Wiecie, jaka jest mentalność ludzi na wsi? Telefon do urzędu gminy z tej samej wsi, co ten duży pies z kurnika: "pani, a ja też mam dwóch psów, jeden to od maja siedzi, drugi od grudnia. To przyjedźta po nie...."Bo baba widziała tego bezdomnego i akcję zabierania go do kojca...
Tosia dziś została w domu na 10 min - wyszłam głośno, pokrzykując "zostań, na miejsce" i ... stałam pod drzwiami. Była cisza. Jak wróciłam, dałam psom po wędzonej kurzej łapce. Potem wyszłam naprawdę, po zakupy, nie było mnie ze 40 min.I też wszystko ok.
Do kojca pojechaliśmy z miską gotowanego jedzenia. I ze smyczą, za to zapomniałam telefonu i nie mam zdjeć. Pies siedział w budzie, wyszedł spokojnie z nami na plac przy ZGK, ładnie pochodził, zaczął jeść śnieg. Ja patrzę, a wiaderko po wodzie puste...nalałam wody z kranu, to pił bardzo długo...Na tę przeciętą łapę kuleje, rana jest mokra, bo ją liże. Nie mam pomysłu, jak mu pomóc :(