Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/29/15 in all areas

  1. weszłam żeby napisać dobre wieści , i opisać coś dokłądnej , ale widze że chyba nie ma po co .. BO JUŻ sie zaczynają jakieś chore "teorie spiskowe " napisze na razie tyle --- Boguś już w hotelu :) zawiozła go Agnieszka z Jolą z Szydłowca ... ------------------------------------- co do Perełka1 - " .. jeszcze sie taki nie urodził który by każdemu dogodził " .. Mi by na myśl nie przyszło żeby na podstawie zdjeć wysnuć teorie o kredycie , i przewidywać takie sytuacje i inne takie ... jak powyżej .. tez sobie podrubię , bedzie się bardziej w oczy rzucało : prosze poszukać mu coś (według Ciebie ) lepszego .. nic nie stoi na przeszkodzie , najlepiej -- >> coś domowego i darmowego , z ogrodem , z dala od hałasu , blisko dobrych lecznic -------------
    3 points
  2. Ciocie Boguś już jedzie! Dam znać jak będzie wiadomo więcej!
    3 points
  3. A to Szifer Safira i Szifer mieszkaja razem we wspaniałym domu. Marta z Marcinem adoptowali najpierw Szifera a potem Safirę, mówią o nich córcia i synuś. Czego pragnąć więcej :)
    3 points
  4. Pomaganie dogom bywa rózne, czasem się udaje, czasem nie, dlatego tak bardzo cieszą wieści o szczęślwych i kochanych w swoich domach To Safira :)
    3 points
  5. Śliczny jest. I czuje się jak u siebie w domu - zero stresu. Wetowi trzeba będzie pokazać ten filmik, bo opisać to trudno. Może to naprowadzi go na jakiś trop.
    2 points
  6.     Czego się nie robi dla dobra futerka ! Pisanie z zaciśniętymi kciukami, to nie lada sztuka !
    2 points
  7. kama210, nie obrażaj się, bo nie ma powodu :) Na podstawie zdjęć dużo można powiedzieć. Ja po oglądnięciu zdjęć miałam takie same odczucia jak Perełka1. Zarówno dom jak i posesja nie są przystosowane do hotelowania psów. Zwróć uwagę, gdzie leżą psy na zewnątrz. Jedno jest pewne i teraz ja pogrubię: Boguś będzie miał tam duuuużo lepiej jak w schronisku
    2 points
  8. Kropka i Largo leniuchują sobie :)
    2 points
  9. Dodam jeszcze tyle,że Hania rozmawiając z nami jednym "kątem oka" obserwowała drepczącego Maksia i jak jego rundka trochę się przeciągała,to zaraz szła zobaczyć co Maksia zatrzymało,że do nas nie doszedł.Poświęcając mu dużo czasu na początku pobytu,dobrze go poznała i wie jaki jest,jakie ma nawyki i potrzeby. Haniu,tu napisałaś,że Maksik to Twoje "oczko w głowie" ale wtedy też nam tak powiedziałaś :) Jestem o niego pod względem opieki,bardzo spokojna,a finanse...? Tak jak Anulka napisała: będziemy starać się mu zapewnić. Maksik,to przecież też takie i nasze starusie oczeńko... :)
    2 points
  10. Stefcio, któremu pomagamy pozdrawia wszystkich :)
    2 points
  11. Jak byłam z wizytą z Bogusik u Hani to Maksik zachowywał się jak normalny psiak.Podchodził do nas na głaskanie.Wiadomo,że to już jest starowinka ale widać było,że jest szczęśliwy.Bez wątpienia można napisać,że ma u Hani bardzo dobre warunki.Maksik był pierwszym psiakiem z Dogo zakwaterowanym u Hani i sądzę,że z tego powodu ma szczególne względy.Cieszę się,że zmienił Hotelik i żyje w komforcie bo tak to trzeba ująć.Kilka osób było przeciwne przeniesieniu Maksika ale ja uważam,że nie ma tego złego co by na dobre wyszło.W przypadku Maksika na pewno na dobre mu to wyszło.Ma przy sobie Hanię i swobodę i to jest tu najważniejsze.Niech cieszy się życiem i żyje jak najdłużej a my jakoś musimy dać radę aby go utrzymać i zapewnić mu komfort finansowy.
