Usia Posted April 28, 2007 Posted April 28, 2007 Hej Agus Trzymam kciukasy zeby wszystko było dobrze.I nie jestes głupia !!!!!!!! Kazdy sie stresuje kiedy cos sie dzieje z jego psem i to normalne ze przezywasz.Dasz rade badz twarda dla Tiny ... no i dla nas ;) Quote
Agushka Posted April 29, 2007 Author Posted April 29, 2007 Cześć :) Wpadłam nakarmić rybeńki i mam chwilkę to od razu Wam napiszę co z Tiną. Dziś jest już nieco lepiej ale te dwa dni były straszne... Siedziałam z nią w nocy i wyłam.. Pierwszego dnia w ogóle nas nie poznawała, spała albo patrzyła nieprzytomnie. Z tej paskudnej rany na karku sączyła jej się krew i w ogóle wyglądała jakby miała się za chwilkę przenieść na zielone łączki. Wieczorem podczołagała się do mnie i leżała z pyskiem u mnie na kolanach. Wynosiłam ją na dwór, bo bardzo długo nie robiła siusiu a ona nawet nie mogła się podnieść. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek zdecyduję się na taki zabieg, być może jak Tina zacznie zachowywać się normalnie zapomnimy obie o tym wszystkim ale dziś nie mogę sobie darować, ze skazałam ją na tyle bólu. Ja wiem, ze zrobiłam dobrze i że tak będzie lepiej ale jak patrzyłam co się z nią dzieje to po prostu miałam ochotę sama sobie w oczy napluć że jej to zrobiłam... Wygląda nie przymierzając jak Frankenstein. Ma powygalane łaty w miejscach, gdzie miała wycinane te kaszaczki. Najgorzej wygląda ta, na karku. Zapakowana jest w ubranko i ma mnóstwo kokardek, jak baleronik. Dzisiaj już zaczęła jeść, wczoraj nawet pasztecik jej nie smakował. Strasznie dużo pije i jeszcze więcej siusia, nie wiem, czy to normalne. Do wczoraj miała niesamowicie zimne łapy i pysk. Może Wy wiecie, czy to tak zawsze po narkozie? Pewnie piszę bez ładu i składu ale ciągle jestem rozemocjonowana... Quote
eria Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 co dogo wyprawia? Administratorzy wybyli a mod coś tam wspominał że dogo będzie szaleć przynajmniej do połowy maja:shake: oby to była nieprawda Trzymam kciuki za Tinkę ...Ale co doradzić w sprawie Shili....Kojec??:shake: Quote
Guffi Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Cześć, przyszłam się przywitać, ale widzę, że tu niemiłe rzeczy się dzieją:shake: No niestety, ja z Dogo mam to samo, a oprócz tego... jeszcze chodzi mi tak źle i wolno, że tu prawie w ogóle nie wchodzę, bo nie mam cierpliwości:shake: Ja nie wiem, co doradzić w sprawie Shili..., ja bym ją zabrała do domu;) Quote
marzenna79 Posted May 2, 2007 Posted May 2, 2007 Witaj Agusiu !!!!!!!:multi::multi::loveu::loveu: Wróciłam z wojaży !!! :multi: Ziąb jak diabli.:diabloti: Minus 4 stopnie w nocy.:shake: :roll: Uciekłam z weekendu, bo przemarzliśmy.:roll: :mad: :angryy: Zima w maju, to paranoja.:shake: Trzymaj się Aguś.:multi::loveu: Będzie dobrze z Tiną, zobaczysz.:multi::loveu: Po narkozie tak się pieski zachowują, to normalne...z siusianiem także.:roll: A co do Shili- zabrałabym ją do domku.:loveu: :roll: Pozdrawiam.:multi::loveu: Trzymam kciuki.:thumbs::buzi: Zmykam do spanka...:scared: :hand: Quote
