netti1 Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 julia przepraszam Cię ,ale razi mnie sposób w jaki o tym mówisz .pies jest w krytycznym stanie a Ty piszesz o reklamacji jakby to były zle zeszyte u szewca buty ,a nie żywy pies ,który nie dosc ze nie ma domu to jeszcze narazony został na cierpienie i ból. Udało się w ostatnim momencie zabrac ją ze schroniska ,...teraz pies walczy ze smiercią,i za to jest odpowiedzialny ktos kto zadecydował ze chora Tajga ,wycienczona i zagłodzona została poddana operacji ,która w tym momencie nie była konieczna dla ratowania jej życia,....nie miał kto podac jej leku zeby mogła normalnie jesc ale znalazł sie mądry który podjął decyzję o sterylce..a jakie były warunki w których dochodziła do siebie po operacji?? Quote
przyjaciel_koni Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Julia - nie będę w tym momencie dyskutowała......pewnie wiesz co by się teraz tu znalazło. Nie chcesz znowu tego czytać. Krótko - czy jesteśmy w stanie sprawdzić kto przeprowadził zabieg ??? Ja sądzę, że to jest możliwe. Tajga trzymaj się !!!!!! Julia - ja nie odpuszczę tym razem !!! Zmieńcie tyt. "Tajga umiera-Bezsensowny zabieg u niedożywionej suki !!!Łódzki koszmar cd." Quote
rybon36 Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 co z tym psem, ma jakąś opiekę teraz? Quote
julia.zuzanna Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 netti1 napisał(a):julia przepraszam Cię ,ale razi mnie sposób w jaki o tym mówisz .pies jest w krytycznym stanie a Ty piszesz o reklamacji jakby to były zle zeszyte u szewca buty ,a nie żywy pies ,który nie dosc ze nie ma domu to jeszcze narazony został na cierpienie i ból. chodzi o to, by wszcząć jakieś postępowanie przeciwko osobie, która doprowadziła do takiego, a nie innego stanu suni to był przetarg, a więc inaczej niż "reklamacją" tego nie można wstępnie nazwać, rozumiem, że rozmawiamy tu na 2 płaszczyznach - cierpiąca Tajga i nasz smutek jaki się z tym wiąże oraz prawne działania mające na celu wyciągnięcie konsekwencji wobec lekarza, który spowodował obecny stan suni, plus próba zerwania z nim umowy przez schronisko a więc w pierwszym przypadku emocje, słowa żalu, a w drugim bezbarwne hasła typu reklamacja i zerwanie umowy podpisanej w wyniku wygrania przetargu netti1 napisał(a):nie miał kto podac jej leku zeby mogła normalnie jesc ale znalazł sie mądry który podjął decyzję o sterylce..a jakie były warunki w których dochodziła do siebie po operacji?? skoro bywasz w schronisku, powinnaś wiedzieć, że podawanie leku przy jedzeniu a decyzja o sterylce to 2 różne sprawy w pierwszym przypadku musi to zrobić pielęgniarz przy karmieniu (nie muszę chyba kończyć tej wypowiedzi), a sterylka w tym momencie wygląda tak, że przyprowadzane są po kolei do gabinetu suki ("przyprowadźcie mi 5 suk"), następnie jadą na sterylkę na łagiewnicką fakt, że decyzja o sterylce w jej przypadku nie była chyba mądra, ale nie będę się na ten temat wypowiadać, bo nie jestem weterynarzem co do warunków po operacji, całe drugie wejście nowych pawilonów przeznaczone jest na psy po zabiegach i wszystkie suki po sterylkach przebywają tam po kilka w boksie (tak jak jechały na zabieg) aż do czasu wydobrzenia i zdjęcia szwów (10 dni) przyjaciel_koni napisał(a):czy jesteśmy w stanie sprawdzić kto przeprowadził zabieg ??? tak wstępnie przypuszczam, że jest to zabieg przeprowadzony