Tomcug, bo tak sobie myslę, ze moze u Was jakiś festyn będzie, to przyjedziemy pozwiedzać Gory Świetokrzyskie? :evil_lol: tak na tydzień z walizką i rodzinką by sie człowiek zwalił na głowę Tobie i innym Kileczanom - w końcu mam kota z Kielc :diabloti:
Rano sprzątnełam kuwaetkę, Borysek obdarował nas wszystkim czego oczekiwaliśmy :evil_lol:
miseczka z jedzonkim pusta, po odrobince słodkiej śmietanki ani sladu :cool3:
Został na dzień dobry wygłaskany po chudym grzbiecie, postawiłam mu chrupki i miekką karmę z puszki nie do budki, ale trochę dalej, by sie poruszał. Jeszcze te oczyska przestraszone, ale będzie dobrze :p
[quote name='pidzej']Malagos wyśle kolejne pieniążki, 30 zł na karmę.
Bardzo dziękuje![/quote]
bo chcę pomóc, a nie mam jak! Straszna historia z tym wszystkim :shake:
Nic nie moge zrobić....
O, mogę i ja?
Tak miło sie czyta o takich psich biedach, które wreszcie trafiają na swego człowieka!
A ja mam kota, pochwalę sie Boryskiem z Krakowa :oops:
Jeszcze w transporterku
[B][img]http://upload.miau.pl/3/89028.jpg[/img][/B]
Już u siebie w budce
[B][img]http://upload.miau.pl/3/89030.jpg[/img][/B]
[B][img]http://upload.miau.pl/3/89032.jpg[/img][/B]
Tadam!
Kot dojechał do Różana, tu został (w samochodzie!) przełozony do drugiego transportera, i po 20 min byliśmy u nas w domku. Na razie łazienka, ale przestronna i widna. Nie bardzo chciał wyjść z tansportera, ale delikatnie i bez oporów został wyjęty. Mąż zdjął mu opatrunek z łapki i "metkę" szpitalną. Jeszcze zaogniona jest ta rana na udzie, ale na razie zostwimy ją w spokoju. Kota położyliśmy w miękkiej budce. Spodeczek jedzonka zjadł, nawet z checią.
Ja czekam zwarta i gotowa na hasło do wyjazdu po kawalera :p
Łazienka przygotowana, na razie musi tu Borysek pomieszkać, aż oswoi sie z psami. Po chałupie biegają 4 małe kalibrowo szczekliwe suczki i 1 nieszczekliwa bokserka.
[quote name='beam6']Jest piękna :loveu:[/quote]
no pewnie, ze piekna! Szkoda, ze ja nie zdążyłam zobaczyć jej w naturze! To Gumisia za swych ostrowskich czasów miała trafić do mnie, ale jak po nią pojechał Kanar, to właśnie zaczęła sie szczenić :-( i przywieziono mi do sterylizacji i na tymczas Lilly .
Ale ten wypasiony salon tez zrobił na mnie wrazenie :crazyeye:
Tak mi sie podoba ta starowinka, a mogę tylko na nią popatrzyć :placz:
Gdyby ją ktoś zechciał adoptować, to mogę ją przechować, zadbać, ostrzyc, podleczyć, no wszystko, tylko nie zatrzymać sobie :-( :placz:
kasiek, pewne, pewne... :eviltong:
Z tymi wetami to taka prawda, ze porody u krów, to i owszem, koty to mniej znana dziedzina :oops:
Tweety, zaraz podam dane na pw o sobie.