Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/14/25 in all areas

  1. Lajków brak to chociaż poproszę o cegiełkę za dychę Czy konto to samo?
    2 points
  2. Tak, byłam u Marudy, u kotka wszystko w porządku, choć mało go było widać, bo boi się nieznanych mu osób i chowa się. Stąd też nie mogłam mu zrobić przyzwoitych zdjęć. Pani była z nim na przeglądzie u weta i wszystko OK. W sumie uważam, że to udana adopcja
    2 points
  3. Dobrze, że herbatę mam w kubku Też nie lubię takich dni w szkole.
    1 point
  4. Ogólnie wolę normalne lekcje. Nie lubię takich "innych dni" w szkole. Stawiam tort, kawa lub herbata we własnym zakresie
    1 point
  5. Jestem, jestem Widzę pytania o twarzyczkę Maurysia . Ja myślałam że wszyscy wiedzą/widzieli , że jemu jedna strona opada . Przepraszam że nie mówiłam, jeśli to nie było jednak jasne . Mauryś oczywiście taki do mnie przyjechał - powieka i fafel lekko opuszczone w dół po lewej stronie - czasem to widać bardziej, czasem mniej. Ja sama chyba nawet nie zauważyłam tego w pierwszej chwili (z kolei dzieciaki widziały od razu), a jak już widziałam to wyraźnie, to uznałam za stary uraz, jakieś porażenie nerwów. Wetka powiedziała, że to zespół Hornera. Nie wiadomo od kiedy on tak ma, co było/jest przyczyną. Maurycy widzi normalnie, nie ma żadnych problemów z tego tytułu i nie wygląda żeby mu to w życiu przeszkadzało , więc na ta chwilę żyje sobie tak jak wygląda i dajemy mu spokój Miałam dziś porozmawiać z weterynarką na temat leków przeciwlękowych, bo bez konkretniejszego wsparcia, daleko nie zajedziemy... Nic a nic nie idzie ku lepszemu jeśli chodzi o jego strach przed ....przed wszystkim. Widzę go jak spaceruje na zewnątrz, po kojcu, wygląda na zrelaksowanego, obwąchuje sobie spokojnie kąty, ale wystarczy że usłyszy/zobaczy mnie z daaaleka i już go nie ma - hop i siedzi wklejony w swoją kanapę . Ma otwarte drzwi od pokoju, może wychodzić na korytarz, a stamtąd na dwór jeśli tylko nabrałby tyle odwagi, ale nie wygląda na to, żeby chodziło mu po głowie opuszczanie swojego bezpiecznego miejsca - dlatego dopasujemy jakieś magiczne pigułki, żeby nam pomogły odkleić Maurycego od kołderki - miałam to zrobić dziś, będąc na wizycie z dziadkiem Kazimierzem i przez natłok Kazikowych problemów, zapomniałam o Maurycym - wybaczcie, naprawie się jutro, na pewno !
    1 point
  6. Kiedyś czekało się na ten dzień , lekcji nie było , dawało się nauczycielom kwiatka i było miło:) A ja się pytam gdzie jedzenie??? Ani śniadania ani kawusi , kolacji pewno też nie będzie Na głodnego cały dzień .
    1 point
  7. Jaki biduś . Przypomina mi Rabarbarka - Karmelka z zamojskiego schroniska, staruszka z odległego boksu ogólnego któremu się udało znaleźć kochający dom. Więc niech będzie Karmel, Karmelek i Rabarbar , Rabarbarek na szczęście .
    1 point
  8. A skąd mogłaś wiedzieć jaka jest Rózia? Każdy pies ze schroniska to zagadka, a już z takiego, z jakiego jest Rózia to po prostu wielka wielka niewiadoma. Nie miej wyrzutów sumienia, to nie Ty tak potwornie skrzywdziłaś tego psa.
