Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja myślę, by nie dopuszczać do takiej sytuacji. jeżeli masz możliwość ćwiczyć z Wiki osobno - to chyba najlepsze rozwiązanie. często fajnie działa drugi pies terapeuta (w przypadku Soni była to Ciuciu, ale w przypadku Kaira ćwiczymy w odosobnieniu). ale to musi być wyważony, spokojny i prawidłowo zsocjalizowany pies.

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziękuje RONJA. Chodzi własnie o to, że moje psy są łagodne z natury...ale gdzieś popełniam błędy wychowawcze i czasami im odbija i zaczynają "walczyć o jedzenie". Saba, całe swoje dzieciństwo zanim trafiła do nas-głodowała. Początki były trudne, bo jadła bardzo łapczywie, bez przerwy miała czkawkę. Nie dopuszczaliśmy do tego by miała pustą miskę bo wyglądała tragicznie z 7 kg, przytyła do 14,10 / dane z wczoraj/:]. Teraz miskę chowamy i podajemy jej kilka razy dziennie, bo mamy pona- a to łasuch przeokropny, zje tyle ile widzi. Pora karmienia wygląda następująco: daje miski z jedzeniem swoim dwóm suczką a Wikę karmię z ręki-tyle że czasami Saba gdy jestem zajęta Wiką podchodzi i "rzuca się" na nią. Powiedzmy że na 7 karmień, Saba raz zaatakuje.

Posted

Klaudio , wierzę ,że teraz dasz radę , wszystko powoli się pouklada . Trzymam kciuki za socjalizację Wikuni i w przyszłości za dobry domek dla małej .
Jęsli chodzi o psi apetyt , to z doświadczenia wiem ,że jeśli kilka psow mieszka razem to raczej apetyt im dopisuje i sprawiają wrażenie wiecznie głodnych , sama teraz będę musiała odchudzić Timura bo za bardzo chciałam mu wynagrodzić wcześniejszy głód , chorobę i stresy.... Teraz nie tylko waży zbyt wiele , ale co gorsza zaczyna przypoinać budową swoją ulubioną zabawkę - pilkę .

Posted

Timur jest super, aż chce się miętolić te jego wałeczki:D Chciałabym, żeby Sabunia osiągnęła wagę 20 kilo-myślę że z taką będzie wyglądać dobrze.

Zastanawiam się, po prostu dlaczego mimo że moje psy są łagodne nie potrafią dojść czasami do porozumienia w kwestii jedzenia. Nie zdarza się to często, ale związku z tym, że po wydaniu Wiki od czasu do czasu chciałabym "działać" jako dt, pasowało by mi tą kwestię rozwiązać. W książce pożyczonej od ciebie, wyczytałam że autorka podczas jednej z awantur między swoimi psami chwyciła "agresora" za kark (delikatnie) żeby dac mu do zrozumienia że nie podoba się jej to zachowanie i potem ignorowała go 4 dni. (mam nadzieje że nic nie przekręciłam) W każdym razie zastanawiam się czy powinnam postąpić tak samo, z drugiej strony boję się że Sabcia się mnie wystraszy:/

Posted

[quote name='Klaudia M.']

Zastanawiam się, po prostu dlaczego mimo że moje psy są łagodne nie potrafią dojść czasami do porozumienia w kwestii jedzenia. Nie zdarza się to często, ale związku z tym, że po wydaniu Wiki od czasu do czasu chciałabym "działać" jako dt, pasowało by mi tą kwestię rozwiązać. W książce pożyczonej od ciebie, wyczytałam że autorka podczas jednej z awantur między swoimi psami chwyciła "agresora" za kark (delikatnie) żeby dac mu do zrozumienia że nie podoba się jej to zachowanie i potem ignorowała go 4 dni. (mam nadzieje że nic nie przekręciłam) W każdym razie zastanawiam się czy powinnam postąpić tak samo, z drugiej strony boję się że Sabcia się mnie wystraszy:/
Instynkt obrony pokarmu jest u psów jednym z najsilniejszych , jeśli nie ma zgody przy misce to jedyne wyjście karmić każdego osobno , ale w tym samym czasie.
Chwytanie za kark dopuszczam tylko w przypadku dominującego i pewnego siebie agresora , natomiast nie wolno tak postępować z uległym i podporządkowanym psiakiem - słusznie uważasz Klaudio ,że takie postępowanie tylko pogłębi strach przed człowiekiem. Jeśli zaczynają walkę przy misce to po prostu zabierz miskę , a psom wydaj polecenie " na miejsce "- dostaną jeść jak się uspokoją.
Nie rozumiem dlaczego piszesz ,że w przyszłości chcesz prowadzić dom tymczasowy- TY JUŻ TO ROBISZ :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Komenda "na miejsce":D:D:D Elaju ...długa droga przedemną:( póki co moje "krowiszony" reagują na imię, troszkę potrafią siadać i leżeć. Majka uczy się dawać łapę i komendę "zostań", a Saba boi się gdy wyciągam do niej ręke więc komenda "daj łapę" póki co jest poza naszym zasięgiem:/ Ogólnie praca z lękliwymi psami jest przerąbana:D Dodatkowo Majcia dostała cieczki, więc czekam na cieczkę WIKI i SABY, bo czytałam że mogą dostać hurtowo (tak jak w hodowlach). I modlę się, żeby w przypadku Wiki tabletki podziałały.

