Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/22/16 in all areas

  1. Dostałam sms-a od Hani, że Kracek pojechał i wszystko jest ok. Powodzenia piesku!!! Hania szczegóły opisze jutro.
    1 point
  2. Pozdrawiamy zimowo:) Jak widać na zdjęciach śnieg bardzo odpowiada Cyganowi:)
    1 point
  3. Polenko odwiedzam pozdrawiam wyslalam p chwilka 5 zl deklaracyjki
    1 point
  4. Przebiłam, a właściwie wylicytowałam za cenę wywoławczą w Twoim imieniu. Dzięki wielkie :)
    1 point
  5. A ja już pisałam na Hopcinym wątku, że nie umiem obsługiwać tego bazarku na fb i poproszę o wylicytowanie dla mnie słonika o 5 zł wyżej niż obecna cena :)
    1 point
  6. Zgadzam się z Evą, dawaj co tam masz ;) Ja też trochę pomieszam fanty z poprzedniego bazarku z nowymi. Ale najpierw zakończę ten jeden, jeszcze nie dostałam wszystkich wpłat i muszę powysyłać zakupy. Prawdopodobnie przyszły łikend (30-31) będę ogarniała coś nowego :)
    1 point
  7. Zdolniacha..... gdyby kózka nie skakała, to by pazurek cały miała...a złamała :D I teraz jest "chory" pies. Normalnie nie zauważa, że coś jest nie tak. Ale jak mam założyć nowy opatrunek, to jest TRAGEDIA :D Podgryzanie moich rąk i wielki płacz, że TO PRZECIEŻ TAK MNIE BOLI, NIE WIDZISZ? A figę, nie boli, tylko panikara jest, bo jej pani wet ucięła ten złamany kawałek i to miało prawo boleć ;-) Ale pojęczeć i podramatyzować trzeba ;D A jak wyjdziemy na śnieg, to jakoś jej złamany pazur w tarzaniu się w śniegu nie przeszkadza. W węszeniu też nie. Oraz w zabawie (sprintach) z innymi psiakami. No ale CHORA. No i już wiem, że Pokrzywa uwielbia króliki. Nie wiem tylko, czy jako obiad czy towarzysza zabaw (obawiam się, że jednak to pierwsze). Zdjęcie poglądowe JAKA TO JESTEM BIEDNA I SMUTNA I OBOLAŁA I DAJ MI SMACZKA TERAZ!
    1 point
  8. No, to już mamy ogląd całości :). Czyli, nadal kibicujemy Gidze, w drodze do normalności i na swoje :)
    1 point
  9. Bardzo nam miło że nas odwiedzacie. Odpowiem zbiorczo. Giga przekonuje się do nas coraz bardziej.W pańcia patrzy jak w obrazek natomiast za mną chodzi prawie jak cień. Nie wiem czy to nie przypadakiem hormony podczas cieczki nie sprawiły ,że ona cieplejsza się do nas zrobił , więcej się cieszy , szuka kontaktu. Dziś rano znowu powitanie łapkami na materacu.Udało mi się nawet ją na moment przytulić. A wczoraj na spacerze postanowiłam zaryzykować i wzięłam ją pod paszki , tak od tyłu, i niosłam chyba z 10metrów. Gigę bolała łapka od cholernej soli tym bardziej ,że kilka dni temu w niej pazur . Myślałam ,że będzie się wyrywać albo dziabać ,a tu nic.Spokój. Cieszymy się z najmniejszego postępu u panienki. Jeżeli chodzi o szukanie domku, to ona jeszcze nie będzie się nadawał parę miesięcy. Chyba ,ze przypadkiem trafi się taka pańcia jak Toli. I sobie też jej nie zostawimy, bo wtedy koniec z deteowaniem. A póki mamy siły , to chcemy to robić. A tak przy okazji, to napiszę ,ze dzisiaj mija pierwsza rocznica jak zabraliśmy ze schronu Loczkę,. 27 stycznie będzie z kolei 9 lat jak adoptowaliśmy Dolarka ze schronu w Jeleniej Górze.