    1 point
  9. ZAPRASZAM SZANOWNI PAŃSTWO W ODWIEDZINY NA NOWY KRAMIK Tytuł kramiku: ,, KOJA,KROPKA73 NADZIEJKOWO DLA SABINKI,POLEŃKI 29.10 ZAPRASZAMY,,
    1 point
  10. Słodkich Całe szczęście, że chociaż lajkować i cytować mogę.
    1 point
  11. Nie można wklejać linków, więc mój post z linkiem do bazarku imiennego dla psiaczka niewidoczny oczywiście, więc zapraszam na bazarek przez wyszukanie wątku: Imienny dla bezdomnego biedaka od lat dokarmianego przez Dorę. Teraz ma szanse mieć chociaż swoją budę i imię. Zapraszam serdecznie do 24 X
    1 point
  12. ja zaczęłam ale jak wstawiam zdjęcia to bazarek jest widoczny tylko dla mnie; sprawdż jak dogo działa u Ciebie - linków nie można wstawiać, zdjęć do pierwszego postu też nie, dalej niektórzy mogą zdjęciawstawiać
    1 point
  13. Witamy wszystkich ciepło w ten ponury, bardzo deszczowy dzień Dawno nas nie było, ale ze zdrowiem było trochę problemów, a i pisać nie bardzo jest o czym…. Rózia to chyba pierwszy pies na naszym wątku o którym nie ma co pisać – jest jak było, są duże problemy, jest trudno i nie wróże nam lepszej przyszłości. Rózia dalej pilnuje Burtona, który ma jej chyba czasem dość, bo coraz częściej chowa się w pokoju okupowanym przez Neri. Zrobiło się zimno, drzwi na zewnątrz już nie mogą zostawać otwarte jak wcześniej ( to czego się bałam). Kiedy wychodzę z domu, niezależnie czy na 15 minut, godzinę czy kilka, to Burton który normalnie zostawałby często na dworzu, bo chce na nim zostać, ma więzienie – chce czy nie chce, siedzi zamknięty w domu, żeby jego stalkerka nie zdemolowała mieszkania jak zostanie sama Najgorsze przy stale zamkniętych drzwiach i problemach z wyrzuceniem Rózi z domu jest to, że za każdym razem jak wracam, to wszędzie jest narobione...W ogóle sobie nie żałują, zasikane legowiska, podłoga, a żeby było kompletne to i kupy dostatek, Rózia nie narobi w jednym miejscu jak już „musi” , ona idzie i robi… Eh...sił mi brakuje i słów właściwie też. Mania leje pod siebie w budce(ale to nic nowego), Neri uznała już jakiś czas temu, że jak one mogą to czemu ona by miała wychodzić – w ciągu dnia to kwestia przypilnowania, chociaż też nie zawsze się uda, ale Neri dla odmiany lubi się zesikać w środku nocy, kiedy zanim się przebudzę i usłyszę że wyszła z legowiska, to najczęściej jest za późno na reakcje. Chyba powinnam być jej wdzięczna, że przynajmniej nie robi tego co noc – to już zawsze coś. Aaa….jeszcze był dla Rózi kojec – no kojec jest, ciągle bez bramki, bo nie ma komu ogarnąć tematu, ale teoretycznie mogłabym ją tam na siłę zamknąć, tylko że pokój z kojcem zamieszkuje Maurycy, który swoje problemy też ma, chociaż kaliber inny niż Róziowy, ale biorąc pod uwagę całokształt, to póki co najwłaściwsza miejscówka dla niego. Ale jest jeszcze druga sprawa, bo nawet gdybym zwolniła to miejsce i ją tam zamknęła, to jak ją odetnę od Burtona i od mieszkania( do którego będzie się i tak ładowała jak będę ją wypuszczać z domku/kojca), to jestem bardziej niż pewna, że będzie i wrzeszczeć na całe gardło (bo szczekać lubi i bez tego) i niszczyć, bo będzie chciała się wydostać za wszelką cenę, więc sytuacja taka trochę nie fajna Za jakiś czas napiszę, że nic się nie zmieniło, chyba że cud się zdarzy i się zasikańce zlitują nade mną i zrujnowanymi podłogami. A między postami postaram się podrzucać Iwonce jakieś zdjęcia do wklejenia (takie same jak zwykle ), bo u mnie coś się zadziało na amen z tym wklejaniem, a ja jestem bardzo nie ogarnięta w internety, więc zostanę przy dostarczaniu treści pisanych
    1 point
  14. Tak, pluszaki są bardzo męczone w tym domu Zwykle żyją krótko, bo Burton wyciąga im wnętrzności, ale generalnie nasze psy są miśkolubne
    1 point
×
×
  • Create New...