Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/14/25 in all areas
-
Pozdrowienia znad morza!4 points
-
Dzień dobry Wszystkim Nauczycielom sto lat, sto lat3 points
-
UWAGA!!! Dołożyłam A,B ,C - u góry I od nr 542 points
-
2 points
-
Lajków brak to chociaż poproszę o cegiełkę za dychę Czy konto to samo?2 points
-
Nie łudź się. Na emeryturze jest jeszcze mniej czasu.2 points
-
Wielka paka pojechała dzisiaj.1 point
-
Nadziejko, cegiełki za dwa bazarki już są w drodze.1 point
-
No to zawijaj co jest pod ręką1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dobrze, że herbatę mam w kubku Też nie lubię takich dni w szkole.1 point
-
1 point
-
Jestem, jestem Widzę pytania o twarzyczkę Maurysia . Ja myślałam że wszyscy wiedzą/widzieli , że jemu jedna strona opada . Przepraszam że nie mówiłam, jeśli to nie było jednak jasne . Mauryś oczywiście taki do mnie przyjechał - powieka i fafel lekko opuszczone w dół po lewej stronie - czasem to widać bardziej, czasem mniej. Ja sama chyba nawet nie zauważyłam tego w pierwszej chwili (z kolei dzieciaki widziały od razu), a jak już widziałam to wyraźnie, to uznałam za stary uraz, jakieś porażenie nerwów. Wetka powiedziała, że to zespół Hornera. Nie wiadomo od kiedy on tak ma, co było/jest przyczyną. Maurycy widzi normalnie, nie ma żadnych problemów z tego tytułu i nie wygląda żeby mu to w życiu przeszkadzało , więc na ta chwilę żyje sobie tak jak wygląda i dajemy mu spokój Miałam dziś porozmawiać z weterynarką na temat leków przeciwlękowych, bo bez konkretniejszego wsparcia, daleko nie zajedziemy... Nic a nic nie idzie ku lepszemu jeśli chodzi o jego strach przed ....przed wszystkim. Widzę go jak spaceruje na zewnątrz, po kojcu, wygląda na zrelaksowanego, obwąchuje sobie spokojnie kąty, ale wystarczy że usłyszy/zobaczy mnie z daaaleka i już go nie ma - hop i siedzi wklejony w swoją kanapę . Ma otwarte drzwi od pokoju, może wychodzić na korytarz, a stamtąd na dwór jeśli tylko nabrałby tyle odwagi, ale nie wygląda na to, żeby chodziło mu po głowie opuszczanie swojego bezpiecznego miejsca - dlatego dopasujemy jakieś magiczne pigułki, żeby nam pomogły odkleić Maurycego od kołderki - miałam to zrobić dziś, będąc na wizycie z dziadkiem Kazimierzem i przez natłok Kazikowych problemów, zapomniałam o Maurycym - wybaczcie, naprawie się jutro, na pewno !1 point
-
Dogo zabrania podawania posiłków1 point
-
Kiedyś czekało się na ten dzień , lekcji nie było , dawało się nauczycielom kwiatka i było miło:) A ja się pytam gdzie jedzenie??? Ani śniadania ani kawusi , kolacji pewno też nie będzie Na głodnego cały dzień .1 point
-
1 point
-
1 point
-
A skąd mogłaś wiedzieć jaka jest Rózia? Każdy pies ze schroniska to zagadka, a już z takiego, z jakiego jest Rózia to po prostu wielka wielka niewiadoma. Nie miej wyrzutów sumienia, to nie Ty tak potwornie skrzywdziłaś tego psa.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dobrego dnia zaglądającym.1 point
-
ZAPRASZAM SZANOWNI PAŃSTWO W ODWIEDZINY NA NOWY KRAMIK Tytuł kramiku: ,, KOJA,KROPKA73 NADZIEJKOWO DLA SABINKI,POLEŃKI 29.10 ZAPRASZAMY,,1 point
-
Słodkich Całe szczęście, że chociaż lajkować i cytować mogę.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Aldrumko, wstaw link do bazarku w podpis.1 point
-
ja zaczęłam ale jak wstawiam zdjęcia to bazarek jest widoczny tylko dla mnie; sprawdż jak dogo działa u Ciebie - linków nie można wstawiać, zdjęć do pierwszego postu też nie, dalej niektórzy mogą zdjęciawstawiać1 point
-
Witamy wszystkich ciepło w ten ponury, bardzo deszczowy dzień Dawno nas nie było, ale ze zdrowiem było trochę problemów, a i pisać nie bardzo jest o czym…. Rózia to chyba pierwszy pies na naszym wątku o którym nie ma co pisać – jest jak było, są duże problemy, jest trudno i nie wróże nam lepszej przyszłości. Rózia dalej pilnuje Burtona, który ma jej chyba czasem dość, bo coraz częściej chowa się w pokoju okupowanym przez Neri. Zrobiło się zimno, drzwi na zewnątrz już nie mogą zostawać otwarte jak wcześniej ( to czego się bałam). Kiedy wychodzę z domu, niezależnie czy na 15 minut, godzinę czy kilka, to Burton który normalnie zostawałby często na dworzu, bo chce na nim zostać, ma więzienie – chce czy nie chce, siedzi zamknięty w domu, żeby jego stalkerka nie zdemolowała mieszkania jak zostanie sama Najgorsze przy stale zamkniętych drzwiach i problemach z wyrzuceniem Rózi z domu jest to, że za każdym razem jak wracam, to wszędzie jest narobione...W ogóle sobie nie żałują, zasikane legowiska, podłoga, a żeby było kompletne to i kupy dostatek, Rózia nie narobi w jednym miejscu jak już „musi” , ona idzie i robi… Eh...sił mi brakuje i słów właściwie też. Mania leje pod siebie w budce(ale to nic nowego), Neri uznała już jakiś czas temu, że jak one mogą to czemu ona by miała wychodzić – w ciągu dnia to kwestia przypilnowania, chociaż też nie zawsze się uda, ale Neri dla odmiany lubi się zesikać w środku nocy, kiedy zanim się przebudzę i usłyszę że wyszła z legowiska, to najczęściej jest za późno na reakcje. Chyba powinnam być jej wdzięczna, że przynajmniej nie robi tego co noc – to już zawsze coś. Aaa….jeszcze był dla Rózi kojec – no kojec jest, ciągle bez bramki, bo nie ma komu ogarnąć tematu, ale teoretycznie mogłabym ją tam na siłę zamknąć, tylko że pokój z kojcem zamieszkuje Maurycy, który swoje problemy też ma, chociaż kaliber inny niż Róziowy, ale biorąc pod uwagę całokształt, to póki co najwłaściwsza miejscówka dla niego. Ale jest jeszcze druga sprawa, bo nawet gdybym zwolniła to miejsce i ją tam zamknęła, to jak ją odetnę od Burtona i od mieszkania( do którego będzie się i tak ładowała jak będę ją wypuszczać z domku/kojca), to jestem bardziej niż pewna, że będzie i wrzeszczeć na całe gardło (bo szczekać lubi i bez tego) i niszczyć, bo będzie chciała się wydostać za wszelką cenę, więc sytuacja taka trochę nie fajna Za jakiś czas napiszę, że nic się nie zmieniło, chyba że cud się zdarzy i się zasikańce zlitują nade mną i zrujnowanymi podłogami. A między postami postaram się podrzucać Iwonce jakieś zdjęcia do wklejenia (takie same jak zwykle ), bo u mnie coś się zadziało na amen z tym wklejaniem, a ja jestem bardzo nie ogarnięta w internety, więc zostanę przy dostarczaniu treści pisanych1 point
-
Tak, pluszaki są bardzo męczone w tym domu Zwykle żyją krótko, bo Burton wyciąga im wnętrzności, ale generalnie nasze psy są miśkolubne1 point