nie bardzo mam czas, praca, aerobik, gotowanie obiadu na jutro, wyprowadzenie 5 psów, zajecie się kocimi kuwetkami, miseczkami... a tu już dwudziesta :shake: Jeszcze wziełam robotę do domu, ale zawsze to parę groszy do kieszeni. Jutro zabiorę kota do naszego gabinetu, obejrzymy go dokładnie, w dobrym oswietleniu i na stole, nie na podlodze w kucki. Jedzonko zmiata, a to najlepszya wiadomość. No i siusia, to też super.
Ręki na razie sie boi, cofa w głąb budki, wychyla sie tylko do jedzenia. ale to dopiero 2 dzień, to sie nie ma co dziwić.