    2 points
  12. Lejla wszystkich wita :) Lejla to młodziutka, około roczna sunia. Jest niewielka - ma ok. 37 cm w kłębie. W schronisku sporo straciła na wadze - aktualnie waży ok. 5-6 kg. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do całego świata; zarówno do ludzi jak i do psów. Do każdej napotkanej osoby podchodzi i chce być głaskana. Z większością psów dogaduje się bez problemu. Widać po jej zachowaniu, że jest jeszcze szczeniakiem - lubi się bawić, a przy tym potrafi podgryzać. Z tego powodu lepiej, żeby w przyszłym domu nie było małych dzieci. Na smyczy przez większość czasu chodzi ładnie. Ma krótką, łatwą w pielęgnacji sierść. Kontakt: 514324200, [email protected] Więcej zdjęć: https://picasaweb.google.com/118380588009733343934/Lejla51815Rok37CmOk6Kg29072015AniaHyrnik#
    1 point
  13. Ja też rozliczenia anecik zalajkowałam :) Pierwszy raz skarbnikowała na wątku i tak świetnie to zrobiła. Na dziewczyna do tego dryg :)
    1 point
  14. anecik,super prowadzisz rozliczenie!Wszystko jasne i przejrzyste :) Jak nie raz zaglądam na pierwsze strony wątków i widzę tą niby "księgowość" to mi ręce opadają...:(
    1 point
  15. Może chociaż Krabowi dopisze szczęście, są ludzie, którzy mają powiedzmy słabość do takich troszkę inaczej sprawnych psiaków i może ktoś zdecyduje się podarować Krabikowi domek właśnie ze względu na chorą łapkę. Takie wspaniałe serca zdarzają się, tylko potrzebna jest cierpliwość. Bądźmy dobrej myśli :)
    1 point
  16. I sprzed godziny: " Boguś bardzo fajnie dogaduje się z psiakami, właśnie przed chwilką psiaki zakończyły nocne przebieżki i teraz odpoczywają. Boguś zjadł kolację i generalnie chodzi za mną jak cień Emotikon smile Zobaczymy jutro jak Boguś zareaguje na nową sunię hotelową...ale sądzę, że będzie dobrze...ataku póki co nie odnotowałam " Emotikon smile
    1 point
  17. Info z hotelu: "Boguś zjadł obiadek, pobiegał z pozostałymi psiakami po działce Emotikon smile Teraz wszystkie pieski są w domu i odpoczywają po brykaniu. Początki były trudne, Boguś się nieco denerwował nową sytuacją ale jak tylko został spuszczony ze smyczy i poczuł swobodę bardziej się uspokoił i zaczął zapoznawać się z pozostałymi psiakami czyli szefową stada Leną oraz Reksiem, Darią, Lusią i Niuńkiem, pobieżnie zapoznał się z Beti. Jutro pozna Tocię oraz Melcię Emotikon smile Mam nadzieję, że poczuje się u nas jak w domku ;) "
    1 point
  18. Gabrysiu, cudowną nagrodą jest dom Nelusi:) Mam nadzieje, że jeszcze jakieś zdjęcia od niej dostaniemy;) Przykro z powodu braku pracy...to dołuje każdego, bo teraz takie czasy nastały, że pracy albo nie ma albo jest za byle jakie pieniądze:( ....jednak, jak pokazują losy bidoków dogomaniackich- los jest przewrotny. Po ciemnych chwilach przychodzi jasne słońce:)
    1 point
  19. A tutaj już dzisiejsza czyli sobotnia Misia:):) Misia patrzy Misiul widziany z góry
    1 point
  20. Nadrabiam wczorajsze zaległości bo wieczorem byłam bez netu. Wczorajsza Misia Czy coś kombinuje? Ranisaku, ja widzę buty nie na półce tylko na podłodze:):)
    1 point
  21. Dora, proszę napisz co u Brysia. Pieniążki czekają i wiele osób deklaruje sie wpłacać na Hotelik. Murki maź miał przyjechać i zabrać Brysia. Czy coś sie dzieje w tym kierunku ?