Nie wiem czy to co robię można nazwać domem tymczasowym, bo póki co działam bardzo nie poradnie. Myślałam że pójdzie mi dużo łatwiej, może byłam naiwna...ale sądziłam że skoro wychowałam tak dobrze pierwszego psa.... był w mojej opini chodzącym cudem, to bez problemu wychowam inne psy. A póki co, napotykam same problemy.

Posted

Klaudio , widocznie Twój pierwszy pies był tzw, samograjem , psem , który podobno się trafia , ale dla mnie jest tylko legendą - nie miałam szczęścia jeszcze takiego spotkać . Każdego , który do mnie trafił musiałam niestety najpierw wychować i owszem o wielu mogę powiedzieć ,że były wspaniałe - ale nigdy od początku....
Z każdym psem pracuje się inaczej - trzeba się dostosować do jego charakteru , możliwości , temperamentu - i nie chodzi wcale o to aby pies był cyrkową małpką , wystarczy że zna i wykonuje parę podstawowych poleceń , które bardzo ułatwiają wspólne przebywanie pod jednym dachem. Wiesz doskonale ,że moim psom daleko do ideału - nie cierpią się wzajemnie , muszę je izolować , w dodatku Ares jest bardzo agresywny - ale muszą mnie słuchać , bo w przeciwnym wypadku posiadanie ich byłoby nie do zniesienia .

Posted

Wzięłam się mocno w garść i oto moje spostrzeżenia. Wikunia jest cały czas karmiona z ręki, staram się robić to przynajmniej raz dziennie (wstaje o 5 rano przed pracą, w wolne dni pracuje z nią 2-4 razy dziennie). Mam wrażenie, że troszkę mniej się mnie boi...widać to szczególnie przy karmieniu zdarza jej się siadać przede mną i jeść mi z ręki. Gdy wyciągam do niej rękę nie ucieka nerwowo, przynajmniej nie za każdym razem. Przy karmieniu liże mi ręce, uwielbia parówki. Staram się przy okazji delikatnie paluszkiem ją głaskać po pyszczku. Nie odskakuje tak jak kiedyś. Czy myślicie że to głaskanie sprawia jej przyjemność? Muszę zdecydowanie częściej do niej mówić i czytać...bo ewidentnie boi się mojego głosu. czy sądzicie że 30 minut dziennie pracy z Wiką to mało czy w sam raz? (tak na chłopski rozum, lubię sobie wytyczyć sztywne normy i tego się trzymać).

Co do pozostałych "krów", czytam elaju Twoje książki i postanowiłam ignorować złe zachowania. Na początku będę ignorować danego psa kilka minut, jeżeli agresja nie ustanie to zacznę je ignorować dłużej nawet jeśli miało by to trwać kilka dni. Spróbuje też metody "pozorowanego jedzenia", w stosunku do wszystkich psów.:)

Jeszcze jedno, czy sądzicie że dobrze jest brać na spacery Wikunie? Oczywiście zakładając że koło domu mam szczere pola i nie stanie jej się krzywda. Tzn. zawsze moze coś się nieprzewidzianego wydarzyć....ale zastanawiam się czy takie spacery wpłyną pozytywnie czy negatywnie na oswajanie. Wika, była ze mną już na takim spacerze, po czym wchodziły moje małpy ...ja odsuwałam się od drzwi i wchodziła WIKA.

