Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Z mojego bazarku właśnie miał dostać gwiazdkę... Znów nie zdążyłam... Teraz mu już tylko ciepłe gwiazdki świecą, ale może zajrzy tu na choinkę i pokiwa nam ogonkiem...

Posted

Dziwnie jest bez Jasia... tak strasznie pusto. Też co rano budzę się z myślą że trzeba iść do Jasia, postawić Go na nogi... Nakarmić. Wieczorem siedzę bez sensu długo, bo przecież trzeba jeszcze iść do Jasia, przełożyć Go na drugi bok, bo Jemu samemu juz tak trudno. Jeszcze po domu leżą rzeczy Jasia - Jego leki, odżywki, poduszki, kocyki... Wczoraj jeszcze było Jego miejsce na materacu, w końcu Jubu złożył kocyk, odłożył poduszkę...

Posted

Ajlii Kochana <3 Nie wiem co napisać. Miliony myśli przelatują przez głowę, ale nic nie odda tego uczucia i smutku... Jest mi bardzo smutno i też pusto, ale dziękuję Ci za to, że byłaś z Jaśkiem do końca. Nie mogę już nic więcej teraz napisać.......

Posted

Miałam tu nic nie pisać, bo ja i tak tylko podczytywałam wątek...

Ale jak zobaczyłam post ajlii na "oddam leki" to mi się tak smutno zrobiło.... Aljii, podziwiałam Cię przez cały czas... serio, chociaż się nie znamy.

Posted

Jaki Jasio był podobny do naszego Brunka:( Jubu - widział bruna...:( czemu tak jest, ze jak kogoś tak mocno kochamy to z Jego śmiercią odchodzi częśc Nas... wraz z Brunem odeszła częśc mnie :(

Posted

Jasio był specyficzny... jedyny w swoim rodzaju - niepowtarzalny, niezastąpiony... Tak strasznie smutno i pusto bez Niego...
Ostatni "wybryk" Jasia - ganiał się z Jubu wokół fotela ;) Bo jedzonko nie takie... Do końca wybierał sobie smaki - puszka fe, ten gerberek też nie smaczny - ale inny możemy zjeść łaskawie...
Kilka dni przed śmiercią, w czasie głaskania, Jasio tak mocno przycisnął głową moją rękę... przytulił ją sobie do tłowia i tak siedzieliśmy razem... To był ten dzień, w którym Jubu wymacał Mu guza. Jaś już chyba wiedział...

Posted

ajlii napisał(a):
Jasio był specyficzny... jedyny w swoim rodzaju - niepowtarzalny, niezastąpiony... Tak strasznie smutno i pusto bez Niego...
Ostatni "wybryk" Jasia - ganiał się z Jubu wokół fotela ;) Bo jedzonko nie takie... Do końca wybierał sobie smaki - puszka fe, ten gerberek też nie smaczny - ale inny możemy zjeść łaskawie...
Kilka dni przed śmiercią, w czasie głaskania, Jasio tak mocno przycisnął głową moją rękę... przytulił ją sobie do tłowia i tak siedzieliśmy razem... To był ten dzień, w którym Jubu wymacał Mu guza. Jaś już chyba wiedział...


Przed swoim odejściem mój Astro też tak przychodził i wtulał głowę w ręce. To był duży pies, wilczurowaty, czuł się ważnym samcem i normalnie nie przepadał za głaskaniem go po głowie. Czułam, co się święci, bo już od pewnego czasu było widać, że stoi przy moście... tylko nas mu było żal zostawiać... Teraz może czekał już na Jaśminka po temtej stronie... razem z innymi Przyjaciółmi...

Posted

Powoli uczymy się żyć bez Jasia... Muszę uporządkować jeszcze Jego sprawy, powoli, bo narazie to wszystko bardzo boli.

Zrobiłam bazarek - szydełkowe i koralikowe drobiazgi świąteczne. Miał być dla Jasia... wspomoże Bochnara. Podjęłam decyzję o przekazaniu tych rzeczy po konsultacji z Jaśkowymi Przyjaciółmi - wybaczcie że nie ze wszystkimi, tylko z tymi z którymi rozmawiałam w ostatnie dni bezpośrednio. Ale liczył się czas, do świąt niedaleko... miałam nadzieję że jeszcze spędzimy je razem z Jasiem...

Druga pilna sprawa - Gelakan. Kupiliśmy dla Jasia bardzo dobry, drogi preparat wspomagający stawy. Nie zdążył wykorzystać całej paczki...
W poniedziałek, już po odejściu Jasia, okazało się że Jego kolega Franuś ma przewlekły stan zapalny barku. Chciałam Was zapytać czy nie będziecie mieć nic przeciwko, jeśli Gelakan dostanie Franio? To też schorowana starowinka, do tego Jasiowy dobry kumpel... ten preparat bardzo by Franiowi teraz pomógł.

Posted

Jasiowy bazarek...ja do tej pory nie mogę się otrząsnąć...ale dla mnie to wielka niespodzianka i wielki zaszczyt, że to Bochuś otrzyma taki wielki dar Twego serca!!! Dziękuję Ajlii :)

Posted

Mimo wszystko Jaś miał dużo szczęścia w życiu...
Dziś znaleźliśmy dwa martwe psy. Leżały na polu, prawdopodobnie zastrzelone. Jaś też miał śrut w sobie...

Chwilę później znaleźliśmy kolejnego psa. Też już nie żył. Tym razem potrącony.

Co za koszmarny dzień...

Posted

To już tydzień jak nie ma z nami Jasieńka...

O tej porze leżał jeszcze na swoim materacyku, było już bardzo źle. Powoli się z Nim żegnaliśmy, choć cały czas liczyliśmy na cud...
Mój kochany Jasio... ubranko nadal ma Jego zapach...


Porządkuję sprawy Jasia. Magdyska jest chora, więc póki nie poczuje się lepiej, poczekamy z końcowymi rozliczeniami.

Gelakan przekazałam dla Frania. Nie było sprzeciwów, ale u Franusia też liczy się czas - ma przewlekłe zapalenie barku...

Nad resztą sie zastanawiam jeszcze... Trudno jest sprzątnąć szafkę Jasia...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...