Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44560
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. [URL="javascript: window.close();"][IMG]http://www.upload.miau.pl/3/92232.jpg[/IMG][/URL]
  2. tu mamy minkę "wszysko jest ok" [B][IMG]http://upload.miau.pl/3/92230.jpg[/IMG][/B]
  3. Jak pisałam, nie było mnie w domu i zgodnie z obietnicą teraz wstawie zdjecia Boryska. Ranki, niezależnie od pochodzenia, sie goją, nie pokazały sie inne. "Porzadny "wet. je ogladał. Borysek nadal jest trochę nieufny, brany na rece przytula się, ale nie prycha i protestuje [B][IMG]http://upload.miau.pl/3/92226.jpg[/IMG][/B] Pod pyszczkiem widac zagojoną rankę, tę najwieksza, na łopatce, skóra wokół ranki jest czysciutka i ma meszek nowych włosów [B][IMG]http://upload.miau.pl/3/92228.jpg[/IMG][/B]
  4. to rzeczywiście chyba przyszły tydzień?.....
  5. Zrobiłam Boryskowi poranne zabiegi - jejku, goi sie jak na kocie :crazyeye: :p Suche, nie saczy się juz nic, zasklepione. Nie ma nowych tworów. Za poł godziny posmaruję kremem. ale sie cieszę! Zdjecia boryska sprzed 2 dni - nieaktualne!! aktualne będą w sobotę, bo jadę na kursik, na Mazury zresztą :cool3:
  6. ale jaki brzusio, jak niezwykle piegowaty :crazyeye: :multi:
  7. Eh, Perełeczko, znajdź Ty wreszcie dom, bo martwisz dobre cioteczki!
  8. [quote name='jola od jadzi']Małgosiu, pamiętasz? Tobie się udało...[/quote] Równo 5 tygodni miałam tamte dwie jamniczki, ale poszły razem, i to do jakiego domku, cudownego :loveu:
  9. aż Wam zazdroszczę, kurcze.... ;)
  10. a oprócz Brazowej nie mamy tam w schronisku nikogo znajomego?
  11. Świeza relacja: kot ma sie dobrze. Ranki się nie powiękaszają, nawet jedna jakby przysycha. Nie ma to jak rivanol, robię tzw. przymoczki, czyli wacik nasaczony płynem trzymam jakiś czas na rance, siedząc w kucki na podłodze przy budce, a druga ręką miziając kocinę za uchem. I dziś było podsuniecie łepetynki pod dłon, a potem przewrót na grzbiet i pokazanie brzuszka. Taki jest czysto biały, ze aż razi w oczy :evil_lol: , zwłaszcza w zestawieniu z szarawym grzbietem. Dzwoniła pani Lucyna, opowiedziałam o przoblemach, ale na spokojnie, nie panikujac, bo i tak teraz myslę, narobiłam popłochu, a sprawa sie normuje. cioteczki kochane, jutro jadę na szkolenie, wracam w sobotę przed południem. Wtedy napiszę , jak sie ma kociorek. Borys opiekę ma zapewnioną, medyczne manipulacje przejmie moja siostra, która specjalnie wzięła urlop i przyjechała dziś wieczorem, by zająć się choraskami nan stop. Właśnie był pokaz jak podchodzi sie do Boryska, jak smaruje i jak sie robi przymoczki (uwielbiam tę nazwę :diabloti:)
  12. [quote name='luka1']wczoraj pan Rafał mówił że przeniósł Perełke na miejsce Reni.[/quote] to teraz jest widoczna? może ktoś ją wypatrzy!
  13. A czy wiadomo,czy Psotka nie zżera kotów? Jak to sprawdzić? Kurcze, dom wydaje sie dobry, ale co bedzie, jak owczarek sie jej przestraszy, koty pouciekaja, a terierki będą zazdrosne? :cool1:
  14. Bądźmy dobrej myśli, kobiety. Pani Lucynie, Tweety, powiedz, ze są komplikacje po leczeniu, ale to przejściowe. Bo to prawda. Nie pokazały sie nowe ogniska. Te przemywam wacikeim z rivanolem, stosuje krem (bo to lżejsza forma, niz masć, a zasypka tworzyłaby z wydzieliną grudy). Drugi lekarz od małych zwierząt potwiedził, że to ogniska po iniekcjach, podawaniu podskornym czy nawadnianiu. W jego stanie zdrowia takie zabiegi były jedynymi ratującymi życie, a wtedy wybiera sie mniejsze zło. Tak jak przy masażu seca, np. nawet kosztem złamanego zebra, ale uciskać trzeba mocno na tyle, zeby uratoważ zycie. kot poza tym pogodny, choć jeszcze nia raczył zamruczeć :roll: Podał mi dzis łepek do pogłaskania.