    1 point
  22.     Wiem, bo byłam przy tym a nawet mam swój maleńki udział. Wypatrzyłam pieska na wieczornym spacerze (ok.godz 23-ej) i zadzwoniłam do państwa. Na szczęscie dzień wcześniej spotkałam Pana i wiedziałam, że Tuptuś już pokazywał się w okolicy ale uciekał nawet przed przed właścicielami. Dlatego nie zbliżałam się do niego. No a potem mogłam już tylko obserwować całą akcję z bezpiecznej odległości. Państwo Tuptusia byli fantastyczni.Piesek w koncu zbliżył sie do Pana, nie uciekał ale Pan cierpliwie siedział i pewnie z nim z nim rozmawiał. Trwało to kilkanaście minut a może nawet dłużej. Wróciłam do domu i już z balkonu widziałam finał: Tuptusia niesionego na rękach do domku. Podejrzewam, że udało się go tym razem zatrzymać, bo pewnie był już głodny i zmęczony. Kiedy go zobaczyłam zachowywał się tak jakby właśnie szukał jedzenia. Ogromnie się cieszę, że wrócił do domu i mam nadzieję, że ta trzydniowa tułaczka nie odbije się na jego psychice. Tuptuś jest bardzo lękliwym psem ale obserwowałam jak z dnia na dzień robił postępy. Chyba nie mógł znaleźć lepszego domu. Kiedy się dowiedziałam, ze zginął, prawie bez przerwy o nim myślałam. Dzięki temu go wczoraj "wypatrzyłam". Nawet w pierwszej chwili nie mogłam sama sobie uwierzyć, że go rzeczywiście widzę (państwo, zresztą też mieli wątpliwości, kiedy zadzwoniłam) Wydaje mi się, że Tuptuś miał dobre szelki. On je zgubił (razem ze smyczą) już po ucieczce. Prawdopodobnie zaplątał sie gdzieś w krzakach i tak się z nich uwolnił. Wiem od Pana, że je znalazł; były przecięte.
    1 point
  23. O rany, jestem w szoku, udało się wkleić...jak ja to zrobiłam????
    1 point
  24. nie obrażam się , bo nie mam o co .. -- po prostu nie mam siły i czsu siedzieć i tłumaczyć się przeciez każdy mógł "protestować " .. to by Aga z Jolką zamiast Bogusia dzisiaj zawiozły mi Gabi do Krakowa która gnije w Punkcie 5 miesiecy do domu tymczasowego (bo taki miałam wybór - albo wiozą Bogusia albo Gabii ) przecież cały czas można mu szukać innej miejscówki .. najlepiej domu stałego ---- ... cieszłyłam sie że mógł opuścić Punkt , i udało sie go szybko wyciągnąć .. ale ..... juz nie komentuję wiećej , pozostałe 20 psów gnije za kratami i tez czeka na taką szansę jak on , aby opuścić kraty lub uniknąć schroniska .. zdjecie z odjazdu z Punktu https://www.facebook.com/PunktPrzetrzymanSzydlowiec/photos/gm.1630818733839264/939940592745432/?type=1&theater
    1 point
  25. Frodziaczku cudny zagladam sciskakm mocno mocno i u Krabeusia nic ..zadnych telefonkow ...tyle czasu tyle miesiecy :( ale ale badzmy dobrej mysli sciskam
    1 point
  26. ...masz rację! wszyscy mamy swoje "typy" ;) myślę ,że na pewno gdzieś biega po świecie człowiek, który pokocha Froda ... im więcej ogłoszeń, tym większe szanse ,że ...TEN człowiek wypatrzy Froda! nie ma innej możliwości! Frodo musi się pokazać ;)
    1 point
  27. Koty z każdym dniem ładniejsze...boczki zaokrąglają się, sierść czysta, mniej zmierzwiona, włos bardziej nastroszony/puszysty. Koty podchodzą do ręki, już wszystkie mogę dotknąć, pogłaskać - a jak się przy tym ślinią, mruczą ;)... Z maluszków, czekoladowy jest w lepszej kondycji...odważniejszy, sam melduje się na kolana, ociera, mruczy...gdy dorośnie będzie ładnie umaszczonym, pięknym kocurem. Drugi kocurek wymaga dłuższego leczenia, na uszach prześwity/łyse plamy, z oczu wydzielina... W poniedziałek wieziemy kocura na kastrację i przy okazji zaopatrzymy się w leki...leczymy kompleksowo całą rodzinkę. Wszystko uzgodnione...dostałam zielone światło od szefowej KOTKOWA. KOTKOWO pokrywa w 100% koszt zabiegów i leczenia kociego kataru u całej rodzinki (leczenie tylko 2 maluchów nie ma sensu gdy pozostałe koty chore) Bardzo dziękujemy...
