Dzieki, cala rodzina czuje sie dobrze.
Borysek nie ma uczulenia. Te ranki sie goją ładnie, już pisalam.
Najważniejsze, to teraz go odkarmić. Juz kosteczki nie sterczą jak na poczatku, ale sierść nadal szorstka i matowa.
Z głaskaniem jest tez różnie, to był przeciez kot wolnożyjacy i musi minać trochę czasu, aż sie oswoi. Właśnie przed chwilą zaniosłam mu spodeczek mięska i głaskałam po łepetynie. Pokazał brzuszek, dał sie miziać, ale złapał zębami za mój kciuk. Tak na próbę, mam wrazenie. Potrzymał w zębach i puscił. No, trochę krew poleciała, ale zachowałam sie dzielnie :evil_lol: