Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation since 06/15/26 in Posts
-
11 points
-
Jestem dzisiaj cała w emocjach oczy mi sie troche "spociły" Heboriś pierwszy raz wziął smaczka z ręki na wybiegu. Dotąd zdarzalo sie ze coś wziął jak zaglądalam do nich od góry, przez dach budki. Ale nigdy jeszcze dotąd nie podszedł sam do mnie na wybiegu. To jak pierwsze słowo dzieciątka. Michałek jest z jednej strony niby mniej płochliwy ale też mniej inteligentny i on jeszcze nie odważył sie sam podejść. Tak czy inaczej obaj są dużo śmielsi. Często chodzą po trawce. Szczekali wczoraj razem na pieska, ktory stał za płotem (pierwszy raz). Heboriś tak sie rozbrykał, ze jak w dzień dach budy jest otwarty wbiega przez drzwiczki i wyskakuje górą. On jest jeszcze bardzo sprawny. Ale najważniejsze że rusza sie, zagląda, szczeka. Zaczął żyć. Bierze miske w ząbki i niesie w inne miejsce, nareszcie robi inne rzeczy niz skulone siedzenie w kąciku. Michaś widać że jest starszy, takich sztuczek nie potrafi ale drepcze dzielnie za Heborkiem11 points
-
Tak, wszystko jest dla chlopców nowe. Obserwowalam ich jak świtało, tuptali po trawie ale w dzien kiedy wieś ożyła, kiedy zaczelo być slychać ludzi, auta, psy, kosiarki schowali sie znowu do budy Na razie dalej sie oswajamy, wpadam co chwile, nosze smaczki, jedzonko w małych porcjach. Czarnuszek tak sie boi, że nawet na mnie nie spojrzy. A Michałek jest taki śmieszny, przygląda mi sie jak mówie, co robie, takimi zdziwionymi, dużymi oczkami jakby ufo zobaczył.10 points
-
9 points
-
8 points
-
To najprawdziwszy "pies obronny" albo zaczepno-obronny: on zaczepia, a pańcia go potem broni Mój czarny staruszek wrócił do właścicielki, koleżanka jej syna powiedziała im, gdzie jest piesek. Dom może nie najgorszy....ale i nie z tych najlepszych, pani trochę nadużywająca alkoholu ale piesio zadbany, szukała go dwa dni, chodząc po Malczycach.... Mam dobre wieści o tych najbiedniejszych moich: Bieduś naprawdę dużo lepiej, oby ta poprawa się utrzymała, bo poprzednia szybko minęła. A Gaja - dzisiaj odważnie zaglądała w zakamarki, zwiedzała, ostrożnie, ale bez paniki, wypuściłam ją dzisiaj po raz kolejny, jest postęp i to ogromny7 points
-
7 points
-
Wszystko ok. Mikuś ( tak maleńtas został ochrzczony) zwiedził mieszkanie, zjadł, napił się. Potem poleżał trochę na balkonie. Poszlismy ze znajomym na kawę. Oczywiście z psiakami.Siedzieliśmy w ogródku piwnym w cieniu. Mikusia wszystko interesuje, zwłaszcza pieski. W domu z Kajunią ok. Jak ja wąchał, dostał po pysku ogonkiem, bo merdała. Koty jeszcze wystraszone, zwłaszcza Karmelek. Ogólnie cud, miód i orzeszki7 points
-
Chcę jeszcze dodać, że Sabinka, dzięki zaangażowaniu Alaskan i koleżanki Uli, ma w DT wszystko, co jest potrzebne do rehabilitacji, wg zaleceń- czyli maty, przykryte podłogi, jedzie już poduszka sensoryczna, być może uda się pozyskać tunel do ćwiczeń, bo Sabinka musi też ćwiczyć w domu. Na razie do poniedziałku mamy pożyczoną od rehabilitantki.6 points
-
Wielkie, ogromne podziękowania dla Wszystkich! Dla Deklarowiczów, dla Nadziejki za bazarki, dla każdej Osoby, której leżał na sercu los tego wymoczka, dla Słynnej Pani Lidki, dla Wolontariuszki, która zawiozła piesunię do Violi, dla Lekarzy, co nie brali pieniędzy, no i dla Violi za wspaniałą opiekę i decyzję najlepszą dla Jasnej Poli Malutkiej.6 points
-
