Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Okamia']Się kurde śmiej ale czasami na podstawie postów próbuję robić psychoanalizę niektórych użytkowników dogomanii :evil_lol: (taka pozostałość po fascynacji psychiatrią i psychologią :loveu:)
I co? Zadzwoniłaś już po oddział SWAT, analizując mój profil PSYCHOLogiczny? :loveu: :eviltong:

Uuuuuaaaa... Idę sobie dla rozluźnienia zaraz obejrzeć po raz kolejny 9 odc. 3 serii Gry o Tron. Dobrze mi to robi na sen :multi: :evil_lol:

[quote name='RPG']Tak , zyje , mam sie nie najgorzej , uwazam , ze Jarek jest calkiem fajnym chlopcem , jego niedorowoj jest w zasadzie nie odbiegajacy od innych dobermanow . Mialam okazje widziec kilka sztuk to i porownanie mam jakies .
Moj Kot to nic tez nie uczony , ale ten ma nerwy ze stali , z tym , ze jak nas napadly 2 psy , to dostaly taki w*******, , ze masakra , a ode mnie tez po kopie kazdy , bo jeden sie na mnie rzucil , za co Kot go calkiem na koniec zmasakrowal .
Takze taki Jarek jest to calkiem nieglupi pomysl , bo przynajmniej wiadomo , ze wariat , choc ja wcale tak na naprawde nie uwazam , tak nie mysle , wypisuje tak , bo lubie gada a wtedy sobie na takie czulosci pozwalam . A Kot to calkiem inny , ciezko go wkurzyc , ale jak juz to jak napisalam wyzej .Koniec .
W razie gdyby jakis madry mlodociany umysl zarzucil mi , ze nie umialam odwolac swojego psa jak sie naparzal z 2 innymi nadmienie , ze to nie jest mozliwe , nie bylo i nie bedzie , poza tym sama jeszcze musialam pomoc , bo 2 duzych na jednego , no ok nie malego to przewaga , ale mamusia nie da krzywdy chlopcu zrobic .
W sumie to musze powiedziec , ze niezle wypadlam i sama siebie nie poznaje , bo podejsc do takiej kotlowany i utrafic wroga w leb to wyzwanie , no tak czy nie ?
Rena, za dużo na dogo nie bywasz, ale reakcje obronną masz już prawidłową :evil_lol:

Całe szczęście powoli się ziarna od plew oddzielają tutaj :eviltong:

Mnie też zawsze hm... fascynował ;) sposób w jaki sposób doberman używa swoich zębów. Kilka sec. i jest dosłownie mielonka. Tak więc po co się stresować i zakładać jakieś kagańce? :diabloti:

Posted

Amber napisał(a):
I co? Zadzwoniłaś już po oddział SWAT, analizując mój profil PSYCHOLogiczny? :loveu: :eviltong:

Uuuuuaaaa... Idę sobie dla rozluźnienia zaraz obejrzeć po raz kolejny 9 odc. 3 serii Gry o Tron. Dobrze mi to robi na sen :multi: :evil_lol:


A tam od razu po SWAT - jedynie panowie z białym kaftanem podjadą do Ciebie niedługo :evil_lol:

Idź się rozluźniać pacząc jak mordują Starków :evil_lol: (W ogóle to Martin musiał być chyba gwałcony w dzieciństwie :roll::diabloti:)

Posted

[quote name='Okamia']A tam od razu po SWAT - jedynie panowie z białym kaftanem podjadą do Ciebie niedługo :evil_lol:

Idź się rozluźniać pacząc jak mordują Starków :evil_lol: (W ogóle to Martin musiał być chyba gwałcony w dzieciństwie :roll::diabloti:)
Jak ładni to spoko :evil_lol:

I dobrze tak Starkom chu... nikogo nie lubię z nich :evil_lol: Dlatego tak mi ta scena poprawia humor :eviltong:

Martin po prostu wyznaje zasadę...



Na końcu zostanie tylko Hodor. Ewentualnie Ramsay :evil_lol:

[quote name='omry']Też oglądam, ale dopiero drugi sezon. Khal nie żyje :-(
Nie on jeden :evil_lol:

Posted

[quote name='Amber']Jak ładni to spoko :evil_lol:

I dobrze tak Starkom chu... nikogo nie lubię z nich :evil_lol: Dlatego tak mi ta scena poprawia humor :eviltong:

Martin po prostu wyznaje zasadę...



Na końcu zostanie tylko Hodor. Ewentualnie Ramsay :evil_lol:

Ja mam nadzieję, że mi mojego Johna Śnieżka nie zamorduje bo nie będzie kto miał me oko cieszyć :shake::diabloti:

Najlepszy jest mem:

Posted

Okamia napisał(a):
Ja mam nadzieję, że mi mojego Johna Śnieżka nie zamorduje bo nie będzie kto miał me oko cieszyć :shake::diabloti:

Najlepszy jest mem:

Bosze widzisz i nie grzmisz... jak można lubić Johna "miękka faja" Snowa? :evil_lol: Ach, już wiem, te jego loczki i gładziutka buziunia :loveu: :eviltong:

Btw a JS to już nie jest pół martwy? :eviltong:

Jakbym ci wypisała moich ulubieńców to byś miała ciekawy materiał do swoich psychologicznych badań :evil_lol:

Posted

Amber napisał(a):
Nie on jeden :evil_lol:


Ale ja tylko jego pokochałam :-( I jego żonę cudowną przepiękną, ale głupią jak but. To jej głupota go zabiła :-(

Posted

[quote name='omry']Ale ja tylko jego pokochałam :-( I jego żonę cudowną przepiękną, ale głupią jak but. To jej głupota go zabiła :-(
Niestety jak to mówią...



:evil_lol: Ale lubię to w jego powieści... Nikt, ale to nikt nie może czuć się bezpiecznie. Obrywa się dobrym, złym i neutralnym.

Chociaż nie wiadomo czemu wszyscy żałują tych Starków :eviltong: I don't! :loveu:

A Dany jeszcze niejedną głupotę popełni ;)

Posted

Ja też za nimi nie płaczę. Jest mi obojętny każdy oprócz Khalów właśnie, a jego już nie ma :-(
To wcale nie jest śmieszne, serio było mi przykro, że już go więcej nie zobaczę :eviltong:

Posted

Amber napisał(a):
Bosze widzisz i nie grzmisz... jak można lubić Johna "miękka faja" Snowa? :evil_lol: Ach, już wiem, te jego loczki i gładziutka buziunia :loveu: :eviltong:


Nie, na loczki nie lecę - ale wygląda jak zbity piesek... No jak Prośka z tymi swoimi ślepkami ciemnymi :loveu::diabloti:

A ulubieńców powiadasz... Ja swoich nie wypiszę bo aż wstyd się przyznać - ale ty pisz pisz :cool3:

BTW ja książki narazie tylko 2 przeczytałam kurde bo nie mam jak czytać na kompie, audiobooki od ojca przehulałam (chodź po angielsku to nie wiem ile bym rozumiała z Martinowego bełkotu bez oglądania literek), a nie mam tableta do czytania ebooków... Papierowych wersji też nie mam skąd bo nasza biblioteka jest taka bogata, że ho ho... a kasy nie mam na książki (sic! nie kupiłam nowych książek od marca i mnie nosi :roll:)

Posted

[quote name='asiak_kasia']NNo jak to jakie-z kim przystajesz...itd :cool3:

Się nie poczuwam :diabloti:

[quote name='Amber']I nie robisz żadnych zdjęć swojemu psu. Którego nie masz jeszcze. Ale będziesz mieć... w przyszłości!

(wiec nie mów mi, że siedzi z tyłu!) :eviltong:

Póki nie mam fotoblożka, żadna ze mnie fotoblożanka i tyle! :mad::evil_lol:

[quote name='Amber']

Uuuuuaaaa... Idę sobie dla rozluźnienia zaraz obejrzeć po raz kolejny 9 odc. 3 serii Gry o Tron. Dobrze mi to robi na sen :multi: :evil_lol:


Oj tam serial, idź sobie książkę poczytaj - lepsza!
A tak serio, to nie mam pojęcia co lepsze, bo ja tylko czytałam.

