mestudio Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Masakra, co za chore pogawędki. To wątek Juranda, a nie opowieści o PDT czy BDT, US i tym czym wg kogo jest BDT lub o tym co kogo spotkało na dogo. Zleciały się sępy? Quote
mestudio Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 [quote name='agusiazet']Mój Boże, przeczytałam i załamałam się:( Zawsze uważałam, że BDT powinny egzystować zupełnie bez cudzego wsparcia finansowego (sama mam tylko takie tymczasy, do których nikt mi nie dokłada, bo to BDT!), wszystkie inne to PBT i muszą się one liczyć z faktem istnienia US, który może się nimi zainteresować zawsze i o każdej godzinie:( Co nie oznacza, że dobre PDT nie są potrzebne, wręcz przeciwnie - są bardzo potrzebne i na dogo są wspaniałe PDT, niestety ciągle zapsione po uszy. Jurand, jeśli Ty na prawdę odszedłeś, to już za TM masz swój lepszy świat, którego żadna chałwa (podłej jakości) Ci nie odbierze - jeśli nie, to Twoje opiekunki prawne powinny zrobić wszystko, aby Cię odnaleźć! Świetnie agusia, ale z tego co wiem to wolno Ci mieć tylko jednego tymczasa, zabierz z BDT te nadprogramowe i opłać im hotele albo wrzuć do schronisk i też będą same pokrywały koszty tego jednego tymczasika, którego sobie zostawią i będą żyły na luzie. Czy ktoś coś wie może o Jurandzie, jakieś ustalenia na pw? Ania Tygrysiczka jak coś wiecie to dajcie znać. Quote
[email protected] Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 no i jak zwykle dużo się mówi ,oczernia nie znając a tak naprawdę to psu nie pomoże zamiast oczerniac i klepac bo klepac po klawiaturze może któraś się ruszy w końcu może ogonek nie jest pełnoletnia lecz chciała Jurandowi pomóc a że to tak się skończy to nikt tego nie przewidział jak widac chauwa miała wiele psów i jakoś ludzie kolejne też chcieli jej oddawac a nagle bach prawda na jaw wyszła i zamiast nią się zajmowac to awanturujecie się pełnoletnia czy nie czy była tam czy nie nie dziwię się ze ludzie z dogo odchodzą Quote
malvaaa Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 tak jak pisałam wcześniej, mogę pomóc, miałyśmy tam również 2 sunie i je stamtąd zabrałyśmy w fatalnym stanie, ale potrzebuje mądrzejszej od siebie osoby która się zna i wie o czym mowa, kto mnie nakieruje. bo ja niestety kiepska jestem w tych sprawach i nie wiem za co się zabrać, ogonek ma mój numer, jeśli ktoś jeszcze potrzebuje to prześlę i podyskutujemy, obgadamy. i jeszcze jedno jeśli prawnym opiekunem był ktoś ze schronu to może on najlepiej jakby to zgłosił? jeśli chodzi o ustalenia to proszę na pw bo chauwa czyta wątek. Quote
Tigraa Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 (edited) My możemy pomóc jeśli chodzi o informacje, bo byliśmy tam. W razie czego dzwońcie 604 637 412 Nie zapalam Jurasiowi znicza dopóki nie będzie pewności, czy nie żyje. Edited March 31, 2012 by Ania-tygrysiczka Quote
agusiazet Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 mestudio napisał(a):Świetnie agusia, ale z tego co wiem to wolno Ci mieć tylko jednego tymczasa, zabierz z BDT te nadprogramowe i opłać im hotele albo wrzuć do schronisk i też będą same pokrywały koszty tego jednego tymczasika, którego sobie zostawią i będą żyły na luzie. Czy ktoś coś wie może o Jurandzie, jakieś ustalenia na pw? Ania Tygrysiczka jak coś wiecie to dajcie znać. Na razie tylko jednego, to prawda, ale własny domek już prawie, prawie gotowy, więc z czasem kolejny tymczasowicz murowany, jak w banku:) Zresztą ostatnia tymczaska chyba u nas zostanie, bo nikt jej nie chce:( Ale więcej tymczasów niż dwa - nierealne, nie wydolę z czasem. Jurand Quote
