Rano sprzątnełam kuwaetkę, Borysek obdarował nas wszystkim czego oczekiwaliśmy :evil_lol:
miseczka z jedzonkim pusta, po odrobince słodkiej śmietanki ani sladu :cool3:
Został na dzień dobry wygłaskany po chudym grzbiecie, postawiłam mu chrupki i miekką karmę z puszki nie do budki, ale trochę dalej, by sie poruszał. Jeszcze te oczyska przestraszone, ale będzie dobrze :p