomyślałam, ze jak się będzie coś działo, będzie chciała wyjść na siusiu, to po prostu otworzę drzwi na taras. I tak robiłam, bo po piątej Nutka poprosiła o wyjście. Ale Czarusia nie wyszła, leżała sobie spokojnie nadal. Dopiero godzinę później, jak wyszły wszystkie psy, a szczególnie Diana, guru Czarusi, wyszła i Czaruś. Potem wspólne śniadanie - ale miskę musiałam postawić na tarasie, Czarusia czając się wyszła, i tak w spokoju zjadła. Nadal boi się Tomka, nie podejdzie za chiny. Do mnie, jak ma ochotę, ale raczej tak, pokazuje zaraz brzuszek.Pod warunkiem, ze nie mam nic w ręku, smaczka czy miski. Ależ Czaruś by się bawiła z tą małą sunią z kojca! Ale nie mam jak jej zabrać...:(
  8. Wypuszczam sunię nadal przypinając jej długą smycz do tej krótkiej. nie ma już panicznej ucieczki, nawet radosne podchodzenie w kojcu, ale i na dworze. Nawet udało nam się podejść (zrywami, na tej smyczy się szamocze) do bramy - o ile chodzi z nami Dianka czy Majusia. Ale gdy zobaczył ana placu naszego sąsiada, który rozmawiał z Tomkiem, mało sobie głowy nie urwała, tak chciała uciekać.......Przez te dwa dni, co byłam na szkoleniu, Tomkowi nie udało się ani razu z nią wyjść, widział tylko czubek nosa zza budy. Za to wieczorem wypuściłam ją da dobre pól godziny, to i siusiu było na trawce, i kupolek. Rano tez pobiegła w krzaczki za potrzebą, a nie w kojcu :) Jak są obok nasze psy, to jest super! Zaczepia je, bawi się, chodzi za nimi krok w krok. Jak tylko znajdę trochę wolnego czasu, oswoję Czarusie z domem. To jedyne wyjście, musimy spróbować. Najgorsze, ze od dziś w gminnym kojcu siedzi brązowa sliczna suczka....
  9. A ja ciągle w ruchu, zajęta, na szkoleniach, wyjazdach, dożynkach, zebraniach......a po południu rehabilitacja w szpitalu. Nie mam czasu zajrzeć do komputera. Pani Danusia się nie odezwała na razie, wiec i ja siedzę cicho. W gminnym kojcu od dziś kolejna sunia, taka posokowcowata trochę (Tomek już ją obejrzał na prośbę wójta, dziś chłopaki z Komunalnej ją przywieźli ze wsi). Trochę jesteśmy w czarnej doo z tą pomocą, bo po pierwsze brak czasu, po drugie właśnie Majeczka (wg Tomka....) blokuje domowa miejscówkę. A jest już pomysł, by Czarusię wziąć do domu. wypadałoby i tę nowa zabrać po sterylce do kuchni. Nie poradzę, i tylko mnie złość bierze.
  10. Jedyna korzyść z oddania Majusi, o ile można tak powiedzieć, to taka, ze zwolni się domowa miejscówka....
  11. Postaram się ją nauczyć choćby chodzenia na smyczy, ale zachowań domowych może nauczyć się tylko w domu, przy czyjejś obecności, i najlepiej innego psa. A tego ja jej nie zapewnię. Dlatego tak apeluję, by ja ktoś wziął do domu i popracował z niunią.
  12. Współczuję Ci serdecznie :( Nioe słyszałam wcześniej, by psy wypadło oko, ot tak, samoistnie...Bardzo przykra sprawa, ale sunia młodziutka, to może z wiekiem mięśnie gałki ocznej i te dookoła oka się wzmocnią?...
  13. Że co, Auraa? Że dom tymczasowy oddaje psa? To oczywiste, he, he!
  14. Eh, jak rano jest w miarę dobrze, pogodnie, spokojnie, to po południu absolutna zmiana... Poszłam do niuni w pelerynie przeciwdeszczowej i kaloszach, ze smaczkami i wędzona kurzą łapką. Psa nawet nie dotknęłam...ani smaczki, ani łapka, ani cmokanie, wołanie - zza budy nie wyszła :( Teraz poszłam znów, w starej kurtce (a co tam, niech pada, najwyżej zmoknę), ze smyczką i wszystkimi psami. Radość Czarusi ogromna, ale nawet do ręki bała sie podejść. I znów nici ze spaceru. A na sam wieczór nie wypuszczę jej, bo ciemno w ogrodzie... Sama sobie winna.... Szukamy domowego tymczasu!
  15. He, he, cwaniak z niego, Tysiu :) I tak sobie spokojnie żyjemy - wypuszczam Czarusię razem ze smyczą, taką krótką, na wszelki wypadek. I jednocześnie staram się przez chwilę trzymać smycz w ręku, by psa trochę oswoić z nią. Rano ślicznie bawiły się z Dianką :) Nie do pomyślenia - nasza Dianka biega, kręci kółka po ogrodzie, zaczepia Czarusię! W przyszły poniedziałek i worek mam dwudniowe szkolenie w Brwinowie. Tomek zostanie sam z psami.I już się martwię...
