-
Posts
35701 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
92
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Murka
-
Naprawdę wraca wiara w dogomanię przy takich akcjach:) Ciężko wyrazić słowami niesamowitość Wiosny i jej ekipy. Jestem bardzo ciekawa jaki będzie Rudy. To naprawdę super, że WiosnA mogła go wziąć do siebie. Łatwiej będzie ogarnąć dzikuski jak będą rozdzielone. Ciężko by nam było z trzema gryzakami;) U suniek bez większych zmian: Tinka już sama wychodzi z budki i czeka na spacer, a Liska w drugą stronę - owszem, chętnie by wyszła na spacerek, ale bez smyczy (podchodzi pod bramkę boksu, ale nie daje się zapiąć, ucieka mi po kątach). Muszę chwilę poświęcić zanim uda mi się ją zapiąć zachowując resztę palców w zdrowiu;) Dzisiaj odrobaczyłam niuńki drugi raz (koszt to 5 zł dla Tinki i 5 zł dla Liski, ale nie musicie o razu przelewać, szkoda kasy za przelewy), pochowałam tabletki w porcjach karmy z puszki i skarmiłam obie z ręki pilnując aby zjadły co i ile trzeba. Co do imienia dla Liska to może Lilka?
-
Donald już czeka na spacer, już sam wychodzi z budy i podchodzi pod bramkę boksu. Jeszcze się trochę boi się samego założenia pentelki (będę próbowała mu powoli obrożę zakładać), ale już w momencie zakładania jest już gotowy do wyjścia i rusza za mną bez żadnej namowy. Ogonek jeszcze podkulony i wzrok wystraszony, ale jestem pewna, że to do czasu. i filmik krótki
-
Shilka pozdrawia zimowo... wciąż bez domu:(
-
Dziś już Donald wyszedł płynnie z boksu, nawet go nie musiałam specjalnie prosić. Połaziliśmy dłuższą chwilę, Donald ani razu się nie położył. Jeszcze nie zawsze idzie tam gdzie ja i ma tendencje do szukania jakichś skrytek, żeby się tam schować, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Jak jutro nie będzie padać to postaram się Wam to pokazać. Jestem dumna z Donalda:) A i znów była koopa i siku. On chyba trzyma. Wczoraj i dzisiaj jak zobaczył, że trzymam smycz, to zaczął się napinać jak do koopki, ale wytrzymał do wyjścia. Myślałam wczoraj, że to stres/strach, ale zastanawiam się czy jemu się smycz nie kojarzy ze spacerem. Może to domowy psiak z wyniszczoną psychiką po tych 3 latach w schronisku. Mam wrażenie, że sobie powoli przypomina wszystko. Dziś jak go głaskałam po pysku to się zapomniał przez chwilę i wyciągał pysk w moją stronę:)
-
Zakaz jest w miejscach publicznych, a na swoich posesjach ludzie sobie mogą strzelać...:( Dzisiaj Lisia była na pobraniu krwi, wyniki wyszły całkowicie ok. Koszt to 70 zł + 4 zł dojazd do lecznicy (prócz Lisi jechały jeszcze dwa psiaki do weta też na pobranie krwi): http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/9cee5bf9177ac225 Jak Lisia wysiadła z samochodu to też zaczęła kuleć:( Wet powiedział, że to wygląda zwyrodnieniowo... można zrobić RTG, ale to nic nie zmieni w ew. lekach. Wet powiedział, że w takim wypadku należy suni wprowadzić jakieś preparaty na stawy na stałe i w razie bólu coś przeciwzapalnego/przeciwbólowego. Mam Meloxicam i wet powiedział, żeby podać suni przez trzy dni.