Agushka Posted May 4, 2007 Author Posted May 4, 2007 Cześć kochane :) Z Tiną już o niebo lepiej. Jeszcze troszkę i będę miała z powrotem moją wesołą dziewczynkę. Na razie jeszcze chodzi w tym dziwacznym ubranku i chyba jej to bardzo przeszkadza. Nie mogę jej rozebrać bo zaraz zabiera się za wylizywanie. Zdejmuję jej toto jak mam ją na oku ale na noc już obowiązkowo musi mieć tę "piżamkę" Co do Shili.. Wiecie doskonale, ze nie mogę jej zabrać do domu. Jedynym wyjściem jest kojec. Właśnie TZ się za to zabrał. Nie ma już na nią siły. Skacze sobie przez płot jak chce i gdzie chce, trzeba ją mieć cały czas na oku. Nie zdejmuję jej obroży z adresówka w ogóle. Wariatka.. Wczoraj pobiła wszystkie rekordy. Zostawiliśmy otwarty samochód, poszliśmy do domu na kawę. Wracamy a nasza słodka Shila wygryzła pół przedniego siedzenia. Dziś zeżarła własną miskę, pociapała ją na strzępy. ja już nie mam do tej panny zdrowia. Mój TZ chodzi wściekły mnie tez już ponosi. Co za pies? Wybiegana, wybawiona, wygłaskana, na spacerki parę razy dziennie, piłeczki, zabaweczki cholera, wszystko co się da i co? I nic! Ja się tylko modlę o strasznie dużo cierpliwości dla niej bo niedługo oszaleję... Quote
marzenna79 Posted May 4, 2007 Posted May 4, 2007 Witaj Agnieszko !!!:multi::multi: Życzę dużo cierpliwości...:loveu::loveu::loveu: Tak mi przykro, że z Shili taka łobuziara...:shake: :roll: :mad: Cieszę się, że z Tiną już dobrze.:loveu: Aguś, trzymaj się dzielnie !!!:multi: "Tylko spokój może nas uratować.":cool1: :p :loveu: Pozdrawiam.:multi::loveu:[SIZE=5] Quote
Guffi Posted May 5, 2007 Posted May 5, 2007 Cześć Aguś, nie wiedziałam, że jest aż tak źle:shake: No nie ma rady, a w jakich rozmiarach będzie kojec? Jakie zadaszenie? To dużo cierpliwości życzę, może Shilka nigdy nie była domowym psem i nie wie jak to jest. Wtedy kłopoty to norma. Trzeba ją dużo pilnować i uczyć, czego nie może, bo inaczej to się może nie skończyć:shake: Quote
eria Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 noo sprawa z Shilą wygląda faktycznie fatalnie :shake: Ale dobry kojec nie jest zły, żadna krzywda jej się nie będzie działa , bo przecież i tak będzie mieć spacerki, zabawy,głaskanko ;) trzymam kciuki i nie puszczam ;) Quote
Agushka Posted May 6, 2007 Author Posted May 6, 2007 Cześć :) Ja już wróciłam, chyba na dużej. Tina została z moimi rodzicami. Jeszcze się tam nasiedzi bo na razie nie miałabym nawet jak założyć jej obroży. Ma rozharatany cały kark. Szelki odpadają bo bok też ma pozszywany. dobrze, ze mam ją gdzie zostawić bo pojęcia nie mam, jak ja bym ją wyprowadzała na spacer. Kojec to na razie jest prowizorka Karolinko. Taki z prawdziwego zdarzenia będzie w najbliższym czasie. Na razie ogrodziliśmy po prostu kawałek terenu siatką żeby można było Shilę zamknąć bo nie mogę patrzyć jak stoi przywiązana. A przez kilka nocy musieliśmy tak robić bo mogłaby sobie pójść na rekonesans a w nocy nie jestem w stanie jej pilnować. Dookoła są gospodarstwa i nawet nie chcę myśleć co by jej zrobili jakby jej przyszło do głowy, żeby sobie dajmy na to zjeść kurę. Teraz ją zamykamy ale to wyjście na chwilkę bo siatka nie ma żadnej podmurówki i lada chwila panienka sie przekopie na wolność. Cały dzień sobie biega do woli ale na noc trzeba ją pacyfikować, innej rady nie ma :( Quote
Usia Posted May 6, 2007 Posted May 6, 2007 Hej Agus ja na chwile przywitac sie przyszłam i pokazac ze zyje potem nadrobie zaległosci Ciesze sie ze z Tina lepiej :multi: co do panienki moze to taki wiek :cool3: buntu:eviltong: Quote