Dwie małe kitki mają się świetnie. Jedyne ostre zdjęcia udało się zrobić wysoko na drapaku Jeszcze się brudzą bardzo przy jedzeniu (wchodzą do miseczek łapkami itd.), codziennie muszę je trochę powycierać na mokro, ale już lepiej z jakością kupek. Na początku robiły bardzo rzadkie przez co brudziły sobie poopki, tylne łapki i ogonki i wszystko trzeba było myć. Jest już dużo lepiej, ale jeszcze jedna kocia (ta ciut mniejsza) ma zaczerwieniona poopkę i smaruję jej Sudocremem. Jeszcze nie zawsze trafiają ze wszystkim do kuwet, ale i tak jest dużo lepiej niż na początku, kiedy załatwiały się dosłownie wszędzie Małe rozrabiają aż miło. Niczego się nie boją, obłążą człowieka, wspinają się po nogach, głośno domagają się uwagi i cudownie mruczą.6 points
-
6 points
-
5 points
-
Tym bardziej wzrusza i cieszy ten "kanapowy" widok, że wciąż mamy w pamięci zupełnie inny obrazek... To jest dowód na to, że warto być "wariatem".... a nawet p....nietą, jak to niektórzy całkiem słusznie określają.... a dogo to klub takich właśnie ludzi łzy mi kapią na klawiaturę.... nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo jestem Wam wdzięczna za odzew, za pomoc5 points
-
5 points
-
Mikusiowe wieści: Mikunio jest cudowny, ale to przecież oczywiste. Nadal ujada na psy i bardzo się denerwuje, nawet jak widzi jakiegoś z daleka. Kupiłam mu na zooplus tabletki ziołowe dla piesków, dostaje od wczoraj, mam nadzieję, że pomogą. Żaden ze mnie znawca, behawiorysta itp. ale doszłam do wniosku, iż może Mikuś miał do dyspozycji tylko podwórko i teraz ma o wiele więcej bodźców na spacerach, albo po prostu psy go skrzywdziły. Śpi z moim tatą, jest bardzo radosny, z Kajunią i kotami pełna zgoda. Mój kochany Cukiereczek4 points
-
4 points
-
Wczoraj mieliśmy tel od 2 turystek z Warszawy o leżącej pod kościołem na podzamojskiej wsi malutkiej koteczce. Byliśmy jeszcze poza Zamościem, ale panie były na tyle pomocne, że zgodziły się dowieźć kocię do wskazanej lecznicy w Izbicy, bo tylko tam malutka może zostać na czas leczenia. Potem mamy już uzgodnione z Murką, że przyjedzie do hoteliku. Prosimy o kciuki.4 points
-
Dzisiaj nasza mała mordka była na kontroli u naszej pani doktor. Zabraliśmy ze sobą wyniki echa serca, krwi, moczu i dokładnego USG. W sumie to wszystko pozytywnie, bo stan zdrowia Gajulki się nie pogorszył od ostatnich badań, ale mamy ciut krótszy odstęp do kolejnych badań. Kolejne badania mamy zrobić za około 2 miesiące. Kolekcja leków pozostaje bez zmian. Gajka została również dokładnie osłuchana i obejrzana A przed powrotną podróżą do domu wyglądała tak4 points
-
Do tego, żeby odczuwały przyjemność z dotyku jeszcze droga bardzo daleka, jeśli w ogóle kiedykolwiek to nastąpi. Ale już sam fakt, że podchodzą po smaczki i dają się dotknąć to ogromny sukces i trzeba się cieszyć. One już raczej nigdy nie będą "normalne", wieloletnia trauma pozostanie na zawsze, tym bardziej takie drobne "kroczki" cieszą i wzruszają. Dla nich ogromnym szczęściem jest sam brak zagrożenia - powoli poznają, że jest inne życie i to jest najważniejsze na tym ich "ostatnim etapie". Niech będą szczęśliwe "po swojemu", spokojne, bezpieczne, zaopiekowane najlepiej, jak się da Gaja potrzebowała dwóch miesięcy żeby radością reagować na mój widok, dać się dotknąć, złapać za obrożę... i bardzo się cieszy, podskakuje z radości, ale przy dotyku wciąż "sztywnieje" trochę, podobnie, jak mały Bezik.4 points
