Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dorwałam się do netu i już relacjonuję:
Marmurka nie ma. Ale może żyje gdzieś na okolicznych wsiach. Bo za to wrócił Boss i Mały, a ostatni raz widziałam je w wakacje, przed zabraniem dziewczyn (Boss jest chyba ojcem zabranej Sari i Malwiny, czyli "mężem" ;) zabranej Rebeki).
Sunię widziałam, uciekała, nie dała się podejść bliżej, ale to chyba ona. Karmi, czyli się oszczeniła. Nie mam pojęcia gdzie, więc i tak na razie nic nie mogę dla niej zrobić.

Za to kolejne "moje" nabytki. Taka mała, kudłata sunia ma cieczkę i lata za nią stado psów. Sunia jest przemiła, miałam ją na rękach. Dłuższa sierść, sympatyczny pyszczek. Dobiera się do niej oczywiście Boss, a reszta tylko patrzy zazdrośnie.
W stadzie jest fajnisty owczarkowaty pies, bury, potężny. Podobny do Wienia (pies z Palucha, ma już dawno dom, ma wątek na dogo) i tak na niego mówię. Głaskałam go, karmiłam z ręki. Poczciwe psisko.
Jest prawdziwy owczarek niemiecki! jego trochę się boję, bo zawsze był ze stadem, nie podchodziłam, w stadzie powarkiwał.
Cudowna, półroczna sunia! piękna i kochana. Umie się sprzedać - siada, daje łapkę i patrzy głęboko w oczy, no i możliwe, że się już komuś sprzedała, bo widziałm ją tylko raz, zaraz po przyjeździe do Bielska. Młoda, piekna, mam nadzieję, że ma już dom. I że nie spotkam jej za kilka misięcy na ulicy z młodymi.
W sumie stado liczy 10 sztuk, dwa owczarkowate i małe/średnie kundelki.
Zdjęć nie mam, zepsuta cyfrówka.

Kolejna historyjka.
Agatka ma około 3 miesięcy, jest mixem foxteriera. Została przyniesiona w worku i wyrzucona na podwórko sąsiadki. Sąsiadka to staruszka, która nie da rady wyjść z domu i jedzenie noszą jej sąsiedzi. Zapewne jej synek, myśliwy, kupił za pół litra psa myśliwskiego... pies zamówiony, dostarczony. Ja ją karmię, ja jej zrobiłam posłanko. "Właściciel" daje jej chleb raz na 2 dni. Sunia przyjedzie do Warszawy na Nowy Rok. Nie zostawię jej tam. Jest kochana, garnie się do ludzi. Mam fotki dzięki bratowej (komórka z aparatem):







W okresie sylwestrowo-noworocznym szykuje mi się transport samochodowy Bielsk - Warszawa. Na pewno przyjedzie Agatka. Co uda się akurat złapać, zobaczymy. Jeśli będzie stado, to pierwszeństwo ma suka z cieczką, Mały i Wieniek/onek. Jeśli nie, to jakieś inne małe kundliszcza. Proszę o kciuki. A jeśli się uda, to o tymczasy i pieniądze
(jnk - tym razem będziesz mogła się wreszcie dołożyć :razz: )

  • Replies 203
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Agatka śpi u mnie na kolanach. Zmęczona drogą, tyle stresu i wrażeń. Jechała w kocim transporterku, autobus, pociąg. A po przyjeździe kąpiel :diabloti: Toć znana sadystka ze mnie :evil_lol: no i teraz odpoczywa u mnie na kolanach. Już się boję, co będzie po przebudzeniu... szczeniak ... terierowaty ... pokój mi rozniesie! Nowych zdjęć nie będzie z powodu braku cyfrówki. Jutro idziemy do weta na przegląd.

Miał być samochód, no ale nie wyszło (potem na wszelki wypadek jeszcze pytałam Anię). Więc przyjechała tylko Agatka. No i mój, ale ten domu nie szuka :p

Jak tylko pozbędę się młodej, to jadę polować na suki. Ta, co urodziła, to jednak inna, podobna. Widziałam potem "moją" ciężarną, za kilka dni będzie rodzić. No i dwie sunie z cieczką. Dużo tego :shake: i "pączkuje"...
Głaskałam owczarka! super pies, bałam się bo był w stadzie, psy, cieczka, a on duży :oops: ale jest fajnisty i łagodny. Tylko Wienio był zazdrosny i nie dał mi go głaskać. Przybiegł, warknął i pogonił rasowca.

