Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/06/22 in Posts

  1. Zadzwoniła bardzo sympatyczna pani o gaję z ogłoszenia Tyski. jedziemy z nią do niej na pierwsze zapoznanie pojutrze popołudniu. trzymajcie kciuki.
    5 points
  2. Rana pooperacyjna ładnie się goi, Ajeczka w formie, aktywna i nawet nie zauważa że coś tam ma na szyjce.
    3 points
  3. Wizyta PA w Katowicach wypadła pozytywnie, Czakuś powoli pakuje się i w niedzielę zmieni miejsce zamieszkania :).
    3 points
  4. Opuchlizna na łapce u Sary dziś dalej się zmniejszyła,wetka powiedziała, że jest dobrze. Trochę jeszcze jest wysięk,ale też już mniejszy. Jutro znów musimy na zastrzyk, zmianę opatrunku i kontrolę łapy. Kochani, mam dla Saruni domowy dt. Drogi jak diabli, ale muszę, bo naprawdę nie mam teraz możliwości zająć się sunią. Dom jest z polecenia ,w Białymstoku, wczoraj pojechałam sama zobaczyć w realu. Pani jest cały czas w domu i opieka nad Sarą 24h, Pan Pan pracuje po kilka godzin i też się włączy w opiekę. Ogólnie psiarze, od zawsze mają psy, teraz są 2. Wrażenie ogólnie zrobili dobre,z rozmowy odpowiedzialni. Koszt 500zł+jedzonko. Do weta na wizyty ja będę zabierać i wozić Sarę. Dziś po wizycie u weta zawieźliśmy Sarunię do dt. Przekazałam wszelkie info i zalecenia jak z Sarą postępować, Państwo obiecali, że będą przestrzegać wszystkiego. Okropnie się czuję oddając w obce ręce tak chorego psa:( , bardzo żałuję że nie mogę osobiście mieć nadzoru nad sunią po tak poważnym zabiegu, ale siła wyższa u mnie . Będę ją odwiedzać. Zostawiłam 6 puszek 800g Animondy i na oko z 5kg karmy Josera. Na wątku są zbierane fundusze na leczenie i niech na ten cel będą przeznaczane. Chyba,że ktoś wyraźnie napisze,że można przeznaczyć Jego pieniążki na inny cel, na opiekę. Dt jest drogi, ale obdzwoniłam na prawdę mnóstwo miejsc i wszędzie jest pełno,brak miejsc,a dla Sary z klatką w ogóle:(,i w sytuacji jakiej jestem zgodziłam się na tę cenę. Pocieszeniem mi jest,że ew. koszt transportu daleko w Polskę odchodzi. Jeżeli ktoś będzie mógł przeznaczyć/dołożyć się do kosztów opieki będę bardzo wdzięczna. Zaznaczam jednak iż rachunku/faktury nie będę tu mogła przedstawić.To są osoby prywatne, a że kochają zwierzęta,to opiekują się czasem obcymi futrzakami,żeby jednocześnie podreperować domowy budżet.
    3 points
  5. Maleństwo coraz bardziej zrelaksowane na spacerach, choć zdarza mu się irytować, jeśli nie chcę wpuścić go w krzaki, za płot sąsiadki albo na drzewo... Odwiedziny u Marysi (codziennie mnie tam ciągnie) W tym mniej więcej miejscu trzeba się codziennie poturlać żeby utytłać się w kurzu jak nieboskie stworzenie:
    2 points
  6. Ja również poproszę o konto do wpłaty.
    2 points
  7. Poprosze dane do przelewu, trzeba pomóc Amberkowi (i Sue)
    2 points
  8. 05.07.2022 - 218,54 zł z bazarku jola&tina dla Pelagii - dług Pelagii spłacony 06.07.2022 - 50 zł od agat21 dla Skrzypka Dzisiaj kotki miały robione testy. Tinka, Śnieżek, Józia i Kofik nie są nosicielami FIV/FELV
    1 point
  9. Dzięki Jest fajny, jak na takie życie i różne przeżycia, dzielny piesio W kojcu, niestety, ale dwa razy dziennie wychodzi na spacer z tego co wiem i co pewien czas jest wypuszczany i biega po ogrodzie. Bardzo to lubi, ale później ciężko go zagonić z powrotem.
