Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/28/22 in all areas
-
Podczytuję wątek po cichu i kibicuję suńce oraz opiekunce . Sunia ma lęk separacyjny. Żyję od 10 lat z psem, który ma lęk separacyjny („zaleczony”). Na początku zdemolował nam parter domu. Odbywało się to wyłącznie w czasie naszej nieobecności i nie pomagała obecność drugiego, bardzo spokojnego psa. Zniszczenia były codziennie- w sumie zjadł nam dwie duże szafy w przedpokoju, komodę, drzwi wejściowe , kilka dywanów, wszystkie firanki z okien, rolety materiałowe w kilku oknach, moje ubrania z jednej z szaf, zrzucał obrazy ze ścian ( nie gryzł ich), sikał namiętnie w wielu miejscach. O obdrapanych listwach i ścianach nie wspomnę. Po powrocie z pracy zastawaliśmy psa bardzo pobudzonego, z przekrwionymi oczami, zmęczonego ale niezmiernie cieszącego się z naszego powrotu. Odpoczywał potem i odsypiał zmęczenie. Nie pomagały kongi, maty węchowe ze smakoszami, pudła do pogryzienia, gryzaki, intensywne spacery. Zaznaczam, że gdy byliśmy w domu to zachowywał się wzorowo . Pomogła nam behawiorystka , jej porady i leki (przez 3 miesiące, oczywiście pod kontrolą weta). Wstawałam o 5 rano i szłam na intensywny , godzinny spacer z psem. Potem zawoziłam psa do behawiorystki na 9 godzin. Ona z nim przepracowywała zostawanie w domu plus spacery z innymi psami ( uwielbiał wszelkiej maści psy od początku ), potem my w domu , już po pracy, też ćwiczyliśmy zostawanie w domu. Kilka miesięcy intensywnej pracy pomogło. Lęk separacyjny nie znika na zawsze, u nas , po kilku latach spokoju, pojawił się w postaci sikania w domu i drapania w drzwi wejściowe. Znowu praca ale już tylko nasza i znowu nastał spokój. Teraz nasz pies zostaje w domu i jeśli się zestresuje ( co zdarza średnio raz na miesiąc) to podgryza dywanik przy drzwiach wejściowych. W tym wszystkim jednak nie mieliśmy problemu z dyskomfortem drugiego psa ( nowofundland to wyjątkowa rasa i mieliśmy psa tzw. „oaza spokoju”) i stać nas było na remont parteru oraz behawiorystkę. Bardzo współczuję wszystkim- opiekunce, suni, Dżekusiowi. Wiem, że ciężko będzie znaleźć drugi dom dla suni ale trzymam kciuki, żeby się udało . Z mojego doświadczenia wynika, że jedna osoba (pracująca) psychicznie i fizycznie nie poradzi sobie. Propozycja Marysi R. jest bardzo sensowna. Limonko, proszę , przyjmij moją doraźną pomoc , wspomogę finansowo wyremontowanie zniszczeń. Nie możesz zostać sama.5 points
-
Na wniosek mari23 Skarpeta im. Talcott przyznała pieskowi Lolusiowi kwotę 300 złotych jako bezzwrotną pomoc. Proszę o przesłanie numeru konta do wpłaty skarbnikowi Skarpety: asikowska.4 points
-
2 points
-
Bardzo rzadko udzielam się już teraz na forum, ale podczytuję niektóre wątki, w tym wątek Nuuki i przyszło mi do głowy pewne tymczasowe rozwiązanie, dopóki nie znajdzie się inne, bezpieczne miejsce dla Nuuki. Skoro w grę wchodzi też płatne miejsce, to może na razie znaleźć petsittera, który zostawałby z psami na czas nieobecności Limonki. Wtedy oba psy mogłyby zostawać w domu, ktoś miałby nad nimi pieczę a może nawet mógłby stopniowo uczyć Nuukę korzystania z klatki/zostawania samej w domu. Nie wiem gdzie mieszka Limonka, ale jeśli w jakimś większym mieście to na pewno da się taką osobę znaleźć, a często i w mniejszych lokalizacjach można znaleźć kogoś kto np. ma możliwość dojeżdżać. W razie czego mogę podpowiedzieć gdzie można szukać. Bardzo współczuje Limonko takiej trudnej sytuacji z Nuuką, tak niestety z tymczasami bywa, że często zaskakują, niestety nie zawsze pozytywnie…2 points
-
W takim razie Iguś bawiący się tekturową tubą I Gajulka na spacerku2 points
-