przez lekarza z zewnątrz, ponieważ od dawna były z nim walki, żeby zakładał wewnętrzne szwy i używał samorozpuszczających się, szył porządniej, bo większość suk ma po zdjęciu szwów wielkie rany (facet zakłada 2 szwy i jest zadowolony, a to wszystko się potem rozwala) z moich informacji wynika, że poza zewnętrznymi szwami żadnych nie było, w środku wszystko rozpieprzone i na bylejak, a gabinet zawsze zszywa oddzielnie 3 warstwy, a facet tylko wierzch rzadkimi szwami jutro jeszcze zostanie to sprawdzone na podstawie chipa suni Quote
Dorothy Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 dopasc gnoja i zakrecic mu kranik z panstwowymi pieniedzmi za ktore pod pretekstem zabiegow wysyla suki w meczarniach na tamten swiat a potem dopasc gnoja po raz drugi prywatnie w ciemnej uliczce cos mu uciac i zaszyc rzadko dwoma szwami. moze nie powinnam tego tu pisac bo to pogrozki ale podajcie tylko na pw nazwisko....:angryy: Quote
przyjaciel_koni Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Dorothy - ja jestem za......Podobno nie ma rzeczy niemożliwych.... Żadne stworzenie nie powinno być narażone na takie cierpienia !!!!!!!! Okropnie mi żal Tajgi - już wcześniej napisałam, że los tej suczki nie jest mi obojętny. Julia - czy w tej sytuacji macie jakiś konkretny plan działania, czy potrzebna będzie pomoc z zewnatrz ??? Jakiejś bardziej obytej już z tymi sprawami organizacji na rzecz zwierząt. Dziewczyny - Fundacja może być przedstawicielem suni !!!!! Niestety problem jest głębszy niż tylko źle wykonany zabieg. Jest jeszcze ktoś wewnątrz odpowiedzialny za wysłanie Tajgi na rzeź (że się tak wyrażę - sądzę, że nie mijam się w tym przypadku z prawdą). Również z tym należy coś zrobić !!!!!! By nigdy więcej do takich "pomyłek" nie dochodziło !!!!! Co do identyfikacji osoby wykonującej zabieg - w razie czego przecież są jeszcze jakieś faktury !!!!! To są koszty !!! Nic bez papiera !!!! Można sprawdzić pewnie i w ten sposób. Quote
Dorothy Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 a moze to k... wa jakiś rzeźnik??? patologiczny kuba rozpruwacz??? nie mozemy tego tak zostawic bo bedzie dzialal dalej, psychopata!!!!:angryy: Quote
przyjaciel_koni Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Niestety musimy czekać na informacje. O przeczuciach nie będę pisała.......... Pomocy dla Tajgi i pozostałych psów w tamtym miejscu !!!!!! Jestem w szoku, tyle źle zrobionych zabiegów w Łodzi. Quote
Niewiasta_21 Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Macie racje,jesli tym razem znowu sie odpuści to takie sytuacje beda sie powtarzac. P.S Moja sunia którą wzięłam ze schronu musiała byc sterylizowana podczas cieczki i niestety zabieg został źle zrobiony bo sunia wciąz ma palmienia. Quote
bunia Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Dziewczyny. Tajga po dwugodzinnej operacji czuje się nad wyraz dobrze. Proszę nie dajcie ponosic się emojom. Sunia przezyła koszmar,to fakt ale teraz musi byc już tylko lepiej. Jest pod bardzo troskliwą opieka w domku tymczasowym. Wszysto wskazuje na to,że Tajga odrzuciła nici[czytaj alergia osobnicza] , którymi była operowana. Stąd właśnie tak silna reakcja zapalna całego organizmu. Nie był to gazik zaszyty w jamie brzusznej. Potrzebujemy dużo ciepłych myśli dla Tajgi oraz jeżeli nie przede wszystkim dla pani Hani,która dzielnie asystowała dzisiaj przy operacji. Potrzebujemy ciepłej i miłej atmosfery dla Tajgusi. Sunia sama wyszła na spacer,napiła się troszkę wody i nie wymiotuje. To juz połowa sukcesu. Teraz przyjmuje ostatnią,dzisiejszą kroplówkę. Przez trzy dni prosimy o nieustajace kciuki i tylko ciepłe myśli. Dziękujemy :lol: Quote