Aniu, a kiedy teraz będziecie jechać, to może jednak uda mi się Was wykorzystać :evil_lol:
O pieniądze poproszę, gdy już złapię coś konkretnego ;)

Posted

Agatka obejrzała pokój, zaniosła trochę rzeczy/zabawek do siebie, na spacerze załatwiła pewne potrzeby (jak na razie częściowo), zjadła kolację i ... śpi na posłaniu mojego psa :roll: a mój u mnie w nogach, na podłodze.

Posted

Beka, miałabym fotki, gdyby mi cyfrówka nie padła. Mam nadzieję, że za kilka dni tam pojadę, zobaczę jak wyjdzie.

Ja się nie znam na rasach, na szczeniakach... zawsze szczeniętom wiek zawyżałam, więc teraz nie chciałam.
Agatka ma około 5 miesięcy. Jest mixem Parson Rusell Teriera. Już gubi pierwsze mleczaki. Miała przeglą weterynaryjny. Miała koszmarnie brudne uszy (widziałam wczoraj, ale już mi się nie chciało jej czyścić i bardziej stresować). Mam obserwować, chyba zapalenia nie ma, ale może jednak będą potrzebne kropelki. Panienka została odrobaczona, następne za 2 tygodnie. Jutro dostanie od pchełek, bo chyba coś ją gryzie. Poza tym jest zdrowa. Waży 5 kg. Zmierzyłam - 32 cm w kłębie.
Czyściutka, załatwia się wyłącznie na trawie, w domu czeka na spacer.







Posted

[quote name='morisowa']
Aniu, a kiedy teraz będziecie jechać, to może jednak uda mi się Was wykorzystać :evil_lol:

Raczej TZeta :evil_lol: Zaraz napiszę Ci priva ;)

Ale Agatka jest śliiiiiiiiiiiczna!!!! :loveu: Mam nadzieję, że szybko znajdzie się dla niej ktoś odpowiedni!

Pozdrawiam noworocznie!!!! :multi:

Posted

Pozbyłam się Agatki :diabloti: Bardzo, bardzo sympatyczna rodzina. Pisali do mnie przed Nowym Rokiem, gdy dałam na allegro jeszcze te marne fotki przez siatkę. Wtedy odpisałam, że w Wawie będzie od 3.12. Więcej się nie odezwali, więc myślałam, że to nic. A oni czekali do 3.12. i dziś kobieta zadzwoniła. Przepytałam ją, nastraszyłam jakie okropne są szczeniaki i jak będę ją kontrolować, czy sunia ma dobrze :evil_lol: Spodobało mi się to, że zakochali się w suni z tych pierwszych zdjęć, gdzie nie wygląda tak uroczo jak na fotkach Apsy. To, że zakochali się w małej, uroczej, terierowatej suni, a nie w szczeniaku Parson Rusell Terier. Wystarczyło im mix teriera, a nie "prawie rasowy szczeniak". Sama wypytywała, kiedy zrobić sterylkę, już pytała weta o koszty. W domu cały dzień są dziadkowie, więc sunia nie będzie zostawać sama. I ma zapewnione teraz kilka spacerków dziennie (szczenię, ale załatwia się tylko na trawkę). Jest chłopak lat 9, co w tym przypadku uważam za plus, bo będzie miał kto się z nią bawić. I on i ona mieli zawsze psy. A przede wszystkim podejście. Widać było, że im zależy, że sunia bardzo im się podoba i czekają odkąd dałam ją pierwszy raz na allegro.
Miałam jeszcze inne telefony po nowych ogłoszeniach. Rasowy szczeniak darmo :roll: no, okazja, że hej! Rozmowy z tą kobietą były tak inne niż z tymi nastawionymi na rasowca, że tylko łatwiej było mi się zdecydować i zaufać tym ludziom. Będziemy w kontakcie. To nie pierwsza moja adopcja ;) więc mam zaufanie do swojej intuicji :eviltong: Nie krzyczcie, że się tak pośpieszyłam. Przyjechali o 21ej, we trójkę - on, ona, dziecko. Pełen zachwyt całej czwórki :p Agatka wylizała dzieciaka, po czym wlazła kobiecie na kolana. Będzie dobrze. Poza tym to sprawdzę, jestem zaproszona i mają być maile. Dostałam zwrot kosztów (wet, obróżka).
No, to mam miejsce na nastepne :cool3:

Posted

Ekspresowo i fajowo. Nie było powodu by została dłużej tylko po to ,żeby się przyzwyczaić do Ciebie , a potem i tak zmiany.
Ciekawe czy nadal będzie Agatką?

Na pamiątkę tych wydarzeń "naszą" sunie z lasu, a teraz Paluchową nazwiemy Agatka -zgadzasz się dobra kobieto ?