Posted

GoT dobry serial, lubie takie :loveu:

Ja tam uwielbiam karła. Blond lala mnie wkurza, Starków nie lubię, a już szczegolnie mnie ta stara Starkowa wkurzała-boszzz skad oni ją wzięli? :shake:

Sow to taka ciepła klucha, zero werwy i wigoru, takie ecepecie :eviltong:

Ogólnie fajnie jest ogladac każdy odcinek z takim przekonananiem, ze serio nie wiadomo co bedzie za chwile. :loveu: Ksiązki musze bezwzględnie kupić, ale są taaaaaakie drogie :placz: nie lubię ebooków bo mnie oczy bolą, a tabletka mam, ale czyta się ujowo na nim. Wiec pozostaje mi wygrac w totka :roll:

a tak poza tym dzieńdoberek :loveu:

Posted

Skoro ostatnio toczą sie tak zażarłe dyskusje odnośnie wychowania psów to mam pytanie.

Pies 2letni, wielki mix bernardyna, który został wzięty przez rodzine jako malutki szczeniak. Podczas rośniecia, dojrzewania wyrządzał wiele szkód, hormony szalały. Właściciele nie wiele wiedząc o wychowie psa źle go traktowali, chcieli mu przemówic do rozumu kopniakami, szarpaniami, wrzaskami.. i tak działo sie przez okrągłe dwa lata. Pies stawał sie coraz bardziej nieufny do każdego człowieka, ale przede wszystkim mężczyzn. Przestał nawet ostrzegać warczeniem, zaczął gryźć z nienacka, ciagle, koniec końców patrzył już tylko spode łba podejrzliwie na każdy fałszywy w jego mniemaniu ruch człowieka i gryzł, po prostu rzucał sie bez ostrzeżenia.

Obecnie został adoptowany przez kobiete do której poczuł zaufanie jako takie.

Pytanie -jakie rady na okiełznanie tego psa byście mieli? Powiem że pies zaczął już być opanowywany przez szkoleniowca(nie, nie mnie :P ) i są efekty w dobrym kierunku).

Dodam że historia autentyczna i dziejaca sie obecnie :)

Posted

betty_labrador napisał(a):
Skoro ostatnio toczą sie tak zażarłe dyskusje odnośnie wychowania psów to mam pytanie.

Pies 2letni, wielki mix bernardyna, który został wzięty przez rodzine jako malutki szczeniak. Podczas rośniecia, dojrzewania wyrządzał wiele szkód, hormony szalały. Właściciele nie wiele wiedząc o wychowie psa źle go traktowali, chcieli mu przemówic do rozumu kopniakami, szarpaniami, wrzaskami.. i tak działo sie przez okrągłe dwa lata. Pies stawał sie coraz bardziej nieufny do każdego człowieka, ale przede wszystkim mężczyzn. Przestał nawet ostrzegać warczeniem, zaczął gryźć z nienacka, ciagle, koniec końców patrzył już tylko spode łba podejrzliwie na każdy fałszywy w jego mniemaniu ruch człowieka i gryzł, po prostu rzucał sie bez ostrzeżenia.

Obecnie został adoptowany przez kobiete do której poczuł zaufanie jako takie.

Pytanie -jakie rady na okiełznanie tego psa byście mieli? Powiem że pies zaczął już być opanowywany przez szkoleniowca(nie, nie mnie :P ) i są efekty w dobrym kierunku).

Dodam że historia autentyczna i dziejaca sie obecnie :)


Do żadnego psa nie można przemawiać kopniakami, lecz śmiem sądzić, że w stosunku do molosów takie zachowanie jest szczególnie groźne. Nie tylko ze względu na fizyczne możliwości, ale też przez to, że molos nie będzie się kajał, jeśli nie będzie otrzymywał szacunku. To nie mogło się inaczej skończyć.