marzenna79 Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Witaj Agnieszko !!!:multi::multi: Dobrze, że wróciłaś do nas na dłużej.:loveu::loveu: Pozdrawiam.:multi::loveu: Quote
wiq Posted May 12, 2007 Posted May 12, 2007 cześć! dotarłam w końcu.. widzę, że się wiele działo.. już o.k.? Quote
miroszki Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Witaj Aguniu!:loveu: Widzę, że nie masz zbyt wesoło, ale jak na razie to idzie wszystko w dobrym kierunku - oby tak dalej! Trzymam kciuki za panienki, wracaj zdrowa, szcęśliwa i zadowolona, wraz z dobrymi wieściami! Pozdrawiam, Alesja Quote
Guffi Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Ja myślałam, że już jest dobrze, wchodzę, a tu jakieś posty poginęły i do tego Agushka też:shake: Quote
tygra Posted May 17, 2007 Posted May 17, 2007 Cześć Aga dawno nie byłam na dogo wchodzę i czytam o Twoich problemach... Szkoda mi Tinki że się tak umęczyć musiałą i trzymam kciuki za jej zdrowko, co do Shili to masz problem. Sądzę że faktycznie kojec najlepszy będzie. Całusy Trzymaj się Quote
Cerber Posted May 19, 2007 Posted May 19, 2007 hej Aguś, wiem, ze was zostawiłam i zaniedbałam :( moze troszku naprawię sie i będę częściej zagladała... póki co przejrzę kilka poprzednich stron... Quote
Cerber Posted May 19, 2007 Posted May 19, 2007 ulalalalal ale się poorobiło... cieszę się, ze Tinka wraca powoli do zdrówka, ale ta Shila... hmmm no nie za dobrze jest... kurcze... mam nadzieję, ze poradzicie sobie jakość z tym niesfornym wariatem:lol: Trzymam kciuki za zdrowie tinki i za to, zeby Shila troszkę spoważniała... Quote
Agushka Posted May 20, 2007 Author Posted May 20, 2007 Cześc kochane. Dziękuję Wam, ze zaglądacie. obiecałam, że już teraz będę a tu się porobiło znowu wariactwo. Na działce mamy pandemonium. Właśnie weszły nam na raz ekipy które wykańczają chałupę. Nie jestem w stanie się podzielić, muszę tam siedzieć i kwitnąć bo moi rodzice nie dają sobie ze wszystkim rady. Wpadam od czasu do czasu do domku ale na wiele nie mam czasu. Wybaczcie mi to moje niebycie na dogo, jak się to wszystko uspokoi to obiecuję, ze nie będe tak znikała. Ze złych wiadomości - zdechły nam obie świneczki :( najpierw Helcia a przedwczoraj Melunia. Sama jestem załamana a co mówić o moim Miśku. Jak odeszła Hela zaraz zabraliśmy Melę do weta ale niestety, nic nie pomogło :( Nawet nie wiadomo, co im było. Hela wyglądała świetnie, sami nie wiemy co się stało, z Melą było inaczej - straszliwie wychudła i mimo, że jadła nie przybierała wcale na wadze. Mówię Wam, same kosteczki obciągnięte skórą. Nie wiem, czy to jakiś wirus? Podjęłam decyzję, ze już świnki mieć nie będziemy. Żal strasznie jak takie wesolutkie maleństwo odchodzi :( Teraz o moim babach wstrętnych. Shila właśnie wczoraj zeżarła sobie następną miskę. Teraz dostanie metalową bo w końcu to ile misek można kupować dla jednej paskudnej krokodylki? Kupiłam jej olbrzymią kość myśląc, ze się może trochę na niej powyżywa ale nie przewidziałam, co się w tym głupim łbie wymyśli. Ta kretynka zakopała sobie krowią kość w samym środku rabatki z kwiatkami. Ehh ręce opadają. Żeby to nie był taki przytulak, takie cielę kochane to chyba bym ją znienawidziła :evil_lol: a jej się nie da nie kochać po prostu. Każdy kto ją zna nie może się oprzeć jej diabelskiemu urokowi. Teraz o Tinie :) Baba już zdrowa i wesolutka jak skowronek. Sierść jej już zaczęła odrastać i