Dorothy Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 bedziemy trzymac i myslec, oczywiscie ale mimo ze to mogl byc indywidualny przypadek, julia.zuzanna wyraznie pisala o innych wypadkach spapranych sterylek w schronie, wiec nie uwazam ze nalezy spuscic na to zaslone milczenia.:angryy: Quote
malagos Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Moje myśli macie zapewnione, gorace i serdeczne! Quote
przyjaciel_koni Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 No to chwilowo pozostaniemy tylko przy gorących myślach !!!!! Tajgunia - próbuj psinko !!!!! Walcz dzielnie maleńka !!!!! Quote
israel Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Ciesze sie bardzo i zycze Tajdze wszystkiego najlepszego :) A poprzedni weterynarz juz pewnie lezy w kaluzy krwi gdzies w bocznej uliczce ;) Quote
Dorothy Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 [quote name='israel'] A poprzedni weterynarz juz pewnie lezy w kaluzy krwi gdzies w bocznej uliczce ;) jeszcze nie bo sie nie dowiedzialam nazwiska...:mad: Quote
Kar0la Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 O rany Tajga trzymaj się sunieczko!! Bunia cudotworco!! :buzi: Hani Ty też się trzymaj. Quote
bunia Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Widzicie,to działa :lol::lol::lol: Tajga zjadła garsteczkę jedzenia i chce więcej. Zaraz idzie na wieczorny, króciutki spacerek po kroplówce na siusiu i pod czujnym okiem pani Hani będzie spac do rana. Dziękuję za ciepłe myśli dla Tajgusi . Quote
przyjaciel_koni Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Israel - takie serdeczne życzenia - te małymi literkami ??????? Niewiasta - uważam za słuszne doprowadzenie tym razem sprawy do końca. Niezależnie od poruszonych przez Bunię osobniczych uwarunkowań, to ani jeden wet, ani drugi nie są niewidomi. Ta suczka nie powinna być sterylizowana w takim stanie ! To moje zdanie i uważam, że jest jeszcze coś takiego jak litość - kto jak kto, ale wet powinien wiedzieć co to znaczy. Zwierzę nie zaprotestuje, jest całkowicie zależne od decyzji człowieka. Jeśli jeden wet podjął niesłuszną decyzję, był jeszcze drugi, który mógł nie zdecydować się na wykonanie zabiegu u tak wycieńczonej suki. Można było poczekać - wręcz zamiast zabiegu podać jej kroplówkę wzmacniającą !!!!!!!! Jedna uwaga - Buniu - wczoraj Tajga również stanęła na nogach. Trwało to jak widać niezbyt długo. Niestety. Ja naprawdę martwię się o nią. Kroplówki mogły ją wzmocnić znowu tylko na chwilę (choć wciąż mam nadzieję). Może to nie jest dobry moment, ale zadam pytanie - jakie są w tej chwili koszty leczenia Tajgi - wiem, że nie było zbyt wiele pieniędzy ! Liczymy na pomoc Dogo !!!!! Quote
Kar0la Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Buniu kochana jesteś wielka!! A za Tajgę trzymamy nieustająco :thumbs::thumbs: Quote
mama_Dorota Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Dorothy napisał(a):jeszcze nie bo sie nie dowiedzialam nazwiska...:mad: Dorothy, jak go będziesz kastrować, to daj mi znać -bardzo chętnie pomogę!!! :mad: :mad: :mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.