zdrojka Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Tak na wszelki wypadek... Moja Kita miała podobnie, ale nie było "rozślimaczone", zagoiło się samo, ale nie ma co czekać, lepiej pójść, dla Twojego własnego spokoju. Quote
Tweety Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 się umówiłyśmy z p. doktorem, mam nadzieję, że to nic poważnego. Ten kto mnie doprowadzi kiedys do białej gorączki, zółtej febry i czarnej ospy:mad: . Jako, że na szczęście wszyscy znają sprawcę tego nieszczęścia czyli posiadania przeze mnie kota Soni więc rachunek za leczenie mnie z ciężkiej nerwicy wyslę do KIELC :evil_lol: Quote
Gem Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Tweety napisał(a):się umówiłyśmy z p. doktorem, mam nadzieję, że to nic poważnego. Ten kto mnie doprowadzi kiedys do białej gorączki, zółtej febry i czarnej ospy:mad: . Jako, że na szczęście wszyscy znają sprawcę tego nieszczęścia czyli posiadania przeze mnie kota Soni więc rachunek za leczenie mnie z ciężkiej nerwicy wyslę do KIELC :evil_lol: Akurat :eviltong: Zresztą mógłbym się nawet na to zgodzić, ale wrażeniami estetycznymi związanymi z oglądaniem w domu kota Soni też musiałabyś się podzielić :cool3: Quote
Tweety Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 no i rozdziabala sobie tę ranę jak się okazalo:mad: Ale jak bayla grzeczna jak jej p. doktor dłubal w tym, wyciągal resztę nitek. Leżała grzecznie na pleckach, dobre 20 min. Trzęsła się tylko bidusia i serduszko biło jej tak strasznie szybko :shake: . Zniosła wszystkie psikania, maziania, dziabanie pensetką i przycinanie węzełków. Plaster na brzuchu, stworzony specjalnie dla niej (doktor wykonał za pomocą nozyczek, gazika i lepca istne rękodzieło) doniosła aż do domu, miała go no ... ze 12 minut, niewiele krócej ten opatrunek był tworzony :evil_lol: . Teraz paistuje małe miauciki. Ułożyła się z nimi w pudełku i udaje ważną ciotkę z Ameryki Quote
zdrojka Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Uhhh, to może jednak kubraczek posterylkowy by się przydał... Quote
Tweety Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 zapakuję ją w dziecięce body, do tej pory świetnie się sprawdzało na innych bezdomniaczkach Quote
Tweety Posted May 23, 2007 Author Posted May 23, 2007 Przylała, góralska pieronica, Miauci :mad: Najpierw zajmowała się maluchami jak Miaucia jadła a gdy zaczęły już wydzierać się na całego, bo głodne i Miaucia postanowiła skrócić czas swojego śniadania, to ta niebieska gangrena tak jej wtłukła, że Miaucia wpadła do misek, oczywiście wysypując wszystko i wylewając (przecież spieszyłam się do pracy:diabloti: ) Quote
Neris Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Boże, przez chwilę tu nie zaglądałam, a tu jakieś gangsterskie historie się pojawiły! Quote
Gem Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Urojenia i góralski charakter to niebezpieczna mieszanka :roll: Quote
Tweety Posted May 24, 2007 Author Posted May 24, 2007 czy kota, chwilę po sterylce, może uroić sobie, że jest mamką i zacząć karmić?:crazyeye: Bo Sońka tak wygląda;) Quote
zdrojka Posted May 24, 2007 Posted May 24, 2007 Wiesz co, męczy mnie, to co pisałam wczesniej o hormonach, zadzwonię jutro do weta i zapytam, zobaczymy, co powie... Quote
fona Posted May 24, 2007 Posted May 24, 2007 Tweety napisał(a):czy kota, chwilę po sterylce, może uroić sobie, że jest mamką i zacząć karmić?:crazyeye: Bo Sońka tak wygląda;) Tak, moja, Larwa vel Frau Mrau (która notabene bije teraz maluchy) tuz po sterylce miala na tymczasie malenka kicie i dwie noce wyla jak w rui za nią (bo spaly osobno), a jak tylko mogla, myla ja nianczyla i miala obrzmiale sutki i bolesny brzuch. Hormony szaleja. Quote
Tweety Posted May 24, 2007 Author Posted May 24, 2007 fona napisał(a):Tak, moja, Larwa vel Frau Mrau (która notabene bije teraz maluchy) tuz po sterylce miala na tymczasie malenka kicie i dwie noce wyla jak w rui za nią (bo spaly osobno), a jak tylko mogla, myla ja nianczyla i miala obrzmiale sutki i bolesny brzuch. Hormony szaleja. no własnie, tak to wygląda u Soni. mały offik, Fona, bo ja mam juz następne dwa teksty do poprawy ;) Quote
Tweety Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 Sonia jednak została zmuszona do tego aby zostać mamusią: Miaucia nie żyje!!! Nie wiem co się stało. 30.05. jeszcze przed drugą w nocy byłam u niej , tuliła się do mnie, potem poszła do maluchów i tam one się z nią bawiły. rano, przed szóstą Robert mnie obudził, że cos jest nie tak, Sonia siedziała w pudełku, a Miaucik wciśnięta w kąt i sapiąca. Ona nauczyła się skakać na drzwi i otwierać je i dlatego Sonia tam się znalazła. Wymiotowała, miała rozwolnienie. Pojechalismy z nią na dyżur. Lekarz stwierdził, że jest w kiepskim stanie ogólnym, również związanym z karmieniem tylu maluchów, ma gorączkę. Podejrzewał zatrucie ale też i stres i do tego nałożyła się ta jej zła forma. Dostała antybiotyk, glukozę, wapno, mieliśmy zobaczyć co będzie po 4 godzinach. Przywiozłam ja do domu, ułozyłam na osobnym legowisku i posłam jej przygotowac glukozę i maluchom grysik, bo nawet nie wiem kiedy jadły. Zaglądnęłam do niej dwa razy w ciągu 10 min i za tym drugim razem zaczęła się dusić. Miałam przeczucie, że odchodzi i że nic nie mogę zrobić. Na szcęście trwało to kilka sekund ale ja stałam i nie mogłamu uwiezrzyć, że ona kilka godzin wcześniej tak się przytulała do mnie a teraz po prostu odeszła, zostawiła mi swoje dzieci pod opieką i odeszła :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
Tweety Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 Sonia bardzo ich broni. Mnie pozwala, na razie, wyciągac maluchy z pudełka ale moja najmłodszą Monikę postraszyła i trzepnęła łapką. Maluszki rozrabiają i męczą Sonkę. Jeden sutek ma juz taki jakby za chwilę miala karmić. Śpi z nimi, gdy biorę je na wygłupy do przedpokoju to siedzi nad nimi i co jakis czas zgarnia któreś łapką. Dalej broni przed wszystkimi poza mną, może Miaucia jej przekazała, że mnie ma pozwolic na wszystko bez protestów. Jedzą tylko 3 razy dziennie, nie chcą więcej, mam nadzieję, że to im wystarczy, brzuszki okrąglutkie a maluchy roznosi energia. Zrobiłam im taką małą kuwetkę, którą można wstawić do ich pudła, bo inaczej w życiu się nie nauczą. Mają tam pocięte gazety i kuwetka regularnie się zapełnia ;) Miauciunia jest z nich na pewno bardzo dumna Quote
Tweety Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 Co do jedzenia zachowują się przyzwoicie i jedzą przed 23 a poźniej rano ok. 8 . Oczywiście najchętniej szaleją po przedpokoju jak się je wypuści. Sonia zawsze wtedy nad nimi czuwa i jak którys jest w pobliżu to zagarnia go łapką i myje, chyba żeby nie miał pustych przebiegów :evil_lol: Gdy wkładam rękę do pudełka aby je wyciągnąć wczepiają sie jak 6 pirani i tak wiszą:lol: Sonia wyciamkany ma brzuch do granic możliwości. Quote
Tweety Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 Sonia jako "smoczek-gryzaczek", drzemka przed obiadem Quote
Isabel Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 Bardzo mi przykro z powodu Miauci, biedna kicia, i biedne sierotki. Dobrze, że Sonia przejęła rolę Miauci, bo maluszki nie odczują tak braku mamy. Ale i tak jest mi smutno... Quote
Gem Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 Soniu, jesteś wielka :) A Twoja Pani powinna chyba podziękować temu Gemowi, bo dzięki niemu ma się kto zająć maluchami ;) Quote
Tweety Posted June 3, 2007 Author Posted June 3, 2007 Gem napisał(a):Soniu, jesteś wielka :) A Twoja Pani powinna chyba podziękować temu Gemowi, bo dzięki niemu ma się kto zająć maluchami ;) Mało Ci jeszcze podziękowań?:evil_lol: A ile ja nerwów tracę przez to góralskie nasienie??;) Quote
Tweety Posted June 4, 2007 Author Posted June 4, 2007 jakim cudem ja i Sońka mamy je ogarnąć??!! Przy jedzeniu jest ok, cała szóstka przy michach. Potem tragedia w trzech aktach. Mieszkaja teraz u mojaj Aski pod biurkiem (a pokój niewiele większy od łazienki). Psotek wlazł pod stojąca półkę z książkami (dobrze ponad setka, nie do ruszenia ), Nika weszła między łózko a ścianę(brak możliwości ruszenia chocby na milimetr), Bazyl za kaloryfer (mogłam go wydłubać bardzo długą linijką), Bonifacy gryzł kable, Panna Rosia ściągnęła na ziemie prostownicę a Felek wywalał Asi ciuchy z szafki, bo chciał do niej wleżć. A ja spieszyłam się do pracy. Na pomoc!!! Ratunku!!! Help!!! Quote
Isabel Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 No, faktycznie, szóstka malców na raz to nie do pozazdroszczenia. Ja miałam zawsze po jednym, chociaż ostatnia, 2-miesięczna kociczka sąsiadki, którą przechowywałam u siebie podczas wakacji, też dała mi nieźle popalić. Zaden z moich kotów nie miał takich pomysłów jak ona. Wyczaiła nawet szparę między framugą drzwi balkonowych a dodatkowymi drzwiami z siatki, wspięła się na samą górę i próbowała przez tą szparę czmychnąć. W ostatniej chwili złapałam ją za ogon. Odtąd robiłam wałek ze starych zasłon i wpychałam w tę szparę, ale i tak nie byłam do końca pewna, czy nie wypchnie go łapką. Bałam się też, że podobnie jak po siatce będzie sie wspinała po firance i wyjdzie przez lufcik w oknie, więc w czasie tych niemiłosiernych zeszłorocznych upałów miałam cały czas zamknięte na głucho okno. No i miała ogromną ochotę wejść za piec w kuchni (nie mówiąc już o wskakiwaniu na piec) - zrobiłam więc przemyślną konstrukcję z czego tylko się dało, żeby jej to uniemożliwić, bo wyciągnięcie jej zza pieca byłoby niemożliwe. Tak więc wyobrażam sobie jakie Ty masz "atrakcje" z szóstką kociąt. Quote
Tweety Posted June 4, 2007 Author Posted June 4, 2007 właśnie się dowiedziałam, że u Miauci to mogła być tężyczka, ona była odwapniona a nikt mi nie powiedział, że mam jej podawać preparaty wapniowe. Więc jednak ja ją wykończyłam:-(((( Quote
Isabel Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 Nie, nie możesz tak myśleć, że to Twoja wina. Skąd mogłaś wiedzieć, jeżeli nikt Cię nie poinformował? Nikt nie jest wszechwiedzący. A przecież jak źle się poczuła, to zaraz zareagowałaś. Absolutnie nie czuj się winna. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.