Jasza Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 ania shirley napisał(a):Stoją , ale ogonami machają z radosci jak Cię widzą! No dokładnie!:loveu::loveu: Quote
ihabe Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Trzymam kciuki za szybkie gojenie się ranek:-) Wyglada cudnie z abazurkiem i w tym czerwonym gipsiku:-) Quote
feliksik Posted June 10, 2011 Author Posted June 10, 2011 no gipsik czerwony:crazyeye: - zaniemówiłam jak go zobaczyłam. Agnieszko z pewnością dzisiaj spytam o kaftanik, albo te gąbki, bo on się nawet o ściany obija z tym - nie umie wymierzyć gdzie są drzwi:evil_lol: rachunki z gipsowania (gips 60+kołnierz 10) i kastracji (230): Quote
zerduszko Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Jasza napisał(a):Miska miała taki kaftanik, bawełniany, zapinany na plecach, raną też się nie interesowała, no ale ona była zaraz po sterylizacji ciężko chora. Może by Paluszkowi taki kaftanik założyć? Kubraków nie stosuje się u chłopców. Moje też nie noszą kołnierza po kastracji. Jeden pies po innej operacji nosił, jak byłam w domu i mogłam pilnować, to zdejmowałam. Quote
feliksik Posted June 10, 2011 Author Posted June 10, 2011 zerduszko napisał(a):Kubraków nie stosuje się u chłopców. Moje też nie noszą kołnierza po kastracji. choroba, to sięchłopak będzie w takim razie męczył Quote
Sarunia-Niunia Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 No właśnie. Tez w pierwszej chwili pomyślałam o kubraczku,ale to przecież chłopaczek i jak miałby zrobić siusiu? Moja jamnisia po kastracji miała kołnierz właściwie tylko kilka godzin... Nie mogła w tym chodzić (krótkie łapunie), bo zahaczała się dosłownie o wszystko, nawet trawę... Nocą pilnowaliśmy, a drugiego dnia kupiliśmy kubrak i było po problemie... Jednak u chłopaczka nie da rady. No chyba, że są jakieś "męskie" kamizelki? Albo może ten gąbczasty kołnierzyk? Nie znam tego, ale zapewne jest wygodniejszy od abażurka... Quote
zerduszko Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Siusianie to mniejszy problem, bo na spacer można zdjąć. Gorzej, że chłopak może się i tak dobrać do rany jak się postara, bo cięcie jest gdzie indziej niż u suni. Myślę, że po 2-3 dniach można spróbować pożegnać się z noszeniem abażuru. Quote
Jasza Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Zobaczysz jak się bedzie goiło Haniu, a popołudniu, jak będziesz go miała na oku, to może rzeczywiście mu zdejmij, troszkę odpocznie. Quote
feliksik Posted June 10, 2011 Author Posted June 10, 2011 zerduszko napisał(a):Siusianie to mniejszy problem, bo na spacer można zdjąć. Gorzej, że chłopak może się i tak dobrać do rany jak się postara, bo cięcie jest gdzie indziej niż u suni. Myślę, że po 2-3 dniach można spróbować pożegnać się z noszeniem abażuru. uff, spróbujemy. NO myślałam, że wogóle nie będzie się interesował tym, ale niestety w środku nocy musiał. Zapytam dziś o te gąbki Quote
Javena Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Co jeden lekarz ,to inna rada. Jak kastrowałam Bakusia,powiedział,że 2,3 dni pilnowac,zeby nie wylizywał ,potem już nie ma problemu,bo szybciej bedzie sie goiło ,a przy okazji powyciaga sobie szwy. Wcale nie nosił kołnierza. Quote
henikar Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Teraz dopiero biedaka zobaczyłam na zdjęciach. Ale psina się nacierpiał. Nie znam się na psiakach, ale przy kastracji kota nie musiał mieć kołnierza. Quote
feliksik Posted June 10, 2011 Author Posted June 10, 2011 :multi::multi:wpłata od malibo 200zł:modla::modla: kochana cioteczko ratujesz nam życie, coraz mniej kasy brakuje (narazie jesteśmy na minusie dalej - 89,39zł ) ale będziemy mogli zbierać na operację za 4-6 tygodni Quote
__Lara Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 [quote name='feliksik']:multi::multi:wpłata od malibo 200zł:modla::modla: kochana cioteczko ratujesz nam życie, coraz mniej kasy brakuje i będziemy mogli zbierać na operację za 4-6 tygodni Super :) :) :) Quote
Jasza Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Ale super!!! Paluszku, Toficzku - szczęściarzu malutki!!!! Masz tylu kochanych ludzi wokół siebie!!:loveu::multi: Quote
feliksik Posted June 10, 2011 Author Posted June 10, 2011 zgłosiłam Paluszka do kundelkowej skarbonki i mamy pozytywną odpowiedź:multi::loveu: - teraz czekamy na pieniążki i zbieramy na operację, ktora będzie za miesiąc. mam nadzieję, że razem z waszymi deklaracjami i skarbonce, będzie możliwa to kolena operacja - dziękuję wam bardzo. zaraz lecę do domciu i wieczorkiem zdam relację z pierwszego samotnego dnia zagipsowanego połamańca (tzn. towarzystwo dotrzymują mu koty) Quote
