Kate1
Members-
Posts
387 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Kate1
-
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Kate1 replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Boli jak ... bo stało się to tak nagle, niespodziewanie. Nie byłeś na to przygotowany. Ale One zawsze odchodzą zbyt szybko. Taka jest kolej rzeczy - rodzimy się i umieramy. A może powinniśmy się uczyć od psów, które nie mają poczucia czasu, i cieszyć się z każdego wspólnego dnia, bo przecież nigdy nie wiadomo, który będzie ostatni. Niech dla Ciebie pociechą będzie to, że Gaja miała cudowne życie z Wami, długo cieszyła się zdrowiem. Rozpieszczałeś ją, była kochana i o tym dobrze wiedziała. Nie wszystkie psy mają tyle szczęścia - tyle psów nigdy nie znajdzie swojego domu, błąkając się po ulicy, tyle wyląduje w schroniskach i tu spędzi cały swój żywot jakby za karę, tylko dlatego że się urodziły. Co do tych, które niby mają swoje domy - nie wszystkie są dobrymi domami, o ile nie wylądują uwiązane grubymi łańcuchami do swoich bud. Gaja miała dobry kochający dom i swoich ludzi. Każdy psiak chciałby by taki dom mieć. -
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Kate1 replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Strata kogoś tak bliskiego jak Gaja dla Ciebie na pewno boli. Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz na przeżycie żałoby. Z jednej strony jest Ci łatwiej bo masz wolne w pracy i nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swojego gorszego nastroju. U mnie w pracy wszyscy najbliżej wiedzieli co się dzieje z Tofikiem. Przez ostatnie dni miałam specjalny grafik bo nie mogłam sobie pozwolić na wzięcie paru dni wolnego. Mając bardzo odpowiedzialną pracę, bałam się, żeby nie popełnić jakiegoś błędu, a z drugiej strony, kiedy Tofika już nie było, mogłam trochę zająć czymś swój umysł... Pamiętam swój pierwszy powrót z pracy i tą ciszę i pustkę w mieszkaniu ... Trzeba było się trochę przestawić bo posiadanie psiaka to taka codzienna rutyna w związku z obowiązkami/przyjemnościami z jego posiadania. Kiedy zapadał zmierzch, wychodziłam na samotne spacery, bez smyczy, bez gadania do mojego wyjątkowego psa. Nie ukrywałam swoich łez i myślę, że to najlepsze co można zrobić - nie chować swoich uczuć tam w środku, tylko pozwolić im ujść. Wygadanie się przed kimś, kto kocha zwierzęta też pomaga. A jak nie ma wkoło takich ludzi to pomaga czytanie i pisanie tutaj na forum, gdzie Cię zrozumieją, przez co teraz przechodzisz. Te wszystkie nasze skarby nie odchodzą od nas całkowicie kiedy umierają ich ciałka. Wierzę w to, że ich dusze cały czas są przy nas. Kiedy tak sobie samotnie spacerowałam wieczorami, czułam jakby Tofik był przy mnie na tym spacerze. Mieszkanie całe przypominało jego, każdy kąt... Na pewno nie mógłby tego tak całkowicie zostawić. Nasz psiak, kiedy opuszcza swoje ciało pozbywa się całego bólu który mu dokuczał, staje się wolny i jest przy nas cały czas, tylko już w niematerialnej formie. Kiedy tak patrzy na nas, z pewnością, gdyby mógł, powiedziałby: "OK, dobrze Cię znam, wiem przez co teraz przechodzisz. Wypłacz się ile potrzebujesz. Ale chcę, żebyś wiedział, że cały czas nadal jestem przy Tobie i będę Cię chronić, tylko w innym wymiarze. Będę tam na Ciebie czekał." Wiem, że Gaja drepcze tam przy Tobie Radku. Powiedz jej to, co chciałbyś powiedzieć, na pewno usłyszy. Możesz też przelać to co czujesz na papier. I odczytaj to na głos, kiedy będziesz gdzieś sam, może na tej działce, albo gdzieś na jakimś odludziu. A kiedy będziesz to czytał, daj sobie prawo do wylania wszystkich uczuć, które będą wtedy w środku. -
Maleńka Tosia (obecnie Gaja) już w swoim domku:-)