  15. To tyle km, ale wierze, że jej sie uda! Po drodze jest Ostrowiec i Iwop, jak pisala, moze być i Ostrołęka i ja :roll:
  16. to nie jest alergia, z całą pewnoscią. Na nasze doswiadczenie weterynaryjne 25-letnie, to nie jest alergia pokarmowa. Pokarm podaję ten, co jadł do tej pory, czyli naturalne rzeczy, mieso, nabiał, puszki, suche (firmowe, nie kiteket). Dziś nie jest gorzej. Boję sie zapeszyć.
  17. Okta, jeśli to martwica po zastrzykach, to tylko czas pomoze, leki łagodzące i przeciwbólowe miejscowe, nie będę go kłuć znów. Czekam na maila od buni, podpowiedź co dalej. Jakby co, poproszę o te namiary. Tylko w jakim kierunku te badania by trzeba zrobić, bo zgłupiałam do reszty :oops: rano posmarowałam, ta ranka na udzie -odpukać-lepsza, sucha. Te na łaopatce prawie sie połączyły, widac, ze tu na karku dostawał podskórnie leki, glukozę czy jeszcze jakieś inne wzmacniajace.
  18. nie goi sie, ale i nie powieksza. Trochę sie z niej sączy. Najgorsza jest ta na łopatce, od wczoraj. Na karku robi się nastepna, najpierw suchy strupek, potem rana :placz:
  19. a ogonek ma krótki? Jakby przyciety?
  20. Zobaczcie, co sie robi Boryskowi - po zastrzykach martwica skóry, tych placków ma już kilka, a jk powiedziała nasza znajoma wetka, moze być niedlugo cały kot w ranach! To go boli, saczy sie wysięk, ale na razie daje sie smmarować - powinien dostać środki bodźcowe, ale to kolejne zastrzyki [IMG]http://upload.miau.pl/3/90862.jpg[/IMG]
  21. Aga nadal na silnych środkach przeciwbólowych, leży z zimnym okładem na czole. A stan Boryska sie pogarsza, niestety. Ran przybywa, na boku ma już 4. Zaczyna sie od sączacej ranki, za chwilę jest to koszmarny widok. [B][img]http://upload.miau.pl/3/90862.jpg[/img][/B] Zadzwoniłam do naszj forumowej wetki z Łodzi, opisałam stan i wyglad zmian, ptrzesłałam zdjecia mailem. Jest to prawie na pewno reakcja po zastrzykach. Przeciez Borys przez tyle dni żył tylko dzięki kroplówkom i wlewom podskórnym, ze porobiły sie martwicze zmiany w tych miejscach. niestety, niedługo kot moze cały tak wygladać :crazyeye: :-( Zaczęłam smarowanie kremem p-ko takim zmianom, jutro poradzę sie co jeszcze ma być zastosowane. Po ogladaniu i smarowaniu ranek Borys zaszył sie w kącie łazienki... Ile jeszcze tego kota czeka cierpień, leków, zabiegów, czy to nie za wiele jak na jedno chude ciałko? :shake: [B][img]http://upload.miau.pl/3/90866.jpg[/img][/B]
  22. Za bardzo sie cieszyłam :shake: Zawsze tak mam, że przechwalę. wczoraj Borysek zaczął na mnie prychać. Gdy chciałam go pogłaskać, odsuwał łepek i nawet machnął łapką, ale bez pazurków. No cóż, myślę sobie, zdrowieje chłopak i zaczyna kontaktować, ze był nie całkiem udomowiony. A że ranka na udzie wygladała sucho, nie męczyłam go smarowaniem. ale jakoś taka niespokojna byłam o to prychanie. W nocy moja córka miała atak tak silnego bólu głowy, ze skończyło sie pogotowiem. Rano u Boryska zobaczyłam drugą ranę, tę na łopatce, o wiele wiekszą niz dotąd i rozdrapaną do krwi :-( kot na dotyk zareagował łapą i prychaniem. Podczas jedzenia tylko lekko pogłaskałam go po głowie. Jestem w pracy, myslami w domu przy Agusi i Borysku :placz: Jak ja mu te ranki teraz posmaruję? dlaczego on reaguje agresją? I skąd u licha te rany, przecież to nie sa odleżyny, bo na tej stronie ciała on nie leży!! Poradźcie coś, cioteczki....
  23. ale by było dobrze, przecież to moze uratować jej zycie - o schronisku w Zamosciu jest wątek :angryy:
×
×
  • Create New...