kasiek. Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Shinya napisał(a):Teraz umywasz ręce i mówisz że pies nie był twój? to po jakiego wała wyciągałaś go ze schroniska? nie sprawdziłaś warunków do jakich psa dajesz, nie odwiedzałaś go <kontrole> , i nie spisałaś umowy adopcyjnej. Dla mnie karygodne zachowanie wolontariusza/opiekuna. No właśnie też mam to samo pytanie ? Najlepiej wyciagnąć psa ze schronu ,wpie..yć go gdziekolwiek niech zdycha ,gdzie indziej byle nie w schronie wspaniała sprawa ....:((( O ogonku zebrałam trochę info ,cos mi majaczył ten nick ...przypomniałam sobie gdzie sie o niej pisało ...juz wiem na evencie FB o wywózkach do Niemiec no niestety ogonek jak wiele innych na dogo..to pomagaczki lub handlary psów... O wywózkach psów do Niemiec i po co to oddzielny temat ale w skrócie podam na eksperymenty medyczne ,do burdeli ,na walki itp ..w wiekszosci przypadków. Tak jestem za tym ,zeby ogonek dała sobie spokój z dogo...jak ma tak pomagać ,moze mniej psów będzie cierpiało,nawet zakładajac ,ze robi to nieumyślnie ,ze mysli ,że te adopcje zagraniczne to cos wspaniałego :( Quote
[email protected] Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 kasiek dobrze że ty jesteś psią matką nie oceniaj bo sama możesz kiedyś zostac oceniona ale z ciebie detektyw Rutkowski no proszę Quote
gallegro Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 To właśnie podobna atmosfera, jaka aktualnie zapanowała na tym wątku, jest powodem, dla którego nabrałem dystansu i na jakiś czas "opuściłem" dogo. Nie każdy ma nerwy ze stali, nie każdy też ma siły i zdrowie, aby z zapałem bronić swoich racji. Wychodząc też z założenia, że nie ma ludzi nieomylnych (włączając w to mnie i każdego piszącego na tym wątku), należy szanować poglądy innych, choćby miały być zgoła odmienne od naszych. Jedynie tolerancja, kulturalna/konstruktywna dyskusja oraz kompromisy, mogą przynieść porządany skutek. Schowajmy zatem prywatne animozje i skoncentrujmy się na wyjaśnieniu tej bulwersującej sprawy. Tyle tytułem wstępu, a teraz konkrety... Po pierwsze czuję się nieco odpowiedzialny za to, że podczas ostatniej naszej bytności u chauwy, nie doprowadziliśmy do choćby częściowego wyświetlenia okoliczności odejścia Juranda, oraz miejsca jego pochówku. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że po siłowym odebraniu Tobiego, atmosfera temu nie sprzyjała. Chauwa swierdziła wprost, że nie będzie z nami rozmawiać. Obawialiśmy się też o swoje bezpieczeństwo, gdyż wyglądała na zdesperowaną, więc w każdej chwili mogła wezwać "posiłki". Poza tym było już późno, a do przejechania mieliśmy jeszcze kawał drogi. Do domu, w którym samopas na wiele godzin pozostawiliśmy 9 ogonów, wróciliśmy o północy. Zanim więc kolejny raz ktoś napisze, że mogliśmy zrobić coś więcej, niech zważy wszystkie za i przeciw. Teraz bardzo konkretnie... Ponieważ do tej pory nie dostrzegłem żadnej oferty konkretnych działań, w razie wyższej konieczności gotów jestem czynnie pomóc w rozwikłaniu tej "zagadki". Nie ukrywam, że będzie to dla nas dużym problemem, ale przecież dla samej "ogonek" jest to praktycznie nieosiągalne. Mając jednak na uwadze radykalne pogorszenie relacji między nami i chauwą, nie nadaję się raczej na "mediatora", ale oferuję pomóc w zlokalizowaniu ciała, oraz transporcie. Z całą pewnością dużo prościej i 2x bliżej/taniej byłoby zorganizować transport z W-wy, ale w przypadku braku takowego, czekać dłużej nie można. Gdyby jednak ktoś mógł w tym pomóc, proszę o niezwłoczne info. O takie info proszę również osoby mogące towarzyszyć w charakterze świadka/mediatora. Najlepiej, gdyby była to osoba z uprawnieniami (fundacja?). W takim wypadku bezsensownym wydaje się gonienie dwóch samochodów, więc rozsądek nakazywałby, abym zabrał kogoś jadąc np. przez W-wę, a to kolejne dodatkowe km... Podkreślam jednak - potraktujcie to proszę jako ostateczność, ponieważ naprawdę mocno skomplikuje to naszą sytuację. Zdecydowałem jednak napisać o tym już teraz, aby nie blokować innymi ustaleń, które są uzależnione od realnych możliwości logistycznych. Wątpliwości natury technicznej... - czy można "zaanonsować" przyjazd z ciałem psa w celu dokonania sekcji, ale z opcją odwołania tego w ostatniej chwili (nie ma pewności, że chauwa dotrzyma słowa)? Czy znajdzie się ktoś, kto się tym zajmie? - jaki pojemnik na ciało byłby wskazany? - co z ciałem po sekcji? Jak wynika z powyższego, zakładam, że Jurand naprawdę nie żyje, choć nie można też wykluczyć innego scenariusza. Po tym wszystkim co wyprawiała chauwa "po drodze", nic już nie jest w stanie mnie zaskoczyć... Szczegóły na PW. chauwa, jeśli śledzisz wątek... błądzić jest rzeczą ludzką, ale najwyższy czas na opamiętanie i żal... żal za grzechy... Pozostanie odpokutować za popełnione... Nasz ślepaczek Jurand (avatar) odszedł kilka miesięcy temu... <'> Quote
kasiek. Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 gallegro ...ogonek powiedziała wyraźnie ,ze nie chce powiadamiać org.prozwierzecych i ze schron wie ,więc to schron jest decyzyjny ,ja org,prozwierzęcą mogłam podesłać ,ale jak nikt nie chce to nie bedę na siłę czegoś robić ,jest podany tel w sprawie przeprowadzenia sekcji tam mozesz uzgodnić szczegóły ,jak to jest jeśli zwłok nie bedzie ,a bedzie zamówiony termin,tez powinni wyjasnic jak zabezpieczyć zwłoki psa w tym celu... Quote
necianeta89 Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 kasiek. napisał(a):No właśnie też mam to samo pytanie ? Najlepiej wyciagnąć psa ze schronu ,wpie..yć go gdziekolwiek niech zdycha ,gdzie indziej byle nie w schronie wspaniała sprawa ....:((( O ogonku zebrałam trochę info ,cos mi majaczył ten nick ...przypomniałam sobie gdzie sie o niej pisało ...juz wiem na evencie FB o wywózkach do Niemiec no niestety ogonek jak wiele innych na dogo..to pomagaczki lub handlary psów... O wywózkach psów do Niemiec i po co to oddzielny temat ale w skrócie podam na eksperymenty medyczne ,do burdeli ,na walki itp ..w wiekszosci przypadków. Tak jestem za tym ,zeby ogonek dała sobie spokój z dogo...jak ma tak pomagać ,moze mniej psów będzie cierpiało,nawet zakładajac ,ze robi to nieumyślnie ,ze mysli ,że te adopcje zagraniczne to cos wspaniałego :( to było wiadome, że zleci się tu żądna sławy i rozgłosy kasiek. zmień piaskownice. Bo nic nie wnosić i szerzysz kłamstwa. Idz po rozum do głowy. Nie znasz ogonka więc nie pisz bzdur. Ten wpis mnie zabolał i nawet nie chce myśleć co poczuje ogonek jak to przeczyta. Ręce opadają. Najlepiej krzyczeć wszędzie gdzie się da, najlepiej zaproś jeszcze swoje krzyczące przyjaciółki, niech też zlinczują niewinną. Ogonku, bądź dzielna. Jestem z Tobą. Quote
gameta Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Gallegro, ja myślę, że z tym transportem kilkudniowych zwłok to największy problem, dlatego powinna to zrobić organizacja samochodem interwencyjnym. Transport świeżozmarłego psa na sekcję przerabiało kilka osób na dogo, raz gdzieś sie zetknęłam z przewozem po kilku dniach ale przetrzymywanego w chłodni. A tu kurcze regularna ekshumacja. Mi przychodzi do głowy wątek Ozziego, może tam poszukamy odpowiedzi? Zwłoki po sekcji pewnie zostaną skremowane, za co także będzie trzeba zapłacić. Quote