Kate1 replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Na Dogo trafiłam dzięki Szajbus. Nie radziłam sobie najlepiej po stracie swojego ostatniego czworonożnego Przyjaciela. Kiedy wpisałam w wyszukiwarkę hasło : jak sobie poradzić po stracie psa, wylądowałam właśnie tutaj, a konkretnie na wątku Szajbus, rozpisującej się o swojej Psotce. Po niej trafiłam na Ciebie Radku. Z zapartym tchem czytałam o Twoich Oneczkach, później przyszedł czas na Gajulkę. Śledziłam wątek Twojej uroczej Psinki. Szok i niedowierzanie - tak to mogę napisać przeżyłam dzisiaj na tym wątku. Nic nie zapowiadało tego co się stało. Przyjmij ode mnie wyrazy współczucia. Każda osoba tutaj zaglądająca ma w sobie sporo empatii i podejrzewa jak się teraz czujesz. Po pierwsze jesteś więc wśród swoich, którzy rozumieją Twój ból. Nie jesteś sam. Masz teraz prawo do żałoby. Gaja miała ogromne szczęście, że trafiła właśnie na Wasz domek. Tak bardzo o Nią dbaliście. Przeżywałeś każdą wizytę w lecznicy. Sunia była pod ciągłą opieką, odwiedzała lekarzy, przechodziła tyle badań... Myślę, że w Jej przypadku to był wyjątkowo złośliwy nowotwór, dlatego sprawy potoczyły się tak szybko. Przykre. Przytulam całą Waszą Trójkę wirtualnie. -
Są takie problemy ze zdrowiem i momenty w chorobie, w których śmierć jest wybawieniem. Nie wiem czy to moja empatia, czy intuicja, czy może fakt, że widziałam odchodzenie na tą okropną chorobę i słyszałam co w końcówce choroby mieli do powiedzenia Ci, którzy na nią gaśli, ale poczułam ulgę, że już nie cierpisz. Kiedy inni prosili byś walczył, ja prosiłam by pozwolono Ci odejść. Bo Wy Psy zasłużyliście sobie na to, żeby nie cierpieć. Wolfiku, odszedłeś w tym szczególnym dla mnie dniu, tym bardziej na zawsze pozostaniesz w mej pamięci. Biegaj bez bólu po Tęczowych łąkach.
-
Biedulek, taki wystraszony. Nie wie czego się spodziewać i to powoduje u niego lęk. Do tej pory ciągle w jednym miejscu, a teraz co chwilę jakieś atrakcje... Z czasem zrozumie, że wreszcie trafił na dobrych ludzi, którzy zatroszczą się o niego odpowiednio. Jak już zostanie przebadany i wszystko będzie ok, myślę że dobrze by było znaleźć mu jakieś psie towarzystwo. Samotność ewidentnie mu nie służy.
-
***** Na stałe u Violi ***** JASNA ** Pola ** Druga Duch ***** malutka
Kate1 replied to rozi's topic in Psy do adopcji
Wiem, zwierzak, to zwierzak, no i myślę, że koty się nie obrażą i użyczą swojego forum. Tym bardziej, że na DOGO też i o kotach się pisze. Ty jesteś przebojowa i rezolutna, że poradzisz sobie z każdym problemem, nawet z awarią na DOGO. Sama jestem z tych osób, które lubią się zabezpieczyć na wypadek gdyby coś się wydarzyło nie do przewidzenia w chwili obecnej,a awarie na DOGO, niestety zdarzały się wcześniej i pewnie będą i później. Z uśmiechem na ustach czytałam u Ciebie już wcześniej, że w razie gdyby tutaj coś poszło nie tak, będziesz prowadzić rozliczenia na miau.pl. Pozdrawiam. -
***** Na stałe u Violi ***** JASNA ** Pola ** Druga Duch ***** malutka
Kate1 replied to rozi's topic in Psy do adopcji
Rozi, Ty to przewidująca jesteś. Ale żeby tak o psach było u kotów ... -
Maurycy nie zna innej rzeczywistości niż ta schroniskowa. To nie tęsknota. On po prostu nie umie żyć inaczej, Prawie całe swoje życie spędził tam. Nawet jeśli nie było tam dobrze to nie ma innego doświadczenia bądź go nie pamięta. Teraz jest mega zestresowany bo nie wie co się dzieje i co go czeka. Ma prawo się bać. To nie człowiek, że mu wytłumaczysz co jest grane. A z ludźmi też nie miał dobrego doświadczenia skoro załatwiał się w schronisku pod siebie na widok zbliżającego się dwunożnego. Boi się, żeby jakiś człowiek znów nie wyrządził mu krzywdy. Potrzeba czasu to raz, ale też Kasia oprócz Maurycego ma też inne obowiązki i inne psiaki i nie może mu poświęcić tyle czasu ile może potrzeba, żeby przekonał się do człowieka szybciej. Oglądałam na yt faceta, który pracuje w schronisku z bardzo zalęknionymi psami ( w Anglii). On siada przy nich. Dużo mówi spokojnym tonem, starając się być nieruchomo, no i generalnie potrzeba czasu, żeby pies zaufał, dał się dotknąć, zjadł z ręki, zamerdał ogonem. Lekarstwo jednak jest tylko jedno na to, co się teraz z nim dzieje - czas. Do tego cierpliwość i serce Kasi. Można by też było go sprawdzić czy nic mu nie dolega bo tak naprawdę nie wiadomo, czy nic mu nie doskwiera.