-
CZERWIEC SIĘ KOŃCZY, TO JUŻ OSTATNIE ROZLICZENIE PODUSZKI JASNEJ POLI - NA DZIEŃ 27.06.2026 3.505,- z dnia 06.06. + 10zł - haaszek + 10zł - Maciek P. -------------------------------------------------- 3.525zł Za trzy dni Malutka już nie nasza. Viola wzięła ją na kolana i powiedziała "już moja będziesz :)))4 points
-
Nie zaglądają, bo się chyba wszyscy opalają dzisiaj a tu znów alert RCB i burzach... Niunia też chyba dzisiaj brzuszek opala i kotki bezpieczne4 points
-
4 points
-
4 points
-
Nasze dwa zlęknione kurczaczki niezbyt chcą wychodzic ssmodzielnie. Teraz co i raz do nich zaglądam, opowiadam im cichutko, że są fajnymi pieskami żeby sie przyzwyczaiły do głosu i daje im małe kawaleczki miesa. Dzisiaj zaczeły brać mięsko z mojej ręki, spadł mi kamień z serca bo wczoraj bałam sie troche, że Michaśko wyjada Czarnulkowi. Wczoraj przy mnie nie chwytał jedzonka. Michałek taki grubiutki, kulkowaty biedulek - widać że lubi jedzonko. Fajnie też że chlopaki tolerują sie wzajemnie, wspierają sie. Na razie przy świetle dziennym wychodzi sam Michaś i to niezbyt często4 points
-
3 points
-
Zapraszamy, bo jutro zakończenie bazarku !!!!3 points
-
3 points
-
Mari, jesteśmy z Tobą, pamiętaj. A zwierzęta potrafią bardzo długo i bardzo wytrwale ukrywać cierpienie. Nasza kotusia, której nowotwór kości rozpuścił już praktycznie część czaszki, do końca zachowywała się prawie normalnie i miała apetyt. Mój facet nie chciał słyszeć o eutanazji, bo uważał, że jak kotka nie miauczy, nie płacze czy nie daje innych takich w sumie ludzkich objawów, to znaczy, że nie jest źle. Musiałam umówić wizytę u szanowanej onkolożki, która po zobaczeniu kotusi po prostu powiedziała mu prosto z mostu, że kotka powinna była odejść już dawno, a teraz po prostu fundujemy jej koszmar. Dopiero opinia tej lekarki na niego zadziałała, mnie nie chciał słuchać.3 points
-
Jakby kto pytał to jeszcze się nie roztopiłem. Jeszcze.3 points
-
Bo ona całe życie jest damą, tylko w schronisku nie mała możliwości tego zaprezentować3 points
-
Malutki (na to wołanie reaguje natychmiast ;)) raczej nie myśli, że jest brytanem, nawet na widok mojej kici (chudziutkiej, stareńkiej, chorej syjamki) stanął jak wryty. Z Tachim kumple do zabawy, choć ten jeszcze 2 lat nie ma a maleńtas dziadzio ( już bez kilku zębów;)). Wczoraj chcąc uchronić maluszka przez zejściem ze schodów w kołnierzu podniosłam go niezdarnie i chyba kołnierz jakoś mu krtań ucisnął, bo zaczął kaszleć, jeszcze dzisiaj lekko pokasłuje. Ale wetka go osłuchiwała i nie mówiła o chorym serduszku, to chyba tylko uraz. Trochę szybka ta adopcja, nie zdążyłam kurdupelka porządnie zdiagnozować, zawsze psiaki mają tu u mnie "pełny serwis", zwłaszcza, że gmina płaci za bezdomniaka. Ma tylko czip, Simparicę trio, szczepienie na wirusówki, kastrację( i dentystę;)). Książeczka zdrowia gotowa. Nawet go wykąpać nie zdążyłam, bo znaleziony był mokry od deszczu i wetka kazała odczekać, miałam go po zdjęciu szwów "serwisować". Jakoś od początku przyjęłam, że starszak i u mnie już zostanie.... na samą myśl, że się dzisiaj mam z nim rozstać mokro mi się pod powiekami robi....3 points
-
Inaczej być nie może Tylko te pierwsze dni najtrudniejsze i dla nich, i dla Kasi. Michałek się dziwi, bo przez 10 lat w schronisku dobrzy ludzie byli dla niego jak ufo,a tu nagle taka odmiana losu....3 points
-
3 points