Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bejkowa napisał(a):
Wcale się nie dziwię . Furkidzy podobają się też mojej mamie :evil_lol: Powiedziała że jak będę mieć kaskę , to mogę zamówić mojej jakiś zestaw :multi:

chciałabym zeby moja mama tak mówiła :evil_lol:

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja tam wolę z DS :eviltong: czekam na szelki miętowe oczywiście :loveu:

Mój poprzedni rogz nawet już się zaczął psuć, a drugi jak nowy. Więc zdarza się, że był fabrycznie źle zrobiony. Magda - ja robię sama jak jestem spłukana, a męczy mnie brak posiadania nowej obroży czy smyczy dla psa :evil_lol: Nie jest to takie trudne jak się wydaje ;) Ja zrobiłam ostatnio żółtą, jednolitą.

Posted

HexaWHWT napisał(a):
Ja tam wolę z DS :eviltong: czekam na szelki miętowe oczywiście :loveu:

Mój poprzedni rogz nawet już się zaczął psuć, a drugi jak nowy. Więc zdarza się, że był fabrycznie źle zrobiony. Magda - ja robię sama jak jestem spłukana, a męczy mnie brak posiadania nowej obroży czy smyczy dla psa :evil_lol: Nie jest to takie trudne jak się wydaje ;) Ja zrobiłam ostatnio żółtą, jednolitą.


Ehh , nie mam materiałów :shake: I chyba nawet nie byłabym w stanie zrobić sama obroży.Brawa :multi:Pokazuj nam szybko tą obróżkę !

Posted

Bejkowa napisał(a):
Ehh , nie mam materiałów :shake: I chyba nawet nie byłabym w stanie zrobić sama obroży.Brawa :multi:Pokazuj nam szybko tą obróżkę !


Ja kupiłam. Jak mi się aparat naładuje :eviltong: dodam do galerii.

Posted

poczytałam troche ostatnich stornic :) myslalam ze cos ze mna nie tak z tymi obrozami ale widze ze z niektorymi jest gorzej :evil_lol: mi dopiero sie zaczyna....a maz juz mnie wyzywa... :] właśnie czekamy na dwie obróżki od DS :) ale w miedzy czasie zobaczyłam też furkidz i wszystkie mi sie spodobały... i nie wiem co poczac..jeszcze te dwie nie przyszly a ja bym juz nastepne zamowila... co do lenki jest boooska..kocham westy...moja ciocia miala pieknego capy'ego ale niestety jakis wariat zrobil z niego miazge kiedy wyskoczyl z podworka na jezdnie..ciocia nawet nie zdazyla krzyknac ze ma wracac...

Posted

Przepraszam, ale nie mam siły odpowiadać na wszystkie posty. Co do obróżek, to na razie się trzymam i nie zamówiłam żadnej, ale pewnie niedługo to zrobię ;)
U nas nie ciekawie... Wczoraj byłam na egzaminach w szkole, wróciłam, pobawiłam się z Leną i po parunastu minutach zaczęła się dziwie zachowywać. Strasznie się trzęsła, mrużyła oczy i zaczęła wymiotować. Było po 20, nasza lecznica już zamknięta, ale pani doktor z tej lecznicy poleciła nam inną, dłużej otwartą. Wsiadłam w samochód i szybko pojechałam. W czasie drogi Lenka ciągle wymiotowała, trzęsła się coraz bardziej, zaczęła tracić z nami kontakt. Nie była w stanie sama stać, chodzić.
Jak się domyślacie czymś się zatruła, ale czym? Ja to mam jakiegoś pecha. Lena nigdy nie zostaje sama na podwórku, bo boimy się ją zostawiać samą z wielu powodów. Wczoraj została sama dosłownie na kilka minut, kiedy babcia weszła na chwilę po coś do domu i po chwili wyszła. W tym czasie musiała coś zjeść. Najgorsze, że nie wiedzieliśmy i nie wiemy co. Pani doktor podała Relanium, kroplówkę, w ciemno jakąś odtrutkę, która jest podobno najbardziej popularna. Leny stan był coraz gorszy, więc zdecydowałyśmy, że damy jej tą odtrutkę w ciemno. Dostała chyba też jakiś antybiotyk, ale już z tych nerwów nie pamiętam. Po kilkunastu minutach Lenie zrobiło się lepiej, drgawki prawie ustąpiły, był z nią kontakt. Pojechałyśmy do domu, w domu dostała jeszcze jedną kroplówkę. Zrobiła 2 razy siku, czyli zaczęła się oczyszczać. Poszłyśmy spać, byłam szczęśliwa, bo Lenka była już prawie normalna, tylko bardzo zmęczona i śpiąca. Przed 6 zaczęła wymiotować. Umówiłam się wczoraj z panią doktor, że rano przyjadę na kontrolę i ewentualną obserwację. Pojechałyśmy, dostała jeszcze jedną kroplówkę, antybiotyk i lek przeciwwymiotny. Teraz jesteśmy w domu i jest (odpukać) całkiem dobrze. Już nie wymiotuje, prawie cały czas śpi, ale jest w miarę wesoła. Szczeka, przychodzi się przytulać. Jak będzie dobrze, to nie musimy już nic robić, a jak się znowu pogorszy, to muszę z nią jeszcze jutro jechać.
Moja mała bidula. Bałam się, że umrze, bo nie wiedzieliśmy co jej zaszkodziło, ale na szczęście odtrutka podana w ciemno zadziałała.
Jak byłam u weta, to zadzwoniłam do dziadka, aby się dowiedzieć czy nie wysypał gdzieś przypadkiem jakiejś trutki czy czegokolwiek i okazało się, że Tośka ma takie same objawy (były razem na dworze). Tosia jest teraz pod moją opieką, bo ciocia z rodziną wyjechalki na wakacje. Dziadek miał do nas dojechać, ale Tosia parę razy zwymiotowała i jej przeszło. Ona jest niezniszczalna.
Ciężkie przeżycie, bardzo ciężkie. Nikomu tego nie życzę. Patrzeć, jak ukochany pies traci przytomność i nie wiedzieć, jak mu pomóc. Ja już oczywiście miałam czarne wizję. Jeszcze u weta przy mnie jeden piesek odszedł za TM...
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale co się strachu najadłam i łez wylałam, to moje...