ania shirley Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Pytałam naszego weta- przy chorobie Perthesa u psów leczenie operacyjne jest postepowaniem z wyboru. I daje bardzo dobre efekty. Ponoć psy wracają do pełnej sprawnosci. O cenę nie pytałam, ale sądząc po cenie kastracji - byłaby podobna. Zdrowiej szybko, abażurku! Quote
feliksik Posted June 10, 2011 Author Posted June 10, 2011 ja też jeszcze raz pytałam dzisiaj o operację bioderka - w tej chorobie to wada główki kości, a u niego ta główka wogóle się nie wykształciła:shake:, więc nie ma co rehabilitować, muszą tą główkę odtworzyć - jakoś tak mi mówił wet. pokazał mi też na jego nóżkach - z jedną można zrobić tzw. jaskółkę (wyciągając nogę do tyłu) a przy drugiej piszczał - nie można jej wysunąć do tyłu, więc jestem już pewna w 200%, że faktycznie ma tą chorobę - widząc jego zachowanie przy każdej z nóżek. Paluszek będzie musiał mieć jeszcze w poniedziałek większe usztywnienie łapki (ale to bez żadnych znieczuleń już), bo jakimś cudem porusza się na niej, a chodzi o to, żeby wogóle na niej nie stawał. dzisiaj Pan weterynarz umówił się cicho ze mną, że mnie tu nie było :cool3:(jestem mu ogromnie wdzięczna za to) i Paluszek w ramach znajomości miał wizytę i dostał leki przeciwzapalne kupiłam mu tylko preparat na opuchnięcie po kastracji 17,50zł. Dzisiaj doszły też wpłaty od Kamili Pietrzak 30zł oraz Hanny Radosz 20zł - dziękujemy za wsparcie :loveu:- przyda się z pewnością Quote
Jasza Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Matko, taki okruszek i tyle cierpienia. Żeby chociaz upałów nie było, bo taki zagipsowany, to mu bedzie cięzko. Do tego klosz i jeszcze tylne lapeczki tez chore... Biduś straszny. A charakter jak złoto za to. Ciekawe jak tam się sprawowal dzisiaj... Quote
Maruda666 Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Smieszny mały z latającym ogonkiem :) :) Od cioteczki Izy z jakiegoś starego bazarku zostało mi 20zł z przeznaczeniem dla dowolnej biedy - podajcie proszę nr konta, to poślę dla Paluszka. Quote
feliksik Posted June 11, 2011 Author Posted June 11, 2011 Maruda666 napisał(a):Smieszny mały z latającym ogonkiem :) :) Od cioteczki Izy z jakiegoś starego bazarku zostało mi 20zł z przeznaczeniem dla dowolnej biedy - podajcie proszę nr konta, to poślę dla Paluszka. Jasza napisał(a):Maruda -pięknie dziękujemy!!! Agnieszko, czy przesłałaś może konto? jeśli nie to zaraz to zrobię, bo dopiero teraz czytam Paluszek już przyzwyczaił się chyba do kołnierza, już umie się w nim nawet położyć, choć nie wydaje mi się, żeby było to wygodne. Chciałam mu trochę znowu ulżyć, ale niestety za bardzo się interesuje nadal ranką po kastracji, więc kołnierz znowu zdobi jego szyję:cool3:, bo ranka jest trochę jakby przekrwiona i może spuchnąć więc trzeba będzie smarować. Apetyt naszemu malcowi dopisuje, więc chyba dochodzi do siebie, a nockę przespał calutką. Quote
feliksik Posted June 11, 2011 Author Posted June 11, 2011 mam już banerek proszę się częstować, chyba, że znowu nie widzicie Quote
Sarunia-Niunia Posted June 11, 2011 Posted June 11, 2011 Uściski dla Paluszka...:buzi::buzi::buzi:... A wiesz Feliksik, jak moja Sarunia miała ten kołnierz (krótko, ale miała), to podkładałam Jej kawałek frotki, żeby było jej przyjemniej i żeby nie dotykała bezpośrednio tego tworzywa. Może spróbuj choć na noc. Moim zdaniem warto. Będzie Mu milej... Quote
feliksik Posted June 12, 2011 Author Posted June 12, 2011 Aniu_Shirley znowu film dla ciebie się właśnie zaczyna - druga część. Jaki miły to będzie poranek. Paluszek całymi dniami wygrzewa się na słoneczku, ale zaczyna warczeć na koty i moją sunię nie wiem dlaczego. Czy aby nie zadomowił sięi chce przejąć kontrolę? Jak narazie miałam za 1,5 tygodnia wyjechać na pare dni i nie wiedziałam co zrobię z Paluszkiem, ale chyba szczęście mu dopisuje. Moja wspaniała niania zgodziła się go doglądać, więc przez te dni będzie pod kontrolą - w moim domu. Jest bardzo ułożonym pieskiem, więc nawet jak mnie nie ma w tygodniu, bo chodzę do pracy, to też daje sobie radę, jak jest sam, więc myślę, że jak ona przyjdzie 3 razy dziennie, to też będzie ok. Więc Paluszek narazie może poczekać u mnie do kolejnej operacji. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.