Bieduś musi nabrać zaufania, a to może trochu potrwać.1 point
-
1 point
-
Znam przypadki wyleczenia tego, co nazywamy lękiem separacyjnym - po dwóch tygodniach (młody pies) i po miesiącu pobytu i pracy u trenerki (starszy pies) - oba psy były przekazane trenerce prowadzącej hotel ze szkoleniem. Dokładny opis samodzielnej nauki pozostawania w samotności i nauki pozostawania w klatce kennelowej jest na nosem.pl. Linki podawałam wielokrotnie. Nauka pozostawania w ciszy jest łatwiejsza. Owszem, ja nie poradziłam sobie w przypadku suki szalejącej pod nieobecność i przy powrocie właścicieli, ale właściciele, po demonstracji ćwiczeń skutecznych przy mnie, stwierdzili, że nie mają dość czasu (trzy razy codziennie po 15 minut) na regularną pracę z psem w domu plus jeden aktywny godzinny spacer poza domem. Ze zdrowymi psami naprawdę można sobie poradzić szybko. Znacznie trudniej jest pracować z psem bardzo chorym, to może nawet być niemożliwe, bo w obecności człowieka pies niemal zawsze stara się nie okazywać choroby, także z psem bardzo starym lub zdziczałym, którego nikt nigdy nie nauczył prawidłowego kontaktu z człowiekiem.1 point
-
Maleństwo rośnie,bawi się myszką,zaczepia mamuśkę. Tor przeszkód to bok kuwety, włazi i wyłazi.Jedzonkiem wcale się nie interesuje.1 point
-
Też często to przeżywam, gdy po długim czasie widzę wpis na jakimś wątku. Tigrunia jest zaprzyjaźniona z sunią mamy p. Kamili. Sunia ( nie pamiętam imienia) też po przejściach. Trzeba przyznać, że obie są prześliczne. Tigrunia nadal niestety nie przepada za rolą fotomodelki, to już się chyba nie zmieni.1 point
-
Ostatnio, gdy zauroczył mnie Grafcio napisałam do p. Kamili z pytaniem, co u Tigruni. Tak, jak się spodziewałam wszystko ok. Niedawno Tigrunia była na szczepieniu i wet przy okazji "przeglądu" stwierdził, że sunia ma zęby, jak 4 letni psiak. A dzisiaj dostałam fotkę z podpisem "Tigrunia na wakacjach u Babci"1 point
-
Być może to gra pozorów. Nie czuje się bezpiecznie, więc nie szuka wsparcia w opiekunce tylko próbuje sam działać. Oby dostał czas na zaufanie i zbudowanie relacji z panią.1 point
-
1 point
-
Nie jestem na bieżąco, zajrzałam przed chwilą i też wokół oczu mokro mi się zrobiło ze wzruszenia. Powodzenia maluszku1 point
-
Cudne łobuziary nic tylko brać, kochać i sterylizować...1 point
-
1 point
-
1 point
-
no I FAJNIE. bADI BĘDZIE MIAŁ BARDZO DOBRZE. Widzę, że szeleczki jednak trochę za duże.1 point
-
Przyszła pańcia Badi ma 54 lata. Mieszka sama, ale często odwiedza ją 7. letni wnuk. Jest pedagogiem i pracuje w liceum. Poprzedni piesio to jorczek, po którym ma jeszcze szelki i inne akcesoria. Pod koniec życia bardzo chorował , a pani troskliwie się nim opiekowała. Pani szukała piesia od 3 miesięcy , ale w ogłoszeniach wszystkich malizn warunkiem adopcji był dom bez dzieci. Do poszukiwań włączyła się kuzynka pani i natychmiast znalazła Badi, a pani natychmiast podjęła decyzję o jego adopcji. Pani ma spore mieszkanie, wokół dużo terenów spacerowych. Przy wyjściu z domu spotkałyśmy młodą sąsiadkę z pieskiem, adoptowanym z jakiegoś azylu, który boi się ludzi, ale lubi psy. Jest szansa, że Odi będzie miał kolegę. Spotkała mnie miła niespodzianka, bo przy pożegnaniu pani wręczyła mi w podziękowaniu płócienną reklamówkę z małą czekoladką Merci. Prawdopodobnie jutro Badi zmieni miejsce zamieszkania.1 point
-
Pomimo upałów pobyt na działce OK. Oczywiście pogoda nie pozwalała na dalekie wędrówki, ale po okolicy się trochę pochodziło. Były też kąpiele. Tu widać mokry żabocik Gajulki A w domu? Oczywiście wieczorne żebranie I leżenie na łóżku w chwilach wolnych Pozdrawiamy odwiedzających Gajulkę.1 point
-
1 point