    1 point
  28. Mój kolega z klasy ufundował studnię w Czadzie.Zarobił u mnie parę punktów. http://stalowemiasto.pl/artykuly/artykuly.php?mode=pokaz&id=36584
    1 point
  29. Mimo, że trudno się pisze trzymając zaciśnięte kciuki to napiszę że Pszeniczny otrzymał z bazarku 65 zł www.dogomania.com/forum/topic/148206-koniec-zagrajmorska-bitwaczyli-gra-w-statki-wygraj-i-wybierz-cel-do-24082014-godz-20-zapraszam/page-12
    1 point
  30. Mam dwie takie sąsiadki, które w trudniejszych chwilach wspierają zwierzaki:) Będę Cię codziennie odwiedzała Gusiaczku jakby co:)
    1 point
  31. Kochane - Szansy już nie ogłaszajcie. Szansa ma szansę, i to dużą :-)
    1 point
  32.   NO to teraz się trzymajcie ramy! Jutro jedziemy rano z Ziutką zawieźć Fantę i Pepsi do Ostrołęki do PDT i w drodze powrotnej mamy w stolicy PA dla Lusi.... więc tak sobie myślę żeby nam nie strzeliło do głowy gdyby PA była pozytywna - wracać z Warszawy przez Chrcynno... :) ale tak sobie tylko głośno myślę:)
    1 point
  33. Duffel prezentuje nowość od Warsaw Dog'a :)
    1 point
  34. W dzień mu pozwalam rano, potem mają śniadanie i spanie po nim to dostaje je na dworze tak jak i Lukas i tam zostaje żeby moje mogły spokojnie spać. Nie protestuje. Jak jest pogoda ok to drzwi są otwarte i może i w dzień pospać na łóżku w domu, ale czasami jak już po kolacji poleżą i na późnowieczorne wyjście wychodzą to Kojot czatuje i się do domu wepchnie-i to tak że naprawdę trzeba uważać bo on nie patrzy-łeb mu można przyciąć a on drze do domu.Zapakuje się na łóżeczko i nie ma psa. Śpi dowolną ilość godzin....Nie ma siły żeby go wywalić-jeśli chciało by się przemocą za obrożę trzeba bardzo uważać bo widać że taka presja stawia go prawie od razu na krawędzi załamania z nerwów-takiego samego jak wtedy kiedy zaatakował mnie przy pakowaniu do auta.. Nie daj boże żeby ktoś nie zauważył tej paniki w oczach i dalej pociągnął presję-smutno może się skończyć.Poza tym jest mega pogodny, łagodny, przylepny ale o niemożności stosowania żadnej siły musi każdy pamiętać. Idealnie za to działa np.kromka chlebka z serem,duże ciastko lub patyczek czyszczący zęby do żucia-pokazuję mu na łóżku i mówię chodź-bez problemu wybiega za mną do ganku, zamykam drzwi-daję smakołyk i mówię idź synku domu pilnować :) Wychodzi bez grymasów.. Już mi się zdarzyło że spiesząc się na pocztę wyleciałam, wracam a jak się okazało w domu zamknęłam z psami również Kojota który cichutko spał i starał się być bezwonny ;) W przeciwieństwie do Lukasa czasem poburkuje na Gastona, czasem wręcz warczy jak uważa że mu z drogi nie zszedł ale nie dąży do starcia-tylko zaznacza swoją pozycję a Gaston jest dość ustępliwy zwł. że Kojot też nie dominuje ale wymaga pewnych hmmm ustępstw-nie potrącania go znienacka, nie namawiania do zabaw(bawi się tylko z Pumą i Lukasem....o dziwo!) jak się mu odsuwa z drogi kiedy przejście jest wąskie... Ale poza tym nie pcha się do cudzej miski, jak sam je na tarasie i np.psy koło niego przejdą szybciutko to na żadnego nie burknie, za to na łóżeczko potrafi nie wpuścić... Ostatnio spał na połowie