Mój Iwan też był bity. Co pomogło? Zaufanie przede wszystkim, a tego nie da się przyspieszyć, każdy pies potrzebuje czasu. Mojemu TŻ Iwan zaufał szybciej, mnie, ze względu na to, że kobiet nie lubi szczególnie, zajęło to około dwóch lat. No i przede wszystkim wyznaczenie granic, wprowadzenie komendy 'nie', pokazywanie psu, że razem jest fajnie, że nie może z naszej strony się spodziewać niczego złego i niespodziewanego.
Nie można pozwalać na to, by pies wymuszał cokolwiek, bo on już doskonale zna swoje możliwości. Ćwiczenie podstawowego posłuszeństwa może ich do siebie zbliżyć. Trzeba znaleźć coś, co pies bardzo lubi i wykorzystywać to zawsze, kiedy zrobi cokolwiek dobrze, nawet najdrobniejszą rzecz. Każde przekraczanie granic musi być sowicie nagradzane.
No i nie bać się go. On od razu przestanie czuć się pewnie. Jak ma zaufać komuś, kto się go boi? Człowiek, który się boi w odczuciu psa jest nieprzewidywalny i nie będzie on się czuł przy nim bezpiecznie. Trzeba być stanowczym, ale spokojnym. Nie cofać ręki, gdy pies się ruszy. Nie wahać się, on naprawdę doskonale to wyczuje.
Niech ta kobieta nie próbuje zrobić z niego psa idealnego, on możliwe, że nigdy już taki nie będzie. Iwan też nie jest i nie będzie. Ważne, żeby oni mieli ze sobą więź i żeby on jej ufał. Jej i tylko jej, to jest najważniejsze. Dopiero później, jeśli będzie miała na to ochotę (radzę zwrócić też uwagę na to, co pies o tym myśli), mogą popracować nad stosunkiem do innych ludzi.

Posted (edited)

Mój Omar( bokser z adopcji) też był bity, dostawał bo łbie łopatą, i był tłamszony przez sukę którą kopulował i dzielił "kojec". Całe lata, srogie zimi spędzał na zimnym betonie ( stawy okropne) Gdy do nas przyjechal był potulny na począdku, gdy sie zaaklimatyzował zaczął atakować bez ostrzeżenia Lene ( zdaniem wielu ludzi w ten sposób chciał uniknąć losu jaki go spotkał wcześniej i chciał miec przewagę nad Leną, aby ona nie traktowała go jak tamta suka, do tego był głodzony więc walczył o zasoby) . Do człowieka siadał tyłem, bał się ręki, ale byl dostatecznie silny psychicznie, gdy próbowano go dotykać z tyłek, ogólnie robic coś siłowo od razu automatycznie odwraca się i próbował dziabnąć, po chwili ogarniał się szybciutko, tak jakby nie chciał ale głęboko to się działo w jego mózgu. Miał takie automatyczne zachowania, zawsze siadał tyłem do człowieka, przychodził i automatycznie się odwracał. I miał wkurw na wszystko co za posesją, mega pilnował nas i dobytku, to mu zostało z kojcowania.

Potrzebował bardzo twardej ręki, miał respect przed goścmi, gdy atakował Lene, a robił to znienacka, tym bardziej gdy ona odpoczywała ( stwierdzilismy ze to był odróch związany z przeszłością, musiało mu sie kojarzyć to , gdy on był atakowany nie wiadomo skad, gdy był rozlóźnionym w tedy potencjalny wróg jest bezradny). Samejakieś pozytywne metody niedały by rady, odrazu wiedziałam miejwiecej co trzeba z nim robić, najbardziej i najwieksza robote zrobił mój brat, duzych gabarytów silny , ale spokojny duchem, gdy atakował Lene obalił go na podłogę przytrzymując do uspokojenia. Rzucił sie na niego jak niedźwiedz. Ja do tej pory mam blizny na ręce, gdy nie udolnie próbowała sama rozłączyć psy. Omar nie atakował tak jak psy w "normalnej walce, on atakował żeby zabić. Później mega mnie przepraszał, bo furii gówno wiedział w co wbija zęby, ale mnie to nie interesowało. On miał ogien w oczach, to był mega trudny pies. Na spacerach gdy włączął sie wkurw bo psy ujadały, dla rozluźnienia emocji atakował Lene która była z boku.