niedługo mam nadzieję zacznie wyglądać jak normalny pies. Najbardziej kłopotliwy jest ten szew na karku bo nie mogę jej założyć obroży. Boję się, ze jeszcze za wcześnie. Brzuszek się ładnie wygoił. Mieliśmy troszkę problemów, bo wylizała sobie okropnie ten szew. Aż takie pomarańczowy brzuch jej się zrobił. Pomogła maść i już jest ok. niepokoi mnie jedno - zrobiła się strasznie ostra. Nigdy nie reagowała szczekaniem na ludzi a teraz obszczekuje każdą nową osobę. Nie rzuca się z zębami ale wyskakuje z tym szczekaniem, zjeżona jak nie wiem. Możliwe, ze tak jej się pozmieniało po tej sterylce? Ehh napisałabym więcej ale już nie mam czasu. Całuski kochane, jak tylko wpadnę do domu postaram się wpaść na dogo i troszkę Was poodwiedzać. Quote
Guffi Posted May 20, 2007 Posted May 20, 2007 Oj, szkoda Aguś, że nie możesz częściej zaglądać. Bardzo mi przykro z powodu świneczek, rozumiem Cię, ja też tak się nacierpiałam z powodu straty szczurka(Myci [*]), że postanowiłam już więcej ich nie mieć, ale pomagam im na odległość we wszystkich petycjach itp. [*] [*] Dobrze, że rany Tinki się goją;), ale dziwne z tą agresją. Zwierzęta po sterylizacji zazwyczaj są o wiele łagodniejsze. Miejmy nadzieję, że to minie. Quote
wiq Posted May 21, 2007 Posted May 21, 2007 szkoda świnek, ale one, niestety, czasem tak nagle umierają.. moje też zżerały miski i też mają metalowe, już kilka ładnych lat;) zwykłe z AGD, za 3 zł;) co do ostrości - słyszałam, że po sterylce może wzmagać się agresja.. Quote
Agushka Posted May 23, 2007 Author Posted May 23, 2007 Hej :) Wpadam dzikim pędem na chwilkę. Widzecie i tutaj też zdania podzielone jeśli chodzi o charakter suki po sterylce. Karolina mówi że zwykle łagodnieją a Wiq że niekoniecznie. Ja gdzieś na forum czytałam, że po zabiegu u suki podwyższa się poziom testosteronu i co za tym idzie może się robić bardziej agresywna odwrotnie niż u samców. Tam ten poziom wyraźnie maleje. Zobaczymy za dwa trzy miesiące bo teraz to jeszcze nie ma co prorokować. Michę kupilam :) Piękną, metalową i wybuliłam 26 zł a nie pomyślałam Wiq żeby iść do normalnego sklepu i kupić miseczkę do sałatek ehh. No a świnki mieć nie będziemy za to poszliśmy do sklepu i staliśmy z godzinę przy królikach. Niewykluczone, ze jak już przeczytamy troche na ich temat to jeden zamieszka z nami. Na razie nie wiemy co i jak a kupować bez odpowiedniego przygotowania nie chcę. Karolinka czy taki krolik miniaturka to jest duży jak urośnie? W sklepie były i takie malutkie i takie już sporaśne całkiem i powiedzieli nam że jedne i drugie to właśnie miniaturki tylko jedne starsze. Ponoć taki króliczek dorasta do 1.5 kg. Prawda to? No i klatkę trzeba by nową sprawić bo świnkowa się dla takiego druha nie nadaje. I co lepiej - samiczka czy samczyk? Gryzą takie króliczki czy raczej nie? No widzicie, całkiem króliczkowy laik jestem. Quote
wiq Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 wybierając krolika (szukając miniaturki;)) patrzcie na uszy - miniatury mają je proporcjonalnie krótsze niż ''hodowlane'' czy mieszance tych odmian. u dorosłej miniatury uszy mają długość max 5 cm (bodajże;)). są ogólnie bardziej krępej budowy, mają takie ''zaokrąglone'';) kształty.. chyba faktycznie są odporniejsze od świnek - moje dożyły wieku 8 lat. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.