-
Też mi się trudno będzie przestawić, bo o Lisku mówiłam "słodki złośnik":) Ja im pod ogony nie zaglądałam, bo i po co?... Lisek siusiał jak dziewczynka - to prawda, ale niejeden pies tak robi, zwłaszcza jak się chce wysikać, a nie zaznaczyć teren. Wet jak psiaki przyjechały z łapanki to przyjął jako pewnik, że to pies i suczka, nie sprawdzał;) Dopiero teraz przy pobieraniu krwi chciał sobie jakoś zaznaczyć która krew czyja i chciał sprawdzić które to suczka, a które piesek:) A to zoonk, obie panienki:) Lisek w dodatku ma tam wszystko powiększone, więc to pewnie on miał cieczkę, a nie Tinka... Mam nadzieję, że to koniec cieczki, a nie początek. W każdym razie wet powiedział, żeby ciachać za dwa tygodnie (dziś zaszczepiliśmy psiaki na wściekliznę i wirusówki). Wyniki krwi już mam - obie suńki zdrowe:) Koszty to: 96 zł szczepienia i analiza krwi 140 zł (2 x 70 zł), dojazd do weta 6 zł (jeszcze trzecia sunia jechała na badanie krwi): http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/9cee5bf9177ac225 Przy pakowaniu psiaków do weta Tinka dziabnęła mnie w rękę (TZ trzymał ją za kark i nie mogła go dosięgnąć, a ja trzymałam kontenerek, więc mi się oberwało), dość dotkliwie wbiła zęby w kciuka. Oj zabolało... Mam nadzieję, że się nie wścieknę;) dobrze, że to lewa ręka, a nie prawa, byłoby gorzej. Tince za złe tego nie mam - bała się i tyle. Niestety nie było innej możliwości zapakować je do kontenerków, nie chciały wejść same...
-
Trochę u nas w tym roku strzelali, zwłaszcza w Wigilię czuliśmy się jak w Sylwestra:-/ chyba program +500 był sponsorem tegorocznych petard i fajerwerków... W każdym razie Lisia trochę boi sie strzałów. Nie jakoś panicznie, ale jak bardzo strzelali to ją brałam na smycz i wyprowadzałam, zeby się wysiusiała bo nie chciała wyjść sama, bidulka. Poza tym ok. Umówiłam się z Alaskan, że na razie zrobimy Lisi standardową biochemię i morfologię (podjadę z sunią w tym tygodniu). No i coś nam sunia kuleje: wczoraj wieczorem jak wychodziła z domu na ogród to kulała troszkę na tylnią łapkę, ale jakoś nie zwróciłam na to uwagi (no bo może się uderzyła o coś itd.). Teraz wieczorem znów jak wychodziła to to samo... Muszę to poobserwować...
-
Astra zaczyna bawić się z psami:) Teraz niestety taka pogoda, że strach aparat wyciągać nawet... mam nadzieję, że lada dzień odbiorę lustrzankę z naprawy to byłyby fotki do ogłoszeń lepszej jakości. Rozliczenie: Wpłaty: +500 zł Jo37 Koszty: -360 zł hotelowanie 24.11-22.12 -70 zł transport z Zamościa do lecznicy do Janowa Lub. -10 zł odbiór z lecznicy -119 zł koszty wet. (odrobaczenie, środek na pchły/kleszcze, szczepienie na wirusówki) -15 zł odrobaczenie II Razem: -574 zł +500 zł - 574 zł = -74 zł Stan konta na 22 grudnia wynosi -74 zł.
-
Pucek - przyjazny kundelek za TM... :(
Murka replied to ala123's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przed Świętami zaszczepiliśmy Pucka na wściekliznę, koszt to 20 zł + 5 zł dojazd weta (częściowe koszty): http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/044daae2934b8016 -
Dziękuję:) Kolejne elektrolity dla Kurusia (9 zł): http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/8b2c1a594e4cfc84 Kuruś się trzyma, ale biedniutki jest. Apetyt ma kiepski. Dodałam mu przedwczoraj trochę puszki do renala - pałaszował aż mu sie uszy trzęsły. Niestety następnego dnia zapłacił za to rozwolnieniem:( Musimy się więc trzymać diety... I rozliczenie: Stan konta na 26 listopad wynosił -200,80 zł Wpłaty: +100 zł Syla +20 zł RIVER +50 zł Bjuta +10 zł Jolanta08 +40 zł Anna W. Razem: +19,20 zł Koszty: -9 zł elektrolity -6,40 zł Furosemid x 2 opak. -5,10 zł Ampril -9 zł elektrolity Razem: -29,50 zł +19,20 zł - 29,50 zł = -10,30 zł Stan konta na 26 grudnia wynosi -10,30 zł.