  16. One chyba boją się właśnie tego, że ktoś pokazywał głodnemu psu miskę, a jak pies podszedł, to haps! za kark. To taka moja teoria. Dziś rano, jak zwykle pomaszerowałam do kojca z miską ze śniadaniem, wszystkie psy za mną. Diana już nie szczeka na Czarusię, ale nos przykleja do siatki kojca i wpatruje się w sunię. Miałam tylko wejść do niej, pogadać, pogłaskać, posiedzieć, postawić miskę i wyjść, bo zawsze rano mało czasu, a do pracy na 7,30 pędzę. Otwieram kojec, a Czarusia myk! do sadu! Wpadła na Diankę, która aż przysiadła z wrażenia. A mała dalej tańczyć wokół niej, zaczepiać do zabawy, w przysiadach, podskokach! Z przerażeniem pomyślałam, ze furtki do sadu i ogrodu pootwierane, ze sunia nie ma ciągnącej sie za sobą smyczy, to jak ja ją złapię. A to maleństwo pobiegało, poszalało i wpadło do kojca zjeść śniadanie:). Zamknęłam tylko za nią furtkę i poszłam do pracy :) Po powrocie z tej mojej rehabilitacji, pod wieczór, wypuszczę ją na dłuzej.
  17. Koło, i blisko lasek na ole, gdzie pani Danusia chodziła na spacery z Sarą ONką. no.....................;(
  18. O, tak sobie biegamy :)
  19. Macie rację - powpli odzyskuję zaufanie Czarnusi. Wczoraj nawet przypięłam jej smycz i znów biegała po sadzie, puszczona z tą smyczą :) Wraca do mnie rozradowana i jak podchodzę, pada plackiem i pokazuje brzuszek. Mam wrażenie, że i u niej, jak u wielu moich tymczsowiczów, występuje syndrom "łapanie na miskę" - nie podejdzie do mnie, gdy mam coś w ręku. Do smaczka w dłoni podchodzi powolutku, czai się na ugiętych łapach, porywa i ucieka. A do miski w reki za chiny nie podejdzie. Je dopiero, gdy wyjdę z kojca. ale tak olgólnie, to rozradowana pogodna suczynka, urocza, młodziutka, sliczna!
  20. Koszt to 12 puszek za 66,80 i 2.5 kg suchego za 23.90. Razem 90,70 plus obróżka za 12 zł. Dziękuję, Elina!
  21. Pani Danusia chce dać dom Majusi. Za tydzień, prawdopodobnie. Zaletą jest fakt, ze dom i ludzie naprawdę dobrzy, i ze to Warszawa, niedaleko. Mam już przesyłki z Zooplusa. Dziś dam panu dla Żabki drobne granulki Bosha i Animondę w puszkach.
  22. To dwa nie przeżyły, bo znaleźliśmy cztery kociaki, dwa czarne, dwa takie szurpate. A może jednego ktoś zaadoptował w urzędzie w Zwierzyńcu?... U nas kociaki były w dobrym stanie, jeden czarny tylko taki słabszy się wydawał, nie bardzo radził sobie z jedzeniem. Ale jakie szczęście, że reszta ma się dobrze, wszystko złe już za nimi :) Ja za to mam na stanie uroczą małą czarną psią pannicę, ale szukam dla niej domowego dt - u mnie siedzi w kojcu.......
  23. Nie jest łatwo... już wydawało się, ze smycz nie taka straszna, już biegało psiątko po trawie z roześmianym pyskiem...Ale poszłam do niej, by zrobić zdjęcia. Wybiegła z kojca na smyczy i...zobaczyła Tomka.... Panika totalna! ucieczka w krzaki, próba zrzucenia obroży, duszenie się...Wziełam ja na ręce, przytuliłam, i tak Tomek zrobił nam kilka zdjęć. Wsadziłam do kojca i teraz od nowa: czubek nosa zza budy (ona nie wchodzi do budy! Choć w gminnym kojcu z niej nie wychodziła!), dziś polizała mi palce po samczku. Potrzebujemy domowego tymczasu!
  24. Dziś mieliśmy gościa - właściwie to Maja miała gościa...Pani Danusia, po śmierci swojej 16-letniej wilczurki rozgląda się za nowym domownikiem. Ale mniejszym, niż ONek. Ogłoszenia z OLX wykasowałam, a pani Danusia to przyjaciółka naszych przyjaciół z Warszawy. Poczekamy na rozwój sytuacji.
  25. Pojechaliśmy z Tomkiem do lasu, bo jak tak pada, to grzyby rosną :) Ale nie znaleźliśmy wiele - kilkanaście kurek i ze 20 małych podgrzybków. Kurki jutro zostaną pożarte z jajecznica, a podgrzybki już się suszą. Bociany widziałam na Podlasiu w srodę, jak była z moimi kobietami w Ziołowym Zakątku, na wycieczce. Dwa w gnieździe, jeden na polu.
×
×
  • Create New...