Dziś jest prawie dobrze. nie skarży się, nie płacze, wynoszona na spacerki robi wszystko, co dobrze wychowane suczynki robią na dworku.
Wczoraj było trochę krwi na podusi, dziś już nie. No i najważniejsza rzecz, Pelasia dziadowała jak zawsze, piszcząc, skomląc, śpiewając, tylko nóżkami nie tupała, widzać, że szwy ciagną. Ale jakie zaintaeresowanie małych suk, jakie oglądanie rany, wąchanie, lizanie po uchu (!!), opowiadanie po cichu gdzie była i co jej pan doktor zrobił.....
Istny cyrk z tym zwierzńcem, sytrasznie je wszystkie kocham :oops:
Baterie sie naładuje, to zdjęcia sie zrobi :cool3: