Pola17 Posted September 9, 2011 Posted September 9, 2011 szukamy domu dla pandy bardzo posmutniała została sama z 4 psów jutro sie do niej wybieram i zostaje na 3 dni bende pracowała z Figa :) dzieki justyna za fotki :loveu: Quote
Igam Posted September 9, 2011 Posted September 9, 2011 Bardzo przepraszam za OT, ale ponieważ ta prośba nie wiąże się z żadnymi funduszami ;) tylko Waszymi głosami, pięknie proszę o głosowanie na Znajdki. Pani Jola także wyłapuje, wyciąga, przygarnia największe bidy, leczy i wyadoptowuje. Właśnie wybieramy wspólnego kandydata miau i dogo do głosowania na wrzesień na Krakvecie! PROSZĘ ZAGŁOSUJ NA Przytulisko ZNAJDKI czyli przytulisko JoliB - brzuszki czworonogów przytuliska czekają na Twój głos. Pani Jola teraz BARDZO POTRZEBUJE pomocy, w nocy 7/8 września pożar zabrał cały dobytek zgromadzony w garażu, przygotowany do przeprowadzki. link do wątku głosowania http://www.dogomania.pl/threads/214317-KrakVet-wybieramy-kandydata-na-wrzesień Quote
Drzagodha Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Justyna Klimek napisał(a): Dziś do Krzykosów przyjechała Jagoda z Grzesiem - świetni młodzi ludzie, ze znakomitym podejściem do psów - socjalizacja w toku:smile: Wróciliśmy ;-) Krótka relacja z naszych pięciu dni w Krzykosach. Najpierw smutne wieści - niestety zarobaczony szczeniak nie przeżył :-( Robale miał prawdopodobnie nawet w płucach. Biega już sobie za TM. Z lepszych - cztery szczeniory już zaczynają same jeść ;-) Robiłam im papki z mokrego z wodą i wcinały jak głupie. Zbyszek ma kontynuować. Razem z Justyną odrobaczyłyśmy je w poniedziałek, została odrobaczona jeszcze ich mama i druga sunia, która z nimi jest. Niestety Misi (trzeciej suni) nie udało nam się odrobaczyć, bardzo inteligentnie omija tabletki. Chwilowo jest zamknięta osobno, jest plan żeby podać jej po prostu do pyska pastę (sunia się tak panicznie boi ludzi, że z podaniem tabletek bezpośrednio do gardła może być problem). Bohun w czwartek pozbył się szwów ;-) Chłopak okazał się maniakiem... Żółtego sera :diabloti: Działa lepiej niż jakiekolwiek smaczki ;) Coraz chętniej podchodzi, jeszcze nie do końca daje się jednak głaskać. Bardzo spodobał mu się jednak Ttouch ;) W poniedziałek zasnął mi z głową na kolanach podczas masażu. Kiedy przestałam go masować, spojrzał na mnie swoimi ślicznymi ślepkami i położył mi główkę z powrotem na kolanach, domagając się pieszczot :loveu: Bohunek nie lubi zostawać zbytnio sam, wyje wtedy (odwrotnie niż podczas pobytu Justyny i Sylwii, kiedy to uspokajał się zamknięty sam w pokoju ;) ). Coraz bardziej szuka kontaktu z ludźmi, zabierany na dwór większość czasu spędza podążając za człowiekiem. Nie stawia jeszcze zbyt często zoperowanej nogi, weterynarz stwierdził jednak, że może tego nie robić jeszcze nawet przez 3 tygodnie. Od poniedziałku będzie dostawał jeszcze jakiś lek w płynie do pyska, ale zapomniałam zapytać Zbyszka o nazwę :oops: W środę razem z nami i Bohunem w domu zamieszkał również Czarnulek :loveu: Też nie lubi zostawać sam, ten z kolej niszczy... Pobyt w domu to jednak dla niego nowa sytuacja, więc nie powiedziane, że tak będzie w przyszłości. W każdym razie Zbyszek pozbył się szklanki i kilku świeczników :diabloti: Także później jak wychodziliśmy zamykaliśmy chłopaków po prostu w pokoju. Czarnulka trochę wymęczyłam głaskaniem, pierwszego dnia w domu się na mnie obraził i jak mnie widział zadzierał oburzony głowę do góry i udawał, że mnie nie widzi :evil_lol: W czwartek było już jednak lepiej, głaski zaczęły mu się nawet podobać i jak robiłam coś w domu chodził za mną i kładł się w tych miejscach, gdzie go wcześniej głaskałam czekając niepewnie na mizianie. W domu podchodził, jadł z ręki, pozwalał się coraz częściej głaskać, nie uciekał już nawet zbytnio, jak się do niego podchodziło. Jak go miziałam po pysiu chętnie zasypiał, pospaliśmy sobie nawet razem na świeżych gazetach :evil_lol: A Bohunek obok nas ;) Z Czarnulkiem robiliśmy również próbę z szelkami. Początkowo nie chciał się w nich w ogóle ruszyć, później pokracznie po kilka kroków robił. Jak go położyłam w samych szelkach na podłodze, to przez dobrą godzinę w ogóle się nie ruszył tylko leżał w miejscu, w którym go zostawiłam. Później zaczął się nieśmiało poruszać, a później stwierdził, że niebieskie szelki mu się nie podobają, więc za wszelką cenę trzeba je ściągnąć :eviltong: Trochę mu nie wyszło, bo zatrzymały mu się na zadku, także musiałam mu pomóc uwolnić się od tego strasznego urządzenia. Chłopcy zawsze zachowywali się dosyć obojętnie jak wchodziliśmy do domu, w piątek jednak nastąpił przełom - po otwarciu drzwi zobaczyłam tańczącą z radości dupkę Czarnulka i jego merdający ogonek :loveu: Uwielbiam tego psa :iloveyou: Przed wyjazdem zwróciłam Czarnulkowi "wolność" - pognał od razu bawić się z Psotką, zaglądał jednak co jakiś czas co robię, pozwolił sobie nawet radośnie poszczekać :-P Nie przeszkadzała mu nasza obecność, biegał przed domem, kiedy wychodziliśmy odprowadził nas nawet do bramy, nie chowa się już tak po krzaczorach ;) Żeby nie było jednak tak kolorowo, pogłaskać się jednak na dworze już nie dał :eviltong: Najbardziej przyjazna okazała się oczywiście Psotka. Można ją głaskać po całym ciałku, bardzo chętnie rozdaje również buziaki. Karmelek to straszny łakomczuch, za jedzeniem władował mi się nawet w czwartek przednimi łapami na kolana, jak siedziałam na krześle ;) Bardzo lubi się bawić, pobiegał trochę za zabawką, pozwolił się pozaczepiać i nie był na zaczepki obojętny. Jak ma ochotę, to da się pogłaskać nawet po grzbiecie. Kazan jak ma ochotę to przyjdzie się przywitać i da się pogłaskać, zazwyczaj jednak jest mu wszystko jedno. Większość psów biegających luzem je z ręki i daje się dotykać po pyszczku. Nawet nieufny Pino smaczki z ręki zaczął brać ;) Diana daje się głaskać po całej głowie nawet bez smaczków, boi się jednak ręki w okolicy grzbietu. We wtorek dostaliśmy dla psów dwa wiadra surowego mięsa. Oczywiście, żeby nie było tak łatwo, pokroiłam je na małe kawałeczki i karmiliśmy psy z ręki ;) Podeszła nawet biała sunia, myślałam, że pół ręki mi od razu zje :eviltong: Nie znałam jeszcze zbyt wielu psów, wiedziałam jednak, że jedna biała po terenie biega. Jakie było moje zdziwienie, kiedy podczas karmienia, z krzaków wyszła... Druga. No to ja do kojców - no tak, w jednym brakuje mi psa. Przy furtce brakowało kawałeczka betonu. Wystarczyło jednak, aby wykopać dziurę i wyjść. Tak więc z ręki jadła mi właśnie uciekinierka Słomka. Kojec został zabezpieczony (całe szczęście Bonzo nie wyszedł) no i zaczęło się łapanie Słomki. To jest jednak bardzo inteligentna sunia, już do jedzenia nie podchodziła. Udało nam się ją złapać dopiero w czwartek. Mam nadzieję, że do sterylki w kojcu wytrzyma. Nie ukrywam, że najbardziej wkurzył mnie syf w budach. Oprócz słomy było tam pełno kości, na których te psy musiały leżeć. W większości bud była tylko słoma i kości. W dwóch natomiast było gorzej. W jednej nie było w ogóle słomy, na wierzchu był "dywan" z kości. Pod kośćmi natomiast ziemia z pokruszonym styropianem - robota prawdopodobnie szczurów. Nie omieszkałam opieprzyć za niesprzątnięcie bud przed włożeniem psów do kojców. W piątek więc wzięłam się za wywalanie wszystkiego z bud i wkładanie nowej słomy. No i kolejna niespodzianka. Z wierzchu buda wyglądała całkiem nieźle. Brakowało co prawda deski w dachu, ale położone były na nią dwie plandeki, więc od opadów itp. była osłonięta. W środku słoma, kilka kości - myślę "Jest ok". No to wyciągam tą słomę żeby dać świeżej. A pod słomą... Syf, kiła i mogiła. Dosłownie. Cmentarz z kości i to dosyć konkretnych rozmiarów, w ilości zastraszającej. Pełno ziemi, w której schronienie znalazło mnóstwo robali. Jak już wszystko z tej budy wyjęłam (dwie taczki przede wszystkim kości i ziemi), to się okazało, że buda nie ma połowy podłogi... Jeden bok też się trzymał na słowo honoru, więc wiele nie myśląc zaczęliśmy kombinować z tego co było pod ręką. A że palet, desek itp. pod dostatkiem, to razem z Grześkiem naprawiliśmy tą budę w miarę możliwości. Niestety budy są bardzo wiekowe i deski są bardzo spróchniałe. Jakby ktoś miał więc budę na zbyciu, to dla Krzykoskich psów się na pewno przydadzą, tym bardziej, że jesień za pasem. Oczywiście, nie obyło się bez szwanku :cool3: Nie wiem kiedy, ale rozcięłam sobie głowę :eviltong: Na szczęście lekko i szycie niepotrzebne ;) Jeśli ktoś ma możliwość, to naprawdę fajnie by było, gdyby do Krzykosów pojechał. Im więcej te psy przebywają z ludźmi tym dla nich lepiej. Da się tam spokojnie przeżyć, doskwiera jedynie brak ciepłej wody, ale zawsze można zagrzać. Zbyszek jest osobą bardzo serdeczną, na psach mu bardzo zależy. Chętnie się uczy, o wiele rzeczy pyta, dużo obserwuje. Niestety życie potoczyło mu się tak, a nie inaczej. Moim zdaniem naprawdę warto mu pomóc, a widok kilkunastu psów witających go radośnie każdego dnia jest doskonałą nagrodą. Quote
Drzagodha Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Przy okazji - Boniego chce zabrać Krzysiek do Koła (ten co pomagał w łapankach) pod opiekę kolskiego centrum adopcyjnego Futrzakowo. A tutaj Justynko masz chyba błąd ;) http://przyjacieleczterechlap.pl/Akcja---Luboniek.php Szanti to według mnie Słomka uciekinierka, a Babcia to Dina ;) Ale to by musiał Zbyszek sprawdzić. Mogę Cię prosić o wstawienie zdjęć reszty ekipy? Z góry dziękuję :) Quote
Justyna Klimek Posted September 10, 2011 Author Posted September 10, 2011 Witaj, Jagodo, w domu :) Dużo optymizmu niesie Twoja relacja z pobytu w Krzykosach. Strasznie się cieszę, że udało Wam się oswoić Bohuna i Czarnulka - uwielbiam tych chłopaków, a dzikusy z nich były nieziemskie :diabloti: Tak, rzeczywiście mam błąd w opisie zdjęć: na pewno na ostatnim jest Dina, a na przedostatnim też nie wiem... skonsultuję ze Zbyszkiem :cool1: Super, że zabraliście się za budy! Gdy my przygotowywaliśmy kojce, były tam półtorametrowe pokrzywy, kości na poziomie równym wejściom do bud, dziury w siatce itp. Wtedy skupiliśmy się na szczelności i bezpieczeństwie w kojcach. Budy były stopniowo oczyszczane... Każda z nich jest w takim stanie, że wystarczy mocniej kopnąć, by się rozleciała :shake: Krzysiek z Koła obiecał podsyłać wolontariuszy. Od poniedziałku ma odpchlić wszystkie psy i zdezynfekować kojce, potem odrobaczać. Wrzucę Mu też temat bud - może... Zdjęcia na stronę będę stopniowo wrzucać - patrz uważnie i mów, co pomyliłam :) Quote
Justyna Klimek Posted September 10, 2011 Author Posted September 10, 2011 Aha, czy mogę skopiować Twój tekst z Dogo i wrzucić na stronę fundacji? Quote
Drzagodha Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Bierz śmiało ;) Chłopaki jeszcze nie do końca oswojone, ale widać postępy. Taka moja mała sugestia - psy w tym momencie nie nadają się do adopcji do bloku. Jako, że nie potrafią jeszcze chodzić na smyczach, to jeden spacer i będzie po psach. Próbowaliśmy póki co z czterema - Bohun, Czarnulek, Kazan i Psotka. Bardzo panikują na smyczach, dopóki się więc ich do nich nie przyzwyczai nie ma sensu wydawać ich do bloków. W ogóle to fajnie by było, jakby trafiały do domów, w których jest już jakiś pies. One są nauczone życia z psami, a nie z ludźmi. Z innym psem na pewno było by im łatwiej. Ale wiem, że nierealne, żeby wszystkie do takich domów trafiły... Przy okazji - nie wiem czy wiecie, ale jest rodzina zainteresowana wstępnie Bajtem. Pytanie tylko, jak sunia zareaguje na koty. Państwo oprócz dwóch kotów mają aktualnie 8-letniego goldena, który jak do nich trafił również był wycofany, więc mają doświadczenie z takimi psami i nie przeszkadza im wycofanie Bajta. Planuję pojechać tam raz jeszcze jakoś w październiku, może nawet na dłużej. Zapraszamy do przyłączenia się ;) Jak ktoś ma również niepotrzebne szelki i chciałby podarować to na pewno się przydadzą, psy się w nich mniej miotają - one się ewidentnie boją mieć coś przy szyi, więc do obroży będzie ich chyba trudniej przyzwyczaić. Czarnulkowi np. lepiej szło w szelkach, na obroży to była tragedia :shake: Także potrzebujemy szelek w rozmiarach od S do L na moje oko ;) Większe chyba nie potrzebne, wszystkie psy w L powinny wejść. Ale jak ktoś ma XL to też się może przydać ;) Quote
Justyna Klimek Posted September 10, 2011 Author Posted September 10, 2011 Rozmawiałam właśnie z Krzyśkiem z Koła. Ma On niezły wg mnie plan: wypatrzeć wśród psów przywódców poszczególnych grupek (kilku już wypatrzył), zabierać do Koła, tam z nimi pracować, a z grupą pozbawioną przewodnika pracować na miejscu powinno być sporo łatwiej. Obiecał, że od poniedziałku intensywnie się tym zajmie. Potwierdził, że zabiera Boniego :) Wpadł Mu w oko także Karmel, którego ocenił jako b. inteligentnego psiaka. Porozglądam się za szelkami. Jagoda, jak będziesz wiedziała, kiedy dokładnie jedziesz znów do Krzykosów, daj znać, może się uda wybrać wspólnie:) Quote
Drzagodha Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Tu się trochę nie do końca zgodzę. Grupa pod przewodnictwem Kazana chętniej podchodzi do ludzi, kiedy Kazan jest zamknięty w kojcu to chowają się po krzakach. Goldi i Dina np. przy Kazanie trzymają się od ludzi na odległość kilku metrów, jak nie ma Kazana to trudno je w ogóle zauważyć, bo jak tylko zauważą człowieka to panicznie uciekają. Przy Kazanie się bardzo otworzyły i czują się pewniej, moim zdaniem szybciej przekonają się do ludzi właśnie przy nim, bo on do ludzi podchodzi, a one chodzą za nim krok w krok. Quote
Justyna Klimek Posted September 10, 2011 Author Posted September 10, 2011 Dobra - przekażę, że Kazana nie zabieramy! Quote
Justyna Klimek Posted September 10, 2011 Author Posted September 10, 2011 Kazan zostanie jako główny asystent-socjalizator:) Dziś ostatni z czterech szczeniaków (Flip, Flap, Grubcio i Panda) - Panda - znalazła dom. Od jutra będzie poznanianką. Quote
Agata69 Posted September 10, 2011 Posted September 10, 2011 Justyna Klimek napisał(a):Kazan zostanie jako główny asystent-socjalizator:) Dziś ostatni z czterech szczeniaków (Flip, Flap, Grubcio i Panda) - Panda - znalazła dom. Od jutra będzie poznanianką. Dobrze, bo był na nią najwyższy czas. Jestescie pewne, że mozna zaryzykować rozdzielenie Bajta i bajki? To moze być trauma dla jednej i drugiej, ale chyba gorsza dla Bajta. tak myslę, ale moge sie mylić. Quote
Drzagodha Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 Bajce na pewno będzie łatwiej, ona jest bardziej otwarta zarówno na psy, jak i ludzi. Daje się już głaskać, coraz chętniej podchodzi. Na pewno trudniej będzie Bajtowi. Ale wydaje mi się, że jeśli trafi do domu z innym psem, to nie będzie jej aż tak trudno. Jak Bajka siedzi z ludziem, Dianą i Perełką, to Bajt zazwyczaj z Mopsiem i Iskierką. Także jej bardzo potrzebny jest psi towarzysz, od ludzi stroni. Na pewno lepiej by było, gdyby trafiły do domu razem, jednakże to są dwa średnio-duże psy i nie ma się co oszukiwać - jest bardzo mało osób, które zdecydowałoby się na adopcję w "pakiecie". Ale ja te psy dopiero poznałam, więc czekam na opinię Justyny jeszcze :diabloti: Tak przy okazji :eviltong: 1-2 października jestem na szkoleniu w Warszawie. Krzykosy mam tak naprawdę po drodze, więc mam zamiar tam zajechać i podrzucić parę rzeczy. Jakby ktoś miał coś do oddania, a nie miał jak tego przekazać osobiście, to można zwalić do mnie ;) Zrobiłam listę rzeczy, które moim zdaniem się tam przydadzą. Oczywiście lista do skorygowania, można coś dopisać, coś zmienić itp ;) Potrzebne na pewno są: - szelki dla psów w rozmiarze od S do L (XL też się mogą przydać, ale wydaje mi się, że psy w L wejdą) - długie linki zamiast smyczy - na krótkich smyczach psy nie mają możliwości wycofania się od człowieka (którego jakby nie patrzeć się jeszcze boją) przez co bardziej panikują - karma sucha i mokra w każdej ilości, olej również mile widziany (karmę polaną olejem psy chętniej jedzą) - preparaty na pchły i kleszcze oraz odrobaczenia (tabletki, pasta również mile widziana) - szczepienia dla reszty psów - mile widziane zabawki, szczególnie dla Karmelka :p - koce, posłanka, ręczniki itp. - preparat na stawy dla Kazana (chłopakowi ewidentnie ciężko się poruszać) - potrzebne są również budy, ale auta ciężarowego nie posiadam :diabloti: jakby ktoś jednak miał na zbyciu to dawajcie znać, będziemy coś kombinować ;) - może nie niezbędne, ale na pewno się przydadzą - czipy dla psów. W razie gdyby pies zwiał z nowego domu to większa szansa, że się znajdzie. Ale o tym to pogadam z naszym miejscowym dystrybutorem, ostatnio dostaliśmy spore zniżki. Dziewczyny, macie jakieś wieści o Rafie? Quote
Agata69 Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 W Krzykosach jest mnóstwo materiału na budy. Jest tam też p. Krzysiek, który pewnie na polecenie zbyszka zajął by się robieniem bud. Musicie przycisnąć Zbyszka , żeby o tym pomyslał. ja mam wrazenie , że jemu jest wygodnie przerzucić wszystkie koszty i działania na was. No własnie, jak Raf daje sobie radę? Quote
Drzagodha Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 No właśnie Raf uciekł w zeszły piątek... Nowi właściciele przyznali się dopiero we wtorek. Sylwia go szuka, ale minął już tydzień, więc może być wszędzie... Z tych pierwszych, starszych szczeniaków został jeszcze jakiś chłopak? Bo one chyba na tymczasie nie? Quote
Justyna Klimek Posted September 11, 2011 Author Posted September 11, 2011 Byłam z Sylwią u tych ludzi, którzy adoptowali Rafa, i nie podobały mi się ich "zeznania". Twierdzili, że nagle, bez żadnego powodu Raf zaczął się dziwnie zachowywać, tzn. unikał kontaktu, szukał ciemnego kąta, gdy chcieli go głaskać - pokazywał zęby. Wg mnie coś się wydarzyło wcześniej, np. został skarcony za coś, sama nie wiem... Sylwia była załamana... ale wzięła się w garść i zaczęła działać - obdzwoniła wszystkie okoliczne schroniska, porozwieszała plakaty, chodziła i wypytywała ludzi. W ubiegłą sobotę ludzie z miejscowości, w której mieszkał Raf, widzieli go i to jest ostatni trop. Sylwia zaangażowała w poszukiwania także dzieciaki z miejscowej szkoły - one się dużo kręcą... Zbyszek chce tam pojechać, jak tylko dostaniemy sygnał, że ktoś gdzieś go widział, bo chyba tylko Zbyszek ma szansę go przywołać. Quote