-
Maurycy prawie całe życie spędził w schronisku. To jedyna normalna rzeczywistość, którą zna. Tak dramatyczne zmiany w życiu, nawet i najlepsze, są czynnikiem wysoce stresującym, zwłaszcza dla psa. On jeszcze nie rozumie co się stało, co się dzieje. Może doskwiera mu samotność? Czuje się odseparowany?
-
Bonusku, nie mieliśmy okazji poznać się osobiście, w realu, ale zająłeś cząstkę mojego serducha. Byłeś dla wielu osób ważny i kochany, pomimo niełatwego charakteru. Co niektórzy mogą powiedzieć, że nie udało Ci się znaleźć swojego domku, ale dla Ciebie Kasia była Twoim człowiekiem, a jej dom - Twoim domem. Biegaj szczęśliwy i wolny za TM... Tak sobie myślę, że to dobre samopoczucie w czwartek mogło być spowodowane silnymi lekami przeciwbólowymi i tym, że zbliżał się już do kresu ziemskiej wędrówki. Mam nadzieję, że na koniec nie cierpiał, że odszedł lekką śmiercią. Pozostał smutek. Przytulam wirtualnie Ciebie Kasiu i wszystkich przejętych Jego odejściem.
- 1565 replies
-
- 1
-
-
***** Na stałe u Violi ***** JASNA ** Pola ** Druga Duch ***** malutka
Kate1 replied to rozi's topic in Psy do adopcji
Śliczności ... -
Kasia jest najbliżej i najlepiej zna Bonuska. Mam nadzieję, że on dostaje środki przeciwbólowe bo w tym momencie jego komfort jest najważniejszy.
- 1565 replies
-
- 2
-
-
Straszne to Ewuniu, co piszesz . Ja traktuję Bonuska jakby to w jakiejś części był i mój psiak, choć tak wirtualnie. Od czasu jak przeczytałam o jego problemach, martwię się o niego, a teraz moje serce jest zdruzgotane. Nie wiem co napisać, chciałoby się, żeby mógł jeszcze cieszyć się tą zieloną trawką pod łapkami, zapachami i dźwiękami tego świata, ale rozum podpowiada, że to byłoby straszne skazywać go na ból i cierpienie, które on, jak każdy pies byłby ukrywał, o ile już tego nie robił...
- 1565 replies
-
- 1
-
-
BARDZO proszę o pomoc dla starego schorowanego psa! Nie może chodzić, ciągnie za sobą łapy po betonie, śniegu - jest szansa na ratunek po 13 latach spędzonych w schronie!!! Pies w dt, jest w dramatycznym stanie :( ŻEGNAJ WSPANIAŁY I KOCHANY FENIKSIE (')
Kate1 replied to agat21's topic in Już w nowym domu
Fenisiu, pamiętam ... -
Bonusku ... Tak mi przykro. Przytulam Cię wirtualnie, bo tylko tak mogę i Ciebie Kasiu też, Ty jesteś najbliżej.
- 1565 replies
-
- 1
-
-
Wierzę, że będzie dobrze. Mnie przeraża to, że jak oglądałam zdjęcia Maurycego to nie było widać przez co przechodzi ten mały. Wyglądał zwyczajnie, spokojnie. Dopiero teraz, jak poddany jest bliższej obserwacji, wychodzi ile w nim lęku. Z pozoru nie było widać, że aż tak cierpi. A przecież tam jest tyle psiaków...
-
Nie kuś... Z przyjemnością odwiedziłabym Wolfa i całą ferainę tam, wytuliła i wygłaskała każdego psiaka u Kasi, i nie tylko. Problem tylko, że mieszkam zupełnie nie po drodze, a i o urlopie mogę na razie pomarzyć. Jutro wracam do pracy po tygodniowej nieobecności i trochę to potrwa zanim nadgonię zaległości. A jak mi się to uda w tym tygodniu to przede mną gorący okres w pracy w kolejnym. Takie życie.
-
Przykre, kolejny Psiak za TM... Żegnaj wspaniały Zewie. Nie wiem co napisać, to stało się tak niespodziewanie i szybko, to pogorszenie jego stanu zdrowia. Dzięki Aśce, Tobie Jaaga i wszystkim darczyńcom, ten wspaniały Pies mógł opuścić trzy lata temu to koszmarne miejsce, z przyklejoną łatką jaką mu przyklejono. Miałam nadzieję, że z tego wyjdzie....