Witam moje kochane. Powrotów nigdy za mało :)
Wracam po dość długim czasie, jest tu jeszcze ktoś :) U mnie można powiedzieć całkiem dobrze. Od odejścia Tiny nie ma w naszym domu żadnego psa. Tuż, przed jej odejściem dołączył do nas kot rasy burmskiej imieniem Prezes. Wydaje mi się, że już wcześniej o nim pisałam, chociaż nie wiem. Wiele czasu mineło od mojej ostatniej wizyty. To on (nie licząc mojej mamy) był z nią cały czas przed śmiercią. Opiekował się nią, spał przy niej, ogrzewał, nie opuszczał na krok. Cieszę, się że do nas trafił i mógł w jakis sposób pomóc jej swoją obecnością wtedy.
Po ok. pół roku od odejścia Tiny dołączyła do nas siostra Prezesa, Gloria. Całkowicie inna niż on. Takim sposobem nasz dom stał się koci. Wrzucę na czasie jakieś zdjęcia :)
Odzywać się jak jeszcze ktoś ze starej ekipy jest i nie tylko :)