    1 point
  10. Poleciał grosik na Twoje konto i grosik do lecznicy na Skrzypka.
    1 point
  11. Maluchy rosną jak na drożdzach (mają apetyt). Jak jedzą to zamaszyscie merdaja ogankami. Gorzka czekolada, jak ładnie okresliła go Tyśka) ma aksamitna sierść, jest nieco drobniejszy od brata. Za to jest żywszy i bardziej rozrabia. Zachwyca mnie jak dyskretnie załatwiaja swoje potrzeby. Zawsze udaja się "na stronę". Nawet na siku. A kupciają chyba równoczesnie, bo kupki wystepuję parami. Zaliczyłam już głupi sms (czy aktualne ?) oraz głupi telefon (Pan chyba chciał mnie poderwać w ciemno). Teraz czas na poważne telefony.
    1 point
  12. Dzięki przeogromne ! Już dopisuję do rozliczenia. Ależ ulga! Pelagia może już spać spokojnie, żaden komornik do niej nie przyjdzie hihi Zaktualizowałam rozliczenie na stronie 1
    1 point
  13. Mam już załatwiony transport dla Józi, w tę sobotę
    1 point
  14. Byłoby idealnie, gdyby znalazł inny tymczas, ale na chwilę obecną zaklepałam mu miejsce w hoteliku w Krasnymstawie "Apartamenty u liska Urana". Korzystnie cenowo i jest to w miarę blisko, nietrudno będzie znaleźć transport. Koszt to 10 zł/doba + karma... Będę prosić o jakieś deklaracje dla pieska, może dostaniemy z hotelu ładniejsze zdjęcia i najważniejsze będzie wykastrowany, zaszczepiony itd. Obecny DT jest fajny jeśli chodzi o podejście do psa (odżył, jest przyjaźnie nastawiony, przestał się bać) ale nie możemy się doprosić o atrakcyjne zdjęcia do ogłoszeń i trudno zorganizować cokolwiek w kwestii profilaktyki. Z góry dziękuję za każdą pomoc Zapytam też osoby zaangażowane wcześniej w dokarmianie pieska czy nie chciałyby się dorzucić.
    1 point
  15. I to jest kwintesencja całej naszej rozmowy. Pani odjechała nie próbując udzielić pomocy, za to ją winię
    1 point
  16. Mam dobrą wiadomość - dwie dorosłe sunie z zagródki mają szansę na wyjazd ze schroniska:) Dzisiaj zostały zaszczepione p/wirusówkom na koszt ZEA, czeka je jeszcze sterylizacja, a potem, jak wszystko się dobrze ułoży, pojadą do Jaaga pod opiekę AM i moją. Może jeszcze jakiś szczęściarz zabierze się w tamtym kierunku, bo transport na wagę złota.
    1 point
  17. Mnie zdarzyło sie raz widzieć potrąconego kota leżacego na poboczu - gdy się zatrzymałam i zobaczyłam, że wypadło mu oko i trzyma się na na jakichś ścięgnach (nie wiem co to było bo zrobiło mi się słabo) przez moment żałowałam że się zatrzymałam. Ale tylko przez moment. Kotka w aucie tak płakała, że cierpła mi skóra. Oka nie uratowali, ale życie tak. Kocia ma dom i jest szczęśliwa, minęło kilka lat, a co jakiś czas pani która ją adoptowała przysyła zdjęcia mojej koleżance która była DT. Nie zawsze uda się zahamować, ale ratować trzeba zawsze, czy samemu się potrąciło, czy ktoś inny to zrobił. a potrącić i drzeć się, po czym odjechać ... brak słów.
    1 point
  18. Nie nie , nie i nie. Przejeżdżam tysiące kilometrów miesięcznie i nie zabiłam nikogo i wiem, że jest to przede wszystkim kwestia wyobraźni. I nawet jeśli coś takiego się przytrafi, to trzeba zdarzenie wziąć na klatę, ale to zwykle kłopot, bo zawieźdź do weta, wziąć odpowiedzialność zapłacić. Ja zgarnęłam kilka psów potrąconych i nie wyobrażam sobie, żebym odwróciła wzrok, bo co z tym zrobić.
    1 point
  19. Znalazłam przy okazji naszą Florcię - 2017 r
    1 point
  20. Ogromnie się cieszę z takiej decyzji, gratuluję - czyli takim sposobem 9 kociaków ma swoje własne domy:) Piesek
    1 point
×
×
  • Create New...