    1 point
  10. To nie Mila! :D Ale wiadomo - kontrola najwyższą formą zaufania ;)
    1 point
  11. Brawo niezawodna Drużyna Malagossów :). jak będziesz miała chwile, to obfoć psiaka i załóż mu wątek, lub wrzuć go na swój stary, który specjalnie dla Ciebie odkopałam w niebytach nowego dogo :)
    1 point
  12. JUTRO JADĘ PO BABCIE! Imię jakie dostanie to Brandy (chyba) mam juz psa o imieniu Absolut, więc zostając w temacie alkoholu zostaje Brandy, chyba że jakies inne propozycję? :) Mam nadzieje że wszystko pójdzie dobrze, rodzina mnie zgnoiła że biorę tak starego psa (wet stwierdził że ma ok 10lat), no ale cóż, miłość nie wybiera :D
    1 point
  13. Neska powoli oswaja się ze śniegiem, chociaż nadal szuka swojej trawki. Brodzi w śniegu, wącha wszystko i niestety - nic z tego nie wychodzi. Nie szaleje jak Misiek (który korzysta z każdej okazji aby wytarzać się w śniegu), ale akceptuje rzeczywistość. Przechodzenie przez drzwi nadal jest jej problemem, chociaż czasem zapomni się i przeskoczy przez próg przede mną ( ale tylko za Miśkiem ewentualnie kiedy pada).
    1 point
  14. Te dwie karmy mają bardzo zły skład o ile się nie mylę, a pedigree to już w ogóle. Jeżeli chcesz karmić psa suchą karmą, poczytaj dział o takich karmach tutaj na dogo, tam na pewno, ktoś poleca co jest dobre (skład). Szczeniakowi brakuje jakiś składników i przez to ma takie zachcianki. Ja osobiście polecam karmienie psa mięsem - tylko, że tutaj musiałbyś poczytać jak przygotowywać takie posiłki. Kiedyś polecano też na takie przypadłości żwacze i podobno działały. A teraz ustaw kuwetę poza zasięgiem psa, jedzenie żwiru jest dla niego niebezpieczne! A z tą chorobą to jakiś troll.
    1 point
  15. 1 point
  16. Dagmarzyna, ja mialam troche podobna sytuacje z kotem, ktorego zdecydowalam sie adoptowac. Byl to okres zimowy, schronisko poinformowalo mnie ,ze przed adopcja kot musi byc wykastrowany i ze moge go odebrac za dwa dni. Po dwoch dniach zadzwonilam i dowiedzialam sie,ze kot nie nadaje sie do adopcji poniewaz po zabiegu zachorowal i zaproponowano mi innego kota. Pojechalam do schroniska, wytlumaczylam,ze to nie sa warunki dla chorego kota, poprosilam, zadeklarowalam,ze bede go leczyc, podpisalam dokument i w koncu wydali mi zasmarkanego ledwo zywego kocura. Kot w warunkach domowych szybko wyzdrowial i byl najwspanialszym kotem na swiecie. Moze sprobuj porozmawiac ze schroniskiem.
    1 point
  17. Malagosie mam nadzieję, że to jednak nie wyrok :D Żyje nam się dobrze :) Psiska pozdrawiają zimowo:
    1 point
  18. Korzystając z możliwości rejestracji - melduję się z Pokrzywą na forum :-) Spędziłyśmy ostatnie 2 tygodnie przerwy świąteczno-noworocznej w moim domu rodzinnym w Toruniu, gdzie Pokrzywa się cudownie otworzyła - dowiedziałam się, że to jest tak naprawdę szczeniak w ciele dorosłej suczki :) Głupoty jej w głowie :D Ale tak bardzo pozytywnie :) Poza tym świetnie tropi w lesie (2 razy sarny, raz dziki) i sprawia jej to chyba największą przyjemność pod słońcem! To zdjęcie z głową w trawie to właśnie w trakcie jednej z prób wyciągnięcia myszy spod ziemi (nie pozwalam) :D Jutro z rana jedziemy na pierwsze zajęcia z obedience, ale mocno się zastanawiam, czy na wiosnę nie ulegniemy dogtrekkingowi ;) Ma też smykałkę do agility (jest przede wszystkim odważna, bez problemu wskakuje na pochylnie i wbiega do tunelu), ale ja niestety nie nadążam za pociskiem... Miała słabą kondycję, ale to już przeszłość - maszeruje dziarsko wyznaczając tempo a na Poddasze...musi na mnie czekać. Z problemów - zbiera całkowicie WSZYSTKO z ziemi a niestety w centrum Krakowa jest masa "skarbów" :( Niby zna komendę nie rusz (w domu jedzenie leży nawet na jej łapach), ale na spacerze... no pies - śmietnik. Jak nic