Justyna Klimek Posted September 11, 2011 Author Posted September 11, 2011 Drzagodha napisał(a):Bajce na pewno będzie łatwiej, ona jest bardziej otwarta zarówno na psy, jak i ludzi. Daje się już głaskać, coraz chętniej podchodzi. Na pewno trudniej będzie Bajtowi. Ale wydaje mi się, że jeśli trafi do domu z innym psem, to nie będzie jej aż tak trudno. Jak Bajka siedzi z ludziem, Dianą i Perełką, to Bajt zazwyczaj z Mopsiem i Iskierką. Także jej bardzo potrzebny jest psi towarzysz, od ludzi stroni. Na pewno lepiej by było, gdyby trafiły do domu razem, jednakże to są dwa średnio-duże psy i nie ma się co oszukiwać - jest bardzo mało osób, które zdecydowałoby się na adopcję w "pakiecie". Ale ja te psy dopiero poznałam, więc czekam na opinię Justyny jeszcze :diabloti: Potwierdzam - Bajka stała się dużo bardziej kontaktowa, zaczęła bardzo lubić ludzi. Podchodzi już nie tylko po jedzenie, ale i po pieszczotę. Bajtuś jest teraz mniej zorientowana na samą Bajkę. Tak, jak pisała Jagoda, po prostu potrzebuje psiego towarzysza. Quote
Justyna Klimek Posted September 11, 2011 Author Posted September 11, 2011 Drzagodha napisał(a):Z tych pierwszych, starszych szczeniaków został jeszcze jakiś chłopak? Bo one chyba na tymczasie nie? Wszystkie starsze szczeniaki są już rozdane do domów stałych :) Quote
Drzagodha Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 Czyli zostały tylko cztery kluchy w Krzykosach? No to fajnie :) Oprócz tych czterech kluch naliczyłam w Krzykosach jeszcze 31 psów. Więc w sumie jest 35 plus jeden prawdopodobnie w Lubońku, ale się nie pokazuje, jedzenie też nie znika... Quote
Justyna Klimek Posted September 11, 2011 Author Posted September 11, 2011 Agata69 napisał(a):W Krzykosach jest mnóstwo materiału na budy. Jest tam też p. Krzysiek, który pewnie na polecenie zbyszka zajął by się robieniem bud. Musicie przycisnąć Zbyszka , żeby o tym pomyslał. ja mam wrazenie , że jemu jest wygodnie przerzucić wszystkie koszty i działania na was. Agata ma rację, tam jest mnóstwo drewna, palet, elementów meblowych itp., w Lubońku także. Niektóre rzeczy wystarczy pokazać Zbyszkowi palcem i się ruszą :) Jak będę z Nim rozmawiać przez telefon, wspomnę o budach. Wydaje mi się, że szkoda inwestować w nowe budy - ja traktuję pobyt psów w Krzykosach jako tymczasowy, można, ewentualnie pomyśleć nad wypożyczeniem bud, jeśli z jakiegoś powodu nie uda się istniejących naprawić lub zbudować kilku nowych... Quote
Agata69 Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 Drzagodha napisał(a):No właśnie Raf uciekł w zeszły piątek... To juz drugi pies który uciekł z ds. Moim zdaniem to się będzie powtarzać. Te psy są zupełnie nie przygotowane na adopcje. Tylko Azja i szczeniaki.... Quote
Agata69 Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 Drzagodha napisał(a):Czyli zostały tylko cztery kluchy w Krzykosach? No to fajnie :) Oprócz tych czterech kluch naliczyłam w Krzykosach jeszcze 31 psów. Więc w sumie jest 35 plus jeden prawdopodobnie w Lubońku, ale się nie pokazuje, jedzenie też nie znika... A zbyszek w rozmowie telefonicznej powiedział mi ze jedzenie znika i jest tam kilka psów bo ludzie słysza szczekanie kilku. Quote
Drzagodha Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 No bo będzie. Dlatego dopóki te psy nie nauczą się życia z ludźmi to tak naprawdę nie ma sensu szukać im domu, bo psy przepadają. Dlatego im więcej osób do Krzykosów pojedzie, tym lepiej. Doświadczone DT w tym momencie również na wagę złota. No i nie ma sensu wydawać tych psów do bloków. Quote
Drzagodha Posted September 11, 2011 Posted September 11, 2011 Agata69 napisał(a):A zbyszek w rozmowie telefonicznej powiedział mi ze jedzenie znika i jest tam kilka psów bo ludzie słysza szczekanie kilku. Bo pierwsze dni faktycznie znikało. W piątek jak był to mówił, że jedzenie, które w czwartek zostawił trochę nadgryzły szczury, jak przyjechał to innym akurat zajęły się jakieś koty. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.