Posted

[quote name='aldonda'] Na pamiątkę tych wydarzeń "naszą" sunie z lasu, a teraz Paluchową nazwiemy Agatka -zgadzasz się dobra kobieto ?
Znaczy mam spytać o zgodę nową pańcię Agatki? :eviltong:

Posted

beka - zobaczymy, co akurat złapię, jak wpadnę tam na 3 godziny i jaki będę miała transport. Bardzo bym chciał dorwać jeszcze przed porodem tę sunię (zdjęcie z sierpnia):


Teraz widziałam ją z taaaaakim brzuchem :shake:

Jeśli nie ona, to jedna z dwóch, które teraz miały cieczki. Obie małe, jedna jasna, druga czarna.

Jeśli tylko mi się uda, to bardzo chce zabrać onka. Bo tu miałby dom w kilka dni, a tam marnuje się na ulicy. Przegonią go i będzie żyć w lesie. Nie to, że ja faworyzuje rasowe, ale gdy nie można pomóc wszystkim.. jemu łatwiej znalazłabym dom niż wilkowatemu Wieniowi...

A gdybym kiedyś mogła, to ten Mały uganiał się jeszcze wiosną za Rebeką i dalej mnieszka na ulicy, a to takie małe, jak nasz Puszek z Chrcynna:



Apsa, postaram się zapełnić Ci wreszcie mieszkanie, skoro Agatka była u mnie :cool3:
Aniu - w pewien sposób Agatka, to spłacenie długu - 3 lata temu ten facet wykończył sunię posokowca - cieczka, ciąża, śmierć ... organizm był tak słaby na tej bułce i wodzie, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że coś można zrobić, zawdzowniłam do TOZu i pojechałm do Wawy. A teraz jak o tym myślę... Agatka skończyłaby tak samo.

Posted

APSA napisał(a):
Mały też śliczny... ONek... Pewnie znów będą musialy poczekać i przepuścić w kolejce suczki...

Psy najłatwiej złapać, gdy są suki (najlepiej cieczki). Wtedy całe stada kręcą sie po centrum. Potem psy się kryją, przenoszą na obrzeża, na pola, śpią gdzieś pochowane.
Dlatego jeśli nie spotkam ciężarnej, to po pierwsze chcę onka, po drugie Małego. Na te dwie cieczki to mam miesiąc czasu.
Chyba sama napiję się stresnallu.

Posted

No i coś tak zamilkła, Morisowa? Ja ciągle czekam na możliwość dofinansowania :) Czekam, czekam i nic. Zaraz się zniechęcę, zdenerwuję i sobie pójdę :eviltong:

Posted

Dziewczyny... ja się mogę wybierać, ale brak samochodu i kierowcy rozwala mi całą sprawę...
Apsa wie, że byłam tam tydzień temu, w piątek. Pojechałam rano i wróciłam wieczorem sama. Nie dało rady... mogę sunię głaskać, mogę przytulić, mogę podnieść, ale smycz to panika... zbyt wielka panika, bym wzięła psa do autobusu. Nawet na dworzec nie dojdziemy. Tam trzeba pojechać samochodem, zapakować psy do środka i w drogę.
Ryczeć mi się chce, gdy o nich myślę. Bez samochodu nic nie mogę w tej chwili zrobić.
Ktoś ma samochód, prawko i wolny dzień? ażeby tam pojechać i przywieźć to, co się akurat będzie kręcić po mieście..? przecież nie zagwarantuję, że akurat będą te ciężąrne suki widoczne...

Posted

morisowa napisał(a):
Dziewczyny... ja się mogę wybierać, ale brak samochodu i kierowcy rozwala mi całą sprawę...
Apsa wie, że byłam tam tydzień temu, w piątek. Pojechałam rano i wróciłam wieczorem sama. Nie dało rady... mogę sunię głaskać, mogę przytulić, mogę podnieść, ale smycz to panika... zbyt wielka panika, bym wzięła psa do autobusu. Nawet na dworzec nie dojdziemy. Tam trzeba pojechać samochodem, zapakować psy do środka i w drogę.
Ryczeć mi się chce, gdy o nich myślę. Bez samochodu nic nie mogę w tej chwili zrobić.
Ktoś ma samochód, prawko i wolny dzień? ażeby tam pojechać i przywieźć to, co się akurat będzie kręcić po mieście..? przecież nie zagwarantuję, że akurat będą te ciężąrne suki widoczne...

morisowa, tak strasznie mi przykro! :-( Na razie TZet odpada, piszę Ci priva.
Czy ktoś może pomóc z transportem??? :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...