Posted

Możesz Wikę zabierać na spacery łącznie z całym stadem - ona w ten sposób naśladując inne psy uczy się przychodzić na zawołanie , poznaje codzienne rytuały , uczy się ,że to Ty wyznaczasz kierunek marszu i decydujesz o powrocie do domu. Jeśli ją karmisz to staraj się do niej mówić spokojnie , bez emocji . Nie wiem niestety jak wygląda "agresja " u Twoich psów , bo nie każde złe zachowanie należy ignorować - jeśli są to zwykłe przepychanki mające za cel ustalenie hierarchii w stadzie to lepiej się nie wtrącać , jeśli sprawa wygląda poważniej musisz psom pokazać ,że sobie tego nie życzysz . Tak jak już wcześniej pisałam , jeśli przyczyną konfliktu jest miska ( lub każda inna rzecz , np, zabawka ) to należy ją zabrać - i tak postępować za każdym razem , Wika jest nieśmiała i potrzebuje więcej czasu na przełamanie swoich lęków - za każdym razem przy karmieniu staraj się ją pomiziać po pyszczku - jeśli nie będzie okazywać lęku spróbuj ją karmić wyciągając jednocześnie obie ręce.

Posted

elaja napisał(a):
Klaudio , widocznie Twój pierwszy pies był tzw, samograjem , psem , który podobno się trafia , ale dla mnie jest tylko legendą - nie miałam szczęścia jeszcze takiego spotkać . Każdego , który do mnie trafił musiałam niestety najpierw wychować i owszem o wielu mogę powiedzieć ,że były wspaniałe - ale nigdy od początku....
Z każdym psem pracuje się inaczej - trzeba się dostosować do jego charakteru , możliwości , temperamentu - i nie chodzi wcale o to aby pies był cyrkową małpką , wystarczy że zna i wykonuje parę podstawowych poleceń , które bardzo ułatwiają wspólne przebywanie pod jednym dachem. Wiesz doskonale ,że moim psom daleko do ideału - nie cierpią się wzajemnie , muszę je izolować , w dodatku Ares jest bardzo agresywny - ale muszą mnie słuchać , bo w przeciwnym wypadku posiadanie ich byłoby nie do zniesienia .


Poznałam się na Tobie Elu juz bardzo dawno temu jak oddawałam Ci do adopcji Hanzę i nie pomyliłam się w ocenie Ciebie .Szkoda że tak niewielu ludzi chce pracować z psami jak Ty. Masz doświadczenie ,a twoje rady są dla Klaudi M bardzo cenne.

Posted

Zgadzam się z Panią, Ela to dla mnie prawdziwa skarbnica wiedzy:) Motywuje mnie do tego by pomóc Wice, choć szczerze mówiąc czasami mam ochotę dać sobie spokój. Także, jeżeli uda mi się pomóc Wice, to będzie to również zasługa Eli.

Posted

Foksia i Dżekuś napisał(a):
Poznałam się na Tobie Elu juz bardzo dawno temu jak oddawałam Ci do adopcji Hanzę i nie pomyliłam się w ocenie Ciebie .Szkoda że tak niewielu ludzi chce pracować z psami jak Ty. Masz doświadczenie ,a twoje rady są dla Klaudi M bardzo cenne.

Oj , chciałabym aby to była prawda , dawno temu miałam takie plany , aby ze zwierzętami była związana moja praca - ale plany sobie , a życie sobie . Najbardziej , jak wszystkich ogranicza mnie czas , a raczej jego notoryczny brak - a bez tego to co udaje mi się osiągnąć to tylko prowizorka .....
Klaudia M. napisał(a):
Zgadzam się z Panią, Ela to dla mnie prawdziwa skarbnica wiedzy:) Motywuje mnie do tego by pomóc Wice, choć szczerze mówiąc czasami mam ochotę dać sobie spokój. Także, jeżeli uda mi się pomóc Wice, to będzie to również zasługa Eli.

Wiedza sobie , życie sobie - moje psiury tego przykładem :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Klaudio , tak poważnie to każdy ma chwile ( czasami baaardzo długie ) zwątpienia , bo często chcemy dobrze i wydaje się ,że robimy wszystko aby tak było - a wychodzi inaczej . Zwierzęta w domu to wielki obowiązek i wiele wyrzeczeń - bo nie można tak sobie czasem zamknąć drzwi i np. wyjechać - ale też i wielka przyjemność - i jak łapie Cię zwątpienie to zawsze staraj się pamiętać o tej lepszej stronie medalu.