Temu psu trzeba było stabilnie, krótko konkretnie pokazywać co wolno, w którym kierunku ma podążać, a czego stanowczo robić nie może.
Przez pół roku z którym żylismy z nim , dał nam ogromną szkołe życia. W tej chwili nigdy nie popatrze na psa tak samo jak przed przyjsciem Omara.

Edited by drzalka
Posted

omry ładnie napisała ;) stworzyć więź, nie bać się, robić razem wiele rzeczy, podróżować, uczyć go prostych komend i tego, że nie wszyscy ludzie są źli, a przy tym jak zdarzy się mu jakiś wyskok być bezwzględnym i pokazywać kto rządzi.

Posted

Bedą spojlerki, łostrzegam ;)

Ja czasem podczytuję Grę w pracy :evil_lol: Ale jestem dopiero przy pierwszym tomie, który jest... no wiadomo jaki ;) Nie mam niestety czasu za bardzo na czytanie, taka prawda...

Karła chyba wszyscy lubią :eviltong: ale jest przez to zbyt mainstremowy :lol: JS to dla mnie wiecznie zbity pies (które nic nie wie! ;) ), no i powiedzmy szczerze aktorsko też nie powala... tak samo jak śp Robb :evil_lol:

Catlyn lubię całkiem aktorsko, ale już postaci nie cierpię. Tyle głupot ile narobiła, to sorry... Niestety z nią to jeszcze nie koniec ;) Ayra wypłosz, Sansa... dzisas wiecznie zapłakana Sansa :eviltong: no i oczywiście Edd Cierpiętnik, który nie pograł sobie za długo. Starkowie to nieporozumienie ;)

Ja ogólnie mam tak (nie tylko w Grze), że im większa szumowina tym lepiej :evil_lol: Choć już Joff czy Ramsay to za duży folklor (choć aktorsko genialnie!) ale uwielbiam Lorda pijawkę Boltona i biednego "nie mam jaj dosłownie i w przenośni" Theonka. Varysa też lubie i też nie ma jaj... :evil_lol: Palucha za to, że jest taki przebiegły i zły :loveu: Ciekawe, skomplikowane psychologicznie postaci z potencjałem. Nigdy nie rozumiałam fenomenu "tych dobrych" np. czytając Harrego Pottera, żeby lubić Harrego Pottera :evil_lol: Lubię jeszcze Tywina, przypomina mi trochę mojego ojca (nieco straszne :evil_lol:), Ceresi, mimo, że nie jest tak sprytna za jaką się uważa ;), to patrzeć jak jej nie wychodzi :lol:. Kobietę w Czerwieni za jej tajemniczość i fanatyzm (i jak sobie owija Staniska ;) ), Bronna bo jest zabawny no i Jamiego... Z nim jest w ogóle przesmiesznie, bo więkość ludzi olała kompletnie bzykanie własnej siostry i zrobienie kaleki z małego chłopa, jak się dowiedzieli o tragicznej historii Królobójcy, kilku rozmowach z wielką dziewicą no i oczywiście odcięcie łapki... Ach, Jamie równy chłop, już go lubimy :evil_lol:

Lubię jeszcze Hodora za niesamowite monologi, Joraha za mistrza friend zone i Renlego za to, że tak wcześnie go zabili :evil_lol: Lubię też smoki :loveu:. Nawet Dankę trochę lubię, choć bardziej lubiłam jej szalonego braciszka Viserysa :eviltong:

Teraz ty Okamia, gorzej niż ja nie będzie :evil_lol:

Na temat psa się nie wypowiem, gdyż sama ze swoimi psami nie robię nic więc co ja tam wiem? :eviltong: Ale samym biciem się nic nie załatwi, to na pewno. Pies w 90% przypadków nie wie za co jest bity. Ja swoich psów nie bije... czasem Jari oberwie smyczą przez grzbiet, a Cortina dostanie klapsa (za wyżeranie z nie swojej michy ;) ) ale one wtedy wiedzą dokładnie za co dostały + są zawsze ostrzegane słownie. Kolczatka jest świetnym narzędziem korygującym :p Kopanie, walenie w łeb itp. to kiepska "korekta"...

