Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ty$ka napisał(a):
Łeee tam :P Odzwyczaiłam się od Sylwestra, bo od 4 lat nigdzie nie wychodziłam w ten dzień ;P


Ale dziękuję :loveu:

Ja jakoś w ogóle nie czuję tego Sylwka. :niewiem:

Posted

Takie samo podejście do kastracji ma A. On nie będzie psa męskości pozbawiał :evil_lol: To Milkę Ci pozwolą wyciąć?
Oh też wierzyłam, że titaniem i kochaniem osiągne wszystko :loveu: Tylko Mika nie jest psem do titania, trzeba jej od czasu do czasu przypomnieć, że to jednak nie ona tutaj rządzi :P Także się K. nie dziwię, ale musi podjąć zdecydowane kroki, żeby Kropkę tego oduczyć.
A to co Ty jesteś przeciwna oddawaniu 3tyg szczeniaczków? :mad:

Posted

phase napisał(a):
Ja jakoś w ogóle nie czuję tego Sylwka. :niewiem:

To tak jak ja :eviltong: Może zmienię kiedyś swoje podejście do niego, ale teraz traktuje to wszystko jak tylko spotkanie towarzyskie i tyle.

I nie rozumiem co takiego ludzie widzą w fajerwerkach :roll:;)

rashelek napisał(a):
Takie samo podejście do kastracji ma A. On nie będzie psa męskości pozbawiał :evil_lol: To Milkę Ci pozwolą wyciąć?
Oh też wierzyłam, że titaniem i kochaniem osiągne wszystko :loveu: Tylko Mika nie jest psem do titania, trzeba jej od czasu do czasu przypomnieć, że to jednak nie ona tutaj rządzi :P Także się K. nie dziwię, ale musi podjąć zdecydowane kroki, żeby Kropkę tego oduczyć.
A to co Ty jesteś przeciwna oddawaniu 3tyg szczeniaczków? :mad:


Ach ta solidarność plemników :evil_lol: Szkoda, że u nas takie podejście ma nawet płeć piękna. Coś Ty, kotki i suczki to co innego - u nas każdy wie, że sterylka płci żeńskiej jest dość istotna i wszyscy są za, no za wyjątkiem Babci, ale to przecież nie jej zwierzyniec ;)
No ba, przecież pieski są do kochania, nie do tłamszenia :loveu: A nawet największe agresory można oduczyć na smaczki :loveu: U nas to samo, gdybym dalej się bawiła z pieskiem i nad nim tiutiała to pewnie byśmy nadal zmagali się z agresją lękową. Bo efekty jakieś tam były nie powiem, ale tak małe, że ledwie widoczne. A kiedy przestałam się z nim cackać, nagle - o dziwo, po jakiś 2msc problem zaczął nam znikać, był to stumilowy krok do przodu. Zresztą teraz, gdy piesek czasem się cofa, np,. znów pokazuje ząbki na pbratymców, wystarczy jedno moje spojrzenie (czasem przeplecione korektą słowną czy też ręczną :diabloti:) i wie, że nie ma co się cackać i nad sobą użalać, i od razu chowa ząbki do paszczy, czekając na moje dalsze polecenia :eviltong: A po tym jest nagroda (choć rzadko jest to smaczek, na tym etapie, co jesteśmy starcza mu często "Dobryyy pies", bo super uwarunkowaliśmy sobie te wyrażenie ;) ).
K. się naprawdę stara i to, co zrobiła z Kropką to po prostu jest niesamowite, z tego kłębku nerwów nawet całkiem całkiem fajna suczka się wydobywa, ale jednak zbyt często jeszcze K. ulega jej oczkom i za dużo sobie jamnica pozwala. Cóż, jak to jamnik jest kombinującym psem :eviltong: Tutaj też utrudnia pracę Babcia K., która uważa, że K. głodzi pieska, więc ją podkarmia i pozwala na wszystko,a potem złości się, że piesek po stole łazi czy żebra :shake:. Normalnie jakbym swoją Babcię widziała. :shake: A K. na razie jeszcze nie umie wytargnąć swojej Babci co o tym wszystkim myśli, mam nadzieję, że niedługo się tego ode mnie nauczy :diabloti:. Jednak dziewczyna się naprawdę stara, robi co może, więc czapki z głów w jej stronę, że udało jej się wiele rzeczy wypracować z Kropką, a przecież sama ma niewiele lat. ;) Pomogę jej w tym wszystkim, bez obawy.
Nie, trochę starszych. ;) Bo nawet ZKwP zabrania oddawać takich szczyli ;P Ale i tak... przecież im szybciej się odda szczeniaki, tym łatwiej dla właścicieli :loveu: Popacz, jacy wspaniałomyślni hodowcy są :loveu: [Pal sześć, że w tym wieku oddzielenie szczeniaka od matki jest błędne, bo właśnie przeżywa pierwszy okres lękowy i nie można go narażać na takie sytuacje jak nowe miejsce zamieszkania, gdyż spowoduje to poważne problemy jak lęk separacyjny; przecież jak weźmie się starsze to w ogóle nie przyzwyczają się do właściciela i nie będzie mógł sobie poradzić z nim! To nic, że to hodowca powinien przez pierwsze chwile życia zając się należycie szczeniakiem i do wszystkiego je przyzwyczajać - przecież to bujda! (tak samo jak to, że błędem jest niekontrolowana zabawa z innymi psami w hodowli, bo wychowamy psa który nie umie się bawić i w kontaktach z pobratymcami będzie się zachowywał jak słoń w składzie porcelany)]. Przecież hodowcy wiedzą lepiej i naprawdę ich rola ogranicza się do szczepienia szczyli, robienia zdjęć szczeniakom i uczenia ich pozycji wystawowej. :loveu: A ja głupia żyję w nieświadomości :(