Posted

Wika nie robi żadnych postępów, jedyne na co nam pozwala to karmienie z ręki. Czasami ma takie dni, że się całkowicie cofa....w swoim zachowaniu. Nie podchodzi nawet żeby jeść, nerwowo ucieka od nas byle żeby utrzymać jak największą odległość. A poza tym bez przerwy ucieka... wokół siatki rozłożyliśmy deski, ale teraz rozbiega się i przeskakuje siatkę. Nie potrafimy jej pomóc, bardzo byśmy chcieli, ale nie umiemy. Jestem zdołowana i sfrustrowana, bardzo mi żal psinki...

Posted

ronja napisał(a):
a behawiorysta ją oglądał?

Właśnie . Miała ponoć zobaczyć Wikę pani Kasia z ABP , nie udało się uzgodnić dogodnego terminu wizyty ? Cały czas podtrzymuję ofertę finansowania wizyty behawiorysty.

Posted

Ta Pani miała się odezwać, aczkolwiek dalej czekam. Napisałam sms przypominającego. (wizyta miała by być darmowa, zwracałabym tylko koszty dojazdu)

Wikunia robi krok na przód, a potem trzy do tyłu:/ Zupełnie tego nie rozumiem, bo merda ogonem na nasz widok-czyli nas lubi i cieszy się gdy wracamy. Ale nic poza tym... Widzę, że ma jakąś blokadę i serce mi pęka, bo na prawdę wierzyłam, że jej pomogę.

Posted

Klaudio , Ty już jej bardzo pomogłaś i na pewno uda się Ci się zrobić z Wiki normalnego psa , tylko pomoc specjalisty jest niestety niezbędna .

Posted

Nie uważam, żebym jej pomogła. Mam wrażenie, że mała traci u nas czas-który z inną osobą wykorzystała by owocniej.
Kilka dni temu byłam z nią na spacerze, Wika szła za mną i próbowała ugryźć mnie w nogę .:/ tego dnia w ogóle nie pozwoliła się dotknąć. Czy sądzicie, że mogła wyczuć że byłam strasznie zdenerwowana i dlatego się tak zachowywała? Czy przyczyna może być inna? Z drugiej strony mąż też miał takie zdarzenie z Wiką jeszcze wcześniej, więc o co jej może chodzić? Może rzeczywiście ma coś na wzór autyzmu...już sama nie wiem. Z jednej strony się zachowuje tak jakbyśmy byli jej totalnie obojętni a chwile później merda do nas ogonem gdy wracamy po kilku godzinach do domu albo skomle gdy chce wejść do naszego domu.

5 lipca jestem umówiona z Panią Kasią.

Posted

Klaudia M. napisał(a):
Nie uważam, żebym jej pomogła. Mam wrażenie, że mała traci u nas czas-który z inną osobą wykorzystała by owocniej.
Kilka dni temu byłam z nią na spacerze, Wika szła za mną i próbowała ugryźć mnie w nogę .:/ tego dnia w ogóle nie pozwoliła się dotknąć. Czy sądzicie, że mogła wyczuć że byłam strasznie zdenerwowana i dlatego się tak zachowywała? .

Klaudio , to nie koniecznie musiał być atak .........to mogła być próba zabawy , taka zaczepka z jej strony , pamiętaj , że to jeszcze szczeniak i wzajemne podgryzanie i łapanie za tylne nogi to typowe szczenięce zabawy. Przecież Wika nie miała szansy poznać smaku zabawy z człowiekiem i zasad panujących w takiej tarmoszącej przepychance , więc może próbuje bawić się tak jak podpowiada jej instynkt . Ty odebrałaś to jako atak , zdenerwowałaś się , a Wika jak każdy dzikawy pies ma bardzo wyczulone zmysły - wystraszyła się Twojej reakcji i na wszelki wypadek trzymała się już cały dzień na dystans . Ona instynktownie wiedziała ,że nie zrobiła nic złego i Twoja reakcja mogła ja zupełnie zbić z tropu . Musisz bardzo uważnie obserwować jej zachowania , bo nie każde warczenie , podgryzanie i szczerzenie zębów to groźba ze strony psa - są to normalne psie zachowania używane zarówno w zabawie jak i w walce. I pamiętaj - emocje zawsze przenoszą się na drugi koniec smyczy - im bardziej wrażliwy pies tym szybciej , a często utrwalają się na zawsze.