-
Przed Świętami nie udało się wetowi sprowadzić Urinometu (hurtownia przysłała tylko wersję mini, a to się calkowicie nie opłaca). Urinomet właściwy ma być w tym tygodniu, a wet dał mi na razie Urinovet, koszt 40 zł: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/8b2c1a594e4cfc84 Niestety Erguś znów zjada koopy, tym razem węszy po ogrodzie za cudzymi:(
-
Plamkowi humor dopisuje:) Wrzucam rachunek za dwa opak. Geno Mune (125 zł) i Zilexis (38,90 zł): http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/8b2c1a594e4cfc84
-
Gdyby ktoś pytał to Dora pewnie by napisała... Kajtuś się u nas zadomowił już całkowicie, z psami i kotami jest za pan brat. To bardzo fajny, grzeczny piesek. Nie jest pozbawiony temperamentu, ale to tylko dodaje mu uroku:) Trochę boi się strzałów, ale bez paniki.
-
U maluchów ok. Tinka coraz bardziej przywyka do nowych warunków: już sama wychodzi pod bramkę boksu, żeby ją zapiąć na smycz i po zapięciu też sama maszeruje w kierunku wyjścia, nie muszę jej zachęcać. Mam wrażenie, że ona kiedyś miała do czynienia ze smyczą, bo nawet łapki przestawia jak się smyczka jej zaplącze. Tinka jest trochę śmielsza, chętniej chodzi bo boksie. Dzisiaj np. jak klęczałam i głaskałam Liska, to ona obeszła mnie dookoła:) Liskowi trudniej przychodzi akceptacja zmian. Wczoraj wymyślił sobie, że nie pozwoli mi zapiąć smyczki, zaczął mi uciekać i kłapać ząbkami jak próbowałam mu sięgnąć do obróżki. Dzisiaj postanowiłam, że wyprowadzę go pierwszego i przyłapałam go jak był w budce razem z Tinką. Wtulił się w sunię, wygłaskałam obydwoje i nie miałam większych problemów, aby go zapiąć. Na smyczy ogólnie chodzi lepiej niż na początku, więcej jest chodzenia (zasuwa jak mały samochodzik), mniej walki ze smyczą.
-
Donaldzik dużo lepiej. Wczoraj pierwszy raz wyszedł z boksu, tzn. z moją pomocą, bo nie bardzo miał ochotę;) Faktycznie często się kładł, nie chciał iść, bardzo się bał, ciągle mnie obserwował. On po prostu nie wie czego może się spodziewać:( Dużo gadałam, głasiałam i powoli wróciliśmy do boksu. Generalnie wyglądało to normalnie jak u psa, który nigdy nie chodził na smyczy (Donald dodatkowo ma pewnie kiepskie skojarzenia z hyclem...). Dzisiaj było lepiej, obeszliśmy powoli cały budynek z boksami dookoła. Donald zrobił koopę i siku:) Boi się biedak jeszcze, ale już dużo mniej się kładł niż wczoraj, więcej było chodzenia, momentami nawet przestawał na mnie patrzeć z przerażeniem i coś tam sobie wąchał. Także jest ok. Podkarmiam go przy każdej okazji smakołykami, żeby sobie mnie dobrze kojarzył (jak zawsze był wciśnięty w kąt budki, tak dzisiaj był przy wejściu i lookał na mnie:) ). Dwa razy wydawało mi się, że jak weszłam do boksu to mu ogonek drgnął:) Jeszcze się boi, ale jest coraz lepiej. Obroży mu jeszcze nie zakładałam, wyprowadzam go na pętelce ze smyczy, bo boję się czy uda mi się na tyle docisnąć obrożę (ma masę futra i jeszcze nie jestem na tyle go pewna żeby mu tam gmerać), żeby mi nie zwiał (zapiera się momentami bardzo).