Posted

Ty$ka napisał(a):
Coś Ty, prędzej by mnie z domu wywalili. :shake: Spróbuj rozpocząć z moją familią temat o kastracji to zaraz usłyszysz tekst "Sama sobie coś obetnij" :diabloti::mad:. U nas kocur drugi nie wszedłby w grę, bo by się pozżerali, ale jak dobrze obliczyłam to zdążę jeszcze przed cieczką ją ciachnąć. ;) Poza tym koty i tak się nie lubią, więc są porozdzielane po pokojach, tylko na czas spania czasem do mnie Ednusław przychodzi i pakuje się wprost do królestwa Milkosławy :lol:
Jestem jak najbardziej za ;]
Widzę, że Ty również taka staromodna jak ja :loveu: Bo ja żadnego coś psu klikam, tylko jakieś nowe sztuczki, które potrzebują precyzji. Zaś wychowanie u mnie wcale nie jest pozytywne :diabloti:
Ty to wiesz, ja to wiem, ale K. jest jeszcze młodziutka i sama pamiętam jak w tym wieku krzyczałam, że da się wychować pieska pozytywnie, klikerowo :loveu:. Niestety (albo stety) rzeczywistość dała o sobie znać później i zmieniłam swoje nastawienie ;P. Jednak sama przyznała, że Kropa jest gruba, więc obiecałam ją wspierać w odchudzaniu.
Aaa nic takiego, tylko wspomniałam swoje zdanie o tym w jakim wieku najlepiej wziąć szczenię, a że dzięki temu zawaliłam światopogląd wszystkich zgromadzonych tam hodowców to troszkę mnie opier...niczyli :diabloti: To nic, że mioty oddają za wcześnie, przecież to tak ma być :loveu:


I bardzo dobrze :diabloti:
Jak chcecie odchudzać, tym więcej spacerów trzeba. Choć i tak może nie powinnam się odzywać pod tym względem, bo ostatnio rzadko chodzimy na spacery. :oops: Nie lubimy zimna (tzn. odkąd po raz tóry ociepliłam Morusowi budę to on nie chce wychodzić z niej w zimno) ani upałów, więc w zimie to tylko gdy jest w miarę fajnie lub chcemy tego obydwoje (albo pies, ale to aj najczęściej go wywalam z budy na spacer :evil_lol:), w lecie zaś wystarcza mu szkolenie + spacer parę razy w tygodniu późnym wieczorem i to przesypia przez następne dwa dni ;). Natomiast teraz mamy już wiosnę (kocham :loveu:), więc spacery są często i długo, dzisiaj właśnie planuję dłuższy wypad i spacery są często i to parogodzinne (a nie marne 1,5h), ale też czasem zdarza się, że nie codziennie :oops:. Po prostu brak czasu, a innych nawet o pomoc nie proszę, bo nie umieją pieskowi odmawiać i już oczami wyobraźni widzę jak następnego dnia piesek zamienia się w lokomotywę i gryzaka w dodatku. :shake: A więc najczęściej się szkolimy i męczmy bieganiem po podwórzu.


ja to lubię wieczorami spacery bo przynajmniej nie ma aż tylu ludzi i psów na ulicach : P . rozmyślam że jeszcze dzisiaj Zuze przeciągnę na spacer to poźniej spokojniejsza bedzie :D .
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! ;)

Posted

Też nie lubię sylwka :eviltong:
Na szczęście idę do zapsionej przyjaciółki z beaglem (plus gościnnie westem), biorę Fantę. I całą noc będziemy oglądać filmy i Doctora Who :loveu:

Posted

Karolajna123 napisał(a):
ja to lubię wieczorami spacery bo przynajmniej nie ma aż tylu ludzi i psów na ulicach : P . rozmyślam że jeszcze dzisiaj Zuze przeciągnę na spacer to poźniej spokojniejsza bedzie :D .
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! ;)

U nas wieczorny spacer byłby kiepskim pomysłem - petardy strzelają już od paru dni, ale dzisiaj to już intensywnie od 10 :shake:

Dziękujemy i nawzajem :)

Ada i Fanta napisał(a):
Też nie lubię sylwka :eviltong:
Na szczęście idę do zapsionej przyjaciółki z beaglem (plus gościnnie westem), biorę Fantę. I całą noc będziemy oglądać filmy i Doctora Who :loveu:

Taki sylwki jak Ty opisujesz, to ja lubię :loveu:
A ja chyba jednak nie biorę Morusa. Chciałabym, bo nawet tam może być spokojniej (znajoma mieszka przy polach), ale on za bardzo się pobudza w nowym miejscu i byłoby ciężko go wyciszyć. Dodatkowo są tam koty, które - znając życie - po prostu by pasł, a tym samym jeszcze bardziej się pobudzał. Zostawiam psa z braćmi i Babcią (modlę się, by mi nie zepsuła tego, co wypracowaliśmy z M. dot. huków; żeby go nie pocieszała i nagradzała za strach), mam zamiar przygotować instrukcję braciom co i jak oraz właśnie zaraz zamrożę konga, którego wyciągnę przed wyjściem. No i pozasłaniam okna, a także naszykuję płytę z kojącą muzyką. Mam nadzieję, że Morus Sylwester przeżyje w miarę spokojnie.

Posted

Sonka95 napisał(a):
U nas dopiero teraz się zaczęło co chwile walą petardy :shake:
Dobrze , że Morus nie zostanie sam ... zawsze będzie miał towarzystwo Twojej Babci i Braci ;)

U nas też... już ciemno, więc strzelają. Na razie Morus nie reaguje panicznie... Oby tak minęła całkiem noc.
I tego się trochę obawiam, że zostanie z Babcią. Bracia mogą pomóc, ale znając ich pójdą spać... W razie czego mają do mnie dzwonić.

Posted

Ty$ka napisał(a):

I nie rozumiem co takiego ludzie widzą w fajerwerkach :roll:;)

Ja nie cierpię jak dzieciaki się jarają takimi petardami co na ziemię się je rzuca i one strzelają, a raczej wybuchają i tylko hałas robią. ;/

Posted

Mada95 napisał(a):
U nas petardy są od paru dni..Ale Lejdi na szczęście nawet o 12 nigdy nie panikowała;)

Eh, masakra - to poiwnno być karalne.

Ależ Ci zazdroszczę :( Morus boi się jak za szczyla (a właściwie wieku 11msc) ktoś wrzucił na nasze podwórko petardę, blisko budy, w której spał Morus. Od tamtej pory zmagamy się z paniką.

Posted

Mada95 napisał(a):
U nas petardy są od paru dni..Ale Lejdi na szczęście nawet o 12 nigdy nie panikowała;)

Moja się nie boi tylko drze ryjka na maxa a to do szału doprowadza. :lol:

Posted

phase napisał(a):
Moja się nie boi tylko drze ryjka na maxa a to do szału doprowadza. :lol:

A czemu drze ryja?
Nie próbowałaś w tego ryja wepchnąć jej coś do obgryzania, co zajmie ją dłuższy czas? Ew. u mnie działa też rzut kapciem w stronę psa i komenda "zamknij ryyja" :D

Posted

Ty$ka napisał(a):
A czemu drze ryja?
Nie próbowałaś w tego ryja wepchnąć jej coś do obgryzania, co zajmie ją dłuższy czas? Ew. u mnie działa też rzut kapciem w stronę psa i komenda "zamknij ryyja" :D

To nie pomaga, ona nawet jak żre i usłyszy BUM! to zrywa się z tym żarciem, wypada jej ono a ta dalej hau i hau. Po tylu latach idzie się przyzwyczaić.

Posted

phase napisał(a):
To nie pomaga, ona nawet jak żre i usłyszy BUM! to zrywa się z tym żarciem, wypada jej ono a ta dalej hau i hau. Po tylu latach idzie się przyzwyczaić.

Widocznie zawsze musi odszczekać hukom ;)

Posted

Sonia na spacerze strasznie panikuje i chce do domu , ale teraz nawet spokojnie leży na kanapie ;) Jest lepiej niż rok temu ... bo wtedy to cały dzień w łazience spędziła ;)

Posted

Sonka95 napisał(a):
Sonia na spacerze strasznie panikuje i chce do domu , ale teraz nawet spokojnie leży na kanapie ;) Jest lepiej niż rok temu ... bo wtedy to cały dzień w łazience spędziła ;)

To dobrze, że jest lepiej :)

Morus na razie też nie panikuje, więc uff... mam nadzieję, że przeżyję moją nieobecność ;P

Posted

Dziękujemy za życzenia :loveu:

Sylwester podobno minął w miarę spokojnie. Co prawda, Morus nauczył się, że jak szczeka, tym większe współczucie wzbudza w Babci, więc szczekał jak opętany (byleby go głaskać), ale z relacji pozostałych domowników nie wykazywał on jakiś większych odznak stresu. Zresztą przy mnie wieczorem też było OK, więc wierzę im na słowo :).

Posted

[quote name='betty_labrador']WItamy sie!

Ślemy życzenia noworoczne :) żeby spelnialy sie marzenia !

http://img853.imageshack.us/img853/5171/moruswilczurek.jpg buhaha jaka poza ;P

haha Morusa pewnie teraz bola struny głosowe od szczekania :evil_lol:
Hej :loveu: Od razu Cię uprzedzam, że tutaj zgromadziło się iście rozgadane towarzystwo ;P I tak najświeższe fotki są parę stron wstecz (s. 142-144), a dodawałam je w ubiegłym tygodniu :P Także się nie przeraź, że nasza galeria rozwija się w mega szybki sposób :lol:

Dziękujemy i nawzajem :)

Do tej pory Morusław tak lubi leżeć :D

Cóż, jaki pan taki kram ;P Wczoraj grałyśmy w Slendera i się darłyśmy z całych sił, po godzinie grania każda z nas czuła jak zdarła sobie gardło, nawet potem karaoke nam średnio szło, zdobyłyśmy o wiele mniej punktów niż zawsze :P. No cóż, dzisiaj ledwo mówię, ale przeżyję, więc Morus też - przynajmniej obydwoje będziemy cicho :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...