skończy się kagańcem (ale będzie foch). Ma też niestety lęk separacyjny (na szczęście objawia się tylko krótkim skomleniem po moim wyjściu) nad którym pracujemy, jednak jest mi dość ciężko - nie jestem psim ekspertem. Dlatego będą wizyty u pani behawiorystki, żeby wyprostować psychikę piesełka - ale jeśli możecie coś doradzić w tej kwestii, to będę wdzięczna. Małpizna się po prostu bardzo do mnie przywiązała :) Do lekkiej korekty chodzenie przy nodze i przywołanie (generalnie wraca, ale jak poczuje jakiś zapach.......). Dlatego jak do tej pory spuszczam ją tylko na psich wybiegach i na Plantach, gdzie się trzyma dobrze znanej sobie psiej watahy. Poza tym - jest prze -arcy - wybitnie - cudownie zsocjalizowanym pieskiem!!! Grzecznie się wita z każdym psem/suczką na spacerze, wesoło machając ogonkiem. Czasem poszczeka na większe psy, ale jak podejdzie i powącha, strach mija i już nie szczeka. Do dzieci jest łagodna i wyrozumiała, ale oczywiście mam ją ciągle na oku. Kocha ludzi, więc każdego zaczepia i domaga sie pieszczot ;-) A ludzie ją komplementują za urodę :D i za to, że jest "takim pozytywnym pieskiem". Aha i w losowych przypadkach oszczeka przejeżdżający samochód / rowerzystę / biegacza / człowieka z miotłą - ale są to absolutnie losowe incydenty, więc nie wiem co by można z nimi zrobić, jak nie rozumiem logiki :) Jak tylko coś mi się jeszcze przypomni, to będę tu pisać. Wiem tylko jedno - Chwasta nie oddam :) Aha, Sylwester, to niestety nie jest mocna strona Pokrzywensa. Przez 4 dni poprzedzające dostawała kalm-aid, ale nie wiem, czy to coś dało - była niespokojna od pierwszych wystrzałów a sylwestrową kanonadę przetrzymała "jakoś" pod drzwiami wejściowymi, skomląc i trzęsąc się jak galareta. Nie wiem czy mam nawet sumienie ją zaczynać przyzwyczajać do huku. Pewnie następny Sylwester spędzimy w domu na wsi :) Na szczęście już zapomniała, że było taaaak strasznie przez kilka ostatnich dni.
    1 point
  19. Lusia jest poprostu psem idealnym! Odkąd postanowiłam ją adoptować jakby zrozumiała,że ma już swój dom. W domku spokojna,bawi się z kotami,nie niszczy (chyba,że znajdzie chusteczki higieniczne,które roznosi w drobne strzępki), na spacerze chodzi bez smyczki,słucha się.biega a gdy coś ją zaniepokoi to przybiega i daje się zapiąć na smyczkę. Podchodzi do ludzi,już coraz więcej osób może ją pogłaskać zapoznaje się z różnymi psiakami,gdy jest zimno chodzi w ubrankach jakby się w nich urodziła! Ma apetyt i lekko zagubiła już talię co Mortes może poświadczyć.Pozdrawiamy wszystkich i dziękujemy za pamięć. Lusia - pies idealny oraz reszta stadka z mamusią!
    1 point
  20. I relacja sprzed 10 minut z Domku Nesi: "Naprawdę trudno coś napisać na jej temat. Za wyjątkiem tego, że coraz więcej szczeka - nawet na pojazdy jadące na sygnale w telewizji (ale nie śpiewa). Koty jej właściwie nie interesują, ale potrafi je zdrowo obszczekać. Na spacerze czasem szarpnie smyczą, kiedy uważa, że Misiek za bardzo się oddala, a ja nie idę szybko. A swoja drogą – on też stara się mieć Neskę w zasięgu wzroku. Od czasu do czasu przefruną kilka razy z jednego pokoju do drugiego i każde idzie w swoją stronę. Jednym słowem – psy dogadały się bez efektów specjalnych. Pozdrawiam" P.S. Pani Danusiu - bardzo dziękuję za przyczynek do mojego spokojnego snu
    1 point
  21. I najnowsze wieści od Nesi, za co bardzo serdecznie dziękuję Pani Danusi (i jak tu nie kochać? nie da się, po prostu...) "Dziś byliśmy ponownie “na wyjeździe”. I tym razem Mała miała możliwość pokazania swojego potencjału. Skorzystała z tego w pełni. Teraz jest tak zmęczona, że ledwo wdrapała się na wersalkę. Trzeba będzie trochę pospacerować. No, ale chyba tyle jeszcze wytrzyma. Pozdrawiam "
    1 point
×
×
  • Create New...