Szkoda Ewu, że tak daleko mamy do siebie. W takich dolegliwościach pourazowych najważniejsze jest podereperowanie psychiki, bo to w bardzo dużym stopniu ma wpływ na dolegliwości somatyczne, a lekarze niestety nie mają o tym bladego pojęcia. Na miejscu mam grono ludzi pomagających wyjść z różnych traum.
Ufff, to dobrze, że przerzutów nie ma do płuc. Szkoda, że serduszko nadszarpnięte, ale co się dziwić - musiała wiele wiele złego przeżyć i wycieńczenie straszne też robi swoje :(
Wystarczy, że jego opiekun odszedł, a takiego spadku rodzina nie przyjęła, bo kasy z tego nie ma.. Fajnie, że Pysiek dostał kolejną szansę na normalne życie :) I dobrze, że zdrowie dopisuje :)
Fajne filimki, widać, że jeszcze jest płochliwa, ale bardzo się stara zaufać. Myślę, że będzie dobrze, jeszcze trochę czasu.
Ślicznie razem wyglądają z Boksikową :)