Posted

To dobrze, że z Lenką jest już lepiej..mam nadzieje, że będzie już tylko lepiej :)
Maja mi się już dwa razy zatruła więc wiem co przeżywałaś.

Posted

Natalia&Cody napisał(a):
Biedna Lenka....Ja to bym chyba sama tam zemdlała. Dobrze, że ta odtrutka pomogła i dziewczyna czuję się lepiej :) Szybkiego powrotu do zrowia!

Ja też prawie zemdlałam. Dziękuję ;)
king91 napisał(a):
To dobrze, że z Lenką jest już lepiej..mam nadzieje, że będzie już tylko lepiej :)
Maja mi się już dwa razy zatruła więc wiem co przeżywałaś.

A wiedziałaś czym się zatruła? Jakie leki dostała itd.? Też mam taką nadzieję, dziękuję ;)
Misia&Ruby napisał(a):
Dobrze, że wszystko już jest w porządku :)

Wygłaszcz ode mnie biedulkę!

Dziękuję, wygłaskana :)

Posted

Raz połknęła plastikowe oczy pluszowemu misiowi..wymiotowała dość długo..wtedy dostała tylko zastrzyk przeciwwymiotny i parafine żeby oczy z niej wyszły, drugim razem nie wiemy co zjadła..musiała coś właśnie na dworze porwać, wtedy też dostała zastrzyk przeciwwymiotny i jakiś antybiotyk w zastrzyku.

Posted

king91 napisał(a):
Raz połknęła plastikowe oczy pluszowemu misiowi..wymiotowała dość długo..wtedy dostała tylko zastrzyk przeciwwymiotny i parafine żeby oczy z niej wyszły, drugim razem nie wiemy co zjadła..musiała coś właśnie na dworze porwać, wtedy też dostała zastrzyk przeciwwymiotny i jakiś antybiotyk w zastrzyku.

Ale też dostała takich drgawek? Ja to od razu pojechałam do weta, jak zaczęła się trochę trząść, dobrze, że nie czekałam na rozwój sytuacji, bo zanim dojechaliśmy do weta (jakieś pół godziny), to ledwo ją babcia na rękach trzymała, tak się trzęsła, wymiotowała ciągle i traciła przytomność :( To było straszne... Miała gorączkę też - 39,5...
cockermaister napisał(a):
Bidulka :-(:placz: zdrówka dla Lenki :loveu::loveu:


Kasi i Lena napisał(a):
Biedna Lenka, dobrze że już jej lepiej. Współczuje stresu, wiem jak to jest jak się człowiek martwi o zdrowie i życie ukochanego psiaka.


Błyskotka napisał(a):
Zdrówka życzę :)


Evelynkaa napisał(a):
:glaszcze: głaski dla Lenki będzie dobrze :)


Dziękuję :) Już jest dobrze, na szczęście :multi:

Posted

Przy oczach była w miarę normalna.. nie patrząc na to, że ciągle wymiotowała. Przy niewiadomej nie chciała się w ogóle ruszać..wstawała tylko żeby zwymiotować, po zastrzykach zaczęło jej przechodzić. Drgawek na szczęście nie miała.

Posted

Jak mówiłam - z Leną wszystko już ok :multi:
Mam kilka fotek i filmik sprzed zatrucia, bo tak, jak mówiłam - opiekuję się teraz też Tośką, więc są wspólne zdjęcia ;)

Moje biedactwo pod kroplówką ;(










CDN.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...