Uparłam sie ,zeby zrobić zdjecie Zulce.
wyszlismy z mężem za dom, psy w podskokach za nami. Tomek sprytnie miał ukryty w dłoniach aparat, a własciwie najmniejszy kieszonkowy aparacik jaki ma (a ma przeciez kolekcję). Po chwili obejrzeliśmy się, a Zulka zatrzymała sie w pół kroku, zrobiła obrót i tyle ja widzieliśmy. W domu Tomek wziął w wolną rękę kawalek kiełbasy i niby przypadkiem chciał ją dac właśnie Zuli. Skad, tylko jej ogon zobaczyliśmy.
Zawołałam wiec Agę, zeby usiadła na hamaku i po prostu miała w reku aparat, a ja wieszam pranie. Psy kręciły sie koło nas. I udało sie zrobić 2 zdjecia, bo Zulka zaraz uciekła.
No, jest niesamowita :mad: :diabloti: