Sarunia-Niunia Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 yunona napisał(a):Amelka wygląda jak laleczka z wystawy, a jak się Neruśkowi przygląda :loveu::p Celina12 napisał(a): A mnie ciągle mało...znaczy fotek....bo tak są cudne.Amelcia Sliczna jest-Babcia pewnie dumna jak paw-skąd ja to znam....:diabloti:....taka mała Istotka a ile potrafi-chwyta za serce,rozczula,wzbudza takie pokłady czułości...itp. anica napisał(a):Amelka.. cudo .. królewna .. z bajki - ta najpiękniejsza królewna i bajka też :smile: bardzo lubię oglądać ,właśnie Amelkę z Neruniem - takie ajlawiu.. :loveu: Isadora7 napisał(a):Śliczna Amelka jak laleczka :smile: Ania+Milva i Ulver napisał(a):Amelka jaka śliczna w tej sukience:smile: Bardzo Wam dziękuję Kochane za te wszystkie dobre i miłe słowa.... ale muszę nieco przystopować:hmmmm:, bo to przecież wątek Nercia, a nie Amelki i nie mogę Was tak często zarzucać "rodzinnymi" fotkami.... No niestety, ja ześwirowałam kompletnie:stupid:... A jak już Ją mam u siebie to najchętniej bym Ją zaściskała i zacałowała:buzi:.... piechcia15 napisał(a):...a Nero faktycznie tak pilnuje małej?pilnuje jej czy to zwykłe obserwacje dziwnego mu małego stworzenia? phase napisał(a):... Uwielbiam ten widok , Neruś z Amelcią. :loveu: Nercio FAKTYCZNIE pilnuje Małej - jest tak opiekuńczy:calus:, że jest to wprost nieprawdopodobne... On ma serce większe niż On sam:iloveyou:.... Cały czas chciałby być obok Niej, a jak tylko Amelka lekko da znać, że się obudziła, kto jest pierwszy przy Niej? Nerunio!!! Quote
Isadora7 Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 Sarunia takie wątki sa tez głównie nasze w sensie wrzucania newsów z zycia codziennego. To życie rzutuje przecież na głównego bohatera wątku. Quote
Sarunia-Niunia Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 (edited) [FONT=book antiqua] [FONT=comic sans ms]Dzisiaj mija miesiąc od nagłej śmierci naszego Bonusia(*)...[/FONT][/FONT] [FONT=comic sans ms][SIZE=6](*) Bonusiu (*) Jesteś w naszych sercach - Pamiętamy o Tobie każdego dnia!!![/FONT] Edited May 7, 2012 by Sarunia-Niunia Quote
anica Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 i ja zapalę świeczkę Bonusiowi.. biega szczęśliwy za TM .. wie co to szczęście.. miłość.. Bernadko ale jak znajdziesz chwilę to proszę napisz .. czy kciuki wystarczająco mocno trzymamy... Quote
Celina12 Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 BONUŚ-tam gdzie przebywasz jest wiele naszych Ukochanych Zwierzątek,które odeszły....przytulcie się do siebie otoczone Miłością,Pamięcią,która płynie od nas do WAS.....kiedyś się jeszcze spotkamy...... Berni-to,że to jest wątek Nerusia-nie znaczy,że nie będziesz nie możesz dawać mnóstwo zdjęć Amelci-przeciez i Ją Neruś kocha....zobacz ile ja daję a teraz mam wgranych na fotosik mnóstwo fotek Dzieciaków-bardzo dużo i zamierzam je dać.... Quote
Isadora7 Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 Pożegnanie przyjaciela Utrata czworonożnego przyjaciela jest przeżyciem niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju. Nie zawsze jesteśmy przygotowani na taki ból. Ogromny żal może być przytłaczający. Ale czas i świadomość swoich uczuć pomogą nam uporać się z trudnymi emocjami. Bolesna reakcja na stratę psa nie powinna dziwić po latach przywiązania, wzajemnego oddania i przyjaźni. Tęsknimy za szczekaniem naszego pupila, za jego zabawami, a nawet za porannym wstawaniem na spacer. Z początku negujemy to, co się stało, szukamy psiaka po wszystkich pokojach, ale nigdzie go nie ma. Potem ogarnia nas uczucie głębokiej pustki. Robi nam się coraz ciężej na sercu, a łzy, choć staramy się je powstrzymywać, zaczynają płynąć po twarzy. Pamiętam silnego i dobrze zbudowanego mężczyznę, który płakał jak dziecko, kiedy jego psa potrącił samochód. Siedząc na skraju drogi, obejmował ciało pupila i próbował go reanimować przez długie minuty, a kiedy się poddał, dopadła go bezradność i smutek. To naturalne. W dzisiejszych czasach, kiedy zwierzęta domowe żyją dłużej i mieszkają z nami jak członkowie rodziny, ból po stracie czworonoga dotyka jeszcze bardziej. Post z forum weterynaryjnego jest tego przykładem. Pisze Jacek: „Moje dni stały się nie do zniesienia bez mojego ukochanego minisznaucera Maksia. Jego choroba była krótka, trwała 4 tygodnie. Badania weterynaryjne z początku dawały mi nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Nawet płaciłem więcej, aby otrzymać wyniki jego biopsji w trzy, a nie w dziesięć dni. Czwartego dnia po operacji okazało się, że ma mięsaka limfatycznego. Weterynarze dawali mu 6–12 miesięcy życia, pod warunkiem że poddałbym go miesięcznej chemioterapii. Po prostu nie umiałem go na to skazać. Tego samego popołudnia zdecydowałem, aby go uśpiono. A teraz nie wiem, co począć bez niego! Ciągle płaczę i myślę o nim. Ludzie mówią mi, żebym kupił nowego psa, ale nie jestem pewien, czy umiałbym go kochać tak, jak kochałem Maksia. Jeśli tylko istniałby sposób, żeby się dowiedzieć, że on jest cały i zdrowy i że któregoś dnia znów będziemy razem... Ale nikt nie może mnie o tym zapewnić. Jak długo będę tak cierpiał? Czasem myślę, że tego dłużej nie zniosę. To najgorsza strata, jakiej dotąd doznałem”. Myślę, że wielu czytelników mogłoby się odnaleźć w tym, co przeżywa Jacek. Proces przeżywania Żal po czworonożnym przyjacielu przeżywa się podobnie jak żal po człowieku. Składa się on z pięciu etapów i w psychologii zwany jest modelem Kübler-Ross. Jest to teoria reakcji pacjenta i jego bliskich na wiadomość o nieuleczalnej chorobie i niedalekiej perspektywie śmierci przedstawiona przez dr Elżbietę Kübler-Ross w 1969 roku w jej książce „Rozmowy o śmierci i umieraniu”. Pozwala nam ona dowiedzieć się więcej o powszechnie przeżywanych uczuciach towarzyszących żałobie. Według psychologa Pawła Sobiecha zapoznanie się z tą teorią jest ważne, gdyż pomaga w uświadomieniu sobie, że nasze emocje są normalne. Tak jak w wypadku śmierci człowieka ból po stracie psa oznacza dla nas konieczność pogodzenia się z faktem, że ktoś dla nas ważny odszedł i już nie wróci. To jest proces i trzeba go tak przeżywać. Dlatego istotne jest zorganizowanie obrzędu pożegnania naszego drogiego przyjaciela, czy to modląc się za niego, czy też grzebiąc na cmentarzu dla zwierząt. Warto wtedy jeszcze raz, wspominając chwile, jakie wspólnie przeżyliśmy, przypomnieć sobie przyjaźń, jaką pies nas darzył. Kolejnym krokiem jest powolna akceptacja uczucia smutku. „Nie neguj tego i daj sobie pozwolenie na łzy. Wyraź swój żal. Daj mu ujście. Jeśli zatrzymasz go w sobie, będzie ci ciężej uporać się z tą sytuacją. Płacz niezależnie od tego, ile masz lat” – radzi psycholog Paweł Sobiech. Jeśli ktoś ze znajomych nie potrafi uszanować twoich uczuć i mówi ci: „To był tylko pies”, lepiej unikaj spotkań z tą osobą w tym czasie. Nie zastępuj od razu dawnego pupila nowym zwierzątkiem. Jeśli będziesz tego próbował, tylko zadasz sobie więcej bólu, kiedy okaże się, że nowy pies nie dorównuje dawnemu. Daj sobie czas na odżałowanie straty. Mów o nim. I