Posted

Nie byłam zła na konkretnie tę sytuację, po prostu od dwóch dni "małpiszony" budziły mnie o świcie szczekaniem a potem co chwilę Saba z Wiką uciekały z posesji. I latałam jak głupia za nimi, co uszczelniłam ogrodzenie to robiły dziurę czy podkop 5 cm dalej. Nawet święty by się zdenerwował... A to że mnie gryzła, to w sumie się z tego śmiałam, wiadomo bałam się żeby mnie nie capła mocniej, ale nie panikowałam strasznie.

  • 2 weeks later...
Posted

5 lipca już minął ..... czy pani Kasia z ABP przyjechała zobaczyć Wikę ? Jeśli tak to chciałabym wiedzieć jakie dała wytyczne odnośnie postępowania z Wiki i jak oceniła jej stan psychiczny. No i jakie są szanse na zmianę zachowania u tak wycofanego szczeniaka ...

Posted

Kasia była u nas we wtorek... powiedziała, że widać że Wikunii coś strasznego musiało się w życiu przydarzyć i niewątpliwie miało to mniej lub bardziej bezpośredni związek z człowiekiem. I widząc na jakim etapie jest Wika i znając jej historię tzn. to że od dłuższego czasu nie robi większych postępów i reaguje tak nerwowo na dźwięki i ludzi to musi przyznać że będzie ciężko Wikunie oswoić. Będzie to wymagać wiele pracy, ale jest szansa na powodzenie...jednak nie można jej do niczego zmuszać a jedyne co zaleciła to praca taka jak do tej pory czyli mówienie do niej, karmienie jej z ręki. Kasia nie wykluczyła też, że problem może być w nas. Tzn, Wikę może blokować to wspomnienie "naszej łapanki", a poza tym trudniej będzie się jej zresocjalizować z moimi psami, które tez są strachliwe i też im troszkę brakuje do "normalności". Kasia, zaznaczyła że gdyby nie wiedziała o Wice nic i przyszła i zobaczyła na jakim etapie jest, to stwierdziła by że nie jest źle. Ale związku z tym że wie, że od kilku miesięcy przebywa z człowiekiem, a mimo to od pewnego czasu-jej oswajanie- stoi w miejscu....to dobrze też nie jest. Mam wysłać jej zdjęcia Wiki z krótkim opisem, postara się nam pomóc ze znalezieniem domu, lub funduszy gdy będzie taka potrzeba.

Rozmawiałam z mężem, i tak jak pisałam wcześniej Wikunia nie może zostać z nami na zawsze, miałam i ciągle mam nadzieje że uda nam się ją oswoić, jednak jeżeli nie uda się jej zrobić postępów to końcem sierpnia będziemy musieć jej znaleźć inny dom tymczasowy. Bardzo mi z tego powodu przykro, bo na prawdę ją polubiłam.

Wiem że jest jeszcze troszkę czasu, ale czy ktoś zna godny polecenia hotel, który pracuje z psem, który pomoże Wice?

Posted

Tak , więc to jeszcze aż albo tylko niecałe dwa miesiące......Klaudio , zmień tytuł wątku że szukamy dt lub hoteliku aby wykorzystać ten czas na korzyść Wiki, dołożę się też do kosztów hotelu . Dobrze ,że pani Kasia będzie z Tobą w kontakcie , może podpowie coś co sprawi że Wikunia bardziej się otworzy na człowieka.
Zdaję sobie sprawę ,że Wika jest problemem , Twoje psy możesz wszędzie zabrać , nie wspominając już o takich sprawach jak wizyty w lecznicy , szczepienia , itp. Na obecnym etapie z Wiką to niewykonalne.....
Nie wiem czy to Wy właśnie jesteście przyczyną takiego zachowania Wiki , raczej w to wątpię - problem raczej tkwi w jej charakterze i tym jak zapamiętała pierwsze kontakty z człowiekiem....z tego co zrozumiałam to te szczeniaki przyszły na świat w czasie nieobecności właściciela Luki , ich matki i przez pierwsze tygodnie nie znały w ogóle ludzi - i to może być powodem takiego stanu psychicznego Luki i strachu przed obcymi jej siostry Saby . Na pewno nie nauczyła ich tego matka , która jest bardzo przyjaźnie nastawiona do całkiem obcych ludzi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...