gallegro Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego, a swoją pomoc ograniczam do ew. transportu. Resztę można uzgodnić via tel., może więc znajdzie się ktoś, kto to wszystko podogrywa. Ogonek, wyjaśnij to ze schroniskiem. Może potrzebne będzie pełnomocnictwo, które zostanie udzielone konkretnej osobie/fundacji. Można to chyba zrobić zdalnie (zeskanować, a potem wydrukować). Sądzę, że powinny się tym zająć osoby, które choćby "moralnie" czują się odpowiedzialne za Juranda. Quote
ulvhedinn Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Ozziego wieźlismy w worku w którym był zakopany, na dodatkowym plastiku w bagażniku. Nie śmierdział przesadnie. Obecnie nie jest bardzo ciepło, wiec zwłoki nie bedą zbyt, nooo... "drastyczne", chyba, że leżał dłużej niz kilka dni. Dużo zależy od tego, czy był pochowany w worku, luzem, w szmacie itp, od podłoża, od wilgotności gleby itd. Idealnym transporterem będzie wanienka plastikowa, np taka budowlana, plus folia do zabezpieczenia. Z doświadczenia- dobrze, żeby przy ekshumacji była policja, żeby nie było watpliwości co do zwłok- takie pojawiły sie przy okazji Ozzy'ego- np obrona twierdziła, że "krew" na futrze to nie krew , tylko wypływ na skutek rozkładu, ale ja dobrze pamietam, że krew była na boku psa, który był u góry, a żaden płyn nie płynie do góry....... Quote
gameta Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Ulv, dzięki! Cały czas mi się wydaje, że powinna to koordynować organizacja prozwierzęca, a Ty masz rację, że i polcja powinna być... Macie tam jakieś sensowne organizacje w okolicach? Znacie się z reala, doradźcie do kogo pisać... U siebie to wiem z kim bym rozmawiała a tak na odległość, to se mogę, polplumkać :-/ Quote
Malgoska Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 gameta napisał(a):Ulv, dzięki! Cały czas mi się wydaje, że powinna to koordynować organizacja prozwierzęca, a Ty masz rację, że i polcja powinna być... Macie tam jakieś sensowne organizacje w okolicach? Znacie się z reala, doradźcie do kogo pisać... U siebie to wiem z kim bym rozmawiała a tak na odległość, to se mogę, polplumkać :-/ a toz?nie tam powinno się zgłoisć? plus policja. Quote
docha Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 napiszę zaraz do Basi, może uda się ją Tu ściągnąć. Quote
Ingrid44 Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Mam nadzieje ze cos sie dzieje poza kulisami (chauwa czyta watek) i ktos sie tym zajal . Nie po to Jurys jechal 500 km do "domowego hoteliku" zeby tam umrzec straszna smiercia :( :( :( :( :( Quote
Iljova Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Uważam że przede wszystkim schronisko powinno zająć się tą sprawą to na nich spoczywa ten obowiązek, jako na prawnym opiekunie a osoby które są w pobliżu mogą pomóc w tej sprawie... I to schronisko powinno poinformować odpowiednie instytucje o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, bo tak to trzeba nazwać. Mam nadzieję że są podjęte działania .... Quote
Malgoska Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Iljova napisał(a):Mam wrażenie że jestem z jakimś koszmarze .... Jakoś naszło mnie wiele wątpliwości .... jakoś nie mogę uwierzyć y to co twierdzi chauwa .... czy aby napewno Jurandzik odszedł z ten dzień o którym ona mówi ? Mam dziwne przeczucie że to stało się wcześniej ... Przecież od długiego już czasu nie było o nim wieści :( Ciągle trudno mi uwierzyć w to co się stało chauwo Ty nie jesteś już człowiekiem tylko potworem skazującym na jeszcze większe cierpienie stworzenia które już tyle złego doznały. Jurandziku kochamy Cie i nie zapomnimy, a potworowi, który pozbawił Cie życia nie darujemy. po przeczytaniu wątku tak myslę, że ona te psy brała (bierze jeszcze?) podtruwała i się ich pozbywała, czy ktoś ma jakieś info na temat ile tych psów u niej było, ile zeszło z tego świata? To może być szerszy proceder, jesli jeszcze kasę dostawała, brak słów. Czy wiadomo na 100 %, że Jurand nie żyje? Czy nie można przejść po okolicach jej miejsca zamieszkania i popytać ludzi o nią, czym się zajmuje? Tego nie można tak zostawić. Quote
Malgoska Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 Iljova napisał(a):Uważam że przede wszystkim schronisko powinno zająć się tą sprawą to na nich spoczywa ten obowiązek, jako na prawnym opiekunie a osoby które są w pobliżu mogą pomóc w tej sprawie... I to schronisko powinno poinformować odpowiednie instytucje o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, bo tak to trzeba nazwać. Mam nadzieję że są podjęte działania .... a jak schronisko udokumentuje, że pies który był pod jego opieką znalazł się tak daleko? Ma jakiś dokument, że wydał go własnie tam. Quote
Malgoska Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 [quote name='Akrum']No i mnie zamurowało :(:(:( Nie wiem co napisać. Wczoraj byłam w Psanatorium pod wieczór, patrzyłam, że nie ma Juranda jeszcze, myślałam, że moze znów termin został w ostatniej chwili przełożony. Później dogo nie działało i dzisiaj tu wchodzę, miałam nadzieję przeczytać, że jednak wczoraj późnym wieczorem Jurand dotarł do Psanatorium, a tu... takie wieści :(:(:( Nie umiem i nie potrafię zrozumieć tego wszystkiego. Jak osoba, która podejmuje się świadomie opieki nad psami, może się tak zachować, doprowadzić do zaniedbań. Hm... Do tej pory byłam BDT, miałam swoje dwa psy, dwa koty i zawsze 2 psiule na BDT. Jednak jedna sunia (nad którą się solidnie znęcano, po roku pobytu u nas ufa tylko mi, czasami podejdzie od tak do TZ) zostaje u nas na stałe, kolejną tymczasowiczkę wydałam dwa tygodnie temu i zamykam chwilowo DT. niedawno pewna cioteczka zapytała mnie, dlaczego? A to dlatego, że pracując, nie ma mnie po 9 godzin w domu, psy zostawione są same sobie. Z 3 psami sobie radzę, gdy dochodzi 4 już jest większe zamieszanie, bo to nie są psy stare, tylko około 3-4 letnie, pełne energii. Jako odpowiedzialna osoba, opiekun postanowiłam, że na trochę trzeba odsapnąć, trochę muszę poświęcić czasu moim psiakom. Dlatego tym bardziej nie rozumiem, jak osoby niby odpowiedzialne mogą brać pod swoją opiekę większą ilość psów, chodzić przy tym do pracy i uważać, że dobrze zajmują się psami. Rozumiem domy tymczasowe (PDT), w których jeden człowiek jest non stop w domu, ma nad wszystkimi psiakami opiekę, nadzór. Mnie zaczyna to wszystko przerażać, to co się dzieje. Przykłady AlinaS,Arktyka,Czarodziejka a teraz chauwa... Czego najbardziej nie rozumiem, to tego, że osoba odpowiedzialna za psa nie została poinformowana, że pies odszedł za TM, że np. jest w fatalnym stanie, że trzeba pilnie do weta, czy w szpitaliku umieścić... A już w ogóle mnie dobiło to, rozumiem, że Ania to prawna opiekunka Tobiego, tak? lub działała na prośbę prawnego opiekuna psa? To jak to możliwe, że nie mogła od tak odebrać z domu tymczasowego psa?? EDIT: nie wiem, czy dobrze doczytałam, że TOBI to był psiak chauwy?? Mam nadzieję, że sytuacja z Jurandem się wyjaśni, jeśli faktycznie odszedł za TM, to mam nadzieję, że we śnie, a nie w męczarniach. Jeśli jednak żyje i jest