to dużo. Przeżywanie bólu w obecności innych ludzi jest bardzo istotne. Jeśli dzielimy z kimś żal i przed kimś go wyrażamy, przynosi nam to ulgę. Rozmawianie na ten temat pozwala nam również na włączenie śmierci do naszego życia. A z czasem strata pozostanie już tylko wspomnieniem. Dlatego opowiadaj historie o swoim psie przyjaciołom i bliskim, którzy zechcą słuchać. Jeśli nie masz komu się zwierzyć, zajrzyj na odpowiednie forum internetowe, tam znajdziesz zrozumienie ludzi, którzy czują podobnie lub którzy już to kiedyś przechodzili i mogą posłużyć ci swoimi radami. Możesz też napisać wiersz ku pamięci czworonoga lub trzymać jego zdjęcie przy sobie. Nie próbuj udawać, że on nie istniał, to ci nie pomoże, wręcz przeciwnie, tylko pogorszy twoje samopoczucie. Pogodziwszy się już trochę ze stratą, możesz zacząć powoli odkrywać potrzebę otwarcia serca i domu dla nowego zwierzątka. Jeśli tylko nie będziesz próbował mieć identycznego psa jak ten, którego straciłeś, może się okazać, że nowy towarzysz pomoże ci przejść przez okres smutku. To musi boleć Doświadczenie straty to początek uzdrowienia. Jeżeli nie przeżyje się żalu, unikając go, zaczyna się chorobliwy ból, który powoduje oschłość emocjonalną. To może nawet prowadzić do tego, że człowiek nie zechce mieć już kolejnego psa, aby nie narażać się na ponowną rozpacz po jego stracie. Negowanie smutku jest równoważne z negowaniem miłości do pupila. Dlatego kiedy twój zwierzak zacznie chorować lub kiedy zaczniesz zauważać oznaki jego starości, włącz do rodziny kolejnego czworonożnego członka. W ten sposób zredukujesz ból po stracie sędziwego towarzysza. Reakcje na śmierć psa mogą być bardzo różne i często zależą od wieku i sytuacji właściciela. Dziecko w wieku przedszkolnym będzie myślało, że tak jak w bajkach i grach śmierć psa jest czymś tymczasowym. Trzeba pomóc mu stawić czoło rzeczywistości. Niech uczestniczy w pożegnaniu pupila, zobaczy martwego, żeby mogło go przytulić, a nawet niech pomoże przy pochowaniu go. Chodzi o to, żeby sytuacja była dla niego jasna. Starsze dziecko zrozumie śmierć tak jak dorośli, jednak nie będzie chciało uwierzyć, że może ona dotknąć kogoś z jego najbliższych. Dlatego zdaniem psychologa Pawła Sobiecha ważne jest, aby wcześniej przygotować je na to cierpienie. Jeśli Azor jest chory, trzeba powiedzieć dziecku o tym fakcie i jego konsekwencjach. Szczególnie intensywnie żałobę może przeżywać bezdzietne małżeństwo. Ci ludzie najczęściej traktowali psa jak swoje dziecko. Dla nich ważne będzie upamiętnienie uczuć, jakie wnosił on do ich życia każdego dnia. Pustkę po nim zapełnią, zapraszając do domu kolejnego czworonoga. Tylko zwracając swoją miłość w jego stronę, zmniejszą smutek, a przy okazji uszczęśliwią potrzebującą rodziny istotę. Odejście psa będzie także wielkim przeżyciem dla osoby w podeszłym wieku. Wzruszająco wygląda para spacerujących razem przyjaciół. Jeden idzie powoli, podpierając się laseczką, a drugi obok niego człapie na czterech łapach. Są dla siebie całym światem. Kiedy więc pupil się zestarzeje i trzeba go będzie na zawsze pożegnać, warto namówić starszą osobę, żeby zaopiekowała się kolejnym czworonożnym „wnuczkiem”. Tylko w ten sposób radość z nowego pieska złagodzi żal po śmierci wieloletniego towarzysza. Życie przemija Póki mamy u swego boku zdrowego i radosnego psiaka, wykorzystujmy każdy nowy dzień jak najlepiej. Cieszmy się tym, że przeżywamy go u boku tak wspaniałego przyjaciela. Spędzajmy ze swoim pupilem jak najwięcej czasu, żeby niczego nie żałować, kiedy go stracimy. Pięć etapów żalu 1. Zaprzeczenie: „To nie może się dziać naprawdę”. 2. Gniew: „Dlaczego to spotkało mnie/mojego psa? To nie fair!”. 3. Targowanie się (negocjacja), a po śmierci narzekanie i próba znalezienia czegoś, co zmieniłoby wyrok: „Gdybym miał więcej czasu, może znalazłbym lepsze lekarstwo”. 4. Depresja – przeżywanie żalu i smutku. 5. Akceptacja: „Mój zwierzak już nie cierpi, jest już w psim niebie”. Ewelina Chyl * Artykuł pochodzi z miesięcznika Przyjaciel Pies Quote
Sarunia-Niunia Posted May 7, 2012 Posted May 7, 2012 Aniu, Małgosiu, Celinko, Dorotko - DZIĘKUJĘ, że jesteście!!! I wiem, że doskonale rozumiecie, jak bardzo jest źle i ciężko.... Quote
phase Posted May 8, 2012 Posted May 8, 2012 To już miesiąc? Szybko ten czas leci..... Też jestem z Tobą i wierzę, że duszyczka Bonusia jest przy Was! Quote
anica Posted May 8, 2012 Posted May 8, 2012 i dokładnie.. jest tak jak w artykule .. Życie przemija.. tylko dlaczego tak bardzo ..bardzo .. bardzo boli .. to niesamowite.. chyba wszyscy ?..przeżywamy tak samo.. Pięć etapów żalu.. gdybym miała całą .. żałobę, ubrać w słowa.. tak właśnie by to wyglądało.. Saruniu tulimy Ciebie .. Wszystkie ! Quote
yunona Posted May 8, 2012 Posted May 8, 2012 I my się przytulamy, bo wiemy jak bardzo boli strata kogoś bliskiego i kochanego...:glaszcze::calus: Quote
Barkelona Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 Bonuś na pewno gdziekolwiek jest, cokolwiek teraz robi, pamięta o Was :) Kiedyś przeczytałam gdzieś, że kiedy odchodzi ktoś kogo kochasz, zabiera ze sobą kawałek Twojej duszy... Dlatego jego odejście tak bardzo boli i musi minąć trochę czasu, aby dusza zabliźniła rany i ból minął... Ale on kiedyś mija i pozostaje już na zawsze wspomnienie... Wierzę że kiedyś nasze duszyczki spotkają się z duszyczkami wszystkich, których kochaliśmy, i wtedy nie będzie już smutku, bólu... Tylko radość :) Quote
anica Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 Piękne.. i chyba prawdziwe...tak..tak było u mnie.. też .. :-( jak chyba NIGDY .. nie będę umiała .. rozmawiać.. o... Quote
Isadora7 Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 [quote name='Sarunia-Niunia']Aniu, Małgosiu, Celinko, Dorotko - DZIĘKUJĘ, że jesteście!!! I wiem, że doskonale rozumiecie, jak bardzo jest źle i ciężko....[/QUOTE] W tym wszystkim dobrze, zę Ty chcesz i potrafisz tu przed nami się wypłakac otworzyć. Łatwiej dla Ciebie, zdrowiej psychicznie. Edyta u której była Agatka jest bardziej zamknięta w sobie. Nie potrafi wyrzucić z siebie emocji i potwornie przeżywa śmierć Agatki, nie mozę dojść do siebie. JEst na etapie nie wymienionym w powyższym artykule - na etapie obwiniania siebie samej. Bardzo jej ciężko. Ale cokolwiek nie mówić, ja do dzisiaj jak myślę o Eduniu to gardło ściśnięte a oczy natychmiast załzawione. W sercu na zawsze. Quote
Sarunia-Niunia Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 Tak, odejście Przyjaciela to okrutny ból, tak strasznie ciężko przez to przejść.... Za miesiąc miną 2 lata od odejścia Saruni(*), i choć czas poniekąd pozwolił przyzwyczaić się do tego, że Jej nie ma, to jak myślami wracam do tamtego dnia też łzy płyną same.... Wiem, jak ciężko Edytce, ale nawet nie potrafię do Niej zadzwonić, choć z drugiej strony wiem, jak bardzo mnie pomagało mówienie o Sarci, Boniu.... tylko, jak zauważyłaś Isadorko, każdy z nas inaczej przeżywa śmierć Najbliższych... Wczoraj tak długo rozmawiałam z Barkeloną.... śmierć naszego Bonia w jakimś sensie pomogła zdiagnozować Jej Henia.... to samo: przerost mięśnia sercowego, leki, systematyczne kontrole.... Henio musi żyć inaczej, spokojnie, pod kontrolą lekarzy, ale - BĘDZIE ŻYŁ!!! A naszego Bonusia już... nie ma.... nie doczekał badań i diagnostyki, które miały być przeprowadzone po Świętach... tak mało zabrakło.... DLACZEGO??? Właśnie, dlaczego Bonuś, dlaczego akurat my??? Ech.... Quote
