Szok i niedowierzanie. Dopiero teraz mogłam wejść na wątek. Dla mnie osobiście kluczowe byłoby stwierdzenie czy Gucio ma szanse jeszcze na życie bez cierpienia. Jeśli są takie straszne braki już w twarzoczaszce to aż trudno sobie wyobrazić jak on biedny funkcjonuje.. A jednak funkcjonuje i podobno nawet radośnie. Jacy my jednak jesteśmy głupi i bezradni wobec zwierząt, w sumie tak niewiele o nich wiemy. O ich psychice, odczuciach i uczuciach. Może to głupio zabrzmi, ale może psi psycholog powinien Guciątko zobaczyć? Ktoś kto odczyta maksymalnie trafnie sygnały od niego płynące. Już sama nie wiem... :(