gdzieś trzymany w piwnicy, to że szybko uda się go odnaleźć i jednak mu pomóc. A tak patrząć na tą fotkę: http://img684.imageshack.us/img684/7435/jurandol.jpg tu już nie wygląda za dobrze, chociaż nie wiem, nie znałam Juranda wcześniej, ale porównując z poprzednimi zdjęciami... Szkoda, wielka szkoda że kolejny raz dogomaniaczka prowadząca "azyl" "przystań" dla psów, która miała być bezpieczna, okazała się potworem :( chauwa od początku dziwnie się zachowywała, bywała nie często, zawsze było super, nawet to, że się załatwia w domu (jeśli wogóle go tam trzymała a może tak jak u czarodziejki był w jakimś garażu...) też było super bo wiek, to że ma biegunkę to też ją nie dziwiło, pisała o jakiś kościach, które mu wyciągnęła, kto mu je wczesniej dał?????, nie informowała nikogo o wizytach u weta tylko, że pojedzie kiedyś tam.... przecież jak miał pierwsze objawy biegunki to już powinna była pisać, ze jest taka konieczność i żeby sie ciotki zbierały na weta jesli ona nie ma; to wszystko bardzo dziwnie wygląda. Uważam, że powinno się zawiadomić TOZ - dobrostan zwierząt z powiadomieniem PIW i policji, wystarczy napisać zwykłe zawiadomienia na nią podać jej adres - w PIW po takiej informacji powinni zrobić kontrolę, najlepiej razem z TOZ, może tam są jeszcze jakieś inne psy i zwierzęta, które równie 'dobrze' traktuje??? Quote
_ogonek_ Posted March 31, 2012 Author Posted March 31, 2012 Ciekawych rzeczy się dowiedziałam... Chciałam dobrze, nie wyszło. Trudno. Ale poczuwam się "moralnie odpowiedzialna" za psa. Schronisko wie, pomimo jedynie mojej obecności na tym wątku. Nie zadzwoniłam dzisiaj na SGGW do 16 byłam w schronisku, a tam nie miałam dostępu do neta. Ale może to też źle że inne ogony wyszły na spacer... Usuwam się z tego wątku i chwilowo z dogo. Dokończę swoje zobowiązania. Nie wytrzymam nerwowo tego wątku. Wszystko co się uda załatwić to tylko w realu. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś sugestie to proszę telefonicznie lub mailowo. Quote
Malgoska Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 _ogonek_ napisał(a):Ciekawych rzeczy się dowiedziałam... Chciałam dobrze, nie wyszło. Trudno. Ale poczuwam się "moralnie odpowiedzialna" za psa. Schronisko wie, pomimo jedynie mojej obecności na tym wątku. Nie zadzwoniłam dzisiaj na SGGW do 16 byłam w schronisku, a tam nie miałam dostępu do neta. Ale może to też źle że inne ogony wyszły na spacer... Usuwam się z tego wątku i chwilowo z dogo. Dokończę swoje zobowiązania. Nie wytrzymam nerwowo tego wątku. Wszystko co się uda załatwić to tylko w realu. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś sugestie to proszę telefonicznie lub mailowo. nie usuwaj się tylko walcz o psy tak jak to robiłaś do tej pory to, że się usuniesz nic nie da, i tak będziesz myślała, trzeba sprawę doprowadzić do końca, gdzie ta chauwa mieszka? Quote
wykrywka Posted March 31, 2012 Posted March 31, 2012 _ogonek_ napisał(a): Usuwam się z tego wątku i chwilowo z dogo. Dokończę swoje zobowiązania. Nie wytrzymam nerwowo tego wątku. Udowodnisz wtedy, że niepełnoletni to znaczy dzieciak, który popłacze się i odchodzi. A ty byłaś właśnie przykładem, że nie trzeba posiadać dowodu osobistego, by pomagać zwierzętom, przykładem wielkiego serca i poświęcenia. Przyjmij zasadę : co nas nie zabije, to nas wzmocni. I wyciągnij wnioski na przyszłość. Bo o tym, że co nam wydaje się białe dla innych jest czarne już wiesz. Wierzę, że czynione są odpowiednie działania poza dogo i w odpowiednim czasie dowiemy się konkretów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.