Gruba Berta Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 Bernardko dopiero przed chwila znalazlam z powrotem watek - w czasie tych zawirowan na dogo zniknal mi. Amelka jest juz spora panna - ale Nero ja pilnuje :) Kochane psinki. Juz przeszlo miesiac ... Bonulku :( Quote
anica Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Oj...Berni kochana.. widzę ,że bardzo cierpisz.. tak chciałabym ,chociaż troszkę ująć tego bólu... Przytulam... Quote
Sarunia-Niunia Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Oj tam, jak się dzieje, to się dzieje... Nerunio wczoraj zaliczył wizytę u lekarza... Zrobił sobie krzywdę na ogrodzie - tak naderwał pazurka serdecznego paluszka, w przedniej prawej łapce, że pazurek musiał zostać usunięty.... Jak to zobaczyłam, to wpadłam w taką panikę, że... nie potrafiłam wybrać nr do Weta w swoim telefonie... Jak już dotarliśmy do gabinetu w Nercia oczywiście wstąpiły "piekielne moce" i siły, ledwie poradziliśmy z Nim we troje, jednak wiem, że na pewno Go musiało bardzo boleć... Paluszek został znieczulony, jednak przy samym usuwaniu musiało boleć, bo Biduś (ja twierdzę, że z bólu)... zrobił koopinkę.... Wczoraj, pewnie dopóki działało znieczulenie bylo ok, nawet biegał po ogrodzie, natomiast dzisiaj od rana jest wyraźnie "nie swój"... smutny, poleguje, chce cały czas być blisko.... Strasznie się o Niego martwię, w ogóle mam cały czas łzy pod powiekami jeszcze po Bonusiu i niewiele mi trzeba, żeby buczeć, więc przytulam Go i całuję i co rusz popłakuję... Po 16-tej jedziemy do weta.... Quote
Barkelona Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Będzie dobrze kochana Saruniu... Ani się obejrzysz a Nero będzie znów hasał po ogrodzie, wyliże się z tego szybko! Trzymam kciuki za psiulka :) A Tobie zawsze będę ogromnie wdzięczna za ten telefon w Święta... Dzięki temu my szybko pojechaliśmy z Heniem, bo objawy miał takie same jak Bono. Henio już bierze leki, które nie wiadomo czy powstrzymają rozwój choroby, ale być może spowolnią go.. Nie wiem, jak to będzie dalej z Henczikiem, ale na pewno byłoby źle, gdyby tych badań nie przeszedł. Od teraz będę uczulać każdego właściciela amstaffa czy pit bulla na podatność na choroby serca u tyuch psiaków. Saruniu, ściskam Cię moooocno!!! Quote
Celina12 Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Biedny Neruś,będzie dobrze,szybko zapomni o bólu i będzie dalej radośnie hasał po ogrodzie,łąkach.... Quote
anica Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Bernadko to ja nie będę dzwonić,żeby nie przeszkadzać.. ale napisz kochana .. koniecznie co tam po wizycie u weta ? oj ..oj!! dzieje się u Ciebie.. dobrze ,że Rafał idzie do przodu !!! kciuki mocno zaciśnięte ... Quote
piechcia15 Posted May 10, 2012 Author Posted May 10, 2012 a wiadomo jak on tego dokonał?kurcze żeby pazura wyrwać to musiał chyba gdzieś tą łapę wcisnąć? Quote
Isadora7 Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Siemka Neruś Ja R(rrr)ambo zabraniam ci robić takie numery, bo przyjadę i zrobię ci jesień średniowiecza wkurzony R(rrr)ambo Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.