Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/24/23 in all areas
-
Tofiś już u mnie. To żywe srebro, rtęć w jednym. Możliwe , że ze stresu. Faktycznie jest bardzo chudzieńki. Na jedzenie się rzucił. Pochłonął z prędkością światła. Wielkość jak dla mnie mała, ale nie malutka. Jest bardzo łagodny, daje się bez problemu wziąć na ręce. Jest niewykastrowany. Później będę zapoznawać go z moją trójcą.4 points
-
Święta, a mnie nic nie cieszy. Nie wiedziałam, czy Asia dala tu znać, a ja naprawdę nie byłam w stanie wejść wczoraj. Czekałam, ile się dało z decyzją. Po odstawieniu antybiotyku od razu bakterie wróciły. W święta nikt z lekarzy do nas nie przyjechałby. Ostatnio każdy dzień zaczynałam i kończyłam myśląc, co zrobić z Drugim. Wcześniej, kiedy był zdrowy nie miałam z nim aż takiego kontaktu. Drugi nie przepadał za dotykiem, żył swoim życiem i człowiek był mu potrzebny do karmienia, sprzątania czy pielęgnacji. Byl szczesliwy, kiedy nocą krzątał sie po całym ogrodzie, zagladal w każdy kąt, wszystko sprawdzał. Potrzebowal nas bardzo tylko kiedy padal deszcz. Wtedy tracil orientację, bo nie potrafil poruszac sie za pomocą węchu. Przy pierwszych kroplach deszczu zabieraliśmy go, żeby się nie stresował. Odkąd ostatnio zaczal chorować, to wymagał opieki całą dobę. Wstawałam do niego po 4-5 razy w nocy, w dzień był pod kontrolą, bo trzeba mu było wszystko podawać i zmieniac pieluchę. To tworzy silną więź. Teraz jest cicho i pusto, puste jego miejsce. Wiem, że nikt na początku nawet nie zakładał, że ten wyniszczony wrak psa, z którego wylewała się krew przy każdym siku i był zjadany przez pasożyty, jeszcze tyle będzie żył normalnym psim życiem, ale i tak jest bardzo trudno. I zawsze pozostaje wątpliwość, czy to już była konieczność. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli Drugiemu żyć normalnie tyle czasu. I oczywiście Aska7, że go dzielnie zaopiekowała i że zawsze była, kiedy było potrzeba. I Toli za wsparcie, zbiórki i pomoc fundacji. Dzięki Wam wszystkim tu mógł doznać tego, co dla innych psów jest normalne, a dla niego w schronisku było nieosiągalne. Tylko pozostaje żal, że to jednak była niewielka cząstka jego życia. Nie chciałam go oddawać do utylizacji. Ma swoje miejsce i tu pozostanie.4 points
-
Tofik na pierwszym etapie w drodze do nowego życia. Zdjęcia nie najlepszej jakości, ale maluch jest bardzo ruchliwy i wszędzie wypatruje jedzonka. Trudno mu zrobić zdjęcie. Na trzecim i piątym zdjęciu widać jak już ogonek pracuje Biedaczek ma ranki na łapkach. Przestraszyłam się, że to jakaś dermatoza, ale wyjaśniło się, że to pogryzł go jakiś psiak Był leczony i te rany wyglądają teraz, jak jakieś powbijane czarne punkciki i jest opuchlizna.3 points
-
Maluszek, jak napisała Poker, jest bardzo łagodny i bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Chodził za mną krok w krok i jak tylko usiadłam wchodził mi na kolana i usiłował lizać po twarzy. Strasznie chudy, karmiłam go gotowanym mięskiem co 3 godziny i za każdym razem jadł tak, jakby był to pierwszy posiłek od kilku dni Nie wyobrażam sobie, jak przeżyłby te kilka świątecznych dni bez posiłku. Jak to dobrze, że jest już poza schronem.1 point
-
1 point
-
1 point