Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/10/16 in Posts
-
Matko jak ja już coś pierdolne to klekajcie narody :P2 points
-
Wydaje mi się, że jednak ja! Może niedoskonałym, jednak prędzej czy później robią to, czego ja chcę. Chyba po prostu doskonale wiedzą, z której strony chlebek jest posmarowany i nie chcą tego stracić. Przecież wiesz, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka jedzącego. I karmiącego. A po mnie największym mirem cieszy się Dziunia. Tak sobie bandę ustawiła, że na przykład dziś rano obgryzała sobie spokojnie kosteczkę, a całe towarzycho stało wokół i pożądliwym okiem się przyglądało. Żadne nie śmiało się nawet zbliżyć, nie mówiąc już o zabraniu smakołyka! Pół godziny wcześniej Szerlok dziabnął Psotkę i zabrał jej to, co zostało z jej kostki, a potem zrobiła to Juka z resztką, którą dałam pokrzywdzonej małej. Biedne te najmłodsze, zawsze dostają po uszach! A oto banda czworga na śniegu:2 points
-
2 points
-
Jaka nieurodziwa! Ona jest cudna! Mnie np. bardzo, bardzo się podoba. Ale fakt - ze wszystkich jest najmniej adopcyjna. Jest najstarsza stażem, dopiero pewnie stan narządów tak naprawdę zdradzi nam jej wiek... ale ja ją pamiętam od zawsze. Teraz piszę moje odczucia co do suni, które są SUBIEKTYWNE i nie muszą aktualne (bo ja nie odwiedzam psiaczków od 24 września), elficzkowa może wyprostować, jeśli ma inne odczucia lub wnioski. Sunia jest dzika do ludzi. Jak widzisz na filmiku, ona miała już tak, że na widok człowieka przybiegała, ale wystarczyło jej, że coś ją wystraszyło... nie my, ale ktoś inny i ma cofkę do chowania się po kątach: dokładnie dzień po pokazaniu tego filmiku sunia nagle ni z tego ni z owego, zaczęła na mój widok reagować paniczną ucieczką. I tych cofek miała przy mnie już wiele... Jej złapanie będzie ciężkie, bo jest bardzo sprytna, ostatnio mimo że nie miała JAK się wydostać, to jednak znalazła dziurę i nawiała... Nigdy nie widziałam, by pokazała zęby, no wyjątek to podczas łapania szczeniąt... Jednak jak pewnie każdy pies, zmuszona przez człowieka, będzie kłapać zębami... Ona nie zna innego życia niż to... :( Jest bardzo, bardzo niezależna, zarówno Gandzia, jak i Czesiek mają w sobie sporą dozę niezależności, ale to Gandzia mocniej wdała się w Tinusię... i neistety, Gandzia to bardzo trudny pies, mimo że trafiła do mnie jako 3-4tyg. szczenię, to jednak jej geny wdają się we znaki... Nie umiem Wam tego opisać, ale musicie mi uwierzyć na słowo. Poza tym tę Tinusiową niezależność widać nawet, jak dajemy jej jeść - Lisek lubi być blisko człowieka, nawet Rudy gdzieś obok się krząta, a Tinka jak się naje, to od razu idzie sobie... załatwia swoje sprawy. A z reguły nawet nie przychodzi na jedzenie, pamiętam jak Murzynio szedł po nią i dopiero wtedy przychodziła (a i to nie zawsze). Jej do szczęścia nie jest potrzebny człowiek. Zresztą, jak pamiętam to przez długi czas widziałam jej jedynie ślepia (przy odrobinie szczęścia), długo zajęło jej, by się na mnie otworzyła. Dopiero jakoś przyjazdy elficzkowej odblokowały sunię, nagle zobaczyła, że nie tylko jest Karmicielka, ale poszerzyła tych ludzi o mnie i elficzkowa, i o postepy jakoś łatwiej. Ale jak widzi ludzi obcych, którzy się krzatają, to natychmiast znika z pola widzenia... Z drugiej strony bije z niej mądrość... i cicho wierzę, że jednak może u kogoś zmieni się nie do poznania. Zwłaszcza, że od wakacji zrobiła naprawdę ogromne postepy. Jesli się uda, to sunię złapiemy po 20. grudnia, kiedy będę w domu rodzinnym. O ile sunia wejdzie do klatki-łapki pierwsza, bo obawiam się, że jeśli usłyszy trzask