materaca tradycyjnego i gdzieś na dworze huknął strzał.Mel się tego boi i popędził do materacyka bo jest on w kącie i generalnie jest łóżkiem Mela.A Kojot z mordą! Ale Mel spanikowany więc na siłę wepchał się do Kojota i usiłował się przy nim ułożyć...Kojot się zagotował i charkocząc rozepchnął się wypychając Mela, a ten w końcu biedny położył się tuż obok materaca w przejściu ;) Ale gdyby to był Lukas a nie Kojot-to była by już walka, a on niby burczy, charczy czasem nawet dość grożnie, Pumę nie raz zębami przetresuje jak go za mocno chce tłuc, ale wszystko jest jakieś takie stonowane,nie powoduje nakręcenia się jakiejś spirali agresji. Jest mistrzem chowania się po kątkach byle mieć gdzieś tam w zasięgu może nie tyle wzroku co głosu nawet-człowieka. Kiedyś przesadzam kaktusy, przesadzam, audiobuka słucham, no w końcu czas się zbierać-nagle coś mi się zakotłowało pod stołem,rośliny zakołysały się....wypełza Kojot gotowy do wyjścia ze mną :) Kiedy wszedł nie mam pojęcia.... Parę dni temu dałam Kojotowi kolację, rano idę ze śniadaniem-psa nie ma..Hmmm może poszedł na pole.Dałam koniom, Lukasowi, wołam-nic, kamień w wodę...Trochę się zmartwiłam bo sam się nie włóczy-czasami z Lukasem wybierze się na pobliskie pola-nigdy daleko albo na skraj posesji sąsiadów. Miałam dużo pracy więc latałam z robotą do 14tej jak kot z pęcherzem, czasami nawołując ale psa brak. Nie miałam całkiem czasu biegac po polach.Ale wróciłam z poczty i zabrałam się za przetrząsanie gospodarstwa nawołując.Przyszły mi myśli od-może ktoś go złapał bo ma obrożę...jasny gwint-muszę mu ją zdjąć... poprzez- kurcze-on tak przez wszystko przełazi może się w cholerę na tej obroży zawiesił gdzieś pod płotem i nie może się wyrwać..musze mu ją zdjąć... aż po-jasny szlag, mam nadzieję że go ktoś nie otruł-przecież jest taki nieszkodliwy.. Przeszukałam obie stajnie,poszłam na górę do szklarni-może zamknęłam przez przypadek go,oblazłam pola,ogród i raz jeszcze chałupę. I tak coś mnie oświeciło i poszłam otworzyć garaż..... Ta nieszczęsna sierota siedziała tam od poprzedniego wieczora do kolejnego dnia do 16tej... wlazł mężowi jak spawał, pocichutku ułożył się z mniejszym pomieszczeniu gdzie stoją szafy i nie dopilnował wyjścia pana.......... nie nabrudził ale był bardzo nieszczęśliwy ;) Teraz nadal wchodzi cichutko jak pan spawa do pomieszczenia, układa się, ale już pilnuje wychodzenia :) Problemem jest to że on praktycznie nie szczeka-jak zdaje się część psów północnych..Tylko wyje.Ale wyje jak jedzie karetka czy coś tam, a tak siedzi w milczeniu....Jest to fatalne-ani nie zaskomli, ani co :( Nie pomaga się odszukać. Choć nie gwarantuję że moje kundle nie naucza go szczekania ;) Już biega z nimi do bramy a ostatnio wydalił z siebie 2 charkotliwe szczeki na listonoszkę :) Widać że ciężko mu ten szczek idzie, udaje mu się tylko pojedyncze szczeknięcie najczęściej-takie niemelodyjne, gardłowo-bulgoczące-no ale coś się tam udaje szczeknąć.Niemniej nie jest to jego ulubiona forma komunikacji..... Za to jak zaczną czasami z Lukasem wyć w nocy to za stado wilków mogli by robić......