Posted

Większość postaci lubię za coś - zresztą te bardziej skomplikowane i wielowarstwowe są bardziej interesujące. Jedynie Joffa nie cierpię czystą nienawiścią :loveu: Serio aktora dobrali idealnego chodź ja na jego miejscu bym z domu nie wychodziła :diabloti: No i Theonka jeszczem nie lubiem bo jest jak baba - raz Starkowie są ajka, moja rodzinka itp a raz be be bo Robb zabrał mi ukochaną zabawkę z pisakownicy. Takie ecie pecie bez charakteru...

No Jami teraz będzie ajka bo taki biedny... Co jak co ale ja tam uwielbiam Tywina za jego właśnie takie twarde, tatusiowe cechy i Tyriona - jego cynizm i teksty :loveu: (zresztą obaj gnoją Joeffreya jak się da więc nooo ... :oops:)
No i smooooooki :diabloti: Varys i Mały paluszek też są nieźli - rozkręcają się :evil_lol:

A i moim ukochanym odcinkiem będzie śmierć... [spoiler alert] Jeoffreya :loveu: i Jamie i Cess mają uprawiać dziki sex nad jego ciałem [End SPoiler]

Posted

Spojlerki, spojlerki :loveu:

Joff to jak mówię, za duży folklor dla mnie. Jest tak samo głupi jak okrutny, co z resztą widzi każdy (nawet Ceresi) i ci co mogą mają z niego bekę. Nie będzie mi go żal, choć z drugiej strony aktor jest tak genialny, że trochę szkoda, będzie nie móc zobaczyć tego przemądrzałego ryja znowu :lol:

Theona bym nie osądzała tak źle... został zabrany z domu jako dzieciak. Wątpię, żeby Cat była dla niego jak matka, a w przeciwieństwie do Snowa, nie łączyło go ze Starkami żadne pokrewieństwo. Robb i reszta (młodsi z resztą od niego) też dawali mu do zrozumienia kim jest i żeby się nie wychylał. Nie czuł się Starkiem tylko Greyjoyem. Tak więc jak go kretyn Robb wysłał do tatusia, ten za to widział w nim Starka, a nie krakena... Jego rozdarcie, chęć zadowolenia ojca i niewiedza kim tak naprawdę jest doprowadziła do błędu, który zrozumiał... ale za późno. O Ramsayu można powiedzieć dużo, ale nic dobrego :evil_lol: Chłopak trafił w najgorsze ręce w jakie mógł.

Tywina też wielbię i poniekąd rozumiem. Chce dla rodziny jak najlepiej, ale trochę idzie po trupach do celu, nie biorąc pod uwagę, że Tyrion w końcu pęknie.

A i moim ukochanym odcinkiem będzie śmierć...

Patologia gorsza niż w piwnicy u Fritzla :evil_lol: Ale co by tu dużo mówić, Lannisterowie to jedna z barwniejszych rodzinek :loveu:

http://kwejk.pl/obrazek/1839475/gra-o-tron-podziel-sie-radoscia.html :eviltong:

Posted

asiak_kasia napisał(a):
:loveu:
Jezu Amber, serio, kiedy ten ślub? :evil_lol:

Z tobą choćby jutro :loveu: Zaprosimy na wesele wszystkie nielubiane osoby i poprosimy Freyów o organizację :loveu: :evil_lol:

Posted

Amber napisał(a):
Z tobą choćby jutro :loveu: Zaprosimy na wesele wszystkie nielubiane osoby i poprosimy Freyów o organizację :loveu: :evil_lol:


:diabloti: Noł problem...a potem wypuścimi Jareczka i niech zrobi sobie "dzień dziecka" :evil_lol:

Posted

Wy te postacie oceniacie bez czytania książki? :razz:
Bo w serialu trochę reżysera (reżyserów?) poniosło w niektórych kwestiach :eviltong:
Poza tym... w sumie to z serialu mało się można dowiedzieć. Gdybym nie czytała książki, to nie wiem, czy zrozumiałabym wszystko tak, jak trzeba. Książka BARDZO wiele wyjaśnia, dużo dają choćby przemyślenia bohaterów, których w serialu brak, bo pokazane są jedynie miną aktora ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...