wchodzącego Liska do klatki to nigdy jej nie złapiemy... więc musimy zrobić wszystko, by to ona pierwsza została złapana, a potem dopiero Lisiątko. Martwię się, co będzie z Rudym, nawet jeśli złapiemy sunię tylko na sterylkę, a Liska do hoteliku. Rudy to włóczęga, no i jednak niekastrowany samiec, więc obawiam się, że może nam zniknąć, bo stado mu się rozpadnie. Ale nic nie wymyślimy. Jeśli sunię teraz nie będziemy łapać, to zaciąży, a jeśli Liska nie zabierzemy... to będzie czekał kolejne pół roku na próby łapania go do hoteliku... Natomiast prawdą jest, że jeśli już uda nam się pomóc Liskowi, to potem wchodzi w rachubę wzięcie na raz Rudego z Tinusią. Innej opcji nie ma. Przepraszam, że ten wpis bez ładu i skłądu, ale w mojej głowie jest ogromna burza, jedna myśl goni drugą... a o tym, co mogę zrobić dla tych psów i co będzie najlepszą opcją myślę od dawna, a od pół roku z jeszcze większą intensywnością... i ciągle się biję z myślami.1 point
-
Planowaliśmy wcześniej odebrać Lisię, ale bardzo długo zeszło TZowi w Lublinie (był z psem na endoskopii), dopiero o 19.00 dotarł do domu. Wszystkie wyniki badań, to co Lisia miała robione i fakturę od weta będę mieć później (pewnie po weekendzie), bo wet dziś też miał ciężki dzień. Suńkę na razie musiałam ulokować w boksie. Jutro jak Ares pojedzie do domu to będę mogła przeprowadzić ją do domu. Suńka jest świetna, naprawdę. Jak podjechałam pod lecznicę to akurat była na ogrodzie, cieszyła się do mnie przez płot - taki stróż z niej;) Wet tylko otworzył drzwi i gwizdnął, a ona momentalnie puściła się pędem w jego stronę i do lecznicy. Trochę nieśmiała jest, ale pieszczoch wielki. Jak tylko zaczęłam ją głaskać, to zaczęła się podstawiać coraz bardziej. Suńka jest jeszcze bardzo chuda. Jak przyjechała do lecznicy ważyła 25 kg, teraz waży 29, ale jeszcze jej żebra sterczą... Wet mówił, że nie ma takiej opcji, żeby sunia zostawiła coś w misce, ile się daje, tyle zjada... Skóra jest już trochę lepsza, ale na całym ciele ma przerzedzenia. W tym momencie najważniejsze to pozbyć się drożdżycy, bo to ona najbardziej dokucza suni (drapie się). Od jutra mam jej dawać Encortolon (mam na stanie), żeby się nie drapała, dostałam też receptę na Ketokonazol (tabletki na grzybka) i szampon. Oraz witaminki w proszku na skórę. Wet powiedział też, żeby jej podawać jakiś olej spożywczy (olej lniany, oliwę lub olej kujawski w szklanej butelce). Wet podejrzewa u suni rzadką chorobę skóry: rogowacenie ciemne. Czy to faktycznie to, to z czasem się okaże - najpierw trzeba wyleczyć drożdżycę i zobaczymy czy sierść będzie odrastać itd. Jak nie będzie padać to jutro jakieś fotki porobię:)1 point
-
1 point
-
wódę to ja lubię :D wody jakoś nie umiem pić :/ mdli mnie po niej :P1 point
-
Tak, żal ściska. Dzikuski, a w tle śmieci :( Tinusiu, biedaczko moja, gdzie się ukrywasz, kochana? :( Podziękuj Swojej Siostrze ode mnie za to, że stale nam pomaga. Kochani, to dzięki Wam psiaki mają, co jeść, dzięki Wam choć trochę ich los jest lepszy. Wiem, że psiaki są na plusie, ale czy wspólnymi siłami damy radę pomóc psiaczkom w przeprowadzce z tego koszmarnego miejsca do ciepłego, suchego? Czy damy radę pokazać im, że ludzie nie są źli? Martwi mnie, że Liskowi nadal brakuje 120zł deklaracji. I mocno boję się swojego przyjazdu - że może nie złapiemy i Tinusi na sterylkę, a może to Lisek nie da się złapać? bardzo się martwię o psiaczki. Chciałabym, by już sunia była po sterylce, a Lisek już u szafirki... elficzkowa, czy może udało Ci się wypatrzeć, czy faktycznie te budy są? Martwią mnie te przymrozki na dworze. Niby