    1 point
  35. Bardzo, bardzo dziękuję - pomoc w wys. 150 złotych dotarła na konto, od razu też zrobiłam zakupy leków - wystarczy na dłużej, ponieważ "ludzkie" leki dostałam gratis od właścicielki apteki, kupiłam tylko te weterynaryjne, w poniedziałek wkleję skan faktury, bo skaner mam w pracy ( a urlopu w te wakacje zero dni). Jeszcze raz DZIEKUJĘ ja i [attachment=16333:Zdjęcie1957.jpg] !!!!!!!!!!!!!
    1 point
  36. Wyczochrałam :) Pozostałe sukinkoty nie zasłużyły-czyli Lukas i Sojka (choć i do Kojota mam swoje podejrzenia). Dziady głodne...,biedne...,mięsa im brakuje bo pewnie wiórami karmię.. sadło im się przelewa.... Wczoraj przyłapałam je po kolacji na polowaniu-tyle że nie na szczury a na malutkie zajączki :( Mało mnie szlag nie trafił. Sojki łup był nieżywy a ona bardzo zadowolona..Lukasowi jednego zabrałam krzyczał w niebogłosy biedak...za chwilę wracam znów do koni(ciemno było) i znów pisk-lecę drąc się-Lukas znów ma, ale oddać już nie chce,szczęki ostro zaciska,zając zwisa..opierdzieliłam go jak burą sukę i w końcu położył łup a sam siebie na łupie...odepchnęłam go sztywnego i najeżonego, patrzę a małe oddycha, no to wygarnęłam.. Kojot stał cały czas z boku z bardzo zadowoloną miną..po tym jak widziałam jego polowanie i zjedzenie ptaka nie wątpię że z tego gniazda zdążył się pożywić... :( Tak że mam 2 maleńkie zajączki-żyją na razie, i mam 3 szkodniki które najchętniej w klatce bym zamknęła.. bo domu żadne nie znalazło mimo ogłoszeń,biznesu hotelowania latami na nich nie kręcę a dziady zamiast wdzięczności to wybijają mi wszystko co żywe w okolicy :( Help, help! Biały miś będzie kolejną ofiarą szkodników... Nie daleko uciekła z misiem ;)
    1 point
  37. Ulubione zajęcie Kojota-czyli łapanie za dłonie-na okrągło,w ruchu, w stój i w siad ;) Wbrew pozorom nic mu z gardła nie wyciągam-sam się "nadziewa" ;) To jest wzrok kota ze Shreka- no daj mi rękę...daj...nie chowaj... Niestety jest też mistrzem w wynoszeniu...czasami stoją buty w ganku i jest ok, dzisiaj na chwilę odstawiłam ciapy wchodząc na krzesło,schodzę, ciapów nie ma...pędzę do ganku a Kojot znika już na tarasie w obydwoma na raz w pysku...na huknięcie puścił, ale zaraz usiłował choć jednego zabrać... Pluszaki wychodzą z domu w tempie zastraszającym, wczoraj kupiłam róże w wielopakach-dziś połowę powydzierał z doniczek i to nie pierwszy raz bo już kiedyś mi rośliny z doniczek wywlókł i niestety część pogryzł kompletnie.. No cóż-ma swoje małe wady... ;)
    1 point
  38. Dalej jestem bez klawiatury,zawstydzacie mnie. taki cytat,nieżyczliwym podczytującym dedykuje "Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, ale po prostu dlatego, że osiągnęłam taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury. Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechania się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie spędzę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej. Nie pasuję do plotkowania. Nienawidzę konfliktów i porównań. Wierzę w świat przeciwieństw i dlatego unikam ludzi o sztywnych i nieelastycznych osobowościach. W przyjaźni nie lubię braku lojalności i zdrady. Nie rozumiem także tych, którzy nie wiedzą jak chwalić lub choćby dać słowo zachęty. Mam trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. A na domiar wszystkiego nie mam cierpliwości do wszystkich, którzy nie zasługują na moją cierpliwość." -José Micard Teixeira
    1 point
×
×
  • Create New...