wiem, że to nie pierwsza zima dzikusków, a same ładnie wyglądają, ale mimo wszystko, jak pomyślę, że one są na dworze, bez możliwości schronienia się przed zimnem, to aż coś mi się robi... :(( PS: Zaktualizowałam pierwszą stronę. Sprawdźcie Ciocie, czy wszystko się zgadza. Jeszcze raz dziękuję, że tutaj zaglądacie, że - choć niewiele się dzieje, to zaglądacie i kibicujecie. Bardzo dziękuję elficzkowa, że codziennie odwiedza psiaczki, karmi je i dba, a jeszcze ma czas pilnować finansów. Wiem, jak dużo kosztuje wizyta u dzikusków, jak mocno obciąża psychicznie świadomość, że na razie los psiaków się nie zmienia... A człowiek z każdym dniem przywiązuje się coraz bardziej, więc coraz bardziej rozdziera się serce, gdy trzeba zostawić psiaki znowu.... w tych śmieciach, z dala od człowieka, bez schronienia, na pogodę i niepogodę... ze świadomością, że kolejnego dnia możemy się nie zobaczyć, że pomoc może nadejść za późno... i tak codziennie wraca się z coraz większym bólem serca i poczuciem przygnębienia... dziękuję elficzkowa za to, że jesteś i robisz to, co robisz. Ogromne uściski dla Ciebie!1 point
-
Trudno było dzisiaj dostać się do dzikusków. Jeździłam w kółko i dopiero za trzecim razem udało mi się zaparkować w pobliżu Liska, Tinuśki i Rudego. Bramy były pootwierane, ciągle wyjeżdżały samochody a Rudy i Lisek z gracja biegali po placu pomiędzy wyjeżdżającymi autami. Poznali mnie z daleka, wystarczyło, że jeden raz zawołałam. Poprzeciągali się i przyszli bliżej. Dziś do karmy był dodatek - serduszka drobiowe i żołądki drobiowe. Rudy pierwszy był przy misce i ze smakiem zjadał. Tinusi nie widziałam, pewnie się schowała bo na placu ruch był bardzo duży. Zrobiłam jedno marne zdjęcie ale przez wyjeżdżające samochody nie udało się więcej.1 point
-
a za co chesz ją chwalić ? :P No ja wiem że nie pałasz miłością do Onków ale nie wiem dlaczego to najlepsza rasa świata !1 point
-
Trzymam kciuki za Inkę, by gryzienie i niszczenie rzeczy ustało :)1 point
-
A ja tylko informuję, że zaglądam do Sasanki :)1 point
-
przez pomyłkę coś kliknęłam ale już wstawiam zdjęcia z wybiegu z przedwczoraj i jedno z domku :) Wszystko jest ogólnie ok, tylko wczoraj nie wiem dlaczego (pewnie z nudów?) Inka pogryzła nam narożnik :( wygryzła cały róg w skórzanym oparciu, wywaliła bebechy, watę jakąś ;) nie muszę Wam chyba mówić co mam teraz w domu ...Mąż wściekły, nie odzywa się a ja dzwonie od rana po tapicerach. Dzisiaj zamknęłam drzwi do pokoju żeby Inci nie korciło dalej się z tym rozprawiać i ma do dyspozycji kuchnię i przedpokój no i troszkę się boję powrotu do domu. Dam jutro znać dziewczynki kochane :-D1 point
-
Dobry pomysł, mam siemię lniane, kiedyś jej dawałam, znowu zacznę. Dziękuję mdk8 :)1 point
-
Kochani dzwonilam do pani Kasi DS Neski Wszystko jest w jak najlepszym porzadku Z kotami dobrze- z jednym sie ignoruja, drugi pierwszy dzien po przybyciu Neski przeniosl sie na ogrod obrazony ale juz wrocil i gluwnie siedzi na parapecie i meblach- jeszcze ustalaja uklady Z chlopcami super- Neska zamieszkala w pokoju starszego chlopca spi z nim w lozku i z nim jest najmocniej zzyta Na ogrodku dobrze z kurami ma mniejszy kontakt bo w takie mrozy sa glownie w kurniku Wacha ich zagrode ale juz spokojniej Na spacerach grzeczna i tez na niedosyt spacerow nie moze narzekac- wczoraj np spacerowala 7 razy! W lesie bardzo szybko lapie tropy jak pies mysliwski- wyweszy wszystko ale nie wyrywa sie nie probuje uciekac raczej bardzo trzyma sie swojej grupy jest usluchana Ogolnie wszyscy sa w niej zakochani i sadze ze ma cudowne cieple miejsce do zycia- oby tak dalej:) Pani obiecala zdjecia na dniach1 point
-
Wczoraj miałam przyjemność zobaczyć Wampirka po długiej przerwie. Jest sliczny, ma piękna sierść, wyglada zupełnie inaczej od momentu w którym ostatni raz go widziałam. To nie ten kotek.1 point
-
Przeczytałam relację Poker z wizyty w domu Cypisa i mam takie same odczucia,jak Anula napisała.Spaniele,to wrażliwe i bardzo przyjazne psy.Są jednak charakternymi uparciuchami.Nieodpowiednie domaganie się przez opiekuna "swojego",może właśnie wywoływać "agresywne" zachowania w psiaku.Dobrze by było aby Cypisek miał domowe dt bo hotelikowanie w kojcu,nie musi ale może jeszcze gorzej wpłynąć na jego psychikę.Nie zostawię Cypiska,bo jestem z nim niemal od początku i jeżeli będzie potrzebne wsparcie materialne,to na pewno się o nie postaram1 point
-
1 point
-
A mi Ciebie Allu. Nie wiedziałam ,że jedziesz za granicę i już się martwiłam o Ciebie.Na dogomani jest nas coraz mniej.1 point
-
1 point
-
Przepraszam, ze dopiero teraz, wpłaciłam 5 dyszek1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ja dorzucę jednak swoje trzy grosze i może wspólnymi siłami wyjdzie nam dobry tekst. Witam. To ja Giga. Mam około 8 lat ,jestem wysterylizowaną niewielką (30 cm w kłębie) ,8 kg sunią. Bardzo potrzebuję kochającego człowieka i spokojnego domu na zawsze. Mam dużo zalet - nie niszczę, zachowuję czystość, potrafię zostawać sama, jestem bardzo spokojna i łagodna. Lubię psie lub kocie spokojne towarzystwo . Chciałabym bardzo mieć swój dom najlepiej bez małych dzieci. Jeśli to Ty właśnie na mnie czekasz ,to zadzwoń do mojej opiekunki i dowiedz się o mnie wszystkiego. Obecnie przebywam w okolicach Katowic. Abym trafiła do najlepszego domu potrzebna jest wizyta przedadopcyjna i podpisanie umowy - ale to tylko dla mojego dobra. Proszę zadzwoń, bo ja już tak długo czekam. Giga. Może te zdjęcia Tytułowe1 point
-
1 point
-
Nie po raz pierwszy okazuje się, że kanapa do wymiany ku Waszej wygodzie ;) :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Wpłaciłam 5 dyszek. Żeby to tylko nie był Cushing.1 point
-
krótki filmik z sobotniego spacerku po lesie z chłopakami 01:02 i jeszcze jeden filmik z 05/11 00:371 point
-
1 point
-
1 point
-
zapraszam i dziękuję za pomoc spokojnej nocy Shirka - znaleziona pod Ikeą w Markach, w ponad 20stopniowy mróz ma przewlekłą chorobę nerek, ona i Mrunia - potrzebują specjalistycznej karmy weterynaryjnej i Pronefry, Azodylu.. żeby spać spokojnie.. Obie koteńki 10+ a koty na dzień dzisiejszy pod moja opieka, to: Yoszko Junior Tarik Bazyli Lolek Mrunia Shirka Sophie Saymon Lilli Marlene Milo Marcel Maurycy Niutka Malwinka Marit Flora Teofil Maja Dyzio Tytus Klara Mona Mia Sana Salvador Ayla Onifar Estera Garbriel Rafael Abigail Yumi1 point
-
Dopiero przeczytałam i brak mi w sumie słów no nie wiem co właściwie napisać :( Tej pani ewidentnie coś się pomyliło a może potrzebny był jej psiak na czas lata bo ciepło,fajnie ,chętniej się wychodzi...Ja mam tylko nadzieje,ze z fajnego psa nie zmienił się w agresora tak jak to pani przedstawia... Tak czy siak,ja myślę,że jeśli nie ma innej opcji to najlepiej jakby wrócił do Agniesiulki,to miejsce które zna a i Aga zobaczy ma ile Cypis się zmienił.A kobieta absolutnie powinna się dołożyć do transportu.To nie wypożyczalnia psów... :( No nic,czekamy dziewczyny na Waszą decyzję.1 point
-
Jeśli właścicielka skupiała Cypisa na sobie kuksańcami, to powinna mieć dożywotni zakaz posiadania psów. Warto pamiętać o tym, gdy zgłosi się na Dogo po następnego darmowego psa. I może jednak zapytajcie, co to była za szkółka.1 point